Razer DeathAdder V4 Pro – recenzja myszy gamingowej

Awatar Damian Cholewa
Razer DeathAdder V4 Pro White zbliżenie przyciski u boku, przyciski na myszy i kółko

Razer DeathAdder V4 Pro to bezprzewodowa mysz gamingowa klasy premium, która łączy topowe technologie z wyjątkową ergonomią. Sprawdziłem, czy faktycznie zasługuje na miano sprzętu dla profesjonalistów.

Razer już od lat udowadnia, że potrafi tworzyć akcesoria, które trafiają zarówno do entuzjastów, jak i esportowych wyjadaczy. DeathAdder to jedna z najbardziej rozpoznawalnych serii w portfolio marki – wersja V4 Pro to jej najbardziej zaawansowane wcielenie. Z bezprzewodową swobodą, sensorem nowej generacji i lekką konstrukcją, ta mysz ma ambicje. Jak wypada w praktyce?

DeathAdder V4 Pro – najszybsza, najbardziej precyzyjna i dla profesjonalistów

Tak właśnie przedstawiana jest Razer DeathAdder V4 Pro w marketingowych materiałach producenta – jako narzędzie stworzone dla zawodowców, którzy nie uznają kompromisów w szybkości i precyzji. Sam już od dawna nie nazwałbym się “pro graczem”, którego głównym orężem jest myszka, ale nie przeszkodziło mi to w przeprowadzeniu solidnych testów, zarówno w AimLabs, jak i w Counter-Strike 2.

Do recenzji trafiła do mnie biała wersja Razer DeathAdder V4 Pro, różniąca się od czarnej jedynie wagą i to zaledwie o jeden gram. W praktyce? Nie ma to absolutnie żadnego wpływu na komfort użytkowania.

Na co dzień korzystałem z myszy konkurencji. Równie lekkiej, ale o zupełnie innym kształcie. Sam najczęściej trzymam mysz w claw gripie, ale szybko zorientowałem się, że konstrukcja DeathAddera mocno sprzyja palm gripowi. I muszę przyznać: wygoda obsługi przy takim trzymaniu jest naprawdę znakomita. To jedna z największych zalet Razer DeathAdder V4 Pro. Ergonomia, która wyraźnie odróżnia go od wielu innych modeli dostępnych na rynku. Dla mnie to była przyjemna odmiana po miesiącach spędzonych z mniejszymi gryzoniami.

Dodam jeszcze, że początkowo miałem mieszane uczucia co do białej wersji. Czerń to dla mnie synonim elegancji i technologii, a przy biurku spędzam większość dnia pracując, grając, rozwijając hobby… i czasem jedząc. Obawiałem się, że jasna powierzchnia będzie magnesem na brud. Ku mojemu zaskoczeniu – i co zresztą widać na zdjęciach poniżej – Razer DeathAdder V4 Pro po kilku tygodniach intensywnego użytkowania nadal wygląda jak nowa. Jedyny zauważalny ślad to niewielkie zabrudzenia w szczelinach przy ślizgaczach, ale to standard nawet w najczystszych warunkach.

No dobrze, nie przeciągajmy. Czas przejść do konkretów i sprawdzić, jak DeathAdder V4 Pro radzi sobie w praktyce.

Specyfikacja Razer DeathAdder V4 Pro White Edition

Typ konstrukcjiDla praworęcznych
ŁącznośćRazer HyperSpeed Wireless Gen-2Przewodowa (USB)
Czas pracy na bateriiDo 150 godzin (przy 1000 Hz)
Do 22 godzin (przy 8000 Hz)
Podświetlenie RGBBrak
SensorFocus Pro 45K – optyczny, 2. generacji
Maks. czułość (DPI)45 000
Maks. szybkość (IPS)900
Maks. przyspieszenie (G)85
Liczba programowalnych przycisków6
Typ przełącznikówPrzełączniki optyczne 4. generacji
Żywotność przełączników100 milionów kliknięć
Wbudowane profile pamięci1 profil
Ślizgacze100% PTFE
PrzewódKabel USB typu A do USB typu C
Pochylane kółko przewijaniaBrak
Kółko przewijania24-stopniowe, optyczne
WymiaryDługość: 128,0 mm
Szerokość: 68,0 mm
Wysokość: 44,0 mm
Waga57 g (bez kabla i odbiornika)
Kompatybilność akcesoriówBrak
Częstotliwość odpytywania (polling rate)Do 8000 Hz (0,125 ms) – w trybie przewodowym i bezprzewodowym

Pierwsze wrażenia z Razer DeathAdder V4 Pro White

Razer DeathAdder V4 Pro White już na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie sprzętu z wyższej półki. Jego wygląd nie jest krzykliwy, wyraźnie daje znać, że mamy do czynienia z urządzeniem dla wymagających. Matowa, biała konstrukcja prezentuje się elegancko i minimalistycznie, a ergonomiczny kształt sprawia, że od razu leży w dłoni jak trzeba. Tak jak wspominałem wcześniej – palm grip to tutaj absolutny strzał w dziesiątkę. Nawet po wielu godzinach użytkowania nie odczuwałem żadnego dyskomfortu w nadgarstku, wręcz przeciwnie, dłoń jakby odpoczywała.

Kliknięcia głównych przycisków w Razer DeathAdder V4 Pro są nieco głośniejsze niż te, do których przyzwyczaiły mnie myszy konkurencji – początkowo wymagało to chwili adaptacji, ale szybko przestało mi to przeszkadzać. Za to scroll to już zupełnie inna bajka, pracuje cicho, płynnie i przyjemnie, choć jego kliknięcie również jest wyraźne, na równi z LPM i PPM. Boczne przyciski mają natomiast nieco bardziej stłumiony klik.

Warto zaznaczyć, że Razer zdecydował się na umiejscowienie przycisku zmiany DPI pod spodem myszy. Osobiście jestem zwolennikiem szybkiego dostępu do tej funkcji pod palcem, więc takie rozwiązanie nie do końca do mnie trafia. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by przypisać zmianę DPI do innego przycisku, ale to już kwestia kompromisu.

Jeśli chodzi o samo użytkowanie, to jako lekka mysz gamingowa, Razer DeathAdder V4 Pro sprawdza się rewelacyjnie. Po podkładce sunie z wyczuwalną lekkością i bez żadnego oporu – jak po lodzie. Szczególnie dobrze widać to przy precyzyjnych ruchach, sprzęt reaguje błyskawicznie i pewnie.

Razer DeathAdder V4 Pro ładowany jest przez USB-C, a w zestawie znajdziemy tzw. dongle house, czyli niewielką stację, do której wpinamy kabel. Po naładowaniu myszki wystarczy podpiąć odbiornik i gotowe – przechodzimy na tryb bezprzewodowy bez żadnych strat w komforcie. Ale o tym rozwiązaniu opowiem więcej przy innej okazji.

Jak wypada Razer DeathAdder V4 Pro White w praktyce?

Skoro Razer DeathAdder V4 Pro White to sprzęt dedykowany profesjonalistom, to logiczne, że trzeba go było sprawdzić w grach, w których liczy się precyzja, refleks i totalna kontrola. Oczywiście nie aspiruję do pierwszej ligi. Od lat nie gram już regularnie w e-sportowe tytuły, ale CS2 i Aimlabs to idealne poligony do testów. I powiem jedno: DeathAdder V4 Pro spisał się więcej niż dobrze.

Jako zwykły gracz nie będę udawać eksperta od każdego parametru technicznego, ale jedno wiem na pewno – sensor zastosowany w Razer DeathAdder V4 Pro to absolutny top. Mowa o Razer Focus Pro 45K, czyli sensorze optycznym drugiej generacji, który oferuje aż 45 000 DPI, 900 IPS oraz przyspieszenie 85 G. W praktyce oznacza to niemal bezbłędne śledzenie ruchów – nawet tych najmniejszych, nerwowych, wykonywanych z dokładnością co do piksela. Do tego mamy 99,8% dokładności rozdzielczości, więc niezależnie od tego, czy korzystasz z twardej podkładki, drewna czy nawet szkła sensor radzi sobie bez zarzutu. A jeśli lubisz dopieszczać ustawienia pod siebie, to Focus Pro 45K daje też dostęp do głębokiej personalizacji parametrów sensora.

W środku znajdziemy również przełączniki optyczne Razer Optical Mouse Switches Gen-4, które zostały gruntownie przeprojektowane. Producent chwali się żywotnością przekraczającą 100 milionów kliknięć, ale nie tylko liczby robią tu robotę. Najnowsze switche dają naprawdę wyraźne, sprężyste wrażenia przy każdym kliknięciu – nie tylko są błyskawiczne, ale też niesamowicie przyjemne w codziennym użytkowaniu. Co ważne nie mają fizycznych styków, więc całkowicie eliminują problem podwójnych klików, znany z klasycznych przełączników mechanicznych.

W praktyce więc Razer DeathAdder V4 Pro White to mysz, która idealnie odnajduje się tam, gdzie liczy się rywalizacja. Lekka, szybka, bez zbędnych dodatków pozwala skupić się wyłącznie na grze. To właśnie ta surowa skuteczność najbardziej do mnie przemawia. I szczerze, jeśli gdziekolwiek pojawia się przeszkoda, to raczej nie w sprzęcie, a we własnych ograniczeniach. Dzięki DeathAdder V4 Pro droga do e-sportowego grania naprawdę staje otworem.

Razer Synapse – aplikacja do obsługi DeathAdder V4 Pro

Na wstępie warto zaznaczyć, że aplikacja Razer Synapse, służąca do konfiguracji DeathAdder V4 Pro, nie jest dostępna w języku polskim. Dla wielu użytkowników nie będzie to dużym problemem, szczególnie wśród graczy, którzy swobodnie poruszają się w angielskim interfejsie, ale mimo wszystko to minus, który może zniechęcić mniej zaawansowanych użytkowników. Sam program nie należy też do najlżejszych – to rozbudowane centrum do zarządzania nie tylko myszką, ale też innymi urządzeniami Razera, co przekłada się na większą złożoność i pewien próg wejścia.

Z drugiej strony możliwości, jakie daje Razer Synapse w połączeniu z Razer DeathAdder V4 Pro, są naprawdę imponujące. Użytkownik może dowolnie przypisywać funkcje do każdego z przycisków, zarządzać podświetleniem na dongle house (wspomnianej wcześniej stacji), a także decydować, co mają symbolizować kolorowe diody LED. W zakładce Performance dostajemy pełną kontrolę nad czułością DPI – od 100 aż do 45 000 DPI, z możliwością ustawienia konkretnych progów.

Kolejna sekcja – Power – pozwala określić czas bezczynności, po którym myszka przejdzie w tryb uśpienia. Sam ustawiłem najniższą możliwą wartość – jedną minutę – ponieważ Razer DeathAdder V4 Pro błyskawicznie budzi się z uśpienia, a ja lubię oszczędzać zarówno baterię, jak i żywotność sprzętu. W zakładce Calibration mamy dostęp do funkcji Smart Tracking, która automatycznie dostosowuje pracę sensora do powierzchni, z której korzystamy. W opcji Advanced możemy natomiast precyzyjnie dobrać dynamikę czułości czy ustawić kąt, pod jakim trzymamy mysz, aby zapewnić idealne prowadzenie kursora niezależnie od typu chwytu.

Podsumowując, choć Razer Synapse może początkowo wydawać się przytłaczający, to finalnie oferuje ogrom możliwości personalizacji. Dla użytkowników Razer DeathAdder V4 Pro to istotna wartość dodana – narzędzie, które pozwala dopasować mysz do własnych preferencji na naprawdę wielu poziomach.

Razer DeathAdder V4 Pro – czas pracy na baterii (+ dongle house)

Razer DeathAdder V4 Pro to mysz bezprzewodowa, a więc naturalnie wymaga zasilania z wbudowanej baterii. I tu dobra wiadomość – producent deklaruje nawet 150 godzin pracy, i z mojego doświadczenia mogę potwierdzić, że to nie tylko liczba z katalogu. Przy codziennym użytkowaniu nie musiałem co chwilę szukać kabla – mysz spokojnie działa przez wiele dni, a ładowanie to czynność, o której zdążyłem zapomnieć. To ogromna zaleta, szczególnie dla osób, które cenią sobie wolność od przewodów.

Na osobną pochwałę zasługuje także sprytne rozwiązanie Razera, czyli tzw. dongle house. To niewielkie akcesorium, które pełni rolę odbiornika bezprzewodowego. Zajmuje niewiele miejsca na biurku, a przy tym jest funkcjonalne i świetnie zaprojektowane. Wbudowany LED sygnalizacyjny informuje nas o poziomie naładowania baterii – zmienia kolory w zależności od stanu, dzięki czemu wszystko mamy dosłownie na widoku. Bez konieczności klikania w aplikację czy sprawdzania diod na myszy. Dongle pokazuje też inne statusy, np. siłę połączenia – prosto i przejrzyście.

Jeśli chodzi o wykonanie, to zarówno kabel USB-C w oplocie, jak i sam dongle sprawiają solidne wrażenie. Nie wyglądają na elementy, które łatwo uszkodzić – są trwałe, estetyczne i dobrze dopasowane do reszty zestawu. Zarówno pod względem funkcjonalności, jak i jakości wykonania, to rozwiązanie zasługuje na duży plus.

Czy warto kupić Razer DeathAdder V4 Pro?

Razer DeathAdder V4 Pro to sprzęt, który zdecydowanie spełnia obietnice producenta. To mysz zaprojektowana z myślą o graczach szukających maksymalnej precyzji, ergonomii i niezawodności, i to wszystko faktycznie dostajemy. Świetny sensor Focus Pro 45K, optyczne przełączniki nowej generacji, bardzo dobra bateria i funkcjonalny dongle house sprawiają, że korzystanie z niej to czysta przyjemność. Dodajmy do tego solidne wykonanie, lekką konstrukcję i bardzo szerokie możliwości konfiguracji przez aplikację Razer Synapse.

Czy warto ją kupić? Jeśli szukasz niezawodnej, bezprzewodowej myszy do gier i pracy, to zdecydowanie tak. Razer DeathAdder V4 Pro to inwestycja, która się zwraca – nie tylko w lepszych wynikach w grach, ale przede wszystkim w codziennym komforcie użytkowania.

Plusy

  • Świetna ergonomia, szczególnie pod palm grip
  • Bardzo precyzyjny sensor Focus Pro 45K
  • Nowoczesne, trwałe i szybkie przełączniki optyczne Gen-4
  • Lekka konstrukcja i wysoka jakość wykonania
  • Długi czas pracy na baterii (do 150 h)
  • Praktyczny dongle house z sygnalizacją LED
  • Rozbudowane opcje personalizacji w aplikacji Razer Synapse

Minusy

  • Brak języka polskiego w oprogramowaniu
  • Przycisk zmiany DPI umieszczony na spodzie myszy
  • Aplikacja może być nieco przytłaczająca dla nowych użytkowników

0
0
0

Podziel się:

Awatar Damian Cholewa
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *