MCHOSE A7 V2 Ultra – recenzja myszki. Klon, ale zdecydowanie wart uwagi

Awatar Błażej Charzyński
MCHOSE A7 V2 Ultra

MCHOSE wyszło z prostego założenia: skoro G PRO X SuperLight od Logitecha to tak popularny model, to po co opracowywać koło na nowo? Efektem jest MCHOSE A7 V2 Ultra, czyli nie tyle inspiracja, ile praktycznie klon cieszącego się uznaniem konkurenta. Ale za to znacznie tańszy!

Trudno jest uniknąć tu skojarzeń ze wspomnianym modelem szwajcarskiego producenta, który (w zasadzie w obu swoich odsłonach) wśród gamingowych myszek o symetrycznej konstrukcji stanowi jedno z chętniej wybieranych rozwiązań. Biorąc pod uwagę fakt, że MCHOSE to firma o chińskim rodowodzie i dodając jeden do jednego w kwestii aż tak szeroko idącego kopiowania, złośliwi mogliby tutaj dopowiedzieć kilka uwag, ale naszym zdaniem na takim podejściu zyskuje sam klient. Bo przecież otrzymujemy sprzęt wykonany na podobieństwo popularnego konkurenta, który wyceniono o połowę mniej, niż trzeba na niego wyłożyć. Czy we wszystkim jest tu aż tak kolorowo? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w poniższej recenzji MCHOSE A7 V2 Ultra, myszki, którą otrzymałem w białym malowaniu.

Podstawowe informacje o MCHOSE A7 V2 Ultra

Komponent Specyfikacja
Rodzaj komunikacji przewodowy, BT, radiowy 2,4 GHz
Dostępne kolory biały, czarny, różowy, limonkowy
Waga 59 g
Wymiary 125,84 × 63,24 × 39,78 mm
Podświetlenie RGB Nie
Bateria 500 mAh
Dodatkowe wyposażenie kabel USB-C, odbiornik 2.4 GHz 8K, bezprzewodowy adapter przedłużający, naklejki antypoślizgowe, instrukcja
Długość kabla 180 cm
Sensor PAW3950 Ti
Przełączniki Omron
Liczba przycisków 6
Programowalne przyciski 6
Prędkość odświeżania 8000 Hz
Rozdzielczość 42000 DPI

Unboxing MCHOSE A7 V2 Ultra

Opakowanie, choć klasyczne, stanowi o dużej elegancji – nie ukrywam, że jestem fanem połączenia przewagi bieli z czarnymi wstawkami. I mamy z tym do czynienia zarówno w przypadku samej myszki, jak kartonowego pudełka. Jest klasycznie, po zerwaniu folii zabezpieczającej, wysuwamy pokrywę i naszym oczom ukazuje się wnętrze, gdzie w specjalnej formie spoczywa myszka, odpowiednio zabezpieczona w woreczku z wysokiej jakości folii. Po wyjęciu formy, pod spodem znajdziemy zabezpieczony przewód oraz kartonowe pudełko. I wnioskując po jego rozmiarach, nie ma co liczyć na pokaźną liczbę dołączonych akcesoriów.

Choć nie jest tak, że otrzymujemy tu samego gryzonia. Kartonowe pudełeczko jest cienkie, ale oprócz makulatury znajdziemy tutaj również adapter przedłużający i zestaw gripów do naklejenia na mysz. Samych gripów jest całkiem sporo, zatem fani tego rozwiązania powinni się ucieszyć. Co do wspomnianej makulatury, to samo to słowo pojawia się tu nie bez przypadku. Polski klient w zdecydowanej większości przypadków nie dowie się z niej niczego. Powód? Wszystko jest tu opisane w języku mandaryńskim, nie ma ani słowa, nie tyle w polskim, co nawet w angielskim (no dobrze, slogan marketingowy po bokach kartonowego pudełka jest po angielsku, ale to trochę mało). To akurat minus, biorąc pod uwagę to, że MCHOSE dokonuje ekspansji na rynek europejski już od pewnego czasu – z samego opakowania nie dowiemy się praktycznie nic, konieczne jest skanowanie kodów QR, a to akurat nie każdy robi.

Akcesoria dołączone do MCHOSE A7 V2 Ultra
Pełny zestaw akcesoriów dołączonych do gryzonia

Choć sam zestaw nie jest może przesadnie rozbudowany, to zawiera wszystko, co faktycznie się przydaje – i to bez sztucznego „pompowania” wartości dodatkami, które lądują w szufladzie po pierwszym dniu.

Konstrukcja i jakość wykonania modelu MCHOSE A7 V2 Ultra

Jeżeli zdarzyło się tak, że trzymaliście w dłoni G Pro X Superlight 1 lub 2, to w zasadzie trzymaliście też recenzowany model. Stawiając obie te myszy obok siebie, trzeba nieco więcej niż pobieżny rzut oka, aby dostrzec różnice – choć one są, są też przy tym praktycznie marginalne.

Gryzoń MCHOSE może być określony jako symetryczny rodzaj myszy, tak dedykowany jest praworęcznym. To za sprawą dwóch bocznych przycisków po lewej stronie, które obsługujemy krukiem. Łącznie mamy tu 5 przełączników (LPM, PPM, rolka i dwa boczne) na froncie urządzenia oraz dwa „na podwoziu” – są to przycisk zmiany DPI i formy komunikacji. Całość to konstrukcja monolityczna, pozbawiona wszelkich urozmaiceń projektowych – jedynymi odrębnymi elementami są dwa główne przyciski. Boki urządzenia pozbawiono przesadnych dodatków, z jednej strony mamy dwa przyciski i diodę, natomiast drugi bok to jedynie namalowana nazwa tego modelu. Całościowo, jest tu bardzo oszczędnie, choć sam gryzoń zachowuje sporą dozę elegancji. Pomimo faktu, że to sprzęt do grania, nie ma tutaj tego poczucia jarmarcznego stylu (np. brak tu podświetlenia). Na grzbiecie znalazło się miejsce na logo MCHOSE i to wszystko.

Front jest skromny, mamy tutaj gniazdo do podłączenia przewodu komunikacyjnego, gdy myszka nie pracuje w trybie bezprzewodowym. Co zaś piszczy pod spodem? Choć często nie zaglądamy w to miejsce, podoba mi się czarna kolorystyka, która odróżnia tę sekcję od grzbietu – rzecz jasna, to marginalna sprawa, której nie należy nawet wymieniać jako przesadnego plusa, bardziej indywidualne odczucia. Mamy tu trzy główne ślizgacze, wykonane z PTFE. Jeden jest dosyć sporych rozmiarów, nie jest to częsty widok, ale sam poślizg myszki pod podkładce dzięki temu jest swobodniejszy. Doceniam również ślizgacz dookoła sensora, choć na uwagę zasługuje pewna nieoczywista wstawka.

MCHOSE A7 V2 Ultra
MCHOSE A7 V2 Ultra w pełnej krasie – jest minimalistycznie, ale taki design również ma fanów

Otóż pod spodem znalazło się miejsce na… schowek. Otwierana palcem osłona skrywa w sobie nanoodbiornik do komunikacji radiowej. Przyznam, że początkowo długo szukałem go w opakowaniu, mając nawet pewne obawy, czy po prostu mój egzemplarz nie został go przypadkiem pozbawiony. To raczej rzadko spotykany dodatek, ale w sumie ciekawy bajer (choć jednak totalnie niepotrzebny).

Warto zwrócić też uwagę na ciężar urządzenia. Choć mamy tu do czynienia z konstrukcją średniej wielkości, udało się zachować naprawdę lekką wagę. Myszka waży 59 g, co jest świetną informacją dla fanów sprzętu, które nieprzesadnie ciążą w dłoni.

Moje ogólne wrażenia pod względem oceny całego projektu, jak i użytych materiałów, są bardzo pozytywne. Przede wszystkim myszka świetnie przemieszcza się po płaskiej powierzchni – wręcz płynie. Przyciski główne są duże, a średniej wielkości kształt sprawia, że to dobra rekomendacja dla praktycznie każdego rodzaju chwytu. Nic nie trzeszczy, myszkę spasowano wręcz na modłę sprzętu klasy premium. Rolka chodzi płynnie i generuje słyszalny dźwięk, co osobiście lubię, a jej czarny kolor jest przyjemny pod względem wizualnym.

Sensor i przełączniki

Głównym elementem myszki jest sensor PAW3950 Ti, czyli reprezentant wśród modeli optycznych, wprost z górnej półki. Według danych specyfikacyjnych, jest on w stanie zaoferować 42000 DPI oraz IPS na poziomie 750. Domyślnie mamy tu zapisane sześć różnych trybów DPI, które możemy zmieniać przyciskiem. Będzie się to jednak wiązać z podniesieniem myszy, gdyż jest on zlokalizowany pod spodem – zawsze to pewna niewygoda.

Odnoszę wrażenie, że z coraz bardziej zaawansowanych sensorów, które oferują absurdalne wartości DPI cieszyć mogą się jedynie… roboty. Ludzie zdecydowanie nie robią użytku z tak wysokich wartości DPI, do jakich są w stanie dobijać sensory. PAW3950 Ti to fantastyczny sensor, który przez cały czas użytkowania tego gryzonia nie zawiódł mnie nie tylko w trakcie pracy, ale także podczas grania. Aczkolwiek slogany z DPI dochodzącym do 42 tysięcy to coś, co pozostaje poza ludzką percepcją – tu bardziej przemawia marketing, choć należy zauważyć, że to obecnie codzienność na reklamowym polu walki wśród praktycznie każdego producenta.

MCHOSE A7 V2 Ultra pod spodem
MCHOSE A7 V2 Ultra to myszka z „bagażnikiem”

Przełączniki? Mechaniki, konkretnie Omron D2FC-F-7N, zatem nie ma obaw o ich długodystansowość. Producent estymuje ich działanie na 100 milionów klików. Za parametr polling rate odpowiada moduł mikrokontrolera od Realtek, który oferuje 8000 Hz odświeżania w obu wariantach komunikacyjnych: przewodowym i bezprzewodowym. W sieci spotkałem opinie, że wartość 8000 Hz działa w wybranych egzemplarzach jedynie po kablu, a bezprzewodowo maksimum jakie można wycisnąć to 1000 Hz.

Łączność i czas pracy baterii

Myszka MCHOSE została wyposażona w moduł obsługujący trzy rodzaje komunikacji: klasycznie po kablu lub bezprzewodowo (radiowe 2,4 GHz lub BT). Testy trzech form komunikacji nie wykazały żadnych odchyleń, bez względu na to, jaki rodzaj preferujesz, mysz zachowuje się i raportuje do komputera prawidłowo. Sam tryb bezprzewodowy działa bardzo stabilnie – brak zauważalnych zakłóceń czy opóźnień, które mogłyby wpływać na komfort grania.

Obecność trybu bezprzewodowego nieodzownie wiąże się z kwestią wydajności zainstalowanych ogniw. MCHOSE A7 V2 Ultra nie jest tu wyjątkiem, jak więc ten ważny aspekt wypada w tym przypadku? Urządzenie wyposażone zostało w baterię 500 mAh, ale próżno szukać u producenta informacji, na temat jej wytrzymałości. Redflag? Być może, ale testy wytrzymałości mnie uspokoiły. Podszedłem do tematu z wysokiego C, ustawiając w aplikacji tzw. Extreme Mode (m.in. 8000 Hz raportowania) – w tym stanie gryzoń był w stanie działać przez około 44 godziny. Solidny wynik, który możemy łatwo podbić korzystając z niższej wartości polling rate – wtedy mysz w zupełności jest w stanie osiągnąć wynik około 100 godzin pracy.

Porównanie do A7X
Po lewej MCHOSE A7 V2 Ultra, po prawej MCHOSE A7X Ultra

Doceniam, że MCHOSE nie zapomniało o trybie uśpienia, który aktywuje się po bezczynności przez 3 minuty, ale możemy tę wartość z łatwością zmienić w aplikacji. Właśnie, aplikacja – przejdźmy teraz do niej.

Oprogramowanie

Wszelkich zmian w myszy dokonamy w oprogramowaniu MCHOSE Hub, które stawia przede wszystkim na funkcjonalność, a nie efektowny wygląd. Interfejs podzielono na trzy główne sekcje (poza czwartą, która służy do aktualizacji myszy): pierwsza odpowiada za przypisywanie funkcji przyciskom (mysz, klawiatura, multimedia, makra), druga za ustawienia sensora (do sześciu poziomów DPI w zakresie 200-42 000, z możliwością osobnej regulacji osi X i Y), a trzecia zawiera bardziej zaawansowane opcje.

W tej ostatniej znajdziemy m.in. ustawienia polling rate (od 125 do 8000 Hz), tryby pracy sensora (Performance, Gaming, Extreme), lift-off distance czy ripple control, który redukuje jitter kosztem większego opóźnienia. Jest też MotionSync synchronizujący odczyty sensora z USB, regulacja kąta sensora, debounce time oraz czas przejścia w tryb uśpienia. To zestaw opcji, który spokojnie zadowoli bardziej zaawansowanych użytkowników.

W praktyce oprogramowanie działa poprawnie, choć zdarzają się drobne problemy – np. sporadyczne niewczytanie ustawień, które zwykle rozwiązuje restart aplikacji oraz błędy w polskim tłumaczeniu. Wszystkie zmiany zapisywane są jednak w pamięci myszy, więc nie ma konieczności, aby program działał w tle. Alternatywnie dostępna jest też wersja webowa działająca przez Chromium (zatem jedynie Edge lub Chrome), oferująca praktycznie identyczną funkcjonalność, ale bez konieczności instalowania czegokolwiek.

Pewna rekomendacja, dla każdego, kto szuka tańszej alternatywy dla popularnej myszy Logitecha

Ta „popularna mysz” to rzecz jasna G PRO X SuperLight, która jest obecnie dostępna w nowszym wariancie (z dopiskiem 2). „Dwójka” będzie lepszym materiałem porównawczym dla sprzętu MCHOSE – za sprzęt Logitecha będziemy zmuszeni zapłacić około 500 złotych, zaś MCHOSE A7 V2 Ultra wyceniono na kwotę prawie połowę niższą: ceny oscylują wokół 289 złotych. I co najlepsze, praktycznie nie ma tu ustępstw. To nie jest tani klon, który ma zmylić klienta podobieństwem. MCHOSE naprawdę dopełniło starań, aby stworzyć tańszą konkurencję dla Logitecha, która nie będzie podpuchą.

Wysoka jakość wykonania? Jest. Topowy sensor PAW3950 Ti? Obecny. Wytrzymała bateria? Na stanie. A do tego przełączniki Omron D2FC-F-7N (100 milionów klików), trzy tryby łączności, solidne materiały. Można wytykać Chińczykom przesadne kopiowanie, ale udowadniają, że są w stanie stworzyć solidna alternatywę, która przyciąga niską ceną a przy tym jest naprawdę dobrym gryzoniem.

Sprawdź też nasze inne recenzje sprzętu marki MCHOSE:

Myszkę do recenzji dostarczył dystrybutor #współpraca – nie miało to żadnego wpływu na wyrażane tu opinie

Plusy

  • Jak kopiować rozwiązania innych to właśnie w taki sposób
  • Elegancka prezencja
  • Wysoka jakość użytych materiałów
  • Doskonały sensor PAW3950 Ti
  • Przełączniki Omron
  • Przewód w oplocie
  • Duża powierzchni ślizgaczy
  • Gripy w zestawie
  • Wytrzymała bateria
  • Bardzo przyjemny w użyciu scroll
  • Apka w dwóch formach (web lub zainstalowanej na dysku)
  • Ma to, czego nie posiada G PRO X SuperLight 2: Bluetooth
  • Brak RGB (w zależności od  osobistych preferencji)

Minusy

  • Myszka nie do końca intuicyjnie informuje o stanie baterii bez uciekania się do sprawdzania apki
  • Skrytka pod spodem to raczej zbędny bajer
  • Instrukcje jedynie w języku mandaryńskim
  • Problemy z polską lokalizacją apki
0
0
0

Podziel się:

Awatar Błażej Charzyński
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *