Dragon Quest I & II HD-2D Remake – powrót nostalgii w pikselowym sznycie

Awatar Jakub Hertel
Dragon Quest I & II HD-2D Remake key art

Jeśli myślisz, że klasyczne jRPG-i nie potrafią już zaskoczyć, poczekaj, aż zobaczysz Dragon Quest I & II HD-2D Remake . Sprawia on, że chcesz przeżyć ją od nowa. I to od pierwszej minuty. Zobacz, jak prawidłowo odświeża się klasyki!

Dragon Quest I & II HD-2D Remake to dwie gry, które dla wielu z nas są wspomnieniem dzieciństwa – teraz występują we wspólnym wydaniu na PC. Studio Artdink wraz z Square Enix podjęło się niełatwego zadania: odświeżyć legendę japońskich RPG-ów, zachowując duszę oryginałów z NES/SNES, ale ubierając je w nowoczesną oprawę HD-2D. I trzeba przyznać, że efekty są godne zachwytu. Nowa stylistyka łączy klasyczne pixelarty z nowoczesnymi efektami i dynamicznym oświetleniem, tworząc obraz, który zarazem koi wspomnienia i zachwyca współczesną jakością.

Dragon Quest I & II HD-2D Remake, czyli klasyka na nowo

Oprawa graficzna Dragon Quest I & II HD-2D Remake to kwintesencja tego, co można by nazwać “pixel artem +”. Światy zostały odtworzone z olbrzymią dbałością o detale: kolorowe, bogato zdobione podłoża, wyraziste sprite’y bohaterów i wrogów oraz dynamiczne tła tworzą wrażenie, jakbyśmy patrzyli na ruchomą dioramę z pikseli. Twórcy zachowali estetykę oryginałów – bohaterowie nadal wyglądają “przyciemnionymi” pionkami pikseli – ale otoczenie zyskało trójwymiarową głębię. 

Dzięki subtelnym efektom świetlnym i cieniom sceny emanują atmosferą. Przykładowo poranne słońce przebija się przez liście drzew, a woda w studni w Tantagelu delikatnie mieni się świetlistymi refleksami. Klatkowe animacje postaci są płynne, a każdy bohater wykonuje różne ruchy (potrząsanie tarczą, kiwanie mieczem), co dodaje żywotności.

Szczególnie widać to w efektownych przerywnikach – Dragon Quest I & II HD-2D Remake wykorzystuje animowane sekwencje na nowym silniku (np. zbliżenia na bohatera lub drzwi zamykające się za nim), które potęgują emocje. Wrogowie zyskały nowe warianty i ruchy – choć pikselowy styl pozostał, obserwujemy takie smaczki jak łuski stworków, migoczące skrzydła latawców czy rubinową poświatę czarów. 

Mapa świata prezentuje się teraz jak malownicza plansza – widzimy bohaterów przechodzących przez most nad lasem , fragmenty miasta z obozowiskami, a nawet nieliczne perspektywiczne obiekty, które przypominają o fakcie, że przy kreacji świata wykorzystano silnik 3D z efektem DOF. Całość sprawia wrażenie, że wczorajsze „pikselozy” przenikają się z dzisiejszą grafiką nowej generacji. Jednocześnie projektant graficzny nie zaburzył oryginalnej palety – kolory pozostały żywe i radosne, co idealnie pasuje do baśniowego klimatu Dragon Quest.

Rozgrywka bez większych zmian, choć jest lepiej

screenshot z gry Dragon Quest I & II HD-2D Remake
Uwielbiam te połączenie modernizmu z pikselowatością!

Drugą główną siłą Dragon Quest I & II HD-2D Remake jest wierne, a jednocześnie ulepszone odwzorowanie klasycznej rozgrywki. Seria Dragon Quest tradycyjnie cechuje się eksploracją mniejszych miasteczek i podziemi, dialogami z napotkanymi postaciami oraz turowymi walkami – to się nie zmieniło, ale dodano wiele udogodnień. 

Przede wszystkim obie gry powiększono i wzbogacono o nowe lokacje oraz zadania poboczne – w praktyce ukończenie starego DQ1, które kiedyś zajmowało 6–8 godzin, teraz trwa dwa razy dłużej dzięki dodatkowym scenkom i przedmiotom. Bohater może teraz uczyć się kolejnych czarów i zdolności płynnie podczas przygody, a rzadkie „zwoje” z czarami rozrzucone są w świecie (odblokowując stałe moce), co zachęca do dokładnego zwiedzania.

Walki w Dragon Quest I & II HD-2D Remake ciągle toczą się w widoku turowym, ale w remake’u mogą występować jednocześnie grupy wrogów (co bardzo zmienia dynamikę starć). Nowe umiejętności i czary – dobrze znane z późniejszych części DQ – zostały podmieszane do puli DQ1 i DQ2. Bohater z DQ1 przestał być jednowymiarowym wojownikiem bądź czarodziejem. Dzięki temu walka z pojedynczym np. wielkim błotnikiem czy bandą 4 potworów potrafi być widowiskowa i wymagająca taktyki. Ukłonem w stronę dobrego tempa gry są też nowe opcje – możecie skorzystać z szybkiego trybu walk (przyspiesza animacje), zapisu dowolnego (system autozapisu i dodatkowe sloty) oraz trybu automapa i punktów docelowych.

W DQ1 sterujemy jednym bohaterem, w DQ2 już pełną drużyną trzech postaci – każda z osobnymi ekwipunkiem i rolą. Dzięki temu DQ2 zyskuje większą złożoność taktyczną. System prowadzenia rozgrywki przywodzi na myśl klasyczne JRPG: zbierasz ekwipunek, kupujesz mikstury, uczysz się czarów i zagłębiasz w pradawną legendę. Jednocześnie nie brakuje usprawnień znanych z nowszych odsłon czy remake’u DQ3 – mamy czytelny dziennik zadań, opcję “Przypomnij” ostatnią wskazówkę od NPC-a i (jeśli chcemy) znaczki podpowiadające, dokąd iść. 

Dzięki czarowi “Zoom” podróż przez świat odbywa się znacznie szybciej – wystarczy od któregoś momentu wypowiedzieć zaklęcie i przenieść się do dowolnej odwiedzonej wcześniej lokacji (tak jakby używając telefonicznego punktu teleportacyjnego). Tempo gry jest więc przyspieszone tam, gdzie tego chcemy, a jednocześnie nadal mamy poczucie przygody. Dużą zaletą jest także zmiana kamery podczas starć – gdy rzucamy potężny atak, kamera cofa się, by lepiej ukazać efekt specjalny; wszystko to podnosi skalę epickości. Interfejs w walce jest klasyczny (polecenia ataku, czarów, przedmiotów) i intuicyjny, jak widzimy na zrzucie ekranu poniżej – przyciski są czytelne, a tempo walki można regulować.

Dragon Quest I & II HD-2D Remake stawia na szacunek dla oryginału. Odczucia eksploracji miasta czy kopalni są bardzo podobne do tych sprzed lat, ale poprawiona nawigacja sprawia, że gracz mniej błądzi w ciemnościach. Sztuczki jak tryb “loot all” (zbieraj wszystko) czy lepszy ekwipunek ograniczają konieczność ciągłego przebrzmiewania zaklęć „powtórz” w menu. Jednocześnie wielbiciele staroszkolnych wyzwań mogą na początku wyłączyć znaczniki celów i mierzyć się z zagadkami w stylu oryginału. Tempo gry – choć szybsze niż na NES-ie – wciąż jest spokojne: wypełnianie questów w krainie Alefgard wymaga czasu, a eksploracja dużej mapy DQ2 wymaga cierpliwości. To klasyczny JRPG w najczystszej postaci – więc wszyscy, którzy lubią stopniowo budować drużynę i strategię walk, znajdą tu wiele smaczków.

Historia, która się nie starzeje

screenshot z Dragon Quest I & II HD-2D Remake
Walki w remake są jeszcze bardziej dynamiczne!

Fabularnie Dragon Quest I & II HD-2D Remake pozostaje wierne pierwotnym założeniom, ale są opowiedziane zdecydowanie pełniej. W „jedynce” wcielamy się w potomka legendarnego Erdricka, który rusza naprawić pokój w świecie Alefgard. Sama historia jest prosta (zbierz 3 magiczne kule, wybądź zamek, pokonaj smoka), jednak remake tchnął w nią więcej życia. Pojawiły się nowe scenki dialogowe i przerywniki kinowe, które rozbudowują wątki poboczne. Niewielu mieszkańców świata było pierwotnie rozbudowanych, lecz teraz odwiedzając wioski natkniemy się na kilka pamiętnych postaci (np. królową, ratowników czy legendarny orszak) mówiących pełnymi zdaniami. 

Dzięki zastosowaniu dubbingu wiele kluczowych scen nabrało dramaturgii – bohaterowie mówią z pasją i charakterem, a w tle słychać muzykę budującą napięcie. Niemniej, twórcy zadbali, by ci, którzy wolą polskie napisy, też mogli to śledzić – a linie dialogowe nie zdradzają żadnych większych zwrotów akcji, więc nowy gracz może cieszyć się opowieścią od początku do końca bez obaw o spoilery.

Dragon Quest II rozpoczyna się kilka lat po wydarzeniach pierwszej części, już w trzech królestwach Erdricka. Grupa bohaterów (książę Midenhalla, jego kuzyni z Cannock i Moonbrooke) wyrusza, aby przeciwstawić się nowemu złu. W oryginale relacje między postaciami były dość płytkie, ale remake wypełnia tę lukę. Każdy z naszych towarzyszy ma własne motywacje i osobowość. Księżniczka zasługuje na słowa uznania – jest odważna, rozsądna i czasem sarkastyczna. 

Drugi książę to młodzieniec pragnący dorównać dziedzictwu przodków, ale często niezdarnie zażartuje lub popełni gafę. A nasz główny bohater z Midenhall, choć milczący typu „man of few words”, komunikuje się mową ciała i krótkimi tekstami, co – paradoksalnie – zyskuje urok przy lepszej animacji. Interakcje pomiędzy nimi są różnorodne – od zabawnych przytyków po bardziej wzruszające momenty. To dzięki nim podróż w DQ2 zmienia się z prostego zbieractwa przedmiotów w opowieść o rodzinnych więziach i dziedzictwie. W trakcie gry odkrywamy też nowe elementy znane fanom serii – między innymi umiejętniej wykorzystane sigile (smocze amulety) i pozwalające rozbudować postacie w nieoczywisty sposób czary ze zwojów. Wszystko to tworzy spójną całość: czuć, że dwójka i tak była “brzydszym bratem” w serii, ale teraz przebija nawet pełnym urokiem część pierwszą.

W odświeżonej wersji narracja obu gier jest poprowadzona bardziej kompletnie. Zniknęły momenty “i co dalej?”, a w ich miejsce dostaliśmy logiczne przejścia fabularne – jak rozbudowane zakończenia wątków, dodatkowe wideo na tle napisów czy nowe wstawki tuż przed walką z kluczowym bossem. Fabuła wzmocniona muzyką i dialogami zdecydowanie trzyma w napięciu. Można więc śmiało powiedzieć, że remake został opowiedziany z przywiązaniem do oryginału, ale na nowo przedstawiony ku uciesze dzisiejszych graczy.

Pięknie to brzmi

screenshot z gry Dragon Quest I & II HD-2D Remake
Uroczo wyglądają te rimejki

Ścieżka dźwiękowa każdej odsłony Dragon Quest jest jej cechą rozpoznawczą, a nowy remake podchodzi do niej z szacunkiem. Kompozycje Koichi’ego Sugiyamy zostały zachowane i przearanżowane w bogatszych stylach – w wielu momentach usłyszymy więc orkiestralne lub elektroniczne wersje znanych motywów. Główna melodia serii znana z okładek i pierwszy motyw w „jedynce” brzmiały na NES-ie szczątkowo, a tu w pełnej krasie wypełniają uszy nagle standardową klasyką. Otwarte przestrzenie Alefgardu mają bogate plenery dźwiękowe: wiatr niesie ze sobą echa, fale morza dudnią w oddali, a miejscami usłyszymy szemrzące potoki czy trzepot skrzydeł latawców. Wojny akcji mają efektowne efekty – czar Animacja Miecza „Erdrick” błyszczy charakterystyczną melodią, a eksplozywny „Ognisty szlag” rozgrzewa uszy jękiem płomienia.

W Dragon Quest I & II HD-2D Remake nie brakuje też głosów. Zostały dodane udźwiękowienie najważniejszych dialogów – przede wszystkim królewskich czy fabularnych scen kinowych. W wersji podstawowej japońskiej usłyszymy dobrze dobranych aktorów mówiących pełnymi zdaniami (honory bronią lokalne akcenty dla zabawy – widzowie będą się śmiać i tak po polsku!), co sprawia, że kluczowe momenty nabierają rumieńców. W trakcie walk każdy bohater i potwór co prawda nie prowadzi pełnych monologów, ale wydaje okrzyki bojowe czy komunikaty („Walka!”, „Zmieniaj na szybszą! itd.”). Dzięki temu starcia też są bardziej żywe – postacie reagują na to, co się dzieje, a miejsca bitew doświadczają krótkich dźwięków otoczenia (deszcz w lochach, pomruk ziemi w jaskiniach). Osobiście ogromnie podobała mi się muzyka startu gry – nowa aranżacja symfoniczna klasycznego motywu zaskakuje energią i świetnym mixem brzmień retro z pełnym odświeżeniem.

Wydajność i optymalizacja na PC

screen z Dragon Quest I & II HD-2D Remake
W dwójce w walce towarzyszyć nam będą inni – koniec samotności!

Na PC Dragon Quest I & II HD-2D Remake działa bardzo przyzwoicie – to dobrze zoptymalizowana produkcja. Wymagania sprzętowe są niskie, więc praktycznie każdy współczesny komputer poradzi sobie bez trudu. Gra została zbudowana na silniku Unreal, więc przy pierwszym uruchomieniu PC potrafi zająć chwilę na kompilację shaderów, a przy późniejszych odpaleniach – na ich szybkie sprawdzenie. To oznacza krótki loading przy starcie, potem zaś gra toczy się bez zacięć. 

Gra działa w 60 klatkach na sekundę (tryb 4K czy Ultra 60fps są wspierane, choć najwyższych odświeżeń, jak 120Hz czy 144Hz, tu nie wykorzystamy – klatki są zablokowane na 60). Podgląd opcji graficznych pokazuje standardowe suwaki: rozdzielczość (do 4K), jakość tekstur, cieni, okluzji otoczenia czy antyaliasingu. Jest nawet oddzielny suwak na głębokość ostrości (efekt delikatnego rozmycia krańców ekranu), który można wyłączyć dla ostrzejszego widoku.

Na maksymalnych ustawieniach gra nadal wygląda świetnie, ale i sprzętowi łatwiej – ja sam na laptopie z kartą ze średniej półki bez problemu uzyskałem stabilne 60 fps w 1080p. Z drugiej strony, jeśli chcemy pójść bardziej oszczędnie, spokojnie wystarczy ustawić niższy preset i nadal gra będzie piękna. Twórcy nie zapomnieli też o pełnym wsparciu pada i myszki – w menu można przekonfigurować sterowanie klawiaturą, a interfejs dobrze działa tak przy padzie, jak i z gryzoniem.

Zauważyłem też, że rozdzielczość obsługiwana jest wyłącznie w proporcji 16:9 (ani 16:10, ani ultrapanoramy domyślnie nie są dostępne). Wskazywał na to brak opcji zmiany innych proporcji w menu. Są co prawda mody, które pozwalają uzyskać 16:10 lub nawet obracające stół shaderów, jednak dla przeciętnego gracza standardowa proporcja raczej wystarczy. Ogólnie interfejs od strony technicznej jest solidny – nie natrafiłem na błędy graficzne ani dźwiękowe, a wszystkie ustawienia były poprawnie stosowane.

Nieustępujące uczucie nostalgii 

Jako ktoś, kto jako dzieciak  spędził setki godzin przy oryginalnych Dragon Questach, nie mogłem ukryć łez wzruszenia, gdy po raz pierwszy zobaczyłem rozgrywkę w HD-2D. To uczucie jak spotkanie dawno niewidzianego przyjaciela – znajome motywy, mapy, nazwy miejsc, ale wszystko tak inne, atrakcyjniejsze i bogatsze. W chwilach nostalgii wraca świadomość, ile daliśmy od siebie – ręczne mapowanie na papierze, dłubanie poradników – a teraz cieszyć się możemy cudownymi wstawkami filmowymi i wygodnym zoomem. Trochę zastanawiałem się, czy po tylu latach pierwszy Dragon Quest w ogóle ma co opowiadać. Okazało się, że ma – teraz każdy drobny sekret świata jest nagrodą, a dawne „piksele gumisiów” zachwycają detalami.

Z drugiej strony poczułem też cząstkę niechęci do skrajnego oldschoolu. Dla fana to dobrze, że w końcu możemy grać od razu na normalnym, a nie „Wyznacz Cel” (możliwość nakierowania się strzałką ekwipunku na cel). Cięższe walki, nowe mechaniki – owszem to wzbogaca, ale momentami walka może nużyć, gdy przeciwnicy potrafią zaatakować nas z czterech stron. Wielu z nas pamięta, że pierwowzór wymagał zaparzania dziesiątek mikstur i kilkukrotnego grindowania – w Dragon Quest I & II HD-2D Remake twórcy zadbali, by usunąć największą zawartość “trudną do przetrawienia” (wygodne podróże, zapisy), ale rdzeń grindownia pozostał. Dlatego momentami poczułem się, jakbym biegał po mapie trochę bez celu, chwytając zioło czy monety – i na dłuższą metę może to zmęczyć. Mimo to wszystko oglądałem z uśmiechem: to w końcu ten sam Dragon Quest, tylko piękniejszy.

Podczas zabawy mocno czuć pasję twórców – to widać i słychać w każdym drobnym dialogu i odwzorowaniu legendy. Kilkakrotnie zatrzymywałem się, żeby podziwiać panoramę (jak na obrazku poniżej) czy zapachnieć muzykę, która towarzyszyła mi niegdyś w dzieciństwie. Gra sprawia, że ma się ochotę do niej wrócić nawet dzień po skończeniu – i to nie tylko ze względu na chęć zobaczenia wszystkiego, ale z czystej, płynącej z serca radości.

Czy warto zagrać w Dragon Quest I & II HD-2D?

Na koniec warto odpowiedzieć na pytanie: kto najbardziej polubi Dragon Quest I & II HD-2D Remake? Z pewnością każdy, kto w swoim sercu nosi gorącą miłość do klasycznych RPG-ów. Stali bywalcy nostalgi zdobędą dziś znacznie więcej niż w pierwowzorach – dostają tę samą podróż, ale bogatszą o ludzki wymiar i piękną otoczkę graficzną. Gra spodoba się też nowym fanom japońskich przygód turowych; słodka opowieść o dziedzicach Erdricka, kolorowe potwory i przemyślane walki potrafią wciągnąć nawet młodszych graczy. Jeśli lubisz spokojne tempo, odkrywanie map i budowanie drużyny, to z pewnością wciągniesz się bez reszty. Zaskakująco dobrze sprawdza się także na handheldach czy przy laptopie – sama wygoda rozgrywki wzbogacona została o autosave, co docenią gracze “na wynos”.

Dragon Quest I & II HD-2D Remake to dzieło, które z pasją łączy stare z nowym. Jest to tytuł wprost stworzony dla miłośników serii i retro-piksel artu oraz dla wszystkich spragnionych klimatycznej, spokojnej przygody RPG. Jeśli potrafisz wniknąć w niezwykły świat mniej skomplikowanych, ale uroczych historii o bohaterach Erdricka, ta gra da ci mnóstwo satysfakcji. 

Grę testowaliśmy na PC. Za klucz dziękujemy firmie CENEGA

Plusy

  • Piękna oprawa HD-2D 
  • Wierny klimat oryginałów,
  • Rozsądne usprawnienia
  • Lepsza dynamika starć
  • Świetna ścieżka dźwiękowa
  • Potężna nostalgia!

Minusy

  • Wciąż czuć oldschoolową powtarzalność 
  • Liniowość i archaiczna struktura questów
  • Brak wsparcia dla ultrapanoramy/wyższych częstotliwości 
  • Sporadyczne spadki tempa w środkowych aktach DQ2
  • Pikselowa stylistyka
1
0
0

Podziel się:

Awatar Jakub Hertel
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *