Zaledwie refresh starej architektury, który w żaden sposób nie nawiąże walki z konkurencją? Nie do końca! Nowe procesory Intela udowadniają, że Niebiescy przyciśnięci do muru nie odpuszczą rynku konsumenckiego bez walki: zmiany są, zarówno w specyfikacji, jak i w samych cenach.
Końcówka marca 2026 to czas, gdy Intel wreszcie wypuści na rynek nowe procesory, co do których początkowo oczekiwania nie były przesadne. Ostudziła je informacja, że będą one zaledwie odświeżeniem architektury z 2024 roku – spodziewano się więc marginalnych zmian, za które przyjdzie zapłacić jak za nową, lepszą generację. Intel jednak nie jest ślepy na to, jak bardzo traci udziały w rynku na rzecz swojego głównego konkurenta: potrzebne więc było znacznie więcej niż klasyczne pójście na skróty i zaserwowanie lekko odgrzanego kotleta w pełnej cenie. Nowe CPU są tego dowodem, że Niebiescy nie zamierzają się poddać – poniżej znajdziesz informacje dlaczego tak jest.
Gwoli przypomnienia, marzec 2026 to czas, gdy pojawiają się dwa nowe procesory:
- Core Ultra 7 270K Plus
- Core Ultra 5 250K Plus
Warto też odnotować, że ten drugi dostępny jest również w wersji 250KF Plus, co oznacza, że nie posiada zintegrowanej karty graficznej Intel Arc iGPU. Z racji tej marginalnej różnicy, w artykule skupimy się zatem na dwóch głównych modelach.
Najważniejsze informacje dotyczące specyfikacji obu procesorów
Obydwa procesory Intel reprezentują segment, który producent określa mianem skierowanego do entuzjastów. W przypadku siódemki, na pokładzie mamy 24 rdzenie (tyle samo wątków) i szczerze powiedziawszy, patrząc na samą specyfikację, nie pomyli się, ten, kto powie, że już gdzieś to widział. Otóż widział, konkretnie w przypadku Ultra 9 285K. Mamy taką samą liczbę rdzeni, w tym samym układzie (8 rdzeni P + 16 rdzeni E), choć debiutujący procesor ma o 200 MHz mniej taktowania. Nie spisujcie go jednak na straty – Intel nie postanowił skopiować starych pomysłów (tak, dokładnie tak: chodzi o jego wycenę, ale do tego aspektu wrócimy później).
Ciekawiej sprawa prezentuje się jeśli chodzi o Core Ultra 5 250K Plus. Jest to konstrukcja 18 rdzeniowa, gdzie producent zdecydował się na zauważalne zmiany. Choć liczba rdzeni P pozostaje taka sama, co w przypadku Ultra 5 235 i 245, tak podbita została liczba rdzeni E: jest ich aż 12 w nowym procesorze. Należy więc oddać fakt Intelowi, że przygotował zupełnie nową jednostkę, która będzie korzystać z nowego układu rdzeni.
Maksymalna częstotliwość pracy to 5,5 GHz dla 7 270K Plus i 5,3 GHz dla 5 250K Plus. Procesory dysponują również rzecz jasna smart cache (36 MB dla mocniejszego CPU i 30 MB dla drugiego), obie jednostki są kompatybilne jedynie z pamięciami DDR5 i mają takie samo TDP na poziomie 125 W.
Co nowa linia procesorów Intela robi lepiej, niż jej poprzednicy? Intel w ich przypadku chwali sięuprawnionymi bibliotekami, które wpływają na poprawę obliczeń wydajnościowych, lepszym działaniu Intel Appliaction Optimization oraz nowym narzędziem Binary Optimization Tool. Mamy też wsparcie dla pamięci DDR5, które obsługują taktowanie 7200 MT/s. Co do przyrostów taktowań na obu rodzajach rdzeni, nie są one powalające: Intel informuje o dodatkowych 100 MHz (rdzenie E) i 200 MHz (rdzenie P).

Zwiększenie taktowania Die-to-Die
Powyższa specyfikacja z pewnością nie jest absolutnym game changerem. Intel chwali się głównie swoimi autorskimi technologiami, a z konkretów mamy raczej niewielkie przyrosty na rdzeniach P i E. Jest jednak jedna istotna zmiana, o której jeszcze nie wspominaliśmy i której omówienie wymaga osobnego rozdziału. Mowa tu o taktowaniu Die-to-Die, które w przypadku procesorów z linii 200 z Plusem, zwiększono aż o 900 MHz. Co to daje?
Przede wszystkim ma to na celu poprawę wydajności procesorów Core Ultra w grach, gdzie obecnie dominuje technologia X3D od AMD. Niebiescy zdają sobie sprawę z problemów, jakie miały desktopowe CPU z rodziny Arrow Lake w wielu tytułach – a było ich więcej niż jeden. Począwszy od złego rozdzielania procesów na rdzenie P i E, po opóźnienia pamięci, z uwagi na stosunkowo „odległe” umiejscowienie kontrolera na samym procesorze. To specyfika samego projektu procesorów Core Ultra, które działają w oparciu o projekt chipletu, gdzie poszczególne sekcje stanowią odrębne byty.
To właśnie interfejs Die-to-Die, który łączy w sobie dwa lub więcej układów krzemowych (zwanych potocznie jako Die), które są ukryte pod IHS-em procesora. Zabieg ten ma swoje zalety, gdyż pozwala osiągnąć wysoką efektywność energetyczną oraz bardzo dużą przepustowość (przewyższając możliwości interfejsów Chip-to-Chip). Intel jednak początkowo sparzył się na tym rozwiązaniu, stąd też decyzja o poprawie wydajności w tym aspekcie. Dlatego właśnie postawiono na zwiększenie taktowania aż o 900 MHz, którego celem jest znaczące zmniejszenie wszystkich opóźnień pomiędzy odrębnymi sekcjami krzemowymi procesora.

Intel idzie na wojnę cenową z AMD?
Najwyraźniej Niebiescy zdają sobie sprawę, że nie zanosi się na sprzętową rewolucję, więc koniecznie trzeba wesprzeć nową premierę od strony kwestii cenowej. I teraz złośliwi mogliby dodać, że pożar w firmie musi być przeogromnych rozmiarów, skoro zdecydowano się na nieoczekiwane ruchy związane z wyceną obu nowych CPU. Zaznaczamy, że poniżej będzie mowa o cenie MSRP, gdyż same procesory nie są jeszcze dostępne w polskich sklepach i ich ceny w złotówkach pozostają nieznane.
Poniżej prezentujemy wycenę MSRP obu procesorów:
- Core Ultra 7 270K Plus: 299 dolarów
- Core Ultra 5 250K Plus: 199 dolarów
Nie ma tu pomyłki, Niebiescy rzeczywiście mają w zamiarze tak agresywną politykę cenową względem nowych CPU. W oficjalnych grafikach promocyjnych, korporacja z siedzibą w Santa Clara pozwoliła sobie na nieco uszczypliwości względem modeli AMD. Otóż Core Ultra 7 270K został zestawiony z Ryzenem 7 9700X, zaś Core Ultra 5 250K Plus porównano do Ryzena 5 9600X – chodziło o pokazanie wyceny i możliwości. Ten pierwszy aspekt stał na takim samym poziomie w przypadku obu duetów konkurencyjnych CPU, z dodatkowymi informacjami, które pod względem liczby rdzeni i wątków, maksymalnych taktowań i specyfikacji pamięci RAM są z przewagą po stronie CPU Intela.

Jak już wspominaliśmy, nie dysponujemy polskimi cenami CPU Niebieskich, ale możemy łatwo sprawdzić obecne wyceny wspomnianych urządzeń AMD. W chwili pisania tego artykułu prezentują się następująco:
- AMD Ryzen 7 9700X: 1275,99 zł
- AMD Ryzen 5 9600X: 803,19 zł
Kto spodziewałby się takiego podejścia po Intelu, nieprawdaż? Trzeba jednak oddać to, że jeżeli ceny mają oscylować w takich okolicach (choć najpewniej trzeba będzie dodać „podatek od nowości” w postaci dodatkowych ok. 200 zł), nowe CPU jawią się jako bardzo interesująca opcja. Nadal należy zaznaczyć, że nie ma mowy o detronizacji procesorów X3D z gamingowego tronu. Wydaje się nam jednak, że nowe CPU Intela znajdą swoją niszę, o czym więcej poniżej. Należy jednak zaznaczyć, że Core Ultra 7 270K Plus to procesor, który wcale nie odstaje przesadnie od wspomnianego już Core Ultra 9 285K. A mimo to prawdopodobnie będzie od niego tańszy i to znacząco.
Dla kogo są nowe procesory Intela?
A zatem, AMD pokonane? No nie do końca, czerwone procesory z X3D w nazwie to nadal niekwestionowani władcy domeny gamingu na PC. Niemniej zdaje się, że sam Intel nie celował z procesorami z plusem w nazwie na podjęcie rękawicy na tym właśnie polu. To dalej jednostki nastawione na zadania produktywne, które w nowej odsłonie powinny lepiej radzić sobie w grach komputerowych, ale nadal: rekomendujemy je osobom, które oczekują od procesora przede wszystkim surowej wydajności.
Debiutujące CPU od Intela mają 24 i 18 rdzeni, czyli pokaźną liczbę do zadań, które wymagają wiele od CPU. Jeżeli więc zajmujesz się w domowym zaciszu obliczeniami, które „siadają” na CPU, nadchodząca premiera jest zdecydowanie warta rozważenia. Procesory te z pewnością poradzą sobie doskonale z takimi wyzwaniami. Jeżeli dodatkowo grasz, te CPU najpewniej także lepiej poradzą sobie w tytułach, a przynajmniej: lepiej niż starsze modele Core Ultra. Dodając do tego fakt, że Core Ultra 7 270K Plus po OC zbliży się do poziomu możliwości Core Ultra 9 285K, czyli znacznie droższego CPU, szykuje się interesująca premiera.
Czy jednak Intel zacznie odrabiać straty? Do tego potrzeba już szklanej kuli, ale przesadny optymizm nie jest raczej na miejscu. Należy pamiętać, że AMD z pewnością monitoruje sytuację i odpowie obniżkami swoich nieco starszych modeli z 3D V-Cache’em. Entuzjazm kupujących studzi też żonglerka socketami – wiemy już, że procesory Intel Nova Lake, które mają zadebiutować w drugiej połowie 2026 roku, będą korzystać z LGA 1954. Dodajmy do tego problemy na rynku podzespołów komputerowych, gdzie kryzys wywołany przez rozwój AI winduje ceny, wszystko to razem skutecznie odstrasza kupujących. Jeśli jednak interesują Cię nowe procesory Intela, ich premiera w Polsce nastąpi na dniach, a dokładnie: 26 marca.
Sprawdź też: AMD czy Intel – który procesor wybrać w 2026?
Źródło zdjęć: materiały prasowe, intel.com













