Merriam-Webster, najpopularniejszy słownik języka angielskiego, wybrał słowo, które odzwierciedla nasze zbiorowe odczucia co do sztucznej inteligencji i jej wytworów. To słowo to slop.
Okazuje się, że chatboty, generatory tekstu i AI nie są naszą zbawienną przyszłością, a raczej koszmarnym snem, w którym jedynym celem jest zaoszczędzenie kilku złotych za wszelką cenę. A czasem te działania okazują się nawet kosztowniejsze niż tradycyjne! I to przy dużo gorszych rezultatach. W artykule wyjaśniamy, co tak naprawdę oznacza rzeczone słowo roku, skąd się bierze to zjawisko AI fatigue i dlaczego w ogóle czujesz zmęczenie sztuczną inteligencją.
Co dokładnie znaczy AI Slop?
Zaczniemy od definicji, bo nie każdy orientuje się, co kryje się pod tym angielskim wyrazem. Slop – w kontekście sztucznej inteligencji – to określenie na niskiej jakości, generyczny i bezużyteczny content tworzony masowo przez modele językowe typu ChatGPT, Gemini czy Perplexity Pro. To bezpłciowa, pozbawiona duszy zwykła papka tekstowa – generowana szybko, tanio, ale bez kreatywności, bez kontekstu, bez autentyczności.
Wyobraź sobie wpis na Instagramie, który mógłby napisać każdy chatbot na świecie. Albo artykuł produktowy, który czytasz na dziesięciu różnych stronach w dokładnie takiej samej formie. Albo copy do reklamy, które brzmi jakby było wygenerowane przez maszynę (bo faktycznie zostało). To jest slop – homogeniczny brud internetowy, którym przedsiębiorcy zalewają sieć w nadziei, że zatopi konkurencję, a im samym przyniesie zyski.
Skąd się wziął fenomen AI?
Historia jest prosta i smutna zarazem. Wszystko zaczęło się około trzech lat temu – pod koniec 2022 roku, kiedy ChatGPT wyszedł na światło dzienne. Firmy, zwłaszcza te, które zarabiały na copywritingu, marketingu i tworzeniu treści, zaczęły widzieć sztuczną inteligencję jako złotą żyłę – nie dla swoich klientów, ale dla swoich zysków.
Narzędzia pojawiły się na rynku z obietnicą: „teraz każdy może napisać kopię reklamową bez wynajęcia eksperta”. I oczywiście – mogą. Problem w tym, że ta kopia wygląda dokładnie jak kopia każdego innego użytkownika. Modele językowe nie rozumieją Twojego biznesu, Twoich klientów czy kontekstu Twojego rynku. Potrafią tylko powtarzać wzorce z milionów tekstów, na których zostały wytrenowane.
Przedsiębiorcy szybko dostrzegli potencjał – zamiast wynajęcia copywritera, mogą generować teksty za mniej. Czy są dobre? Nie. Czy klienci je kupują? Też nie. Ale dla biznesu, który patrzy tylko na koszty, to nie ma znaczenia. Liczy się szybkość i cena.
Kto najbardziej na tym ucierpiał?
Odpowiedź jest jednoznaczna: pracownicy branż kreatywnych.
W ostatnich trzech latach setki copywriterów straciło pracę lub zostało zmuszonych do przejścia na edycję AI slopów za ułamek swojej poprzedniej stawki. Agencje, które zatrudniały osiem osób i robiły prawie milion złotych rocznie, spadły poniżej dziesięciu tysięcy rocznie. Freelancerzy, którzy pracowali dla jednego klienta przez piętnaście lat i zarabiali tysiące złotych miesięcznie, zostali zwolnieni bez wyjaśnienia, gdy firma przeszła na generatory ChatGPT.

Historia jednego copywritera jest szczególnie przerażająca – pracował osiem lat na Fiverr, budując reputację, specjalizując się w konkretnych branżach. Musiał zaniżyć ceny, bo konkurencja była już wszędzie. AI zabiło całą branżę mniejszych copywriterów pracujących dla startupów.
2025 rok zostanie zapamiętany jako początek zmęczenia sztuczną inteligencją
Merriam-Webster nie wybrał słowa Slop bez przyczyny. W 2025 roku – trzy lata po rewolucji ChatGPT – ludzie wreszcie widzą prawdziwy obraz AI. To nie jest technologia przyszłości, która nas wszystkich wzbogaci. To jest narzędzie, które pozwoliło firmom zaoszczędzić pieniądze kosztem ludzi i jakości.
Internet jest teraz pełny AI slop. Artykuły, które czytasz, mogą być nawet w 100% generowane przez ChatGPT. Wideo, które oglądasz na YouTube może mieć wygenerowany głos, nie ludzki. Wiadomości mejlowe od współpracowników lub przełożonego mogą być napisane przez AI. E-commerce opisuje produkty tekstami, które nigdy nie były redagowane przez człowieka, którzy faktycznie znają produkt. Gdzie nie spojrzysz – Slop.
I ludzie mają tego dosyć. To nie jest tylko problem zwolnionych ze swoich stanowisk ludzi, ale także konsumentów, którzy zdali sobie sprawę, że AI content nie prezentuje wartości. Nie zwiększa sprzedaży, nie buduje relacji z klientami, nie wyróżnia się na tle konkurencji. Wystarczająco dobry? Może. Ale w świecie, gdzie każdy ma dostęp do tych samych narzędzi AI, „wystarczająco dobry” to nowy standard – oznaczający brak wyróżnienia. A dodatkowe zmęczenie inteligencją przyniesie odwrotny skutek od zamierzonego – jak wcześniej odbiorcy mogli jedynie zignorować treść generowaną AI, tak teraz będziesz za nią wytykany palcami.
AI przestaje imponować
Historia, którą widzisz dzisiaj w mediach, to historia pęknięcia bańki. Nie całkowitego upadku – AI zostanie, będzie się rozwijać, będzie coraz lepsze. Ale złota era, w której każdy wierzył, że AI zastąpi wszystkich pracowników i rozwiąże wszystkie problemy, kończy się.
Firmy zaczynają dostrzegać, że tanim slopem nie wygrasz rynku. Klienci zaczynają zdawać sobie sprawę, że różnica między tekstem napisanym przez człowieka a AI jest znaczna – zwłaszcza w branżach, gdzie autentyczność i głos marki mają znaczenie. Artykuły, które czytałeś przed rokiem i myślałeś „Wow, jak dobrze napisane!” teraz nikomu nie imponują.

Jak przywołuje to jeden z copywriterów z artykułu na portalu Blood in the Machine, „pracownicy musieli być zmuszeni do tego, aby używać AI” – co oznacza, że przymusem można nauczyć kogoś generować slop, ale brak tu naturalnego postępu czy zaangażowania. To nie jest przyszłość, to jest rozpacz korporacyjna pchana przez niekompetentnych liderów.
Disney, Micron i wzrost cen – czy to wszystko się zawali?
Czytając polskie portale technologiczne w tym roku, widać wyraźny trend. Disney wybiera AI. Micron wycofuje markę Crucial – co, jak się okazuje, to też wina AI. Ceny laptopów rosną. Smartfony w 2026 będą gorsze. Dlaczego? Bo zamiast inwestować w rzeczywisty postęp, przedsiębiorstwa inwestują w AI i cięcia kosztów. Rezultat? Kiepska jakość, ale przynajmniej możemy się okrzyknąć innowacyjnymi!
To jest pęknięcie bańki – firmy, które miały czas i pieniądze, aby inwestować w prawdziwe innowacje, dały się zaślepić sztucznej inteligencji, wierząc, że to rozwiązanie na wszelkie bolączki. Tracisz jako konsument, tracą pracownicy. Tracimy wszyscy.
Pomyślcie o tym wchodząc w 2026 rok
2025 rok to rok, w którym większość ludzi zdało sobie sprawę, że AI nie jest złotym strzałem w rozpęd biznesu. Slop będzie coraz gorsze, ponieważ wszyscy będą go generować – co oznacza, że będzie jeszcze mniej wart. Copywriterzy, którzy przeżyli, zaadaptowali się, pracują z AI (ale na swoich warunkach), mogą liczyć na niszowy rynek – luksusowe marki, które wciąż chcą rzeczywistego copywritingu zamiast bloków tekstu. Bo w obliczu slopu, coś, co wychodzi z ręki człowieka wbrew minionym ideom zyskało na wartości jeszcze bardziej.
Co my możemy robić? Po pierwsze – zaprzestać idealizowania AI. To narzędzie, które może być użyteczne w pewnych kontekstach, ale nie jest rozwiązaniem na wszystkie problemy. Po drugie – wymagać od marek i firm, aby inwestowały w ludzi, a nie w generatory na najprostsze rozwiązania. Po trzecie – wspierać twórców, którzy robią rzeczy rękami i głowami. Przede wszystkim głowami.
źródło zdjęć: AI slop z ChatGPT












