Na warsztat recenzencki trafił mi model klawiatury Redragon FLEKACT Pro, interesującego urządzenia z oferty chińskiego producenta. I nie tylko ze względu na obecności dodatku, jakim jest wyświetlacz LCD – Redragon zdecydowanie nie poszedł tu na łatwiznę.
O co dokładnie chodzi? W dziedzinie klawiatur dla graczy trudno jest wymyślić koło na nowo – praktycznie wszystkie funkcje uznawane za prawdziwe game changery zostały już wdrożone. Wiele marek producentów wdraża jednak pomysły, które, choć nie są nowościami, stanowią powiew świeżości w danej ofercie. I tak też jest w przypadku klawiatury FLEKACT Pro, gdyż stanowi ona pierwsze urządzenie z takim dodatkiem od chińskiej marki. Czy to coś złego?
Bynajmniej! Dobrych funkcjonalności nigdy za wiele, jednak moja recenzencka przeszłość nauczyła mnie, że w wybranych przypadkach takie dodatki potrafią działać jako zasłona dymna. Nie ukrywam, że miałem lekkie obawy, iż FLEKACT Pro to klawiatura, w przypadku której cała para idzie w gwizdek (w tym przypadku wyświetlacz LCD, który ma przyciągać samą obecnością), a to, co najważniejsze w tego rodzaju urządzeniach wykonano po macoszemu. I mogę śmiało przyznać, że pomyliłem się, gdyż niniejszy model Redragona to doskonałe urządzenie dla graczy i nie tylko.
Podstawowa specyfikacja klawiatury Redragon FLEKACT Pro
Zaczynając od konkretów, poniżej znajdziesz garść podstawowych danych, które pozwolą szybko zapoznać się tym, z czym mamy do czynienia w przypadku tego urządzenia:
- Wymiary: 334,7 × 140,4 × 42,8 mm
- Waga: 760 g
- Rozmiar: Klawiatura 75%
- Liczba podstawowych klawiszy: 81
- Liczba dodatkowych klawiszy: 1 (rolka głośności)
- Typ klawiatury: Mechaniczna
- Przełączniki: Leopard
- Łączność: Przewodowa/bezprzewodowa
- Interfejs: USB / Bluetooth / Adapter 2.4 GHz
- Podświetlenie: Tak
- Bateria: 4000 mAh
- Anti-ghosting: Pełny
- N-Key rollover: Pełny
- Długość przewodu: 150 cm
- Zawartość opakowania: Klawiatura, przewód zasilania USB-C, instrukcja obsługi, zestaw naklejek Redragon, 4 dodatkowe switche, nanoodbiornik 2,4 GHz, narzędzie do wyciągania switchy i kaycapów.

Pierwszy kontakt z FLEKACT Pro – prezencja i jakość wykonania
Klawiatura opakowana została w stylowe i odpowiednio zabezpieczone pudełko – po uwolnieniu z folii ochronnej, moim oczom ukazało się urządzenie w pełnej swojej krasie. FLEKACT Pro wykonano z w całości z plastiku, jednak nie jest to materiał taniej jakości. Korpus z tworzywa sztucznego jest odpowiednio sztywny, a jego powierzchnia w całości (także od spodu) wykonana została z mocnego plastiku o chropowatej fakturze. Nie mamy tu więc do czynienia z podłej jakości plastikowymi wstawkami, które mogłyby zbierać odciski palców na swojej powierzchni.
Klawiaturę wykonano w układzie 75% z 81 klawiszami i jedną dodatkową rolką głośności. Brakujące klawisze z pewnością odczują księgowi, jak i wszyscy ci, którzy w codziennej pracy nie mogą obyć się bez sekcji numerycznej, ale to przecież klawiatura gamingowa. Producent zaimplementował również wyświetlacz w prawym górnym rogu urządzenia (więcej o nim w dalszej części tekstu) oraz trzy diody stanu (w tym także informująca o poziomie baterii).
Patrząc na boki urządzenia, naszym oczom ukazuje się biała wstawka w postaci paska okalającego krawędzie klawiatury. Wykonano go z tego samego rodzaju plastiku, gdzie od przodu umieszczono logo producenta, a po drugiej stronie typowe „gamerskie zawołanie”. Ciekawiej jest jednak po obu bokach – z prawej strony znajduje się port na nanoodbiornik, natomiast po lewej stronie umieszczono gniazdo USB-C do połączenia przewodowego, oraz przełącznik pracy bezprzewodowej (2,4 GHz lub BT).

„Podwozie” w modelu FLEKACT Pro również zasługuje na kilka słów wzmianki. Znajdziemy tam dwie nóżki, z których każda oferuje dwa kąty nachylenia. Pochwała należy się również za to, że producent nie pożałował umieszczenia gumowych stabilizatorów, które ograniczają przemieszczanie się urządzenia po powierzchni. Swoją rolę wypełniają należycie, a ich liczba jest wysoka: łącznie osiem (cztery na obudowie i po jednym na każdej nóżce). Wielu może uznać to za błahostkę, ale nawet najmniejsze dodatku świadczą o tym, że omawiana klawiatura aspiruje do segmentu premium.
Keycapy i przełączniki
Arcyistotna część każdej klawiatury, w przypadku niniejszego modelu zasługuje na osobny paragraf. Zacznijmy od keycapów – pierwsze co rzuca się w oczy, to ich poprawiona wersja. Nie mamy tu do czynienia z klasycznymi nakładkami w jednym pełnym kolorze. Nowa odsłona klawiatury oferuje keycapy w różnych odcieniach (w jednym poziomym rzędzie), co niewątpliwie wpływa pozytywnie na względy estetyczne.
Keycapy prezentują się minimalistycznie, choć ich wykonanie z pewnością nie jest budżetowe. Stworzone zostały ze sztywnego tworzywa (choć nie zostało ono sprecyzowane przez producenta), a po wyjęciu i naciskaniu na krawędziach, nie wyginają się. Co więcej, ich powierzchnia na górze i bokach ma podobną, chropowatą fakturę, zatem nie ma mowy o pozostawianiu śladów.

Keycapy jednak wyróżniają się na tle większości klawiatur. Otóż w przypadku recenzowanego modelu, wszelkie oznaczenia umieszczono nie na górze każdej nakładki, ale na boku skierowanym do użytkownika. Wpływa to na wygląd urządzenia, ale z pewnością nie będzie pomocne dla osób, które nie znają układu QWERTY na pamięć. Owszem, można je wymienić, ale kupując taką klawiaturę i użytkując ją za dnia, przy wyłączonym podświetleniu, trzeba mieć to na uwadze.
Natomiast przełączniki i ich działanie są warte każdej pochwały – klikanie na tej klawiaturze to czysta przyjemność. Redragon zastosował w przypadku tego modelu switche Leopard, które cechuje cichy klik oraz niezwykle płynne działanie. Do tego dźwięk każdego kliku jest przyjemnie miękki, kojarzący się z klawiaturami dedykowanymi do pisania dużych mas tekstu. Sam feeling każdego wciśnięcia jest cudowny – i to od pierwszego wciśnięcia. Na działanie mają tu wpływ świetne stabilizatory (gibanie się switchy jest praktycznie nieobecne), które zostały odpowiednio nasmarowane. Korzystanie z tej klawiatury to czysta przyjemność – paradoksalnie Czerwony Smok połączył w nich świetną propozycję dla graczy oraz osób, które dużo piszą. Warte wzmianki jest to, że urządzenie oferuje hotswap na całej swoje powierzchni.
Ekran LCD – przydatny czy zbędny bajer?
Obecność ekranu LCD w rogu urządzenia jest ciekawym rozwiązaniem, ale czy rzeczywiście koniecznym? Osobiście nie jestem przekonany do tego rodzaju rozwiązań. Doceniam, że Redragon nie maskuje nim ułomności klawiatury, gdyż w przypadku podstawowego zastosowania, broni się ona na każdym polu. Faktem jest jednak to, że jego obecność ma realne przełożenia na końcową cenę urządzenia.

Sam ekran informuje o poziomie naładowania baterii (choć mógłby to robić czytelniej), rodzaju trybu pracy (Windows lub Mac), blokadzie przycisku Windows, jak i rodzaju łączności klawiatury z urządzeniem. Nawigacja na samym ekranie odbywa się za pomocą pokrętła głośności, a z jego poziomu zmienimy też praktycznie wszystko, co związane z podświetleniem klawiatury (natężenie, rodzaj etc.). Oprócz tego ekran wyświetla również datę i godzinę (choć prawidłowy czas ustawiłem dopiero po instalacji softu) oraz… gify. Tak jest – domyślnie wgrany jest jeden, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby dokooptować ich więcej.
Czy to przydatna funkcjonalność? Jeżeli zależy Ci na wyróżnieniu swojej klawiatury to jak najbardziej, ale sam złapałem się na tym, że w zasadzie ograniczyłem się do sprawdzania godziny. I tak w przypadku np. sesji gamingowej, możesz z łatwością sprawdzić godzinę, bez minimalizowania gry do systemu. Choć część dodatków wydaje się praktyczna, tak np. wyświetlanie gifów jest dla mnie zupełnie zbędne. W ogólnym rozrachunku: można byłoby się bez niego obejść, ale tutaj wiele zależy od osobistych preferencji.
Soft klawiatury
Pełną kontrolę nad urządzeniem uzyskamy za pomocą oprogramowania ze strony Redragona. I tutaj nie pomyli się każdy, kto z góry założy, że będzie to interfejsowy potworek. Layout z pewnością mógłby być wykonany lepiej, ale pomijając prezencję, soft jest łatwy w obsłudze i oferuje całkiem sporo.

Łączność po kablu pozwoli na dowolną „customizację” klawiatury – modyfikację poszczególnych klawiszy, wszystko, co związane z podświetleniem, tworzeniem makr oraz to, co wyświetlane jest na ekranie. Możemy nawet sami narysować co tam będzie, jak i wgrać GIF do 70 MB wagi. Choć cała procedura zajmuje sporo czasu, a soft niekiedy łapie dziwne zawiechy, na pochwałę zasługuje obecność wbudowanej pamięci w urządzeniu. Oznacza to, że możemy wszystko raz skonfigurować i usunąć go, co nie jest standardem, np. w przypadku bardziej renomowanych producentów.
Bateria i tryby łączności
Klasyczne połączenie przewodowe za pomocą kabla USB-A do USB-C to zaledwie jeden z trybów łączności urządzenia. Choć tutaj należy wspomnieć o nieco za krótkim przewodzie – 150 cm to trochę mało w dzisiejszych czasach. Wracając jednak do tematu, urządzenie może pracować w trybie radiowym 2,4 GHz oraz BT. Korzystając z bluetooth’a, możemy sparować klawiaturę z trzema innymi urządzeniami, nic nie stoi też na przeszkodzie, aby wybrać sprzęt z iOS lub Androidem. Przez większość czasu korzystałem jednak z szybszego połączenia radiowego, co do pracy którego nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń.
W przypadku działania bezprzewodowego, istotną częścią urządzenia jest ogniwo zasilające. Redragon zainstalował tu baterię o pojemności 4000 mAh, czyli naprawdę sporo. Zaczynając od samego ładowania, klawiatura potrzebowała około 4 godzin, aby praktycznie od zera nabić „paliwa” do pełnego stanu. Na ile to wystarczy? Wiele zależy od rodzaju samego użytkownika (przede wszystkim aktywnego lub nie podświetlenia), ale przy normalnym użytkowaniu z włączonym RGB, energii wystarczy na około 4-5 dni. Pamiętajmy przy tym, że dezaktywacja podświetlenia oraz wyświetlacza wydłuży ten przedział czasowy.

Podsumowanie: Redragon FLEKACT Pro to godny polecenia sprzęt
Recenzowana klawiatura marki Redragon łączy w sobie elementy premium (ekran LCD, rolka głośności) z doskonałymi przełącznikami, które wywołują fenomenalne wrażenie w trakcie użytkowania. Przyznaje z pełną odpowiedzialnością, że użytkowanie klawiatury było dla mnie przyjemnością. Ograniczeniem był sam rozmiar, jeżeli jednak nie przeszkadza Ci mniejsza liczba przycisków, z pewnością warto zainteresować się modelem FLEKACT Pro.
Komu mogą ją polecić? Właściwie każdemu, gdyż zarówno granie, jak i pisanie tego tekstu z jej pomocą były dla mnie przyjemnością. Na uwadze musisz mieć jednak jej charakterystyczne keycapy – jeżeli nie piszesz bezwzrokowo i musisz posiłkować się oznaczeniami klawiszy, w niektórych przypadkach może być to utrudnione. Zwłaszcza jeżeli jesteś wysoką osobą i dotyczy do przycisków z dolnych rzędów.
Cieszę się, że Redragon podszedł do kwestii wyceny rozsądnie – recenzowana klawiatura kosztuje około 400 złotych. Czy to dużo? Wielu z Was może to przyznać, ale byłoby to ignorowaniem faktu, że oferuje ona naprawdę wiele od siebie. A co równie ważne: nie mamy tu do czynienia ze sztucznym pompowaniem ceny przez obecność dodatków premium. Robi idealnie to, do czego została stworzona, oferując przy tym multum dodatków i funkcjonalności.
Recenzja:
8+
/
10
Plusy
Minusy
Sprawdź inne recenzje z naszego bloga, które warto przeczytać:







Całkiem niezła klawa