SteelSeries Aerox 3 Wireless Gen 2 wygląda znajomo, ale pod tą samą „dziurawą” skorupą dostał to, czego najbardziej brakowało poprzednikowi: szybszy sensor, łączność 4K, lepszą baterię i nadal bardzo niską wagę. To nie jest mysz, która próbuje zaskoczyć designem. To raczej porządne dopracowanie sprawdzonego pomysłu.
SteelSeries nie rozebrał Aeroxa 3 do zera i nie zaprojektował go na nowo. I dobrze, bo ta seria od początku miała prosty cel: być możliwie lekką, szybką i wygodną myszką dla graczy, którzy nie chcą w dłoni cegły. Gen 2 nadal waży 68 g, nadal ma charakterystyczną perforowaną obudowę i nadal jest modelem bezprzewodowym z trybem 2,4 GHz oraz Bluetooth 5.0. Największe zmiany są wewnątrz: sensor TrueMove 26K, odświeżanie 4000 Hz, przełączniki o deklarowanej żywotności 80 mln kliknięć i ochrona AquaBarrier IP54.
Sprawdź też: Jaka myszka do grania? Jak wybrać mysz gamingową?
Design SteelSeries Aerox 3 Wireless Gen 2 – plaster miodu nadal dzieli, ale tu ma sens

Aerox 3 Wireless Gen 2 to jedna z tych myszy, które od razu zdradzają swój charakter. Perforowana obudowa nie jest tu tylko ozdobą – to sposób na zejście z masą do poziomu, który w codziennym użyciu czuć od pierwszych ruchów. Mysz przesuwa się po podkładce lekko, nie wymaga siłowania się z nadgarstkiem i bardzo szybko znika z pola uwagi. Po kilku minutach przestaje się myśleć o sprzęcie, a zaczyna po prostu celować.
Nie każdemu spodoba się wygląd „plastra miodu”. Sam odbieram go praktycznie: wizualnie nie jest już tak świeży jak kilka lat temu, ale ergonomicznie nadal się broni. Dłoń ma lepszą wentylację, obudowa nie sprawia wrażenia masywnej, a sama konstrukcja pasuje szczególnie dobrze do chwytu claw i fingertip. Przy pełnym palm gripie osoby z większymi dłońmi mogą chcieć czegoś wyższego i bardziej wypełniającego rękę.
Na plus zaliczam też to, że SteelSeries nie przesadził z agresją kształtu. Boki są wyprofilowane, ale nie narzucają dłoni jednej pozycji. To mysz dość uniwersalna, choć wyraźnie skierowana do praworęcznych graczy. Warianty kolorystyczne Shadow, Ghost i Magenta Haze dodatkowo pozwalają wybrać między klasyką a bardziej odważnym wyglądem.
Sensor i łączność – tu faktycznie czuć generacyjną zmianę
Najważniejsza nowość to sensor TrueMove 26K. Mówimy o maksymalnej czułości 26 000 DPI, prędkości 400 IPS i przyspieszeniu 40G, czyli zestawie parametrów, który spokojnie wystarcza do dynamicznych FPS-ów, MOBA, battle royale i codziennej pracy na wysokiej rozdzielczości.
W praktyce nie chodzi o to, żeby grać na absurdalnie wysokim DPI. Mało kto realnie potrzebuje 20 czy 26 tysięcy DPI w Counter-Strike’u, Valorancie albo Apexie. Ważniejsze jest to, że sensor zachowuje się pewnie przy szybkich ruchach, nie sprawia wrażenia nerwowego i daje duży zapas konfiguracji. Aerox 3 Wireless Gen 2 najlepiej wypada wtedy, gdy ustawimy sensowną czułość, dopasujemy DPI do własnego stylu i pozwolimy mu robić swoje.
Łączność 2,4 GHz z odświeżaniem 4000 Hz jest największym argumentem dla graczy z monitorami 144 Hz, 240 Hz i wyżej. Różnica względem 1000 Hz nie każdemu od razu „wyskoczy z ekranu”, ale przy szybkich flickach, mikrokorektach i dynamicznym śledzeniu celu mysz sprawia wrażenie bardziej bezpośredniej. To subtelna przewaga, ale dokładnie tego oczekuje się od sprzętu za tę cenę.
Bluetooth traktowałbym jako tryb wygodny, a nie gamingowy. Do laptopa, pracy, podróży i oszczędzania baterii – jak najbardziej. Do rywalizacji online zdecydowanie wybrałbym dongle 2,4 GHz.
Klik, rolka i ślizg – lekko, szybko, bez kombinowania

Główne przyciski są sprężyste i konkretne. Nie mają przesadnie miękkiego, biurowego charakteru, tylko wyraźny gamingowy klik. W dynamicznych grach to zaleta, bo każde naciśnięcie jest czytelne. SteelSeries deklaruje żywotność mechanicznych przełączników na poziomie 80 mln kliknięć, więc przynajmniej na papierze nie jest to element, o który trzeba się martwić po kilku miesiącach intensywnego grania.
Rolka wypada poprawnie: ma wyczuwalne stopnie, nie jest przesadnie głośna i nadaje się zarówno do zmiany broni, jak i zwykłego przewijania stron. Boczne przyciski są tam, gdzie powinny być – łatwe do znalezienia kciukiem, ale bez przypadkowego wciskania przy każdym podniesieniu myszy.
Ślizg na stopkach PTFE jest bardzo dobry. Aerox 3 Wireless Gen 2 lubi szybkie ruchy, a niska masa jeszcze wzmacnia wrażenie swobody. Na dużej podkładce można grać niską czułością bez poczucia, że sprzęt nas spowalnia.
Bateria – świetna, dopóki nie włączymy wszystkiego naraz

Deklaracje baterii wyglądają bardzo dobrze: do 200 godzin przez Bluetooth albo do 120 godzin przez 2,4 GHz. To jedne z tych liczb, które robią wrażenie, ale trzeba je czytać rozsądnie. Najdłuższy czas pracy dotyczy scenariuszy oszczędnych, a nie grania z maksymalnym odświeżaniem i efektownym RGB.
Przy 4000 Hz bateria naturalnie schodzi szybciej. W niezależnych testach pojawia się wartość około 35 godzin przy 4K polling, a przy jednoczesnym użyciu wysokiego odświeżania i podświetlenia RGB czas pracy potrafi spaść jeszcze bardziej. Nie traktuję tego jako wady skreślającej sprzęt, bo to typowy kompromis w nowoczesnych myszach bezprzewodowych. Po prostu warto ustawić profile: 4000 Hz do gier, 1000 Hz albo Bluetooth do pracy i przeglądania internetu.
Ładowanie przez USB-C jest wygodne, a możliwość używania myszy przewodowo ratuje sytuację, gdy zapomnimy o baterii przed dłuższą sesją.
Oprogramowanie – dużo opcji, ale bez konieczności grzebania

SteelSeries GG daje sporo kontroli: DPI, profile, polling rate, podświetlenie, przypisanie przycisków, ustawienia sensora i funkcje związane z dopasowaniem czułości. Mnie najbardziej podoba się to, że można szybko stworzyć osobne ustawienia do gier i pracy. W FPS-ach zostawiłbym prosty profil z wyłączonym lub ograniczonym RGB, wysokim polling rate i konkretnymi poziomami DPI. Do codzienności – niższe odświeżanie, spokojniejszy tryb i dłuższa bateria.
Nie jest to mysz, która wymaga godzin konfiguracji. Da się ją podłączyć i grać od razu, ale sens kupowania Gen 2 ujawnia się dopiero po wejściu w ustawienia. Bez tego płacimy za możliwości, których nie wykorzystujemy.
A co z wadami?
Najbardziej brakuje mi schowka na odbiornik USB. W myszce bezprzewodowej, którą łatwo wrzucić do torby z laptopem, to drobiazg tylko do momentu, w którym dongle zostanie w domu. Ten problem pojawia się w wielu lekkich konstrukcjach, ale wciąż trudno go ignorować.
Druga rzecz to sama perforowana obudowa. Jest lekka, przewiewna i efektowna, ale też bardziej podatna na zbieranie kurzu niż pełna skorupa. Ochrona IP54 pomaga przy zachlapaniu, kurzu i zabrudzeniach, jednak nie zmienia faktu, że taka konstrukcja wymaga trochę więcej dbałości. .
Podsumowanie – czy warto kupić SteelSeries Aerox 3 Wireless Gen 2?

SteelSeries Aerox 3 Wireless Gen 2 to bardzo udane odświeżenie, ale nie rewolucja. I właśnie dlatego działa. Producent nie próbował naprawiać tego, co nie było zepsute, tylko poprawił elementy, które w 2026 roku mają największe znaczenie: sensor, polling rate, baterię i ogólną responsywność.
Najbardziej lubię w tej myszy jej lekkość i bezpośredniość. To sprzęt, który zachęca do szybkiego grania, nie męczy dłoni i dobrze odnajduje się zarówno przy krótkich meczach, jak i dłuższych sesjach. Jednocześnie nie jest wolny od kompromisów. Perforowana obudowa nadal będzie dzielić użytkowników, brak schowka na dongle irytuje, a pełne wykorzystanie 4000 Hz oznacza wyraźnie krótszy czas pracy.
Czy warto? Tak, jeśli szukasz lekkiej myszy bezprzewodowej do FPS-ów, lubisz konstrukcje typu honeycomb i chcesz połączenia 2,4 GHz, Bluetooth oraz dobrego oprogramowania. Jeśli jednak nie zależy Ci na 4000 Hz albo nie przepadasz za dziurawą obudową, w podobnej cenie znajdziesz mocnych rywali.
Myszkę do testów podesłało nam SteelSeries.
Recenzja:
8
/
10
Plusy
Minusy












