Czy po siedmiu latach przerwy Ace Combat nadal potrafi zachwycić? Wings of Theve udowadnia, że jak najbardziej! Widowiskowe bitwy, świetna oprawa i emocjonująca kampania składają się na jeden z najlepszych rozdziałów serii.
Na kolejną odsłonę Ace Combat przyszło nam czekać wyjątkowo długo. Od premiery Skies Unknown minęło siedem lat, a przez ten czas branża gier zdążyła przejść niemałą transformację. Na szczęście twórcy z Bandai Namco Aces doskonale wiedzieli, co sprawiło, że seria zdobyła tak oddaną społeczność.
Zamiast próbować na siłę wymyślać wszystko od nowa, postawili na rozwinięcie sprawdzonej formuły. Ace Combat 8: Wings of Theve to przede wszystkim znakomita zręcznościowa gra lotnicza, która umiejętnie łączy widowiskową akcję z filmowym rozmachem. Nie jest to jednak produkcja pozbawiona wad, choć zdecydowana większość z nich schodzi na dalszy plan, gdy tylko rozpoczyna się kolejna podniebna bitwa.
Ace Combat 8 to przede wszystkim kapitalna walka w przestworzach
Największą siłą Ace Combat 8: Wings of Theve pozostaje to, co od zawsze stanowiło fundament serii, czyli dynamiczna, niezwykle satysfakcjonująca walka powietrzna. Twórcy nie próbują zamieniać swojej produkcji w wymagający symulator lotniczy. Zamiast tego oferują coś znacznie bardziej przystępnego, choć wcale niepozbawionego głębi.
Starcia są szybkie, intensywne i często wręcz spektakularne. Unikanie nadlatujących pocisków, wykonywanie gwałtownych manewrów czy ściganie przeciwnika między chmurami dostarcza ogromnej satysfakcji. Szczególnie gdy po dłuższym pojedynku udaje się wreszcie złapać wroga w celowniku i posłać w jego kierunku decydującą salwę rakiet. W takich momentach Ace Combat 8 potrafi zapewnić emocje, których próżno szukać w większości współczesnych gier akcji.
Duża w tym zasługa odpowiednio wyważonego modelu sterowania. Samoloty reagują na polecenia w sposób przewidywalny, ale opanowanie bardziej zaawansowanych manewrów wymaga już pewnej wprawy. Dzięki temu rozgrywka jest przystępna dla nowych graczy, a jednocześnie potrafi nagrodzić doświadczenie i precyzję.
Do dyspozycji oddano dwa główne schematy sterowania, pozwalające dopasować sposób zabawy do własnych umiejętności. Warto jednak zaznaczyć, że uproszczony wariant może okazać się zbyt ograniczający. Pełnię możliwości gry najlepiej odkrywać przy bardziej zaawansowanym sterowaniu, które daje większą swobodę podczas wykonywania manewrów i pozwala czerpać więcej przyjemności z powietrznych pojedynków.
Nie oznacza to oczywiście, że gra zawsze jest łatwa. Niektóre starcia potrafią stanowić naprawdę poważne wyzwanie, a poziom trudności poszczególnych misji bywa nierówny. Mimo wszystko jest to produkcja, w której doskonalenie własnych umiejętności daje wyjątkowo dużo satysfakcji.
Kampania, która nie pozwala oderwać się od ekranu

Choć fundament rozgrywki pozostaje niezmienny, Ace Combat 8 robi wiele, aby kolejne godziny spędzone za sterami myśliwców nie zamieniły się w monotonne powtarzanie tych samych czynności.
Kampania oferuje zróżnicowane scenariusze, od klasycznych pojedynków z wrogimi eskadrami, przez misje eskortowe i ataki na cele naziemne, aż po widowiskowe starcia z potężnymi maszynami wojennymi. Nie brakuje również charakterystycznych dla serii przeciwników, którzy wydają się niemal niemożliwi do pokonania.
Najlepsze misje doskonale wykorzystują skalę konfliktu i umiejętnie budują napięcie. Czasami wystarczy pozornie proste zadanie, które nagle przeradza się w desperacką walkę o przetrwanie. Innym razem od samego początku wiadomo, że czeka nas starcie z przeciwnikiem dysponującym ogromną przewagą.
Szczególnie imponująco wypadają konfrontacje z elitarnymi pilotami oraz gigantycznymi superbroniami. To właśnie podczas takich pojedynków Wings of Theve pokazuje swoje najlepsze oblicze. Wszystko jest tutaj odpowiednio przesadzone, widowiskowe i pełne dramatyzmu, ale dokładnie tego oczekuje się od tej serii.
Nie każda misja dorównuje jednak tym najbardziej spektakularnym. Zdarzają się zadania o dość schematycznych celach, a tempo kampanii momentami traci impet. Trudno również nie zauważyć pewnych nierówności w poziomie trudności. Nie zmienia to jednak faktu, że kampania dla jednego gracza pozostaje największym atutem całej produkcji.
Eskadra to coś więcej niż tylko tło

Istotnym elementem rozgrywki jest również współpraca z pozostałymi członkami eskadry. System zarządzania skrzydłowymi odgrywa większą rolę niż w niektórych wcześniejszych odsłonach cyklu, dzięki czemu towarzyszący nam piloci nie sprawiają już wyłącznie wrażenia dodatku do głównego bohatera.
Możliwość koordynowania działań i wykorzystywania wsparcia sojuszników wprowadza do starć dodatkową warstwę taktyczną. Nie zmienia to zręcznościowego charakteru rozgrywki, ale pozwala podejść do części sytuacji w bardziej przemyślany sposób.
Co ważne, obecność eskadry ma również znaczenie dla samej opowieści. Relacje między pilotami pomagają nadać konfliktowi bardziej osobisty wymiar, a wspólnie wykonywane zadania budują poczucie uczestnictwa w większej operacji wojskowej.
Historia z rozmachem, choć nie bez problemów
Ace Combat nigdy nie było serią stawiającą wyłącznie na realistyczne przedstawienie konfliktów zbrojnych. Wręcz przeciwnie, twórcy od lat chętnie sięgają po dramatyczne zwroty akcji, wyraziste postacie i opowieści o bohaterach, których dokonania przechodzą do legendy. Nie inaczej jest w przypadku Wings of Theve.
Tym razem wcielamy się w pilota, który zostaje wplątany w niezwykłą mistyfikację. Po śmierci legendarnego asa dowództwo postanawia ukryć ten fakt, a nasz bohater ma przejąć jego tożsamość. Wszystko po to, aby podtrzymać morale walczących żołnierzy i dać im symbol, w który mogą wierzyć.
To interesujący punkt wyjścia dla opowieści o wojnie, propagandzie, odpowiedzialności i ciężarze oczekiwań. Fabuła potrafi zaskoczyć ambicją i emocjonalnym wydźwiękiem, szczególnie gdy koncentruje się na relacjach między członkami eskadry oraz konsekwencjach podejmowanych decyzji.
Nie wszystko jednak działa równie dobrze. Narracja momentami staje się przesadnie melodramatyczna, a niektóre sceny przeciągnięto bardziej, niż było to konieczne. Przerywniki filmowe bywają długie, przez co nie zawsze dobrze współgrają z dynamicznym charakterem samej rozgrywki.
Pewnym problemem pozostaje również niemy protagonista. Przy historii tak mocno skupionej na tożsamości bohatera i jego relacjach z otoczeniem brak możliwości aktywnego uczestniczenia w rozmowach potrafi wywołać pewien dysonans.
Mimo tych zastrzeżeń historia ma wystarczająco dużo interesujących momentów, aby angażować przez większą część kampanii. Nie wszystkie wątki zostają wykorzystane równie dobrze, a finał może podzielić odbiorców, ale trudno odmówić twórcom ambicji.
Oprawa graficzna, która potrafi zachwycić
Jednym z najbardziej imponujących elementów Ace Combat 8: Wings of Theve jest bez wątpienia warstwa wizualna. Niebo wygląda tutaj fenomenalnie, a sposób przedstawienia chmur, światła i zmieniających się warunków atmosferycznych sprawia, że nawet zwykły przelot potrafi zamienić się w prawdziwy spektakl.
Szczególne wrażenie robią misje rozgrywające się podczas zachodu słońca, w deszczu lub przy ograniczonej widoczności. Promienie światła przebijające się przez chmury, gęsta mgła i dynamicznie zmieniające się warunki pogodowe budują niezwykle sugestywną atmosferę.
Co istotne, nie jest to wyłącznie wizualna dekoracja. Chmury i pogoda mają rzeczywisty wpływ na przebieg walki, zmieniając widoczność oraz warunki prowadzenia pojedynków. Dzięki temu otoczenie staje się istotnym elementem rozgrywki, a nie tylko efektownym tłem.
Na pochwałę zasługują także modele samolotów. Maszyny zostały przygotowane z dużą dbałością o detale, a ich ruchome elementy, animacje i efekty towarzyszące wykonywaniu manewrów prezentują się bardzo przekonująco.
Nieco gorzej wypadają natomiast niektóre elementy otoczenia oglądane z niewielkiej wysokości. Zabudowania i powierzchnia terenu nie zawsze dorównują jakością temu, co obserwujemy wysoko nad ziemią. Również sceny rozgrywające się na pokładzie lotniskowca potrafią sprawiać wrażenie dość sztywnych. Są to jednak niedociągnięcia, które stosunkowo łatwo wybaczyć. Zwłaszcza że podczas intensywnych starć całość prezentuje się znakomicie.
Muzyka i dźwięk na najwyższym poziomie

Trudno wyobrazić sobie Ace Combat bez charakterystycznej ścieżki dźwiękowej. Muzyka od zawsze stanowiła jeden z najważniejszych elementów tożsamości serii i na szczęście Wings of Theve nie zawodzi również pod tym względem.
Soundtrack znakomicie podkreśla skalę wydarzeń, płynnie przechodząc od bardziej stonowanych kompozycji do monumentalnych utworów towarzyszących najważniejszym starciom. Szczególnie podczas pojedynków z potężnymi przeciwnikami muzyka potrafi nadać wydarzeniom niemal filmowego charakteru.
To jedna z tych produkcji, w których ścieżka dźwiękowa nie tylko towarzyszy rozgrywce, ale wręcz wzmacnia płynące z niej emocje. Odpowiednio dobrane kompozycje sprawiają, że nawet pozornie zwyczajne starcie potrafi nabrać wyjątkowego znaczenia.
Równie dobrze wypadają efekty dźwiękowe. Praca silników, odgłosy wystrzeliwanych pocisków, komunikaty radiowe i eksplozje tworzą spójną, intensywną oprawę. Szczególnie przy korzystaniu ze słuchawek łatwo docenić, jak dużą rolę odgrywa dźwięk w budowaniu poczucia uczestnictwa w powietrznej bitwie.
Multiplayer z ogromnym potencjałem, ale też kilkoma znakami zapytania

Obok rozbudowanej kampanii dla jednego gracza Ace Combat 8 oferuje również tryb wieloosobowy, który pod względem skali stanowi jeden z najbardziej ambitnych elementów całej produkcji.
Możliwość rywalizowania z innymi pilotami oraz uczestniczenia w większych starciach powietrznych naturalnie pasuje do mechaniki rozgrywki. Dynamiczny model lotu, szeroki wybór maszyn i widowiskowe pojedynki tworzą solidne fundamenty pod wielogodzinną zabawę.
Nie brakuje również trybów nastawionych na współpracę, dzięki którym część emocji znanych z kampanii można przenieść do rozgrywki z innymi graczami. Niestety, multiplayer nie jest pozbawiony problemów. Pewne wątpliwości budzą balans rozgrywki, system progresji oraz to, jak poszczególne rozwiązania będą funkcjonować w dłuższej perspektywie. Nie wszystkie elementy wypadają równie przekonująco, a skala dostępnych możliwości nie zawsze idzie w parze z ich dopracowaniem.
Warto jednak podkreślić, że nawet bez rozbudowanego trybu sieciowego Ace Combat 8 pozostaje pełnoprawną, satysfakcjonującą produkcją. Kampania jest na tyle mocna, że sama w sobie stanowi wystarczający powód, aby zainteresować się grą.
Czy warto zagrać w Ace Combat 8? Podsumowanie
Siedem lat oczekiwania to naprawdę dużo, szczególnie w przypadku serii, która przez lata wypracowała własną, bardzo charakterystyczną tożsamość. Na szczęście Ace Combat 8: Wings of Theve pokazuje, że twórcy doskonale rozumieją, za co gracze pokochali ich produkcje.
To znakomita kontynuacja, która rozwija największe zalety poprzednich odsłon, nie rezygnując przy tym z ich charakteru. Model walki pozostaje niezwykle satysfakcjonujący, kampania oferuje mnóstwo widowiskowych momentów, a oprawa audiowizualna potrafi zachwycić. Szczególnie imponujące jest to, jak dobrze połączono zręcznościową rozgrywkę z atmosferą wielkiego konfliktu wojennego.
Oczywiście nie wszystko się udało. Historia momentami niepotrzebnie przeciąga niektóre wątki, część misji mogłaby być bardziej zróżnicowana, a tryb wieloosobowy wciąż ma przestrzeń do dalszego rozwoju. Są to jednak problemy, które nie przekreślają najważniejszego, czyli ogromnej frajdy płynącej z samego latania i walki.
Wings of Theve nie próbuje rewolucjonizować gatunku i trudno uznać to za wadę. Zamiast tego otrzymujemy produkcję, która doskonale wie, czym chce być, i przez większość czasu realizuje tę wizję z imponującą pewnością siebie.
Ace Combat 8 to jedna z najlepszych odsłon serii i pozycja obowiązkowa dla miłośników widowiskowych walk powietrznych. A jeśli do tej pory nie mieliście okazji zasiąść za sterami wirtualnego myśliwca, trudno o lepszy moment, aby to zmienić.
Za kod do gry na PS5 dziękujemy firmie CENEGA!
Recenzja:
9
/
10
Plusy
Minusy






