Redmagic 10 Pro – test smartfona, który zawstydza konkurencję

Awatar Jakub Hertel
recenzja redmagic 10 pro

Redmagic 10 Pro to demon wydajności i raj dla graczy, ale czy sama moc wystarczy, by przekonać także użytkowników szukających czegoś więcej niż tylko rekordowych wyników w benchmarkach?

Rynek smartfonów dla graczy rządzi się własnymi prawami. Podczas gdy mainstreamowe flagowce Samsunga czy Apple starają się być urządzeniami „do wszystkiego”, marki gamingowe – takie jak Asus ROG, Black Shark czy właśnie Nubia Redmagic – stawiają wszystko na jedną kartę – maksymalną wydajność i funkcje pod kątem gier. Redmagic 10 Pro jest najnowszym owocem tej filozofii. Nie ukrywam, że z ciekawością sięgnąłem po ten model, aby sprawdzić, czy rzeczywiście zawstydza konkurencję, jak sugeruje nazwa tego testu.

Już od pierwszych chwil obcowania z telefonem widać, że to sprzęt wyjątkowy. Producent wyraźnie celuje w niszę power-userów: osób, które smartfona używają intensywnie, grają, eksperymentują z nowinkami. Redmagic 10 Pro atakuje nas topowymi cyferkami specyfikacji i nietuzinkowym designem. Miałem okazję testować go przez kilkanaście dni – zarówno w codziennym użytkowaniu, jak i podczas długich sesji gamingowych. Poniżej dzielę się moimi wrażeniami na gorąco.

Redmagic 10 Pro – specyfikacja i wydajność

Na pokładzie Redmagica 10 Pro znalazło się absolutnie topowe podzespoły dostępne na początku 2025 roku. Sercem urządzenia jest układ Qualcomm Snapdragon 8 Gen 3 w specjalnej wersji Elite, fabrycznie podkręcony do imponujących 4,32 GHz. To jednostka zbudowana w 3-nanometrowym procesie, oferująca o ~45% wyższą wydajność od poprzednika – prawdziwa bestia stworzona z myślą o gamingu. 

Wspierana jest przez 16 GB pamięci RAM LPDDR5X oraz ultrawydajną pamięć wewnętrzną UFS 4.1 (mój egzemplarz ma 512 GB). Takie połączenie sprawia, że telefon wręcz fruwa w codziennych zadaniach. Android 15 z nakładką Redmagic OS działa płynnie jak jedwab, aplikacje uruchamiają się błyskawicznie, a między kolejnymi grami można przełączać się bez najmniejszego zacięcia. Trudno tu znaleźć jakikolwiek wąskie gardło – ten smartfon dysponuje mocą porównywalną z niejednym laptopem.

W wielkim skrócie, oto specyfikacja Redmagic 10 Pro:

  • Ekran: 6,85″ AMOLED, 2688×1216 px, 144 Hz, 2000 nitów
  • Procesor: Qualcomm Snapdragon 8 Elite
  • GPU: Adreno 830
  • RAM: 12 GB / 16 GB / 24 GB (LPDDR5X)
  • Pamięć: 256 GB / 512 GB / 1 TB (UFS 4.1)
  • System: RedMagic OS 10 (Android 15)
  • Bateria: 7050 mAh
  • Ładowanie: przewodowe 100 W
  • Aparat główny: 50 MP
  • Dual SIM: tak (nano SIM)
  • Wi-Fi 6, Bluetooth 5.4, 5G
  • Port: USB-C (3.2)
  • Czytnik linii papilarnych: w ekranie
  • Wymiary: 163,4 × 76,1 × 8,9 mm
  • Waga: 229 g
  • Chłodzenie: ICE X – aktywny wentylator + grafen
  • Odporność: IP54

Wyniki benchmarków – Geekbench, AnTuTu, 3DMark

Oczywiście potwierdziliśmy możliwości Redmagica 10 Pro w popularnych benchmarkach. Geekbench 6 wykazał 2740 punktów single-core i 8540 punktów multi-core, zostawiając daleko w tyle nawet najmocniejsze dotychczasowe flagowce. Dla porównania: Samsung Galaxy S24 Ultra osiąga około 2136 pkt jednowątkowo i 6675 pkt w wielu wątkach, a Galaxy S23 Ultra mniej więcej 1922/5111 pkt. Różnica jest ogromna – Redmagic 10 Pro deklasuje rywali w czystej mocy obliczeniowej CPU. 

benchmark redmagic 10 pro

Równie imponująco wypadł test całościowy AnTuTu, w którym telefon uzyskał niemal 3 miliony punktów (2 977 444 pkt), podczas gdy większość topowych urządzeń 2024 roku zatrzymywała się na ~1,5–2 mln. Z kolei w wymagającym teście GPU 3DMark Wild Life Stress Test Redmagic 10 Pro osiągnął 24 980 pkt na początku i 20 192 pkt w ostatniej pętli, co daje stabilność na poziomie 80,8%. Innymi słowy, spadek wydajności pod ciągłym obciążeniem wynosi tylko ~19%, podczas gdy wiele telefonów throttluje znacznie mocniej. To świetny wynik potwierdzający, że aktywne chłodzenie (o którym za chwilę) spełnia swoje zadanie.

Wydajność Redmagica 10 Pro jest bezkompromisowa. Niezależnie czy gramy w wymagające graficznie tytuły, renderujemy wideo, czy odpalamy kilkanaście aplikacji – ten sprzęt nawet się nie zająknie. Wielozadaniowość stoi na najwyższym poziomie, a zapas mocy pozwala sądzić, że telefon będzie “zapinał” wszystkie nowe gry i aplikacje przez co najmniej kilka kolejnych lat.

Redmagic 10 Pro – design, ekran i jakość wykonania

Redmagic 10 Pro od pierwszego spojrzenia komunikuje, że nie jest typowym, nudnym flagowcem. Design urządzenia jest unikalny i efektowny, wpisując się w estetykę gamingową, ale też zaskakująco dopracowany pod względem jakości. Telefon wykonano z materiałów premium: solidna aluminiowa rama i szkło z obu stron nadają mu elegancji i trwałości. Bryła jest dość kanciasta – przód i tył są płaskie, a krawędzie ostro zakończone pod lekkim kątem. 

Mimo to urządzenie wygodnie leży w dłoni. Przy swojej przekątnej 6.85” spodziewałem się “cegły”, tymczasem waga ~229 g i rozmiary zostały dobrze zbalansowane (telefon jest smukły – ma tylko 8,9 mm grubości). W efekcie Redmagic 10 Pro nie jest odczuwalnie cięższy ani mniej poręczny niż np. iPhone z serii Pro Max, a to spore osiągnięcie patrząc na to, ile w nim upchnięto.

telefon redmagic 10 pro
Smartfon wygląda jednocześnie elegancko, jak i „gamingowo”

Front urządzenia to prawie sam ekran – i to ekran robiący ogromne wrażenie. Zastosowano panel AMOLED 6.85 cala o rozdzielczości 2688×1216 px (niestandardowe 1.5K między FHD+ a QHD) z odświeżaniem 144 Hz. Obraz jest niesamowicie płynny, ostry i żywy. Ekran obsługuje również technologię LTPO, więc potrafi dynamicznie dostosowywać odświeżanie, oszczędzając baterię, gdy pełne 144 Hz nie jest potrzebne. 

Do tego jasność maksymalna dochodzi aż do 2000 nitów – czytelność w słońcu jest znakomita. Co jednak najbardziej wyróżnia wyświetlacz Redmagica, to jego pełnoekranowość. Nie ma tu ani notcha, ani dziurki na kamerę – przedni aparat ukryto pod matrycą! Ramki dookoła ekranu są ultracienkie (raptem 1,25 mm na górze i po bokach), dzięki czemu wyświetlacz zajmuje aż 95,3% frontu urządzenia. Wygląda to fenomenalnie – gdy odpalimy grę lub film, praktycznie cały telefon staje się ekranem. To zdecydowanie najbardziej immersyjny wyświetlacz w smartfonie, jaki widziałem do tej pory.

RGB, mini-jack i przyciski! 

Jeśli chodzi o szczegóły wykonania: na tylnej obudowie znajdziemy ciekawy smaczek. Mój egzemplarz (wersja kolorystyczna Dusk) ma półprzezroczyste plecki, przez które widać zarys podzespołów w środku. Wewnątrz obudowy umieszczono nawet podświetlenie RGB – logo Redmagic oraz dekoracyjny symbol “X” mogą świecić różnymi kolorami. Wygląda to zaskakująco elegancko (jak na gamingowy gadżet) i można oczywiście dostosować efekty w ustawieniach. Co ważne, obiektywy aparatów nie wystają prawie wcale ponad powierzchnię – są zlicowane ze szkłem tylnej pokrywy. Dzięki temu telefon leży pewnie na stole (nie chybocze się na wyspie aparatu) i maleje ryzyko zarysowania soczewek.

telefon redmagic 10 pro
Tylne LED-y możemy personalizować pod względem koloru oraz efektu działania (stałe, pulsowanie itp.)

Na ramach bocznych również sporo się dzieje. Po prawej stronie znajdziemy okrągły przycisk zasilania, tuż nad nim regulację głośności, a nieco wyżej przesuwany suwak trybu gry (tzw. Competitive Key). Przesunięcie tego czerwonego suwaka włącza specjalny gamingowy tryb – ale o nim opowiem za chwilę. Co więcej, na tej samej krawędzi w topowych rogach umieszczono dwa dotykowe przyciski spustowe (triggery), które służą graczom w grach akcji/wyścigach. Ich obecność zdradzają malutkie matowe wstawki – nie rzucają się w oczy, ale pod palcami łatwo je wyczuć.

Na górnej krawędzi czeka natomiast prawdziwa gratka dla audiofilów: port słuchawkowy 3,5 mm! W świecie flagowców to rzadkość, a Redmagic 10 Pro jako jeden z nielicznych wciąż oferuje klasyczne wyjście audio. Obok mini-jacka wbudowano także nadajnik IR (można używać telefonu jako pilota do TV/projektora) oraz jeden z dwóch głośników stereo. Drugi głośnik znajduje się symetrycznie na dolnej krawędzi (wraz z portem USB-C i szufladką dual-SIM). Dźwięk płynący z wbudowanych głośników pozytywnie zaskakuje – jest głośny, dość bogaty jak na smartfon i co ważne, podczas grania w poziomie nie tłumimy go łatwo dłońmi (głośniki są ulokowane na skrajach urządzenia). Do oglądania YouTube’a czy grania bez słuchawek sprawdzają się świetnie. A kiedy potrzebujemy pełni wrażeń audio – zawsze możemy podłączyć nasze ulubione przewodowe słuchawki i cieszyć się zerowym opóźnieniem dźwięku.

Wydajność Redmagic 10 Pro w grach

smartfon redmagic 10 pro
Smartfon świetnie radzi sobie z grami, nie tylko tymi mobilnymi

Redmagic 10 Pro to przede wszystkim telefon gamingowy, co w praktyce oznacza bezkompromisową wydajność w grach mobilnych, ale… nie tylko, o czym będzie za chwile. Smartfon wyposażono w topowy chipset Snapdragon 8 Elite (8 Gen 3) z układem graficznym Adreno nowej generacji oraz ekran AMOLED 144 Hz, co stwarza świetne warunki do mobilnego grania. Do tego dochodzi aktywny system chłodzenia z wbudowanym wentylatorem, który automatycznie włącza się przy dużym obciążeniu. Poniżej przedstawiam, jak Redmagic 10 Pro poradził sobie z najpopularniejszymi i najbardziej wymagającymi grami 2024/2025 roku – od płynności animacji (FPS) po stabilność dłuższych sesji i wpływ temperatur na działanie.

Call of Duty: Mobile

Gra domyślnie ustawiła wysokie detale na Redmagic 10 Pro, co nie dziwi biorąc pod uwagę możliwości urządzenia. W praktyce rozgrywka działała w stałych ~90 FPS, a przy nieco obniżonych detalach można było nawet zbliżyć się do ~120 FPS. Nawet intensywne wymiany ognia i efekty specjalne nie powodowały spadków poniżej 90 kl./s. Po ~30 minutach rozgrywki obudowa zrobiła się ciepła, lecz spadek wydajności nie wystąpił – aktywne chłodzenie utrzymało stabilne taktowania. Wentylator włączał się okresowo; szum jego pracy jest słyszalny w cichym otoczeniu, ale podczas gry praktycznie nie zwraca na siebie uwagi (zagłusza go dźwięk z gry lub słuchawki).

Wuthering Waves

Ten wymagający RPG akcji z otwartym światem potrafi obciążyć nawet najmocniejsze urządzenia, jednak Redmagic 10 Pro sprostał wyzwaniu. W Wuthering Waves udało się odblokować wyższy klatkaż – gra obsłużyła 90 FPS (włączono tryb Vulkan oraz „Superior Quality” dostępny dla tego modelu). Przy maksymalnych detalach graficznych animacje były niezwykle płynne, a spadki poniżej 90 kl./s zdarzały się rzadko, tylko przy najbardziej efektownych scenach. Dłuższa, godzinna sesja eksploracji świata spowodowała, że telefon dość mocno się nagrzał z tyłu i na ramkach – momentami czuć było wysoki komfort cieplny, ale bez krytycznego przegrzania. 

Co ważne, stabilność FPS pozostała wysoka – po początkowych 90 FPS, nawet pod koniec sesji utrzymywało się ~80–85 FPS. Wbudowany wentylator pracował niemal ciągle podczas grania w Wuthering Waves. Jego hałas był umiarkowany (jednostajny szum), jednak zdecydowanie warto go mieć włączonego, bo wyraźnie redukuje temperatury podzespołów i zapobiega throttlingowi (dławieniu wydajności).

Diablo Immortal

Mobilna odsłona Diablo słynie z obciążania urządzeń, zwłaszcza na najwyższych ustawieniach graficznych. Redmagic 10 Pro bez trudu utrzymał stałe 60 FPS przy najwyższych ustawieniach graficznych. Nawet w zatłoczonych hubach czy podczas walk z dziesiątkami przeciwników nie zanotowałem spadków płynności – gra działała gładko, bez przycięć animacji. Po około 45 minutach ciągłej rozgrywki telefon zrobił się ciepły w dotyku, choć dzięki chłodzeniu aktywnemu nie osiągnął poziomu niekomfortowego gorąca. Co więcej, liczba klatek na sekundę pozostawała stabilna – ewentualne wahania rzędu 1-2 klatek mogły wynikać bardziej z warunków sieciowych niż ograniczeń sprzętu.  

diablo immortal na ate Nubia red magic 10 pro
Topowe mobilne produkcje działają bez zarzutu

Zenless Zone Zero

Ten tytuł od miHoYo okazał się świetnym testem możliwości Redmagica. Domyślnie gra działa w 60 FPS, ale telefon umożliwił zwiększenie płynności po aktywacji dedykowanego trybu (producent odblokował nawet 120 Hz dla ZZZ w aktualizacji pod Redmagic 10 Pro). W standardowym ustawieniu Ultra (najwyższe detale) rozgrywka w Zenless Zone Zero była perfekcyjnie płynna – utrzymywane stałe 60 kl./s bez żadnych spadków podczas walk i dynamicznych scen. Przetestowałem też tryb odświeżania 120 Hz: w mniej obciążających lokacjach gra potrafiła dobić do ~100–110 FPS, choć w typowej rozgrywce wahała się między 80 a 90 FPS (co i tak daje niesamowitą płynność obrazu). Stabilność w dłuższej sesji (około 1 godziny) również pozytywnie zaskoczyła – nie odczułem spowolnień, chociaż pod koniec obudowa telefonu była już wyraźnie ciepła. Wentylator pracował niemal cały czas przy 120 Hz, a przy standardowych 60 FPS załączał się okresowo. Szumu wentylatora praktycznie nie słychać, gdy gra muzyka i efekty dźwiękowe – jedynie w ciszy da się zauważyć lekkie brzęczenie powietrza wydmuchiwanego z wnętrza urządzenia.

Persona 5: The Phantom X

Mobilna Persona jest nieco mniej zasobożerna niż otwarte światy pokroju Genshina czy Wuthering Waves. Redmagic 10 Pro bez wysiłku utrzymuje 60 FPS w Phantom X na najwyższych ustawieniach graficznych. Gra automatycznie dostosowała detale do maksymalnych możliwych, a w trakcie rozgrywki nie zaobserwowałem żadnego lagu czy przycięcia animacji – przerywniki filmowe i walki turowe były renderowane płynnie. Temperatura urządzenia w przypadku tej gry pozostała znacznie niższa – po 30 minutach grania tył obudowy był co najwyżej lekko ciepły. Wentylator praktycznie nie musiał się włączać, bo obciążenie podzespołów nie osiągało ekstremalnego poziomu. Dzięki temu Phantom X oferował komfortową rozgrywkę, a telefon pozostawał chłodny i cichy. To pokazuje, że Redmagic 10 Pro sprawdza się nie tylko w najbardziej wymagających grach, ale i zapewnia pełną płynność w tytułach średniego kalibru bez zbędnego hałasu chłodzenia.

Genshin Impact

Choć gra już na rynku jest kilka ładnych lat, to dalej stanowi ona jeden z najcięższych benchmarków mobilnych. Uruchomiłem Genshina na Redmagic 10 Pro z ustawieniami najwyższej jakości grafiki (włączone wszystkie efekty, cienie, maks. dystans renderowania). Rozgrywka w świecie Teyvat utrzymywała stabilne 60 FPS nawet podczas eksploracji miasta Liyue czy walk z bossami, gdzie wiele dzieje się na ekranie. Dłuższa sesja (ponad 1 godzina ciągłej gry) nie spowodowała znaczącego spadku płynności – klatkaż w najgorszym wypadku spadał do ~57–58 FPS na ułamek sekundy, po czym szybko wracał do stałych 60. 

Trzeba jednak zauważyć, że telefon mocno się nagrzewa przy Genshin Impact. Bez wspomagania chłodzeniem aktywnym, tył obudowy i metalowa ramka stają się bardzo ciepłe – wręcz gorące przy dłuższym obciążeniu. Wentylator jest tutaj nieoceniony: po jego włączeniu temperatura odczuwalnie spada i urządzenie łatwiej utrzymuje pełną wydajność bez throttlingu. Hałas wentylatora w Genshinie jest słyszalny (ciągły szum w tle), ale osobiście wolę lekki szum niż ograniczanie wydajności – w moim odczuciu aktywne chłodzenie pozwoliło zachować pełną płynność rozgrywki i komfort grania.

PUBG Mobile

W przypadku tego popularnego battle royale telefon również nie zawodzi. Maksymalne dostępne ustawienia (HDR Graphics + Extreme FPS) zapewniają płynne 60 klatek na sekundę bez wahania. Redmagic 10 Pro został rozpoznany przez grę jako urządzenie high-end, więc mogliśmy wybrać nawet tryb 90 FPS (Ultra Frame Rate) przy obniżeniu detali do Smooth. W takim ustawieniu (preferowanym przez graczy nastawionych na rywalizację) urządzenie osiągało ~90 FPS stałe, co przekłada się na niesamowitą responsywność kamery i przewagę w rozgrywce. Nawet przy tak wysokiej płynności, stabilność klatek była wzorowa – brak nagłych spadków podczas strzelanin czy szybkiego obracania widokiem. 

Przy maksymalnej grafice (Ultra HD), PUBG jest ograniczony do ~40 FPS – Redmagic 10 Pro utrzymał te 40 kl./s bez wysiłku, oferując najlepszą możliwą jakość obrazu. W obu scenariuszach telefon pozostawał stosunkowo chłodny, szczególnie na ustawieniach niższej grafiki (większy FPS obciąża głównie CPU, z czym aktywne chłodzenie świetnie sobie radzi). Po kilku meczach pod rząd tył obudowy był ciepły, ale nie gorący. Wentylator włączał się incydentalnie – głównie podczas dłuższych potyczek w trybie 90 FPS – i skutecznie studził układ. Szum był ledwie zauważalny, dzięki czemu nic nie odrywało uwagi od rozgrywki.

GTA V… na telefonie? „Duże” gry i emulacja

Dobra, to wszystko powyżej dotyczyło gier mobilnych. Wyniki wprawdzie robią wrażenie, ale nie takie, jak to…że Redmagic 10 Pro jest w stanie odpalić Grand Theft Auto V. Nie, nie w postaci pokazu slajdów, a w miarę stałych 60 FPS – mimo emulacji przez Winlatora! Ten telefon jest potężniejszy, niż mój PC sprzed 10 lat, który stoi w rodzinnym domu. 

Na smartfonie bez problemu uruchomisz np. Super Mario Bros: Wonder ze Switcha, Devil May Cry 4 w wersji na PS3, czy nawet Wiedźmina 3 lub…God of War z 2018 roku. Urządzenie świetnie radzi sobie z emulacją, co w sumie jest jeszcze bardziej imponujące, bo co by było, gdyby to wszystko działało natywnie? Oczywiście w przypadku gier na PC trzeba się nieco więcej namęczyć, ale jeśli chodzi o produkcje na PlayStation 3 czy Nintendo Switch – tutaj konfiguracja odbywa się wręcz błyskawicznie. Chociaż w przypadku konsoli Sony, to takie RCPSX jednak dopiero jest rozwijane i sporo tytułów albo się nie odpala, albo ma różne kłopoty – jednak patrząc na to, w jakim tempie się to wszystko rozwija – to raczej kwestia chwili. 

Redmagic 10 Pro nie ma sobie równych pod względem wydajności w grach. Jeśli chodzi o gry mobilne, to te działają na tym telefonie w najwyższej możliwej płynności i jakości grafiki. Co ważne, stabilność FPS w dłuższych sesjach jest znakomita – nawet jeśli urządzenie się nagrzewa, spadki wydajności są minimalne dzięki agresywnemu chłodzeniu. Trzeba wprawdzie liczyć się z tym, że obudowa potrafi się mocno rozgrzać (to efekt uboczny wyciśnięcia maksimum mocy z chipsetu), a wentylator bywa słyszalny przy najbardziej obciążających grach. Jednak w mojej opinii są to akceptowalne kompromisy, biorąc pod uwagę korzyści: brak lagów, maksymalne detale i rozgrywka tak płynna, jak to tylko możliwe na urządzeniu mobilnym. Jeśli priorytetem jest dla Ciebie wydajność w grach, Redmagic 10 Pro spełni oczekiwania z nawiązką – to prawdziwa mobilna bestia stworzona do grania.

Redmagic 10 Pro – oprogramowanie i funkcje gamingowe

nakładka gamingowa redmagic
Nakładka producenta + specjalne oprogramowanie są świetne

Telefon działa pod kontrolą Androida 15 z autorską nakładką Redmagic OS 10. Przyznam, że oprogramowanie pozytywnie mnie zaskoczyło. We wcześniejszych generacjach zdarzały się różne niedoróbki czy przeciętne tłumaczenia, ale tutaj widać, że producent odrobił lekcje.

 System jest stosunkowo lekki i pozbawiony bloatware, interfejs jest przejrzysty, a najważniejsze opcje (np. przełączniki wydajności, sterowanie wentylatorem, RGB) są łatwo dostępne. Personalizacja stoi na wysokim poziomie – możemy wybierać motywy, efekty przejścia, szczegółowo ustawiać kolory podświetlenia LED na obudowie itd. Podczas testów nie napotkałem na poważniejsze błędy czy zawieszki. 

Wszystko działało stabilnie, a aktualizacje OTA (otrzymałem jedną poprawkę bezpieczeństwa w trakcie używania) instalowały się bez problemu. To ważne, bo oprogramowanie to często pięta achillesowa niszowych smartfonów – tu na szczęście obyło się bez większych dramatów, co czyni codzienne korzystanie z telefonu przyjemnym również poza graniem.

Game Space, czy może jednak Game Changer?

Najwięcej unikalnych smaczków Redmagic OS oferuje oczywiście w temacie gier. Zacznijmy od suwaka Game Space na boku – po jego przesunięciu telefon przełącza się w tryb Gaming. Ekran wita nas efektowną animacją, a następnie ukazuje się dedykowany hub dla gracza. Możemy tam wybrać grę z naszej biblioteki (ładnie prezentuje się to na tle futurystycznej tapety), a po uruchomieniu gry – wysunąć specjalny panel z krawędzi ekranu. 

Panel ten daje dostęp do mnóstwa funkcji: od podstawowych, jak wyciszenie powiadomień, blokada przycisków czy zmiana jasności, po zaawansowane opcje rodem z PC. Możemy np. monitorować parametry w czasie rzeczywistym (FPS, temperatury CPU/GPU, użycie zasobów), nagrywać rozgrywkę lub streamować ją na żywo, a nawet regulować taktowanie i wydajność (do wyboru profile od oszczędnego po maksymalny tryb GPU). Wisienką na torcie jest możliwość manualnego sterowania wentylatorem – jednym tapnięciem włączymy chłodzenie na pełnych obrotach, gdy spodziewamy się, że gra rozgrzeje sprzęt (lub wyłączymy je, jeśli akurat zależy nam na ciszy). Dla mnie, jako entuzjasty, te funkcje to świetna sprawa – telefon daje mi kontrolę nad tym, co w środku, jak prawdziwy gamingowy PC.

Więc chodź, schłodź mi telefon

pubg na telefonie zle Nubia
Telefon chłodzony jest przez aktywny wentylator – ten utrzymuje smartfon w ryzach

Wspomniany wcześniej aktywny wentylator zasługuje na kilka słów. To mały wiatraczek wbudowany wewnątrz obudowy, który zasysa powietrze jedną kratką, a wypycha drugą (kratki widać na bokach urządzenia). Przy normalnym użytkowaniu pozostaje wyłączony, ale w trakcie grania włącza się automatycznie (lub ręcznie, jeśli tak ustawimy). Maksymalne obroty to aż 23 000 rpm – słychać wtedy cichy szum powietrza. Odgłos przypomina delikatnie pracujący laptop; w tle rozgrywki zupełnie mi on nie przeszkadzał, a jednocześnie dawał pewność, że temperatury pozostaną w ryzach. Co ważne, można też ustawić profil wentylatora na automatyczny – wtedy system sam decyduje, kiedy i jak mocno go uruchomić, balansując hałas i chłodzenie. Moim zdaniem to genialna sprawa: smartfon z wentylatorem brzmi ekstrawagancko, ale w Redmagic 10 Pro naprawdę się sprawdza.

Dodatkowe przyciski – telefopad?

Kolejnym atutem dla graczy są ultradźwiękowe triggery na prawej krawędzi urządzenia. Pełnią one rolę dodatkowych przycisków, które możemy mapować do dowolnych akcji w grach (np. strzału, skoku, przyspieszenia samochodu). Konfiguracja jest prosta – w panelu gry przeciągamy wirtualne ikonki triggerów na odpowiadające im przyciski dotykowe na ekranie. Podczas rozgrywki wrażenia są świetne: fizyczne “kliknięcie” (choć to dotykowe pola, dają lekką wibrację haptyczną na wzór kliknięcia) pozwala bardziej precyzyjnie i instynktownie sterować. 

Szczególnie w strzelankach czułem się, jakbym używał kontrolera konsoli – mogłem jednocześnie np. rozglądać się kciukiem po ekranie i strzelać wskazującym palcem przez naciśnięcie górnego spustu. Responsywność tych przycisków jest doskonała – producent podaje częstotliwość odczytu 520 Hz, co oznacza opóźnienie rzędu 2 ms lub mniej. W praktyce nie wyczuwa się absolutnie żadnego laga; każdy strzał czy manewr wykonywany triggerem jest natychmiastowy. To przewaga, której próżno szukać w zwykłych telefonach dotykowych – w mobilnym Fortnite czy Call of Duty taka przewaga sprzętowa naprawdę robi różnicę.

Cała reszta też jest, tak, jakby ktoś pytał

aparat w redmagic 10 pro
To nie jest telefon do zdjęć, ale o tym przeczytasz poniżej

Na koniec warto wspomnieć o dodatkowych funkcjach multimedialnych i systemowych. Redmagic 10 Pro obsługuje wyjście wideo przez USB-C (DP), więc można podłączyć go do monitora lub TV i grać na dużym ekranie. Jest nawet dedykowany tryb “Display Port” w ustawieniach. Telefon posiada też czytnik linii papilarnych w ekranie, działający szybko i celnie, oraz funkcję rozpoznawania twarzy (choć ta ostatnia, z racji kamery pod ekranem, działa poprawnie tylko przy dobrym oświetleniu). 

Nie zabrakło NFC do płatności zbliżeniowych i innych standardowych udogodnień (Bluetooth 5.4, Wi-Fi 6E). Ogólnie, oprogramowanie Redmagic OS 10 oceniam bardzo pozytywnie – to kombajn dla power-usera, który jednak nie przytłacza nadmiernie zwykłego użytkownika. Jeśli ktoś nie jest zainteresowany bajerami gamingowymi, może po prostu korzystać z telefonu jak z każdego innego Androida – a te dodatkowe funkcje po prostu mu nie przeszkadzają. Ja jednak chętnie z nich korzystałem, bo właśnie dla takich możliwości wybiera się sprzęt tej klasy.

Redmagic 10 Pro – bateria i temperatury

Wydajność i gamingowe fajerwerki to jedno, ale czas pracy na baterii to równie ważny aspekt smartfona – zwłaszcza tak mocarnego. Redmagic 10 Pro nie zawodzi i na tym polu, choć fizyki nie oszuka. Telefon wyposażono w baterię o bardzo dużej pojemności, około 6200 mAh. Producent co prawda chwali się wartością 7050 mAh (stosuje nietypowy układ dwóch ogniw oraz nowy typ anod krzemowo-węglowych, co ma zwiększać gęstość energii o ~25%), jednak rzeczywista pojemność dostępna dla użytkownika to ~6200 mAh i takiej wartości będę się trzymał. Jak to przekłada się na praktykę?

Świetnie, jeśli korzystamy ze smartfona normalnie – jedno ładowanie spokojnie wystarcza na cały dzień bardzo intensywnego użytku lub nawet dwa dni umiarkowanego. Przykładowo, zaczynając dzień od 100%, wieczorem miałem jeszcze ~40-50% przy typowym scenariuszu (parę godzin internetu i YouTube, kilkadziesiąt minut rozmów, stały sync maili, pół godziny gry). To rezultat lepszy niż np. w Galaxy S23 Ultra, głównie dzięki większej baterii i adaptacyjnemu odświeżaniu ekranu.

Oczywiście, pod pełnym obciążeniem potrafi zjeść baterię znacznie szybciej. Przeprowadziłem stress-test baterii i układu chłodzenia przy pomocy 3DMark Wild Life. W ciągu 20-minutowej pętli intensywnego renderowania 3D telefon zużył około 14% baterii (spadek poziomu naładowania z 61% do 47%). To oznacza, że w najgorszym wypadku otrzymujemy ok. 2,5 godziny ciągłego grania AAA na pełnej jasności i pełnej mocy – niezły wynik, biorąc pod uwagę, jak potężny hardware pracuje tu na najwyższych obrotach. W praktyce mało kto ciurkiem katowałby urządzenie przez tyle godzin bez przerwy, więc w normalnym gamingowym użytkowaniu (sesje po kilkanaście minut przeplatane przerwami) Redmagic 10 Pro spokojnie wytrzyma wiele godzin zabawy.

Ten smartfon jest, aha aha, gorący

smartfon redmagic 10 pro
Smartfon świetnie leży w dłoni, choć potrafi się grzać, jak szalony

Kolejna kwestia to temperatury. Jak wiadomo, wydajne podzespoły potrafią się nagrzewać, co skutkuje throttlingiem (spadkiem wydajności). Tutaj jednak do akcji wkracza rozbudowany system chłodzenia Redmagic ICE 12.0. Mamy dużą komorę parową o powierzchni aż 12 000 mm² oraz elementy odprowadzające ciepło z nowych materiałów (m.in. grafen i tzw. ciekły metal zwiększający przewodnictwo). Wisienką na torcie jest wspomniany wewnętrzny wentylator zasysający chłodne powietrze – żaden konkurencyjny flagowiec (poza gamingowymi) czymś takim nie dysponuje. Efekt? 

Telefon utrzymuje zaskakująco niskie temperatury jak na swoją moc. Podczas wspomnianego testu 3DMark temperatura rdzeni oscylowała w okolicach 45°C, a maksymalnie sięgnęła około 50°C. Obudowa robi się ciepła, ale nie parzy dłoni – jest to ciepło porównywalne do tego, gdy zwykły telefon nagrzeje się od słońca. Co ważne, stabilność wydajności była znakomita: wyniki między pierwszą a ostatnią pętlą testu spadły tylko o ~19% (80,8% początkowej wydajności utrzymane). Dla porównania, wiele flagowców bez aktywnego chłodzenia zrzuca zegary o 30-40% już po kilku minutach intensywnej gry, a ich temperatury potrafią przebić 55°C. Redmagic 10 Pro wypada tu wybitnie – można grać długo na pełnych detalach bez obaw, że urządzenie się przegrzeje czy drastycznie zwolni.

W codziennym użytkowaniu telefon zazwyczaj pozostaje chłodny lub lekko ciepły, bo mocne podzespoły nawet się nie pocą przy prostszych zadaniach. Natomiast gdy odpalimy wymagającą grę, da się poczuć ciepło w okolicach środka obudowy po kilku-kilkunastu minutach – wtedy też automatycznie załącza się wiatraczek, który szybko studzi rozgrzane komponenty. Słychać wtedy delikatny szum, ale korzyść jest taka, że nie musimy przerywać rozgrywki z powodu throttlingu. Muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem skuteczności tego chłodzenia – marketing marketingiem, ale ICE 12.0 faktycznie robi robotę. Producent obiecuje, że dzięki ciekłemu metalowi i turbowentylatorowi temperatury będą niższe niż u konkurencji – moje testy to potwierdzają.

Ładowanie typu błyskawiczne 

Na koniec dodam, że ładowanie baterii również stoi na najwyższym poziomie. Redmagic 10 Pro obsługuje ładowanie przewodowe 100 W, co pozwala uzupełnić energię w około pół godziny do pełna (ładowarka 100 W jest w zestawie). Co prawda zabrakło ładowania bezprzewodowego, ale osobiście mi to nie doskwiera – przy tak szybkim ładowaniu kablowym i tak częściej korzystałem z “turbo kablem”. Podczas ładowania telefon także potrafi aktywować wentylator, by się nie przegrzać – sprytne rozwiązanie, dzięki któremu nawet w trakcie grania przy podłączonej ładowarce urządzenie nie smaży się jak to bywa u innych. Bateria, ładowanie i chłodzenie tworzą tu świetnie zgraną całość, która pozwala cieszyć się mocą Redmagica bez większych kompromisów.

Redmagic 10 Pro – aparat i zdjęcia

Na koniec przyjrzyjmy się aparatom, choć już teraz zdradzę, że to najmniej spektakularny aspekt tego telefonu. W końcu gdzieś trzeba stawić na kompromis, prawda? Producent wyposażył Redmagica 10 Pro w potrójny układ aparatów z tyłu: główny 50 Mpix (sensor OmniVision OV50E, 1/1.5”, przysłona ok. f/1.9, z optyczną stabilizacją obrazu), 50 Mpix ultraszerokokątny oraz prosty sensor makro 2 Mpix. Z przodu zaś, pod ekranem, ukryto 16 Mpix kamerkę selfie (to już druga generacja aparatu pod ekranem w wykonaniu Nubii). Patrząc na suche parametry, nie jest źle – dwa 50-megapikselowe „oczka” brzmią obiecująco, a obecność OIS na głównym obiektywie daje nadzieje na przyzwoitą jakość zdjęć. Jak jednak jest w praktyce?

Powiem wprost: to nie jest telefon dla miłośników mobilnej fotografii, choć w dobrych warunkach oświetleniowych potrafi zrobić akceptowalne, a nawet ładne zdjęcia. W dzień, przy dużej ilości światła, główny aparat zaskakuje szczegółowością – łączenie pikseli daje efektowne 12,5 Mpix fotografie o żywych kolorach i niezłej dynamice. Autofokus działa szybko, a OIS pomaga utrzymać ostrość. Fotki krajobrazów czy architektury wyglądają dobrze, dopóki nie zaczniemy ich mocno przybliżać lub porównywać z tym, co potrafią najlepsze fotoflagowce. 

Szerokie oko? Takie sobie

Ultraszeroki kąt (również 50 Mpix, ale domyślnie zapisuje ~12 Mpix) radzi sobie już trochę słabiej – wciąż jest OK w jasny dzień, choć brakuje mu tej ostrości i kontrastu co głównemu modułowi. Po zmroku jakość obu obiektywów spada do przeciętnej – tryb nocny co prawda jest dostępny, ale zdjęciom brakuje wtedy detali, pojawia się rozmycie ruchu i dość agresywny blur od odszumiania. Makro 2 Mpix jest właściwie ciekawostką – ma stałą ostrość, bardzo niską rozdzielczość i szczerze mówiąc, zdjęcia z niego nadają się co najwyżej do podglądu obiektu z bliska na ekranie telefonu. Cieszy natomiast fakt, że Redmagic 10 Pro nagrywa wideo w 8K (oraz 4K 60 fps) głównym aparatem. Filmy w 4K są całkiem szczegółowe i płynne, choć stabilizacja bywa nieco gorsza niż w Samsungach czy iPhone’ach.

Selfie lepiej sobie nie robić

Najwięcej kontrowersji budzi przednia kamera pod ekranem. Muszę przyznać, że technologia ta poszła do przodu – na pierwszy rzut oka praktycznie nie widać miejsca, gdzie ukryto aparat (tylko pod ostrym kątem widać minimalnie inny odcień pikseli nad oczkiem). Jeśli chodzi o jakość selfie: w dobrym świetle są one do przyjęcia – 16 Mpix i algorytmy robią co mogą, by zdjęcie było wyraźne. Do mediów społecznościowych czy wideorozmów absolutnie wystarczy. Jednak w trudniejszych warunkach (słabsze oświetlenie, kontrastowe sceny) pojawia się charakterystyczna miękkość i mgiełka, jakby zdjęciu brakowało ostrości. To efekt przepuszczania światła przez warstwę ekranu – fizyki nie da się oszukać. Jako osoba na co dzień nie robiąca zbyt wielu selfie, uznaję ten kompromis za akceptowalny w zamian za piękny, nieprzerwany wyświetlacz. Jeśli jednak selfie to dla kogoś priorytet – np. vlogera czy instagramera – to Redmagic 10 Pro może rozczarować w tej kwestii.

Aparaty w Redmagic 10 pro są wystarczające, ale daleko im do czołówki, a zaryzykuję stwierdzeniem, że nawet w budżetowych modelach znajdziemy teraz lepsze soczewki. Tylko tutaj producent stara się dotrzeć do zupełnie innego grona odbiorców, więc skupił się na innych elementach telefonu, traktując aparaty nieco po macoszemu. Działają poprawnie, czasem „coś tam” fajnego ustrzelą, ale nie konkurują z najlepszymi foto-smartfonami na rynku. I szczerze? Jestem w stanie to wybaczyć. Ten smartfon nie jest dla fotografa, tylko dla gracza i power-usera. 

Kto kupuje Redmagica, ten raczej wie, że prędkość i funkcje mają tu pierwszeństwo przed mobilną fotografią. Zdjęcia z 10 Pro spokojnie wrzucimy na social media czy zachowamy pamiątkowe ujęcia z wakacji – w dobrym świetle będą wyglądać okej. Ale jeśli komuś zależy na najlepszym możliwym aparacie w telefonie, to w podobnej cenie znajdzie lepsze opcje (Galaxy S-something, iPhone, Pixel itp.). Redmagic 10 Pro stawia na inne priorytety i to czuć – i jest to decyzja świadoma.

Marzenie mobilnego gracza

Spędziłem z Redmagiciem 10 Pro kilka intensywnych tygodni i muszę przyznać, że dawno żaden smartfon nie sprawił mi tyle frajdy. To urządzenie absolutnie unikalne w dzisiejszym krajobrazie telefonów – bezkompromisowo skierowane do tych, którzy od telefonu oczekują maksimum wydajności i funkcjonalności, a nie koniecznie najlepszych zdjęć czy luksusowego logo. 

Redmagic 10 Pro dostarczył mi doświadczenia porównywalnego z przenośną konsolą: odpalam dowolną grę i wiem, że zadziała w najwyższych detalach płynnie, a urządzenie nawet się przy tym nie zagrzeje nadmiernie. To spełnienie marzeń mobilnego gracza. Do tego dochodzi świetny ekran, fizyczne triggery, dźwięk stereo i masa gadżetów, które sprawiają, że korzystanie z tego telefonu po prostu cieszy technologicznym geekowskim serce.

Oczywiście, Redmagic 10 Pro to sprzęt niszowy i świadomie zaprojektowany z myślą o określonym odbiorcy. Jeśli ktoś używa telefonu głównie do pracy biurowej, komunikacji i okazjonalnego pstrykania fotek, a gry go nie interesują – prawdopodobnie nie wykorzysta połowy możliwości tego modelu, a brak topowego aparatu czy choćby wodoodporności (telefon nie ma oficjalnego certyfikatu IP) może mu przeszkadzać. 

Czy warto kupić Redmagic 10 pro?

Nie jest to telefon dla każdego. Ja osobiście odczuwałem brak ładowania bezprzewodowego (przyzwyczajenie), a aparatem w trudnym terenie też wolałbym fotografować np. Galaxy S/Note ze względu na lepszy zoom i AI. Jednak dla odbiorcy, do którego Redmagic 10 Pro jest kierowany – czyli graczy, entuzjastów wydajności, tech-maniaków – to prawdziwy rarytas.W rozsądnej (jak na to, co oferuje) cenie dostajemy urządzenie, które miażdży konkurencję w benchmarkach, oferuje unikalne funkcje niedostępne gdzie indziej i nie idzie na kompromisy tam, gdzie to dla nas ważne.

Kończąc ten test, mogę śmiało powiedzieć, że Redmagic 10 Pro mnie oczarował. To trochę taki super-samochód w świecie smartfonów – nie idealny na każdą okazję, ale gdy wyjedzie na właściwą trasę, zostawia resztę daleko w tyle. Cieszę się, że powstają takie urządzenia, bo pokazują one, jak daleko można przesunąć granice mobilnej technologii.

 Jeśli więc jesteś osobą, która przede wszystkim chce telefonu do gier i ciężkich zadań, uwielbia gadżety i nie przeszkodzą Ci pewne ustępstwa w innych aspektach – szczerze polecam Redmagica 10 Pro. To niszowy demon prędkości, który w swojej kategorii właściwie nie ma sobie równych i dostarczy Ci masę satysfakcji z każdego odpalanego programu. Konkurencja może się rumienić – ten smartfon naprawdę zawstydza rywali pod względem osiągów, a przy tym pokazuje, że da się zrobić telefon niemal kompletny w swojej klasie. Ja jestem na tak – Redmagic 10 Pro zostaje u mnie przynajmniej do czasu, aż ktoś przebije go czymś jeszcze bardziej szalonym!

Za dostarczenie telefonu do recenzji dziękujemy dystrybutorowi!

Plusy

  • Topowa wydajność
  • Świetna stabilność FPS w grach
  • Skuteczne chłodzenie aktywne
  • Bardzo szybkie ładowanie 100 W
  • Ekran AMOLED 144 Hz LTPO
  • Głośne głośniki stereo i obecność złącza 3.5 mm
  • Dobra stabilność termiczna pod obciążeniem
  • Rozbudowane funkcje Redmagic OS 10
  • Efektowny, solidny design z podświetleniem RGB

Minusy

  • Przeciętna jakość zdjęć
  • Brak ładowania bezprzewodowego
  • Brak certyfikacji wodoszczelności IP68
  • Duże rozmiary i waga
  • Hałas wentylatora w cichym otoczeniu
  • Krótsze wsparcie aktualizacji Androida niż u głównych producentów
2
0
0

Podziel się:

Awatar Jakub Hertel
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *