Death Stranding 2: On The Beach – recenzja gry. Kurier znowu dowiózł

Awatar Jakub Hertel
recenzja death stranding 2

Death Stranding 2: On The Beach to z jednej strony gra, wobec której były ogromne oczekiwania, a z drugiej… raczej każdy wiedział, że Kojima je spełni. Czy jednak faktycznie tak się stało? Sprawdźmy to!

Death Stranding 2 – wyprawa do Australii!  

Death Stranding 2: On the Beach zabiera nas z powrotem do postapokaliptycznego świata, w którym granica między życiem a śmiercią wciąż pozostaje niezwykle cienka. Choć Sam Porter Bridges ponownie staje w centrum opowieści, sama historia znacznie odbiega od tej znanej z pierwszej części. Jest bardziej osobista, jeszcze bardziej zagadkowa i silniej zakorzeniona w filozoficznych rozważaniach nad ludzkim istnieniem.

Akcja gry rozgrywa się niecały rok po wydarzeniach z Death Stranding i skupia się na nowym celu – wyruszeniu poza granice znanego świata w celu odbudowania globalnej łączności. Tym razem Sam musi zmierzyć się nie tylko z fizycznymi zagrożeniami, ale też z duchami przeszłości i własnymi traumami. Kluczową rolę odgrywa tajemnicza „Plaża”. Dla niewtajemniczonych – to metafizyczna przestrzeń między życiem a śmiercią, która została jeszcze silniej rozwinięta jako motyw przewodni gry.

W porównaniu do oryginału, świat DS2 jest bardziej zróżnicowany i dynamiczny. Lokacje są większe, ale nie tylko pod względem skali – są też bogatsze narracyjnie. Każdy region, który odwiedzamy, ma własną mikrohistorię i mieszkańców z wyrazistymi motywacjami. Dzięki temu eksploracja staje się nie tylko mechaniką, ale też częścią narracji.

screenshot z death stranding 2
Komu w drogę, temu czas! Paczki same się nie zaniosą, prawda?

Kojima w typowy dla siebie sposób łączy science fiction z alegorią. Znajdziemy tu odniesienia do teorii fizyki kwantowej, biologii, a nawet religii, ale wszystko podane jest z dużą dozą symboliki i metafory. Fabuła balansuje między psychologicznym dramatem a komentarzem społecznym. Momentami jest intymna i cicha, by za chwilę eksplodować w pełną absurdu, ale poruszającą scenę.

To historia o budowaniu mostów – dosłownie i w przenośni. O potrzebie bliskości, samotności w erze hiperłączności i o tym, jak łatwo zgubić się, nawet jeśli wszyscy jesteśmy „online”. I chociaż momentami gra może wydawać się hermetyczna lub zbyt enigmatyczna, jej świat jest niezwykle spójny i konsekwentnie zbudowany.

Mój przyjacielu, byłeś mi, naprawdę bliski 

W Death Stranding 2 Hideo Kojima kontynuuje swoją miłość do obsadzania gier jak kinowych produkcji. Trzeba przyznać, że ponownie udało mu się stworzyć barwną, złożoną galerię postaci. Wracają znajome twarze, ale nie brakuje też nowych bohaterów, którzy wnoszą świeżą energię do opowieści – zarówno na poziomie emocjonalnym, jak i mechanicznym.

Głównym bohaterem dalej jest Sam Porter Bridges (Norman Reedus), choć jego rola w fabule nieco się zmienia. Sam nie jest już samotnym kurierem na krańcu cywilizacji – tym razem działa z poczuciem celu i większą świadomością tego, co tak naprawdę jest stawką. Widzimy go bardziej jako człowieka – zmęczonego, niepewnego, ale nadal gotowego nieść ciężar świata. Reedus gra jeszcze subtelniej niż w pierwszej części, a jego emocjonalne sceny potrafią chwytać za gardło.

tryb foto w death stranding 2
Oczywiście, że przesiedziałem długie godziny w trybie foto. Dlaczego pytasz?

Ważną rolę odgrywa również Fragile (Léa Seydoux), która z postaci drugoplanowej awansowała do roli pełnoprawnej partnerki Sama – zarówno narracyjnie, jak i gameplayowo. Jej wątek został znacznie pogłębiony, a sama aktorka prezentuje rewelacyjną formę – balansując między siłą a kruchością.

Na scenie pojawiają się także zupełnie nowe postacie. Najwięcej uwagi skupia na sobie bohaterka grana przez Elle Fanning, czyli Tomorrow. Tajemnicza istota o zdolnościach wykraczających poza znaną fizykę. Jej obecność jest owiana aurą mistycyzmu, a postać doskonale wpasowuje się w estetykę świata Kojimy. Jest też Rainy, odgrywana przez Shioli Kutsuna. Niesamowicie pogodna (dosłownie!) naukowczyni, której wiedza o Plaży może przesądzić o losach świata. 

Powraca też Deadman, Mama (w zmodyfikowanej, zaskakującej formie) i… jeszcze kilka postaci, które lepiej odkrywać samemu. Ważne jest jednak to, że Death Stranding 2 wyraźnie stawia na budowanie więzi – zarówno fabularnych, jak i mechanicznych. Wprowadzono nowy system interakcji z towarzyszami oraz elementy współpracy, które wykraczają poza klasyczną narrację cutscenkową.

To świat ludzi po przejściach. Złamanych, dziwnych, samotnych, ale wciąż próbujących odnaleźć w sobie odrobinę światła. I nawet jeśli nie każdy bohater przypadnie graczowi do gustu, nie sposób odmówić im głębi. Szczególnie że wyglądają oni rewelacyjnie. Momentami zachwycałem się, jak oni są świetnie zagrani, zapominając, że przecież to „tylko” animacja. Chapeau bas.

Symulator kuriera – choć już tak nie do końca

Pierwsze Death Stranding mocno podzieliło graczy. Dla jednych była to rewolucyjna opowieść o budowaniu mostów i samotności, dla innych – monotonna symulacja kuriera. Kojima doskonale zdawał sobie sprawę z tej polaryzacji i w Death Stranding 2 postawił na ewolucję. Ulepszył wszystko to, co działało, i dodał nową warstwę mechanik, które znacząco urozmaicają rozgrywkę.

Podstawowy trzon gry wciąż opiera się na eksploracji, zarządzaniu ładunkiem i planowaniu trasy. Jednak świat jest znacznie bardziej zróżnicowany – zarówno geograficznie, jak i środowiskowo. Nowe typy zagrożeń, takie jak trzęsienia ziemi, anomalie pogodowe czy niestabilne tereny, wymuszają adaptację i strategiczne podejście. Zmieniło się też tempo – mniej tu dłużyzn, a więcej wyzwań i nieprzewidywalnych sytuacji.

System budowania struktur znany z pierwszej części również powraca, ale został rozbudowany o nowe obiekty, możliwość współpracy z innymi graczami w czasie rzeczywistym (asynchronicznie, ale bardziej dynamicznie) oraz większe znaczenie decyzji. Niektóre konstrukcje mogą wpływać na przebieg fabuły lub zmieniać relacje z postaciami niezależnymi.

Zaskoczeniem są też segmenty akcji – choć nadal nie dominują rozgrywki, to zostały znacznie ulepszone. Strzelanie jest bardziej intuicyjne, a przeciwnicy – zarówno ludzie, jak i istoty z Plaży – stanowią większe wyzwanie. Kojima wprowadza też kilka momentów w stylu z Metal Gear Solid, co z pewnością ucieszy fanów jego wcześniejszych produkcji.

Nie można zapomnieć o motywie współpracy i więzi. Tym razem nie tylko w sensie symbolicznym. Gracze mogą łączyć się, pomagać sobie nawzajem, zostawiać porady i zasoby, które realnie wpływają na świat innych. To nadal unikalne doświadczenie społecznościowe, które nie opiera się na PvP, ale na empatii i pomocy.

Czy to rewolucja? Niekoniecznie. Ale to przemyślana i dopracowana ewolucja, która nadaje Death Stranding 2 nową głębię. Nie tylko narracyjną, ale też mechaniczną.

Pocztówka z wakacji – grafika w Death Stranding 2 zachwyca

screen z death stranding 2
W miarę szybko wchodzimy w posiadanie pojazdów, które mocno ułatwiają podróżowanie

Jeśli pierwsze Death Stranding potrafiło zachwycić oprawą wizualną, to On the Beach udowadnia, że silnik Decima wciąż ma ogromny potencjał. To jedna z najpiękniejszych gier dostępnych na PlayStation 5. Zarówno pod względem detali technicznych, jak i artystycznego wyczucia.

Modele postaci to absolutny top. Mimika twarzy, tekstury skóry i drobne gesty przekładają się na niezwykły realizm. Widać każdy zmarszczony brwiami grymas, każde zawahanie w spojrzeniu. Kojima Production po raz kolejny udowadnia, że wie, jak opowiadać emocje przez obraz – nie tylko słowami.

Świat gry, choć wciąż ponury i opuszczony, zyskał większą różnorodność. Tym razem nie podróżujemy wyłącznie przez jałowe tereny – pojawiają się lasy, oblodzone szczyty, subtropikalne wybrzeża i fragmenty zrujnowanych miast. Każda lokacja ma unikalny klimat i wykorzystuje światło w sposób niemal malarski. Gra potrafi zachwycać ujęciami tak pięknymi, że zatrzymujemy się tylko po to, by uruchomić tryb fotograficzny.

Na osobne wyróżnienie zasługuje design Plaży. Jest jednocześnie piękna i niepokojąca, jak sen, który zaczyna przeradzać się w koszmar. Kojima nie boi się surrealizmu – i to się opłaca, bo Death Stranding 2 często balansuje na granicy sztuki współczesnej i psychologicznego horroru.

A co z dźwiękiem?

Udźwiękowienie to kolejny filar doświadczenia. Dźwięki otoczenia są perfekcyjnie zbalansowane. Potrafią wzbudzić niepokój lub ukojenie w zależności od sytuacji. Szczególną rolę odgrywa jednak ścieżka dźwiękowa. Po raz kolejny usłyszymy tu Woodkida (który także odgrywa w grze pewną rolę!) czy LOW ROAR, ale nie tylko.Pojawiają się też nowe utwory, dopasowane idealnie do emocji danej sceny. Gdy muzyka wchodzi po dłuższej ciszy, robi to z takim ładunkiem emocjonalnym, że łatwo o ciarki na plecach.

Dźwięk przestrzenny i wykorzystanie DualSense to kolejny krok w immersji. Drgania kontrolera, opór triggerów i mikrodrgania w zależności od podłoża, po którym idziemy – wszystko to sprawia, że czujemy się jeszcze bardziej „w środku” tego świata. Klimat Death Stranding 2 to mieszanka melancholii, niepokoju i nadziei. Kojima opowiada o samotności, śmierci i potrzebie kontaktu, ale robi to przez obrazy, dźwięki i przestrzeń. 

Wydajność i optymalizacja na PS5

bossowie w nowym death stranding
Czasem i z jakimś bossem zawalczyć trzeba

Choć Death Stranding 2 jest grą pełną artystycznych ambicji, nie zapomina również o kwestiach technicznych. Produkcja została znakomicie zoptymalizowana pod kątem PlayStation 5 i bez wątpienia należy do najpłynniejszych i najlepiej działających tytułów dostępnych na tej platformie.

Gra oferuje dwa główne tryby: tryb wydajności (60 klatek na sekundę przy rozdzielczości skalowanej do 4K) oraz tryb jakości (pełne 4K z niższą liczbą klatek, ale bardziej szczegółowymi efektami świetlnymi i odbiciami). W praktyce tryb wydajności prezentuje się doskonale – zachowując wysoki poziom szczegółowości i zachwycając płynnością animacji, nawet w bardziej wymagających sekwencjach.

Co istotne, Death Stranding 2 praktycznie nie cierpi na spadki wydajności. Nawet w dynamicznych scenach akcji, w deszczu, pyle czy podczas przemierzania niestabilnych środowisk, silnik gry działa stabilnie. Zdarzają się drobne spadki do ok. 50 kl./s w trybie jakości, ale są one na tyle rzadkie i nieinwazyjne, że nie wpływają na odbiór całości.

Wczytywanie zapisów i podróży szybkiej jest niemal natychmiastowe – SSD konsoli PS5 wykorzystywane jest tu w pełni. To istotne, zwłaszcza w grze, w której często przemieszczamy się na duże odległości i korzystamy z teleportów (wprowadzonych także narracyjnie jako nowa forma eksploracji Plaży).

Świetnie działa też wsparcie dla technologii haptycznej DualSense. Odczuwalne różnice w drżeniu kontrolera przy różnych powierzchniach (śnieg, asfalt, błoto), opór triggerów przy korzystaniu z urządzeń oraz subtelne dźwięki z wbudowanego głośnika – wszystko to buduje głębsze zanurzenie w świecie gry.

Jeśli dodać do tego stabilność działania, brak istotnych błędów technicznych (na premierę) oraz precyzyjnie dopracowany interfejs użytkownika, można śmiało powiedzieć, że Death Stranding 2 to produkcja niemal wzorcowo zoptymalizowana na PS5 – zarówno od strony wydajności, jak i doświadczenia użytkownika.

Hideo Kojima – wizjoner czy megaloman?

screen z death stranding 2
Widoki w tej grze są rewelacyjne

Trudno mówić o Death Stranding 2, nie wspominając samego Hideo Kojimy – człowieka, który w równym stopniu jest reżyserem, scenarzystą, producentem, a także… autorem idei. Jego nazwisko pojawia się na ekranie tytułowym więcej razy niż w wielu grach łącznie, a mimo to, trudno mieć mu to za złe. Bo to właśnie Kojima sprawia, że Death Stranding 2 jest tak bardzo „inne”.

To gra przepełniona symboliką, autorskimi komentarzami i refleksjami, które wykraczają daleko poza typowe ramy rozrywki. Kojima snuje opowieść o samotności, stracie, pamięci i nadziei. Nie boi się mówić wprost o śmierci i przemijaniu, a jednocześnie pozwala sobie na żarty z samym siebie, popkultury i współczesnych technologii. Dla jednych to geniusz, dla innych – przerost formy nad treścią. Ale trudno odmówić mu odwagi w tworzeniu dzieł totalnych.

Death Stranding 2 bywa przegadane. Niektóre sceny są przesadnie wydłużone, a monologi filozoficzne potrafią przeciągnąć się na kilkanaście minut. Kojima nie ukrywa, że jego ambicją jest tworzenie gier jako nowej formy sztuki audiowizualnej. Czasem kosztem rytmu narracyjnego czy oczekiwań gracza szukającego bardziej konwencjonalnej rozgrywki.

Z drugiej strony – nikt inny nie tworzy takich gier. Nikt nie łączy high-concept sci-fi z kontemplacją nad emocjami człowieka w sposób tak unikalny. Kojima traktuje swoich odbiorców jak równorzędnych partnerów – nie tłumaczy wszystkiego, nie prowadzi za rękę, ale rzuca ich w środek świata, który trzeba zrozumieć, zaakceptować… albo odrzucić.

To także projekt, który nie powstałby w żadnym innym studiu. Nikt nie dałby takiego budżetu na grę, która momentami przypomina eksperymentalny film arthouse’owy. Ale Sony to zrobiło. No i dobrze, bo Death Stranding 2 to dzieło, które wzbogaca branżę gier o nową jakość.

Więc – czy Hideo Kojima to wizjoner, czy megaloman? Być może jedno i drugie. Ale jeśli efektem tej megalomanii są tak wyjątkowe produkcje jak Death Stranding 2, trudno się złościć. Bo w świecie sequeli i gier tworzonych „pod algorytm”, Kojima wciąż robi coś osobistego, szczerego i niepowtarzalnego.

Podsumowanie – czy warto zagrać?

screen z death stranding 2
Dzięki takiej strażnicy można sobie zaplanować strategię ataku na obóz niemilców

Death Stranding 2: On the Beach to produkcja, która wymyka się prostym klasyfikacjom. To gra jedyna w swoim rodzaju. Odważna, dziwna, momentami niezręczna… ale jednocześnie piękna, emocjonalna i głęboko przemyślana. Kojima znów zaryzykował. Choć nie każdemu przypadnie to do gustu, rezultat jest absolutnie wart uwagi.

To nie tylko kontynuacja znanej historii, ale też rozwinięcie całej filozofii stojącej za pierwowzorem. Rozgrywka została wyraźnie usprawniona, świat jest bardziej żywy i zróżnicowany, a emocjonalny ciężar narracji potrafi zaskoczyć. Gra wciąga nie tym, co robisz, ale dlaczego to robisz i z kim. To opowieść o więziach, o odbudowie, o kruchości istnienia. O tym, że w erze cyfrowych połączeń, nadal potrafimy czuć się niewysłuchani.

To też produkcja stworzona z myślą o nowej generacji – zarówno technologicznie, jak i narracyjnie. Kojima traktuje gracza poważnie, nie boi się trudnych tematów i odrzuca banał. Zamiast tego proponuje doświadczenie, które wymaga skupienia, empatii i gotowości na nieoczywiste rozwiązania.

Death Stranding 2 nie jest grą dla każdego – ale jeśli doceniasz tytuły, które zostają w głowie długo po zakończeniu, ta produkcja będzie jedną z najważniejszych w tej generacji.

Plusy

  • rewelacyjna oprawa wizualna i audio
  • silna, osobista narracja
  • świetnie rozwinięci bohaterowie
  • unikalna, wielowarstwowa rozgrywka
  • mistrzowskie wykorzystanie DualSense i PS5

Minusy

  • Dla niezaznajomionych z produkcjami Kojimy – momentami przegadana i hermetyczna
  • tempo może zniechęcić niecierpliwych graczy

Za kod do recenzji na PS5 dziękujemy PlayStation Polska!

0
1
0

Podziel się:

Awatar Jakub Hertel
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *