Google Pixel 10 Pro – test smartfona. Nowy król Androida?

Awatar Jakub Hertel
test smartfona google pixel 10 pro

Google Pixel 10 Pro trafił też w nasze ręce! Jak wypada najnowszy model smartfona od tego giganta? Konkurencja powinna zacząć się pocić, czy raczej odetchnąć z ulgą? Sprawdziłem ten telefon w boju – oto moje wrażenia.

Po latach testowania smartfonów człowiek łatwo może wpaść w rutynę – choć ostatnio coraz częściej potrafię się pozytywnie zaskoczyć. Czy tak samo było w przypadku najnowszego flagowca od Google? Przez ostatni miesiąc sprawdzałem jego możliwości w różnych warunkach – od codziennego użytkowania, przez sesje fotograficzne, aż po ekstremalne benchmarki. Czy Google Pixel 10 Pro faktycznie spełnia obietnice i ma szansę namieszać na rynku? Przekonajmy się.

Google Pixel 10 Pro – specyfikacja telefonu

  • Procesor: Google Tensor G5 (8 rdzeni do 3.78 GHz, 3 nm)
  • Układ graficzny: PowerVR DXT-48 @ 1100 MHz
  • RAM: 16 GB LPDDR5X
  • Pamięć: 128 GB / 256 GB / 512 GB / 1 TB (UFS 4.0, brak microSD)
  • Wyświetlacz: 6,3″ LTPO OLED (2856×1280 px, 20,1:9, 1–120 Hz, ~497 ppi) – jasność szczytowa do 3300 nitów, Gorilla Glass Victus 2
  • Aparaty tylne: 50 Mpix (główny, f/1.7, OIS) + 48 Mpix (ultraszerokokątny, macro) + 48 Mpix (peryskopowy 5×, OIS)
  • Aparat przedni: 42 Mpix (f/2.2)
  • Bateria: 4870 mAh, szybkie ładowanie 30 W (do ~55% w 30 min), bezprzewodowe Qi2 15 W
  • Wymiary i waga: 152,8 × 72,0 × 8,6 mm, 207 g, obudowa aluminiowa (IP68)
  • System: Android 16 z 7-letnim wsparciem aktualizacjami i funkcjami (Pixel Drop)
  • Inne: Dual SIM (nano + eSIM), 5G, Wi-Fi 7 (802.11be), Bluetooth 6.0, NFC, głośniki stereo.

Specyfikacja bez wątpienia godna roku 2025. Nowy Tensor G5 w końcu dowozi wydajność na poziomie topowych Snapdragonów, 16 GB LPDDR5X + UFS 4.0 gwarantują szybkie przełączanie i błyskawiczne wczytywanie. 6,3″ LTPO 1–120 Hz i jasność 3000+ nitów to dziś standard dla smartfonów z wyższej półki. Tu Pixel jest w ścisłej czołówce. 

Sprawdź też: Wszystko o Google Pixel 10 – najważniejsze informacje

Moduł foto z 50 Mpix + 48 Mpix (ultra) + 48 Mpix 5× optycznie wygląda konkurencyjnie, a Google i tak „robi robotę” softem. Na plus nowoczesna łączność (Wi-Fi 7, eSIM, Qi2 z magnetycznym PixelSnap) i 7 lat aktualizacji, co realnie wyróżnia go na tle rynku. Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to ładowanie 30 W – działa OK, ale przy tej cenie chciałbym 45–65 W. Mimo to bilans całości jest bardzo na plus. To kompletna, przyszłościowa specyfikacja flagowca.

zdjęcie telefonu google pixel 10 pro
Telefon świetnie leży w dłoni!

Wydajność Google Pixel 10 Pro – CPU i GPU nareszcie na topie?

Na wstępie już wspomnę, że Google Pixel 10 Pro wreszcie zrywa z łatką „wolniejszego Pixela”. Niestety, Tensor G4 okazał się niezbyt szybki. Nowy chipset Tensor G5 okazuje się znacznie potężniejszy – w teście Geekbench 6 osiągnął około 2326 pkt single-core oraz ~6300 pkt multi-core, czyli o 21% i 46% więcej niż ubiegłoroczny Tensor G4 (Pixel 9 Pro). Co ważniejsze, wynik jednego rdzenia przewyższa nawet Snapdragon 8 Gen 3 z Galaxy S24 Ultra (~2300 pkt). To oznacza, że Google Pixel 10 Pro dorównuje najszybszym Androidom, przynajmniej pod względem mocy pojedynczego rdzenia. W testach wielordzeniowych nadal minimalnie ustępuje najnowszym Snapdragonowi, ale różnice są niewielkie – w codziennym użytkowaniu praktycznie niezauważalne.

W wymagającym benchmarku AnTuTu (v11) Google Pixel 10 Pro zdobył niemal 952 459 punktów, co plasuje go w ścisłej czołówce urządzeń 2025 roku. To około 15% więcej niż uzyskiwał Pixel 9 Pro XL (983 tys.), a więc postęp generacyjny jest odczuwalny. Owszem, topowe układy konkurencji wciąż prowadzą w liczbach – np. Snapdragon 8 Gen 3 potrafi przekroczyć 3 000 000 pkt w nowszym AnTuTu a Apple A18 Pro dobija do ~1,6 mln. Jednak w praktyce Tensor G5 zapewnia już flagową wydajność, więcej niż wystarczającą do płynnej pracy systemu i gier.

Jak przekłada się to na realne odczucia? Google Pixel 10 Pro działa błyskawicznie. Aplikacje uruchamiają się natychmiast, przełączanie między kilkunastoma otwartymi apkami nie powoduje żadnych spowolnień (16 GB RAM robi swoje). Najnowsze gry 3D działają w najwyższych detalach bez zająknięcia – np. Genshin Impact utrzymuje stabilne 60 fps. Co istotne, Google usprawniło też kontrolę termiczną układu. 

GPU zalicza spory progress! 

W teście stresowym CPU (45-minutowy obciążeniowy benchmark) urządzenie co prawda zauważalnie się nagrzewa – obudowa osiąga ~40°C, a wewnątrz chipset nawet powyżej 60°C – lecz throttling okazał się umiarkowany. Po kilkunastu minutach wydajność spadła o około 20% i utrzymywała się na stałym poziomie ~80% mocy maksymalnej. To dobry wynik; dla porównania wcześniejsze generacje Tensorów potrafiły zbijać taktowanie znacznie mocniej. W efekcie nawet dłuższa sesja gry czy renderowania wideo nie powoduje już drastycznych spadków płynności, a urządzenie nie parzy dłoni (jest ciepłe, ale można komfortowo trzymać).

wyniki benchmarku google pixel 10 pro

Pod względem grafiki Google Pixel 10 Pro również notuje duży progres. Nowy układ GPU (PowerVR) deklasuje poprzednika – wynik w 3DMark Wild Life Extreme wzrósł o kilkadziesiąt procent (zbliżając się do 20 tys. punktów). Choć wciąż najbardziej wymagające gry mogą osiągać minimalnie wyższe fps-y na konkurencyjnych Snapdragonach (Adreno od Qualcomm słynie z mocy), różnice są niewielkie. Ważne, że Pixel obsługuje teraz najnowsze technologie – np. Vulkan 1.3 i sprzętowy ray-tracing – więc jest przygotowany na przyszłe tytuły. W codziennym użytkowaniu nie sposób odczuć braku mocy: animacje są idealnie płynne, wielozadaniowość to pestka, a wymagające aplikacje (np. do edycji zdjęć czy AR) działają bez lagów. Google wreszcie dostarczyło procesor, który nie odstaje od reszty stawki, co w połączeniu z ich optymalizacją software daje znakomite rezultaty.

Google Pixel 10 Pro – Jakość ekranu, wykonanie i design

Google Pixel 10 Pro może i jest najmocniejszym Pixelem w historii, ale Google nie zapomniało o tym, co widać na pierwszy rzut oka – o ekranie i konstrukcji. Urządzenie prezentuje się świetnie. Nieco mniejsze gabaryty pozytywnie wpływają na ergonomię. 6,3-calowy wyświetlacz otoczony jest stosunkowo wąskimi ramkami, a całość zamknięto w smukłej obudowie o grubości 8,6 mm. Telefon waży 207 g – czuć go w dłoni, ale dzięki świetnemu wyważeniu oraz zaokrąglonym rogom leży pewnie i wygodnie.

ekran w telefonie google pixel 10 pro
Ekran jest rewelacyjny – praca z nim to czysta przyjemność

Co ważne, jakość wykonania stoi na najwyższym poziomie. Ramka to jednolity aluminiowy monolit (wykonany w 100% z recyklingu) o satynowym wykończeniu, który nadaje urządzeniu elegancji, a jednocześnie poprawia chwyt (nie jest tak śliski jak polerowany metal). Zarówno front, jak i tył pokrywa odporne szkło Gorilla Glass Victus 2 – podczas testów nie pojawiła się na nim ani jedna rysa, choć oczywiście warto dokupić etui i folię dla świętego spokoju. 

Całość jest też wodoszczelna (norma IP68), więc przypadkowa kąpiel mu nie straszna. Pod względem designu Google zachowało charakterystyczną belkę aparatu biegnącą przez całą szerokość plecków – to element, który od razu zdradza „rodzinę” Pixela. W Pixelu 10 Pro belka płynnie łączy się z ramką, wystaje tylko minimalnie i wygląda nowocześnie. 

Wyświetlacz

Skoro mowa o frontowym szkle – czas na ekran!. Google Pixel 10 Pro otrzymał panel, który spokojnie można nazwać jednym z najlepszych na rynku. To 6,3-calowy LTPO OLED o wysokiej rozdzielczości 2856×1280 px (proporcje 20,1:9), co daje znakomitą ostrość ~497 ppi. Każdy szczegół interfejsu i zdjęć jest ostry jak brzytwa. Kolory? Typowo dla OLED – soczyste, z głęboką czernią, ale Google postarało się o dobre kalibracje: barwy w trybie Natural są przyjemnie neutralne, zaś w trybie Adaptacyjnym zyskują nieco więcej „życia” bez przesady. Ekran wspiera HDR10+ i potrafi zachwycić przy oglądaniu filmów – wsparcie dla Always HDR sprawia, że nawet treści SDR są inteligentnie upscalowane pod względem kontrastu.

Ogromnym atutem jest wysoka jasność. Panel osiąga typowo ~2000 nit w HDR i nawet do 3000+ nitów w szczytowym punkcie. Przekładając to na praktykę: w pełnym słońcu ekran pozostaje czytelny, a jasność potrafi wręcz oślepiać (automatyka adaptacyjna oczywiście dba, by nie było to uciążliwe). Podczas testu na dworze, w słoneczny dzień, bez problemu zrobiłem serię zdjęć i odczytałem wiadomości – jeszcze rok temu Pixel 8 Pro był ledwo czytelny w takich warunkach. Tutaj Google dogoniło najlepszych (Samsung, Apple) i użyteczność w słońcu jest wzorowa.

Odświeżanie ekranu i Always on Display 

smartfon google pixel 10 pro
Aparaty w Pixelach zawsze cieszyłī się sporym uznaniem – nie inaczej będzie w tym przypadku

Ekran Google Pixel 10 Pro ma też adaptacyjne odświeżanie 1–120 Hz, co oznacza absolutną płynność animacji, gdy trzeba, i oszczędność energii, gdy statyczny obraz może odświeżać się wolniej. Skutkuje to iście maślanym wrażeniem podczas przewijania treści czy grania – reakcje są natychmiastowe, żadnych smug czy opóźnień dotyku. 

Zaimplementowano też tryb Always On Display (wyświetlanie zegara i powiadomień na wygaszonym ekranie) – dzięki LTPO pobór prądu jest znikomy, a funkcja przydaje się na co dzień. Dodam, że czytnik linii papilarnych w ekranie działa odczuwalnie szybciej niż w Pixel 7/8 – odblokowanie jest pewne i w zasadzie natychmiastowe. Dla fanów alternatywnych metod jest też odblokowywanie twarzą – przednia kamera 42 Mpix radzi sobie z tym dobrze w dobrym świetle, choć w nocy wspomaga się rozjaśnieniem ekranu. Co prawda nie jest to tak bezpieczne jak Face ID (brak dedykowanych sensorów IR), ale do odblokowania telefonu działa wygodnie.

Design i jakość wykonania

Google Pixel 10 Pro kontynuuje język projektowy serii, ale wprowadza subtelne usprawnienia. Konstrukcja sprawia wrażenie jeszcze solidniejszej niż wcześniej. Telefon, choć posiada ekran 6.3’, to wydaje się dość kompaktowy. Obsługa jedną dłonią stała się łatwiejsza, zwłaszcza że boczne krawędzie są teraz lekko spłaszczone. Producent posłuchał opinii i zredukował zakrzywienie ekranu – front jest niemal płaski, co nie tylko ułatwia naklejenie szkła ochronnego, ale też eliminuje przypadkowe dotknięcia dłońmi. 

Plecki natomiast delikatnie zaoblono na krawędziach, przez co urządzenie przyjemnie „wtapia się” w dłoń. Materiały są najwyższej próby – matowe aluminium nie zbiera odcisków palców, a szkło ma oleofobową powłokę w końcu Pixel nie jest „upalcowany” po kilku dotknięciach. Podoba mi się też dbałość o detale, np. przyciski głośności i zasilania (umieszczone idealnie pod palcem na prawej krawędzi) są metalowe i bardzo solidnie osadzone – mają wyczuwalny, przyjemny klik. Telefon sprawia wrażenie monolitu, nic nie trzeszczy, nie ugina się.

telefon google pixel 10 pro
Trzymając smartfon w dłoni, czuć, że mamy do czynienia z produktem premium

Belka z aparatami na tyle jest znakiem rozpoznawczym i tutaj również pełni rolę stylistycznego smaczku. W Google Pixel 10 Pro ma ona metaliczne wykończenie kontrastujące z resztą matowej obudowy, co wygląda bardzo nowocześnie. W module mieszczą się trzy obiektywy i czujnik LIDAR/AF, a wystająca wyspa jest minimalna – telefon tylko lekko chybocze się leżąc na stole (znacznie mniej niż np. iPhone 15 Pro Max czy Galaxy S24 Ultra). Plus za to, że obiektywy chroni szkło szafirowe – po intensywnych testach brak rysek na szkle aparatu.

Google Pixel 10 Pro dorównuje kunsztem topowym iPhone’om czy Samsungom. W ręku czuć flagowy sprzęt – od materiałów premium, przez idealne spasowanie, po charakterystyczny design, który może się podobać (mnie osobiście bardzo przypadł do gustu). To sprzęt, który aż chce się brać do ręki i używać na co dzień.

Aparat – czy Pixel wciąż wyznacza standardy?

Od lat seria Pixel słynęła z fotografii – Google Pixel 10 Pro kontynuuje tę tradycję, a nawet podnosi poprzeczkę. Na papierze dostajemy imponujący zestaw: trzy obiektywy z tyłu (główny 50 Mpix, ultrawide 48 Mpix z makro, tele 48 Mpix 5×) oraz rewolucyjny aparat selfie 42 Mpix. Sprzęt to jednak połowa sukcesu – Pixel zawsze czarował oprogramowaniem i AI. Jak jest tym razem? Krótko mówiąc: fenomenalnie. Zarówno w dzień, jak i w nocy Google Pixel 10 Pro robi zdjęcia, obok których ciężko przejść obojętnie.

Zdjęcia w dzień

W dobrych warunkach oświetleniowych Google Pixel 10 Pro to po prostu fotograficzny potwór. Główny aparat 50 Mpix (domyślnie łączący piksele do ~12,5 Mpix) produkuje zdjęcia o znakomitej jakości. Charakterystyka jest typowa dla Pixela, ale dopracowana jeszcze bardziej: kolory są naturalne, choć lekko podkręcone tak, by wyglądały atrakcyjnie (tzw. efekt „wow” bez przesady). Balans bieli – perfekcyjny, niezależnie od scenerii. Sztuczna inteligencja Google potrafi rozpoznać scenę i subtelnie dostosować przetwarzanie: inne nastawy zastosuje do zieleni roślin, inne do ludzkiej skóry, dzięki czemu zdjęcia wyglądają świetnie prosto z telefonu.

Największe wrażenie robi zakres tonalny. Google Pixel 10 Pro niemal oszukuje fizykę, wyciągając szczegóły zarówno z cieni, jak i jasnych partii jednocześnie. Fotografowałem kontrastowe sceny (np. budynek w cieniu na tle jasnego nieba) – efekt na zdjęciu przerósł to, co widziałem gołym okiem. HDR+ w wykonaniu Google jest nie do pobicia: chmury na niebie zachowują teksturę, a obiekty w cieniu są doświetlone, ale nadal wyglądają naturalnie. Algorytmy unikają przesadzania – czasy, gdy HDR Pixela dawał zbyt „płaskie” zdjęcia, minęły. Teraz wszystko jest lepiej zbalansowane.

Szczegółowość zdjęć dziennych stoi na najwyższym poziomie. W dobrej pogodzie możemy pokusić się o tryb pełnej rozdzielczości 50 Mpix – pliki ważą więcej, ale detali jest zatrzęsienie (przydaje się to np. do dużych wydruków). Jednak i standardowe 12,5 Mpix są bardzo ostre, praktycznie bez szumu. Pixel ma tendencję do lekkiego podostrzania zdjęć, przez co np. faktura murów czy liści jest bardzo wyrazista – na granicy naturalności, ale w większości scen wygląda to dobrze (jeśli komuś przeszkadza minimalnie sztuczny efekt, można w postprocesie delikatnie zmniejszyć ostrość).

Obiektyw ultraszerokokątny 48 Mpix również robi znakomite zdjęcia. Kąt widzenia ~125° pozwala objąć ogromną scenę, a dzięki autofocusowi można nim robić zdjęcia makro z bliska – kwiaty czy detale wyglądają świetnie, ostre i pełne szczegółów (Google dodało automatyczne przełączanie na tryb makro, gdy zbliżymy telefon na ~3 cm do obiektu). Co istotne, kolory i tonalność z ultrawide są niemal identyczne z głównym aparatem – Google dopracowało spójność między sensorami. W praktyce przeglądając galerię, trudno poznać, które ujęcie było szerokim kątem, a które standardowym – to duży plus. Dopiero przy powiększeniu widać minimalnie niższą detaliczność na brzegach kadru (fizyki nie oszukamy – mniejszy sensor), ale i tak jest lepiej niż u większości konkurentów.

Trzeci obiektyw – telefoto 5× 48 Mpix – to ukłon w stronę miłośników zoomu. Google Pixel 10 Pro oferuje optyczne zbliżenie 5x, a cyfrowo nawet do 30x (Super Res Zoom). Zdjęcia z teleobiektywu są znakomite w dobrym świetle: ostre, o kontrastowych kolorach, z dobrą dynamiką (HDR działa także na zoomie). 5x to idealny zakres do fotografii ulicznej czy portretowej z dystansu – twarze ludzi zachowują naturalne proporcje, a obiektyw f/2.8 wraz z dużym sensorem daje ładne rozmycie tła. 

Podczas spacerów po mieście cieszyłem się, mogąc kadrować detale architektury z daleka – np. rzeźbę na dachu kamienicy i otrzymywać zdjęcia wyglądające jak z lustrzanki z teleobiektywem. Przy 10x i 20x jakość oczywiście spada (tu wkracza tryb cyfrowy, który wciąż korzysta z danych z teleobiektywu + AI do wyostrzania), ale do uchwycenia odległego napisu czy księżyca – czemu nie. Maksymalne 30x to już ciekawostka: w dobrym świetle można rozpoznać bardzo dalekie obiekty, jednak zdjęcie jest miękkie. Niemniej, konkurencyjne Samsungi oferują co prawda 10x optycznie, ale ich zoom cyfrowy powyżej 30x też daje mierne rezultaty, więc Pixel nie wypada tu źle.

zdjęcie z kamery google pixel 10 pro
Kamera selfie wypada świetnie:)

Na osobny akapit zasługuje aparat przedni 42 Mpix. To ogromna zmiana – wcześniejsze Pixele miały przeciętne 10–11 Mpix kamerki selfie. Tutaj dostajemy matrycę wysokiej rozdzielczości i rzeczywiście – selfie mają rewelacyjny poziom szczegółów. Pojedyncze włosy, faktura skóry – wszystko widać wyraźnie (czasem aż za bardzo…). Co ważne, Google poprawiło też algorytmy upiększające: domyślnie portrety nie są już tak płasko wyprane, zachowują teksturę skóry, subtelnie usuwając niedoskonałości. W trybie portretowym (rozmycie tła) separacja sylwetki od tła jest w większości sytuacji bezbłędna – nawet niesforne kosmyki włosów są prawidłowo odcięte. Szerszy kąt obiektywu umożliwia zrobienie grupowego selfie bez kijka – obejmuje spokojnie 3-4 osoby. Dodatkowo, przednia kamera nagrywa teraz wideo 4K 60 fps, co ucieszy twórców vlogów.

Zdjęcia nocą

Czy nocne zdjęcia w Pixelu 10 Pro dalej zachwycają? Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć: tak i to jeszcze bardziej niż dotychczas. Nocne zdjęcia z tego smartfona są oszałamiające. Google dopracowało tryb nocny w detalach – jest szybciej i jaśniej, ale bez utraty klimatu sceny.

W praktyce, w słabo oświetlonych miejscach Pixel automatycznie sugeruje tryb nocny. Wystarczy 2-3 sekundy stabilnego trzymania (znacznie krócej niż we wcześniejszych generacjach) i otrzymujemy ujęcie, które widzi więcej niż ludzkie oko. Przykład: ciasna uliczka oświetlona pojedynczą latarnią – okiem widziałem ciemność i zarys budynków, Pixel na zdjęciu pokazał wyraźnie teksturę ceglanych ścian, kolory graffiti na murze i nawet gwiazdy na niebie! Wszystko to przy minimalnym szumie. Sztuczna inteligencja łączy wiele klatek i wyciąga maksimum informacji z mroku. Jednocześnie, co ważne, balans bieli nocą jest lepszy – dotąd Pixele czasem ocieplały za bardzo sceny pod żółtymi lampami sodowymi. Google Pixel 10 Pro radzi sobie z tym – tam gdzie trzeba, zostawia ciepły nastrój.

Ulepszono też ostrość nocnych fotek. Dzięki szybszemu procesorowi obrazu i algorytmom opartym o sieci neuronowe, mniejszy jest efekt rozmazania ruchomych obiektów. Robiąc zdjęcie osób na tle miasta nocą, Google Pixel 10 Pro uchwycił je ostro, nawet jeśli ktoś lekko poruszył ręką – wcześniejsze modele miały z tym problem (postaci bywały rozmyte). Teraz AI potrafi wykryć sylwetkę człowieka i zastosować krótszą ekspozycję dla tej części kadru, jednocześnie doświetlając tło dłuższym naświetlaniem. To zaawansowane rzeczy dziejące się automatycznie, niezauważalnie dla użytkownika – po prostu naciskamy spust, chwilę czekamy i gotowe.

Tryb nocny działa na wszystkich obiektywach. Ultraszerokokątny radzi sobie zaskakująco dobrze – oczywiście ma mniejszą przysłonę, więc zdjęcia są nieco ciemniejsze niż z głównego, ale nadal użyteczne. Przyda się np. do uchwycenia rozległej panoramy miasta nocą – dostajemy szeroki kadr pełen świateł, z akceptowalną ostrością (rogi kadru są trochę miękkie, ale to normalne). Tele 5x w nocy z definicji ma trudniej (f/2.8), jednak jeśli jest choć odrobina oświetlenia w scenie, potrafi zrobić niezłe ujęcie – np. dobrze oświetlona wieża kościoła z 5x zoomu wyszła szczegółowo, z minimalnym szumem. Gdy światła jest bardzo mało, Pixel inteligentnie potrafi połączyć dane z tele i głównego aparatu (technika zwana fusjonowaniem wieloklatkowym) – efektem jest zdjęcie, które wygląda jak z zoomu optycznego, choć de facto tele by sam nie dał rady (to dzieje się automatycznie, użytkownik nawet nie musi o tym wiedzieć).

fotografia nocą w pixel 10 pro
Fotografia nocna i astrografia mają się w Pixelu bez zarzutu

Oczywiście, astrografia to też domena Pixela. W trybie nocnym, gdy podeprzemy telefon i skierujemy w niebo, pojawia się opcja Astro – Google Pixel 10 Pro potrzebuje ok. 4 minut, by zrobić zdjęcie gwiazd z zapierającą dech liczbą szczegółów. Konkurencja wciąż nie dorównała Google w tej dyscyplinie.

Także tak – Google Pixel 10 Pro to wciąż król mobilnej fotografii. Nieważne czy robimy zdjęcie w południe, czy w środku nocy – efekty są świetne i powtarzalne. Co istotne, Google dorzuca do tego masę przydatnych funkcji w aplikacji aparatu: jest Real Tone (wierne odwzorowanie odcieni skóry), Magic Eraser (usuwanie niechcianych obiektów ze zdjęcia jednym tapnięciem) czy nowość – Best Take, która z serii ujęć grupowych wybiera najlepsze miny osób i łączy je w jedno perfekcyjne zdjęcie. Wszystko to sprawia, że fotografowanie Pixelem 10 Pro to czysta przyjemność i zabawa. To narzędzie, które nawet laikowi pozwoli robić ujęcia jak z profesjonalnej sesji.

Co z wideo?

A jak z wideo? Tutaj również duży krok naprzód. Google Pixel 10 Pro obsługuje wideo 8K w 30 klatkach – po raz pierwszy w Pixelu pojawiła się taka opcja (choć osobiście 8K traktuję bardziej pokazowo. Większość z nas nie ma gdzie odtwarzać takiej rozdzielczości). Ważniejsze, że 4K w 60 fps jest dostępne na wszystkich obiektywach i działa wzorowo. Stabilizacja obrazu (OIS + EIS) jest fenomenalna – biegając z telefonem nagrałem płynne ujęcie, które wygląda jak z gimbala. 

Do wyboru jest też tryb Active Stabilization do ekstremalnie płynnych ujęć sportowych (ogranicza jakość do 2.7K, ale obraz jest super stabilny). Kolory na filmach są żywe, autofokus działa pewnie i szybko dostraja ostrość przy zmianie sceny. Nowością jest funkcja Audio Eraser – potrafi wyciszyć szumy tła w nagraniu (np. wiatr) zachowując czysty głos, i faktycznie działa to dobrze. Ogólnie filmy z Google Pixel 10 Pro wyglądają profesjonalnie – Google nadrobiło dystans do konkurencji, a w stabilizacji i jakości HDR wideo wręcz wysforowało się do czołówki.

Google Pixel 10 Pro – Bateria, czas pracy i ładowanie

zdjęcie telefonu google pixel 10 pro
Kultura pracy na nowym Pixelu jest dla mnie bez zarzutu

Google Pixel 10 Pro otrzymał baterię o pojemności 4870 mAh – nieco mniejszą niż poprzednik, ale dzięki bardziej energooszczędnemu procesorowi i optymalizacjom Androida 16 czas pracy pozytywnie zaskakuje. Google deklaruje ponad 30 godzin typowego użytkowania i w moich testach wynik ten jest osiągalny. Na jednym ładowaniu urządzenie spokojnie wytrzymuje cały intensywny dzień od rana do nocy z zapasem (~20-25% baterii zostawało mi przed snem). Przy umiarkowanym użyciu (kilka godzin Spotify, trochę YouTube, przeglądanie sieci, kilkanaście zdjęć, komunikatory) udawało mi się dociągnąć do półtora dnia. Ekran włączony (SoT) oscylował między 6 a 7,5 godzin w zależności od scenariusza – to bardzo dobry wynik w tej klasie. Co ważne, w tle system inteligentnie zarządza procesami – Android 16 na Pixelu uczy się nawyków i usypia rzadko używane aplikacje, więc stan czuwania jest świetny (przez noc spadek tylko ~1-2%). Nawet w sieci 5G Play, która potrafi drenować baterię bardziej niż Wi-Fi, telefon radził sobie dobrze – strumieniowanie muzyki i nawigacja po mieście nie rozładowywały go nadmiernie.

benchmark google pixel 10 pro

Oczywiście, przy maksymalnym obciążeniu (np. godzina grania w 3D, nagrywanie 4K, hotspot 5G) można rozładować Pixela w nieco ponad pół dnia, ale to skrajne przypadki. Większości użytkowników telefon zapewni komfort psychiczny – nie trzeba szukać gniazdka przed wieczorem. A nawet jeśli, to Google usprawniło kwestię ładowania. Google Pixel 10 Pro wspiera szybkie ładowanie do 30 W (oficjalnie 29 W, ale w praktyce osiąga ~27-28 W ciągłego). 

W porównaniu do chińskich konkurentów 30 W to może skromnie, ale w codziennym użytku jest akceptowalne. Używając ładowarki USB-PD 3.0 (trzeba dokupić osobno, bo w pudełku tradycyjnie brak zasilacza), naładowałem telefon do ~50% w 30 minut. Pełne ładowanie do 100% zajmuje ok. 75-80 minut. To wynik średni – są telefony, które ładują się w 20 min, ale są i takie jak iPhone, którym zajmuje to ~2 godziny. Osobiście uważam, że 1,25h do pełna to do przyjęcia, tym bardziej że baterię rzadko trzeba ładować do 100% (optymalnie do 80-90% dla żywotności).

Na plus należy zaliczyć ładowanie bezprzewodowe w standardzie Qi2 (15 W). Google Pixel 10 Pro wprowadza system PixelSnap, czyli magnetyczne dopasowanie ładowarki do telefonu (działa to podobnie do MagSafe w iPhone’ach). Zakupiłem dedykowaną ładowarkę magnetyczną – przyczepia się ona idealnie do plecków Pixela i ładuje bezprzewodowo z mocą 15 W. To bardzo wygodne: kładę telefon na biurkowej podstawce magnetycznej i jednocześnie się on ładuje oraz służy np. jako zegar czy ramka na zdjęcia (dzięki Trybowi Stoikowemu). Ładowanie indukcyjne jest też dwukierunkowe – Pixel może posłużyć jako powerbank Qi i np. podładować słuchawki bezprzewodowe po przyłożeniu etui do jego pleców (moc ~5W, więc raczej awaryjnie, ale działa).

W kontekście baterii warto wspomnieć o oprogramowaniu. Android 16 oferuje rozbudowany tryb oszczędzania energii, gdzie telefon ogranicza funkcje do minimum, potrafiąc wycisnąć do 72h na jednym ładowaniu (według Google). W praktyce przez cały test ani razu nie musiałem korzystać z tych trybów, bo standardowy czas pracy w pełni mnie zadowalał. Google Pixel 10 Pro nie jest może królem baterii (są mocniejsze „długodystansowce” z 6000 mAh), ale zdecydowanie zapewnia solidny, przewidywalny czas działania, którego w poprzednich Pixelach czasem brakowało.

Oprogramowanie i codzienne użytkowanie

benchmark telefonu google pixel 10 pro
Smartfon w Benchmarkach radzi sobie naprawdę dobrze

Google Pixel 10 Pro działa na najnowszym Androidzie 16 w najczystszej formie, prosto od Google. Dla fanów „czystego” Androida to wciąż najlepsze doświadczenie: system jest lekki, szybki i pozbawiony bloatware. Już przy pierwszej konfiguracji czuć różnicę – żadnych zbędnych aplikacji czy nakładek, tylko to, co potrzebne. Interfejs Material You prezentuje się pięknie – automatyczne dopasowanie kolorystyki systemu do tapety działa świetnie, dzięki czemu mój Google Pixel 10 Pro nabrał spersonalizowanego charakteru od samego początku. Animacje są płynne, a drobne usprawnienia w Android 16 dodają wygody (np. rozbudowany pasek szybkich ustawień, nowe widżety, ulepszona prywatność).

Codzienne użytkowanie Pixela 10 Pro to czysta przyjemność głównie dzięki optymalizacji i inteligentnym funkcjom. Telefon jakby uczy się naszego rytmu – po kilku dniach zauważyłem, że aplikacje, z których często korzystam o określonych porach, uruchamiają się od razu z pamięci (system trzyma je sprytnie w RAM, oszczędzając baterię gdzie indziej). Pomocna jest funkcja Now Playing – w tle rozpoznaje utwory muzyczne płynące z otoczenia i wyświetla ich tytuły na ekranie blokady (tak, Pixel w knajpie sam pokazał mi „jaki to song” bez pytania – mega!). Mamy też Active Edge – ściskając boki telefonu można wywołać Asystenta Google lub inną akcję. Sam Asystent działa tu genialnie i po polsku i po angielsku – Tensor G5 usprawnia przetwarzanie mowy, więc dyktowanie wiadomości czy wydawanie komend odbywa się lokalnie, błyskawicznie.

Nowinki Androida 16, jak inteligentne foldery, jeszcze lepsze transkrypcje głosu na tekst, czy automatyczne kategorie powiadomień, sprawiają że system jest zarówno potężny, jak i prosty w obsłudze. Pixel oczywiście ma pierwszeństwo do nowych ficzerów – przykładowo Gemini AI (zaawansowany asystent oparty o model językowy) trafi do Pixeli 10 jako pierwszych. Wprawdzie nie wszystkie funkcje AI są w pełni dostępne w Polsce (np. asystent rozmów telefonicznych Call Screen działa tylko w kilku językach), ale Google zapowiada rozszerzanie wsparcia. Już teraz jednak mamy u nas Magic Call, czyli automatyczne odbieranie połączeń spamowych z transkrypcją – bardzo użyteczne na co dzień.

Sprawdź też: Pixel 10, Pixel Watch 4 i Buds 2a – Google stawia na AI

Stabilność systemu w trakcie testu była wzorowa – zero nieoczekiwanych restartów czy błędów. Pixel dostaje też comiesięczne poprawki bezpieczeństwa i tzw. Feature Dropy, czyli paczki nowych funkcji co kwartał. Co najważniejsze, Google gwarantuje aż 7 lat wsparcia aktualizacjami systemu, zabezpieczeń i nowych funkcjonalności. To najdłużej w świecie Androida – nawet Samsung dopiero planuje dorównać (na razie oferuje 5 lat). Dla użytkownika oznacza to, że kupując Pixel 10 Pro, ma się pewność otrzymania Androida 17, 18… aż do Androida 23! Telefon będzie więc aktualny i bezpieczny do roku 2032, co jest imponujące i znacznie podnosi jego wartość w czasie.

W codziennym użytkowaniu nie sposób nie docenić też drobnych usprawnień Pixel-exclusive: wspomniany Magic Eraser w Galerii (usuwa intruzów ze zdjęcia), funkcja Live Caption (generuje napisy na żywo do dowolnego filmu/rozmowy – działa nawet offline!), czy Foto Unblur (pozwala wyostrzyć poruszone zdjęcie jednym tapem). To wszystko działa dzięki mocy AI Tensor G5 i czyni korzystanie ze smartfona wygodniejszym i fajniejszym. Pixel 10 Pro zdaje się przewidywać, czego potrzebuję – np. gdy podłączam słuchawki, od razu proponuje odpalenie mojej playlisty, a gdy kładę się spać, włącza Tryb nocny (wycisza powiadomienia, ociepla kolory ekranu). To te małe rzeczy sprawiają, że trudno potem wrócić do telefonu bez takiej integracji softu z naszym życiem.

Łączność w nowym Pixelu

Łączność również stoi na wysokim poziomie. W Play 5G telefon osiągał znakomite prędkości – w Warszawie speedtest pokazał mi ponad 800 Mb/s pobierania. Nie odnotowałem zerwania połączeń czy problemów z zasięgiem – Pixel ma komplet obsługiwanych pasm (łącznie z 5G standalone) i radzi sobie świetnie z agregacją sygnału. Rozmowy głosowe brzmią krystalicznie czysto, wspierane przez HD Voice i redukcję szumów tła. 

Głośniki stereo grają donośnie i wyraźnie – może brakuje im trochę najniższego basu (to wciąż smartfon), ale do YouTube czy gier są bardzo dobre, a efekt stereo podczas oglądania filmów jest przyjemny (scena jest szeroka, dialogi jasne). Po Bluetooth bez problemu sparowałem słuchawki Pixel Buds – kodek LDAC zapewnił wysoką jakość muzyki, a zasięg BT był na tyle duży, że mogłem zostawić telefon w pokoju i przejść do kuchni bez utraty sygnału (około 10 m przez ściany).

Android 16 na Pixel 10 Pro to esencja tego, co w Pixelach najlepsze – szybkość, czystość i inteligencja. Smartfon ani razu mnie nie sfrustrował, przeciwnie – wielokrotnie pozytywnie zaskoczył sprytem. To urządzenie, które dopasowuje się do użytkownika. Jeśli cenisz sobie aktualizacje, płynność i przemyślane funkcje zamiast zbędnych fajerwerków – Pixel 10 Pro dostarczy dokładnie tego.

Czy jest idealnie? Nie do końca…

kabel usb-c do telefonu
Niestety – poza smartfonem w pudełku znajdziemy tylko kabel do ładowania

Żaden telefon nie jest idealny, więc wypunktujmy ewentualne minusy Pixel 10 Pro. Po pierwsze – ładowanie przewodowe 30 W – konkurencja oferuje 2–3x szybsze ładowanie. ~80 minut do pełna to wynik przeciętny, choć w codziennym użytku do przeżycia. Czip nadal ustępuje konkurencji w pewnych aspektach – choć CPU dorównał Snapdragonowi, GPU Tensor G5 jest słabsze od Adreno w topowych Snapdragonach (np. w wymagających grach 3D ultra detale Pixel nie osiągnie aż tak wysokich fps jak gamingowe telefony z SD8Gen3). Różnice nie są duże, ale dla benchmarkowych maniaków – odnotujmy to. Ograniczony zoom optyczny – 5× to świetny zakres, ale konkurencyjne flagowce (Samsung S24 Ultra, iPhone 15 Pro Max) oferują dłuższe zbliżenia optyczne (np. 10×). Pixel rekompensuje to Super Res Zoomem, jednak powyżej 10× jakość spada.

Jak widać, lista wad jest krótka i raczej mało poważna. Dla większości użytkowników minusy Pixel 10 Pro będą albo nieistotne, albo łatwe do zaakceptowania w zamian za liczne zalety.

Podsumowanie – czy warto kupić Google Pixel 10 Pro?

Google Pixel 10 Pro to smartfon, który mogę określić jednym słowem: dopieszczony. Google wysłuchało użytkowników i niemal w każdym aspekcie ulepszyło swój flagowiec. Mamy tu fantastyczny ekran OLED dorównujący najlepszym, długo wyczekiwany wzrost wydajności (Tensor G5 sprawia, że Pixel wreszcie jest tak szybki, jak wygląda na papierze), a do tego wciąż bezkonkurencyjny aparat robiący zdjęcia z efektem wow. Całość dopełnia czysty Android ze sprytnymi funkcjami AI i gwarancją wieloletnich aktualizacji – coś, czego próżno szukać u większości konkurentów.

Opisując te testy, trudno mi ukryć entuzjazm, ale starałem się zachować obiektywizm. Czy Pixel 10 Pro jest smartfonem idealnym? Nie, ideałów nie ma – ale jest bardzo blisko. Owszem, znajdziemy telefony z szybszym ładowaniem czy ekstremalnymi wynikami w benchmarkach, jednak Google Pixel 10 Pro oferuje coś ważniejszego: spójne doświadczenie użytkownika. Tu wszystko ze sobą współgra – hardware i software tworzą harmonijną całość, którą po prostu przyjemnie się używa na co dzień. Każdy dzień testów utwierdzał mnie w przekonaniu, że Google stworzyło urządzenie dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, a jednocześnie mające „to coś”, co wyróżnia Pixele (choćby magiczne funkcje fotograficzne).

Dla kogo jest Pixel 10 Pro? Moim zdaniem dla każdego fana Androida, który ceni czystego systemu, topowy aparat i długie wsparcie. To idealny telefon dla osób, które chcą wyciągnąć z kieszeni, pstryknąć zdjęcie i otrzymać arcydzieło, bez babrania się w ustawienia. Również dla tych, którzy nie lubią wymieniać telefonu co rok – tu mamy pewność aktualności przez lata. Jeśli grasz całymi dniami w wymagające gry, są może nieco lepsze gaming phone’y, ale Pixel 10 Pro i tak da radę, a przy tym nie poświęca innych cech.

Google po raz kolejny udowodniło, że potrafi robić flagowce z prawdziwego zdarzenia. Pixel 10 Pro to obecnie jeden z najlepszych smartfonów z Androidem na rynku – rzetelnie wykonany, ultra nowoczesny i niezawodny. Czy to nowy król Androida? Konkurencja jest silna, ale moim zdaniem Pixel 10 Pro ma wszelkie argumenty, by stać na tronie lub przynajmniej dzielić koronę. Ja zostałem kupiony – a jeśli cenisz podobne wartości w smartfonie, Google Pixel 10 Pro na pewno Cię nie zawiedzie.

Plusy

  • Świetna wydajność CPUi bardzo płynne działanie Androida 16
  • Kapitalny ekran
  • Mistrzowski aparat, ponownie
  • Długi cykl wsparcia
  • Bardzo dobra jakość wykonania
  • Stabilna bateria
  • Funkcje AI i dodatki Pixel 

Minusy

  • Ładowanie przewodowe tylko 30 W; brak zasilacza w zestawie
  • GPU nieco słabsze od topowych Adreno – w najcięższych grach konkurencja bywa szybsza
  • Zoom optyczny „tylko” 5×; powyżej 10× jakość spada (cyfrowo)

Za smartfona do testów dziękujemy Google! #współpraca

Awatar Jakub Hertel
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *