Jeśli szukałeś niedawno pamięci RAM, to zapewne zauważyłeś, że ceny pamięci zaczynają rosnąć. Teraz eksperci z branży technologicznej zaczynają alarmować – specyfikacje urządzeń mobilnych mogą pójść w wstecz.
Świat mobilnych technologii stoi przed bezprecedensowym wyzwaniem. Cena RAM-u skoczyła w górę, a producenci smartfonów znaleźli się w trudnej sytuacji – albo podnieść ceny swoich urządzeń, albo obniżyć specyfikacje. W wielu przypadkach może dojść do obu scenariuszy jednocześnie. Dla konsumentów oznacza to potencjalnie gorsze wyniki, mniejszą wydajność i poczucie, że technologia zamiast się rozwijać, zaczyna się cofa.
Dlaczego RAM drożeje?
Aby zrozumieć, dlaczego mamy do czynienia z kryzysem pamięci, trzeba spojrzeć na bieżące realia rynkowe. Pamięć RAM jest coraz bardziej pożądanym surowcem, ale nie dla smartfonów, lecz dla centrów danych zasilających sztuczną inteligencję. Gigantyczne centra obliczeniowe potrzebują ogromnych ilości RAM-u do trenowania i działania modeli AI. Popyt z tego sektora jest taki, że znacznie przewyższa podaż, a producenci RAM-u mogą sobie pozwolić na znacznie wyższe ceny.
Producenci smartfonów znaleźli się w kleszczach tej sytuacji. Z jednej strony muszą konkurować ceną, z drugiej zaś koszty komponentów rosną niezależnie od ich woli. Główne firmy jak Apple, Samsung czy OnePlus stoją przed trudną decyzją – czy absorbować straty, czy przerzucić je na konsumentów w postaci droższych telefonów lub słabszych specyfikacji.
Co może zmienić się w flagowcach i smartfonach średniej klasy?
Raport przygotowany przez TrendForce przynosi szczegółowe prognozy, które wcale nie są optymistyczne. Dotyczy to wszystkich segmentów rynku smartfonów, od najprostszych urządzeń aż po flagowe modele.
W przypadku smartfonów premium – tych najdroższych i najlepszych – zmiana będzie widoczna, ale powolna. Przejście do 16 GB RAM-u, które zamiast przyspieszać, będzie hamować. Oznacza to, że modele takie jak iPhone 17 Pro Max czy Samsung Galaxy S25, które obecnie posiadają 12 GB pamięci, mogą mieć identyczną konfigurację w swoich następcach. Zamiast progresji – zastój.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w średniej i niższej klasie telefonów. Tutaj zmiany mogą być drastyczne. Urządzenia, które dziś oferują 12 GB RAM-u, mogą w przyszłości być ograniczone do maksymalnie 8 GB. Jeszcze bardziej drastyczne cięcia grożą budżetowym telefonom, które mogą spaść z obecnych 6 lub 8 GB do zaledwie 4 GB pamięci. Dla mniej wymagających użytkowników może to nie być katastrofą, ale dla tych, którzy chcą bezproblemowo korzystać z aplikacji czy grać w gry będzie odczuwalne.
Paradoks: AI będzie gorsze na telefonach
W tym miejscu pojawia się ironiczny zwrot akcji. Pamięć RAM drożeje przede wszystkim dlatego, że centra danych szkolą modele sztucznej inteligencji. Tę samą sztuczną inteligencję, którą producenci chcą coraz bardziej integrować ze smartfonami. Problem w tym, że inteligentne funkcje na urządzeniach mobilnych również wymagają znacznych zasobów RAM-u.

Jeśli smartfony będą miały mniej pamięci, to nie tylko gry czy aplikacje będą działać gorzej – nowości związane z AI mogą również być słabsze lub wymagać więcej czasu. To tworzy zawiłą sytuację, w której technologia, która miała być przyszłością mobilnych urządzeń, może stać się słabsza właśnie z powodu wzrostu zainteresowania nią w centrach danych.
A co to oznacza dla Ciebie, jako konsumenta?
Dla przeciętnego konsumenta rozwijają się trzy główne scenariusze, a żaden z nich nie jest szczególnie atrakcyjny. Pierwszy – droższe telefonów z tą samą specyfikacją co obecne modele. Drugi – tańsze, ale ze słabszymi parametrami. Trzeci, czyli najgorszy – zarówno drożej, jak i ze słabszymi bebechami.
Jeśli myślisz o zakupie nowego smartfona w przyszłym roku, być może warto rozważyć nabycie urządzenia teraz, zanim ceny skoczą w górę, a specyfikacje zaczną spadać. Szczególnie dotyczy to osób, które chcą średniej klasy urządzenia z solidną ilością RAM-u – ta możliwość może się niedługo zmienić.
Ale czy na pewno do tego dojdzie?
Warto jednak dodać nutę ostrożności. Raporty, które otrzymujemy od analityków branżowych i leakerów, to prognozy oparte na obecnych trendach, a nie pewna przyszłość. Rzeczywistość może się rozwijać inaczej. Producenci mogą znaleźć alternatywne rozwiązania, dostawcy RAM-u mogą zwiększyć produkcję, a popyt z sektora AI może się ustabilizować. Historia technologii wielokrotnie pokazała, że pesymistyczne prognozy nie zawsze się sprawdzają.
Mimo wszystko, wszyscy eksperci zgodnie twierdzą, że coś z pewnością się zmieni. Czy to będą wyższe ceny, czy niższe specyfikacje – tego jeszcze nie wiadomo. W najlepszym wypadku podniosą się koszty, a specyfikacje pozostaną niezmienione. W najgorszym – będziemy płacić więcej za mniej. Niemal nikt nie oczekuje, że ceny spadną, a specyfikacje wzrosną, przynajmniej nie w najbliższych miesiącach.
To może Cię zainteresować:
- Disney wybiera AI. Ludzie mają dość, w tle giga umowa
- Wzrost cen laptopów – Dell i Lenovo ostrzegają: „tanio to już było”, a winna jest bańka AI
- Micron wycofuje markę Crucial. Oczywiście to wina AI
źródło zdjęć: Adobe Stock












