Marka Secret Gear udowadnia, że jak debiutować to z przytupem. Dowodem na prawdziwość tej tezy jest myszka Secret Gear ZX1, z którą miałem okazję się bliżej zapoznać. I przyznam szczerze, że jak na sam początek jest naprawdę dobrze.
Secret Gear to świeża polska marka sprzętu dla graczy, która w swojej ofercie ma obecnie myszki, słuchawki oraz podkładki na biurko. Do recenzowanego sprzętu podszedłem ze sporą dozą ekscytacji – wszyscy doskonale wiemy, jak wściekła konkurencja panuje na rynku peryferiów gamingowych, praktycznie na każdym segmencie cenowym. Decyzja polskiej marki o zaoferowaniu graczom myszek gamingowych z pewnością była odpowiednio przemyślana, inaczej szybko mogłaby się skończyć fiaskiem. Stąd też moje początkowe przekonanie, że Secret Gear musiało przygotować coś naprawdę interesującego, by przekonać do siebie klienta na samym początku swojej przygody.
Naprawdę imponująca specyfikacja tego modelu pokrywa się z tym, co dostałem do rąk w rzeczywistości. Miałem okazję spędzić trochę czasu z myszką w dłoni – w poniższej recenzji udowodnię Wam dlaczego uważam, że Secret Gear ZX1 to świetny model dla graczy, która oferuje wiele od siebie za sensowne pieniądze.
Secret Gear ZX1: podstawowe informacje o myszce
| Komponent | Specyfikacja |
|---|---|
| Dostępne tryby łączności | Bezprzewodowa (2,4 GHz / Bluetooth) i przewodowa (przewód USB-C) |
| Kształt | Symetryczny |
| Do dłoni | Prawej |
| Liczba przycisków | Łącznie 7 (w tym scroll, 5 programowalnych) |
| Wbudowane ogniwo | 500 mAh |
| Sensor | PixArt PAW3395 |
| DPI | max. 26000 |
| Polling rate | do 1000 Hz (USB), do 8000 Hz (2,4 GHz) |
| LOD | 1 mm / 2 mm |
| Przełączniki | Omron |
| Żywotność przełączników | 100 mln |
| Waga | 59 g |
| Ślizgacze | Teflon |
| Dostępne kolory | Biały / Czarny |
Pierwszy kontakt z Secret Gear ZX1
Marki o ugruntowanej pozycji na rynku mają z pewnością łatwiej – tutaj taryfa ulgowa polegająca na oddaniu danemu brandowi nie ma jeszcze racji bytu, stąd też niezbędne było dopełnienie wszelkich starań, aby już na samym starcie towarzyszyło nam dobre wrażenie. I nie ukrywam, że tak też jest: urządzenie zapakowane zostało w wysokiej jakości opakowanie w barwach limonkowo-czarnych, gdzie po zdjęciu pokrywy w oczy rzuca się od razu mnogość dodatków.
Zanim jednak do nich przejdę nie mogę przejść obojętnie obok faktu, że ZX1 dosłownie zawstydza wiele wyżej wycenianych modeli premium już na samym starcie. Nie mamy tu jedynie myszy zapakowanej w papierowy woreczek (choć takowy jest, ale z innego materiału). Myszka została nie tylko zabezpieczona woreczkiem, ale także znajduje się w specjalnej formie z piankowego materiału i dodatkowo ma nad sobą amortyzująca piankę – nie ma szans na obijanie się urządzenia w transporcie. Jakby tego było mało, Secret Gear nie zapomniało o dodatku w postaci woreczka do bezpiecznego transportu myszki.
Pod spodem znajduje się odrębna sekcja, którą stanowi kartonowe pudełeczko. W jego środku znajdziemy:
- dwa przewody USB-A do USB-C (jeden 20 cm, drugi 1,6 m – oba w paracordzie),
- stację ładującą (ten dodatek omówię jeszcze szerzej),
- zestaw ślizgaczy antypoślizgowych,
- zestaw gripów na mysz,
- odrobina makulatury, razem z kartą powitalną na wysokiej jakości papierze (to zawsze miły dodatek).

Widząc pieczołowitość z jaką przygotowano wszystko wokół samej myszy, myślę, że nie będzie przesadą aby stwierdzić, że mamy tu do czynienia ze wzorcem wysokiej jakości. Wzorcem, który z powodzeniem mógłby zostać umieszczony we francuskim Sèvres. Początek jest niezły, ale pora przejść do samej myszy – czy dobre wrażenie utrzyma się dalej?
Konstrukcja Secret Gear ZX1
Pierwszy kontakt z gryzoniem mylnie wprowadził mnie w przekonanie, że ZX1 to konstrukcja zarowno dla lewo- jak i praworęcznych. Choć korpus urządzenia jest symetryczny, tak obecność dwóch przycisków z lewej strony sprawia, że debiut marki Secret Gear dedykowany jest osobom praworęcznym. Pierwsze testy dotykowe przekonały mnie w pełni, że nie poskąpiono tu na surowcu: cały gryzoń wykonany jest z wytrzymałego tworzywa, które ma gładką powierzchnię. Nie mamy tutaj wyczuwalnej chropowatej faktury, natomiast sama myszka w 99% wykonana jest z matowego tworzywa. Pozostały 1% to wstawki z gładkiego plastiku na wysoki połysk, na które składają się oba przyciski z boku, przycisk pod scrollem i wstawka nad nim, gdzie znajduje się dioda sygnalizacyjna baterii. Warto nadmienić, że sama mysz pozbawiona została wstawek w postaci podświetlenia – dla jednych to zaleta, dla innych zaś wada.
No właśnie, przyciski. Mamy tu do dyspozycji łącznie 5 przycisków na korpusie, scroll i dwa na „podwoziu” (jeden z nich jest przełącznikiem formy komunikacji gryzonia). Serce obu głównych stanowią przełączniki Omron, które wytrzymają 100 milionów klików – nieźle jak na początek. Ich klik jest charakterystyczny, całkiem głośny (ale w przyjemny sposób) a co ważne: jest tu konsekwencja. Oba przyciski pracują tak samo równo i przyjemnie – są także dobrze osadzone, nic tutaj nie drży i nie wywołuje nieprzyjemnego wrażenia wykonania po kosztach. Co więcej, możemy swobodnie modyfikować przeznaczenie przycisków w apce.

Korpus urządzenia stanowi jedną całość, na tle której odcinają się jedynie oba przyciski główne. Wspominałem, że w głównej mierze gryzoń wykonano z matowego tworzywa, które choć wygląda lepiej, ma niemiłą tendencję do zbierania śladów naszych palców. Po około 2 tygodniach korzystania, ślady były widoczne nie tylko na obu przyciskach głównych, ale także grzbiecie myszki. Choć tutaj warto zaznaczyć, że pewnym remedium na ten kłopot będą gripy do naklejenia na mysz.
Pod spodem znajdziemy dwa większe ślizgacze z teflonu plus jeden dodatkowy dookoła sensora. Tam też umieszczono dwa przyciski: jeden z zmiany rodzaju komunikacji a drugi odpowiada za parowanie urządzenia. Nie znajdziemy tu natomiast przycisku zmiany odświeżania myszki, co było lekkim zaskoczeniem. Cała konstrukcja jest nader lekka – ma zaledwie 59 gramów. I choć nie jest to rekord, mysz sprawia wrażenie jeszcze lżejszej w codziennym użytkowaniu. Jestem pewien, że przekona do siebie fanów lekkich konstrukcji.
Sensor myszy
Polska marka postawił na model PixArt PAW3395, co już samo w sobie jest powodem do docenienia. Ten świetny reprezentant sensorów optycznych bardzo dobrze sprawdza się m.in. w grach. W trybie przewodowym raportowanie wynosi klasyczne 1000 Hz, ale w łączności radiowej oferuje aż 8000 Hz. Co więcej, mamy też możliwość ustawienia DPI aż do 26000 (choć rzecz jasna, jak wiadomo, praktycznie każdemu wystarczy znacznie mniej) oraz możliwość zmiany Lift Off Distance pomiędzy 1 a 2 mm. Sensor świetnie sprawdzał się w każdym scenariuszu, jakiem go poddawałem – pod tym względem nie można powiedzieć ani jednego złego słowa. Secret Gear dokonało właściwego wyboru w przypadku doboru tego elementu do swojej myszy.

Praca na wbudowanym akumulatorze
Istotną częścią każdej myszy bezprzewodowej jest to, jak długo może ona pracować na łączności bezprzewodowej. W przypadku naszego bohatera zastosowano ogniwa 500 mAh, które poradziły sobie naprawdę nieźle. Mysz nie posiada podświetlenia RGB, więc kwestia drenowania baterii przez światełka nie jest tu obecna. Jak zatem wypada pod tym względem bohater recenzji?
Nie mam powodów do narzekań pod tym względem – na pełnym ładowaniu jest w stanie pracować około 18 godzin przy klasycznych ustawieniach, razem z odświeżaniem 8K. Nie jest to wynik na poziomie high-endowych konstrukcji, ale pamiętajmy, że nie mamy tu do czynienia z modelem pretendującym do tego segmentu. Co więcej, samo ładowanie nie zajmuje wiele czasu: mysz osiąga 100% baterii w około 2 godziny, bez względu czy ładujemy ją przez stację, czy bezpośrednio z kabla.
Stacja ładująca w modelu Secret Gear ZX1
Istotnym dodatkiem dołączonym do myszy jest stacja ładująca, której odpowiednie wykonanie z pewnością było wysokim priorytetem dla Secret Gear. Jak sama nazwa wskazuje, po podłączeniu jej do komputera za pomocą przewodu USB, możemy na nią swobodnie odkładać gryzonia w celu naładowania jego akumulatorów. To jednak dopiero początek jej funkcji.
Stacja wyposażona została w mały ekran LCD, który jest źródeł istotnych informacji na temat gryzonia. Za pomocą dedykowane przycisku na stacji możemy przełączać się między takimi informacjami, jak wskaźnik DPI, raportowania czy LOD. Co więcej, ekran może wyświetlać logo producenta, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby wgrać własny obraz/GIF, który też będzie pojawiał się na nim.

Stacja ma również swoje podświetlenie, które zainstalowana po obu bokach w formie podłużnych pasków RGB. Do jego obsługi służy drugi dedykowany przycisk stacji, możemy zmieniać jego formy jak i barwy. Natomiast gdy odkładamy mysz do ładowania, kolory zmieniają się samodzielnie, informując o stanie ładowania akumulatorów. W bazie został wbudowany również radioodbiornik 2,4 GHz, nie ma tutaj dedykowanego dongle’a.
Stacja dokująca nie jest często spotykanym dodatkiem w tym segmencie cenowym. Jej obecność odbieram więc jako dużą zaletę modelu, ale nie uniknięto potknięć. Przede wszystkim: utrudnione jest odczytywanie informacji z ekranu, gdy myszka spoczywa na stacji. Powodem jest konstrukcja, która wymusza takie ułożenie myszy, że jej korpus wszystko nam zasłania. Lepszym rozwiązaniem byłoby wydłużenie górnej podstawy, co pozwoliłoby przesunąć mysz wyżej, odsłaniając sam ekran. Dodatkowo zwiększyłoby to masę samej stacji: w obecnym stanie jest ona bardzo lekka, przez co podnosząc z niej myszkę, pozostaje ona przypięta do niej magnesem. Wymusza to więc użycie obu dłoni przy zdejmowaniu z niej gryzonia.

Oprogramowanie Secret Gear
W kwestii softu mamy tu dwojakie podejście. Secret Gear opracowało swoją autorską aplikację, do pobrania na stronie producenta. Rozwiązanie znane szeroko od dawien dawna, ale na uwagę zasługuje druga opcja. Mianowicie mamy tu to samo, co w recenzowanej przeze mnie klawiaturze Keychron K5 – oprogramowanie online w wersji na przeglądarki. Taki interfejs przeglądarkowy to duże udogodnienie, któreeliminuje konieczność instalowania softu, co wielu użytkowników uznaje za istny dopust boży. tutaj Secret Gear idzie na rękę i oddaje dwa różne rodzaje – każdy będzie zadowolony.
Obie wersje są praktycznie takie same, choć warto odnotować fakt, że konfiguracja myszki zajmuje nieco czasu i wymaga sporo przeklikiwania się. W przypadku wspominanej recenzowanej klawiatury nic takiego nie miało miejsca, więc wspominam o tym, że tutaj nie jest to takie przystępne.




Cenię sobie lekkie, przystępne i minimalistyczne apki do peryferiów – przesadne skomplikowanie to zawsze coś, co raczej odstrasza użytkownika. I tutaj Secret Gear spełnił moje oczekiwania, gdyż odnalezienie się w opcjach trwa chwilę. Z powodzeniem poradzi tu sobie nawet mniej doświadczony użytkownik (także za sprawą dostępności języka polskiego).
Z poziomu apki zmodyfikujemy nie tylko parametry myszy, ale także stacji ładującej. W przypadku tej drugiej opcje dotyczą wszystkiego, co łączy się z wyświetlaczem, natomiast jeśli chodzi o gryzonia, to mamy tu to, co niezbędne. Zmienimy tu więc nie tylko konfigurację przycisków, ale także zmodyfikujemy DPi, LOD, odświeżanie, tworzenie makr, czas uśpienia czy korekcję ruchu. Jest tu wszystko co niezbędne, bez przesadnych wodotrysków i wynajdywania koła na nowo, w lekkiej formie, która nie narzuca się mocom obliczeniowym PC – czyli tak, jak powinno być w każdym oprogramowaniu tego rodzaju.
Podsumowanie Secret Gear ZX1 – definicja udanego debiutu?
Odpowiedź na pytanie zadane w nagłówku tego paragrafu jest jak najbardziej twierdząca. Co więcej, udało się wypełnić niszę w postaci myszy do 300 zł z dodatkiem w postaci stacji dokującej. Samych dodatków poza wspomnianą stacją jest tu więcej, co cieszy i przywołuje wrażenie modelu z najwyższej półki, bez nieprzyjemności w postaci ekstremalnie wysokiej ceny.
Dodajmy do tego lekką konstrukcję, fantastyczny sensor, wysoką jakość wykonania i ewentualne mankamentu schodzą na drugi plan. W tym przedziale cenowym trudno znaleźć jej konkurencję, która zaoferuje tak dużo. Jeżeli szukasz niedrogiej myszy ze stacją ładującą, Secret Gear ZX1 to jeden z najlepszych wyborów.
Myszkę do recenzji dostarczył dystrybutor #współpraca – nie miało to żadnego wpływu na wyrażone tu opinie
Recenzja:
8+
/
10
Plusy
Minusy






