My Hero Academia: All’s Justice – recenzja gry. Wielki finał serii pełen akcji

Awatar Jakub Hertel
my hero academia all's justice recenzja gry

My Hero Academia: All’s Justice to zwieńczenie serii arenowych bijatyk opartych na popularnej mandze i anime. Czy jest to faktycznie najbardziej kompletna część cyklu, na jaką czekali fani? 

Obecnie do arena fighterów mam raczej ambiwalentny stosunek. Granie w nie przeważnie sprawia mi przyjemność i radochę, ale męczy mnie to, jak ten gatunek stoi w miejscu. To oraz fakt, że sporo produkcji opartych na znanych IP, więcej by zyskała, gdyby np. była zwykłymi akcyjniakami (Edens Zero to najlepszy przykład!). Niemniej dwie poprzednie odsłony z serii My Hero Academia wspominam miło i spędziłem przy nich naprawdę sporo godzin.  My Hero Academia: All’s Justice jednak celuje wyżej. To gra, która ma domknąć całą serię – zarówno fabularnie, jak i mechanicznie – oferując najbardziej rozbudowaną, dopracowaną i ambitną odsłonę cyklu. Pytanie brzmi: czy faktycznie mamy do czynienia z tytułem, który zasługuje na miano definitywnej gry w uniwersum MHA?

Sprawdź też: Graliśmy w My Hero Academia: All’s Justice! Wrażenia z playtestu

My Hero Academia: All’s Justice – finałowy arc w interaktywnej formie

Gra koncentruje się na finałowym arcu fabularnym My Hero Academia, przenosząc ostatnią wojnę bohaterów z łotrami na ekrany naszych konsol i PC. Story Mode pozwala przeżyć kulminacyjne starcia z Final War Arc zarówno z perspektywy bohaterów, jak i złoczyńców – w formie interaktywnych bitew przetykanych widowiskowymi scenkami przerywnikowymi. Twórcy wiernie odtworzyli przebieg wydarzeń znanych z mangi/anime (choć nie zabrakło kilku zmian!), serwując w pełni udźwiękowione dialogi i dramatyczne sceny w silniku gry. Dzięki temu finałowa opowieść zyskuje filmowy sznyt, a jednocześnie możemy aktywnie uczestniczyć w najważniejszych walkach.

Trzeba zaznaczyć, że My Hero Academia: All’s Justice nie marnuje czasu na wprowadzenie nowych graczy w realia – wrzuca nas od razu w wir ostatniego sezonu. Osoby nieznające wcześniejszych losów Deku, Bakugo czy Shigarakiego mogą czuć się zagubione („kim jest One For All, a czemu All Might już nie walczy?”). Dla fanów będzie to gratka. Gra stanowi swoiste ukoronowanie serii, umożliwiając przeżycie finału w nowy sposób. Szkoda jednak, że nie pokuszono się o jakieś konkretne streszczenie dotychczasowych wydarzeń, jak przeważnie ma to miejsce w tego typu produkcjach. 

Dodatkowym smaczkiem jest to, że historia nie ogranicza się tylko do strony bohaterów – możemy zobaczyć też punkt widzenia łotrów, co poszerza lore i kontekst wydarzeń. Takie dwutorowe przedstawienie fabuły dodaje głębi i pozwala lepiej zrozumieć motywacje obu stron konfliktu.

Przejście trybu fabularnego to zabawa na kilka godzin – nie traktowałbym go jednak, jako „zastępstwa” za anime lub mangi, a raczej uzupełnienie i właśnie skrót tych wszystkich wydarzeń, jakie mają tam miejsce. Trudno mi tu jest mieć jakieś zarzuty, poza jednym – brak checkpointów w finałowej walce. Nie chcę tutaj niczego spoilerować, więc powiem tylko tyle, że przy tak „długim” pojedynku wypadałoby wrzucić jakieś punkty kontronle. 

Tryby gry – więcej zawartości, więcej zabawy (nie zawsze na długo)

Poza głównym wątkiem fabularnym twórcy przygotowali szereg dodatkowych trybów, które urozmaicają rozgrywkę. Team Up Mission to tryb misji symulacyjnych, w którym łączymy siły z uczniami klasy 1-A, wykonując rozmaite zadania treningowe. W praktyce wygląda to tak, że dobieramy trzyosobową drużynę młodych bohaterów i w wirtualnym środowisku stawiamy czoła przeciwnikom sterowanym przez AI. Misje polegają na pokonywaniu fal wrogów, eksploracji niewielkich map w poszukiwaniu celów i znajdziek oraz na współpracy z postaciami niezależnymi. 

To trochę jak tryb fabularny w pigułce pozwala pobiegać po lokacjach i powalczyć poza główną historią, a przy okazji odblokować bonusy i kolekcje. Niestety, już podczas pierwszych misji dało się odczuć pewną powtarzalność – między większymi starciami trafiają się zapychacze w postaci prostych sekwencji pościgowych czy losowych potyczek podczas biegania po mapie. Miałem nadzieję, że kolejne misje będą bardziej urozmaicone, ale na dłuższą metę Team Up po prostu nuży. Szkoda, że tryb ten nie oferuje np. kooperacji dla dwóch graczy – tutaj to samotna wyprawa w towarzystwie bohaterów sterowanych przez AI. Mimo wszystko – doceniam za w ogóle poprowadzenie takiego trybu i próbę urozmaicenia rozgrywki. Oby to był początek większych zmian w gatunku.

screenshot z gry my hero academia: all's justice
Walki w grze są naprawdę widowiskowe!

Kolejnym dodatkiem jest Archives Battle, czyli ukłon w stronę fanów chcących powspominać najważniejsze walki z wcześniejszych sag. Tryb ten pozwala powtórzyć ikoniczne pojedynki z historii serii – od egzaminów w U.A., przez starcia z Ligą Złoczyńców, po bitwy z turniejów i poprzednich arców. Większość z tych starć odblokowujemy stopniowo, przechodząc misje w Team Up, co zachęca do zabawy pobocznej. Archive Battle pełni rolę swoistego trybu wyzwań – możemy sprawdzić swoje umiejętności, wcielając się w różnych herosów i złoczyńców w znanych scenach. Dla wielbicieli uniwersum to fajny dodatek fabularny i nostalgicny, choć oczywiście jest to treść, którą znamy – więc element zaskoczenia żaden.

Drogi pamiętniczku

Najciekawszym uzupełnieniem jest Hero’s Diary. Tutaj na pierwszy plan wychodzą poszczególni uczniowie z klasy 1-A, z których każdy dostaje własną mini-kampanię. „Pamiętniki” przyjmują formę krótkich epizodów z życia bohaterów – oryginalnych historyjek, często humorystycznych, które rozwijają ich tło. Przykładowo, Minoru Mineta musi zaliczyć tor z przeszkodami, wykorzystując do parkouru swoje lepkie kulki włosów; Mina Ashido biega po placu zabaw w poszukiwaniu zaginionych kotów; a Eijiro Kirishima wdaje się w zawadiacką bójkę, by udowodnić, że to on jest najtwardszym herosem w klasie. 

Każda taka opowieść składa się z kilku segmentów (scenka fabularna, walka albo proste zadanie typu eksploracja), dzięki czemu Hero’s Diary jest treściwo skondensowane i przyjemniejsze w odbiorze niż rozwleczone misje Team Up. Co ważne, te epizody pokazują nam nowe, codzienne oblicza postaci – ujawniając ich życie poza polem bitwy, co dla fanów stanowi nie lada gratkę i poszerza lore świata.

Nowe tryby zdecydowanie rozszerzają zawartość gry – mamy więcej do roboty poza standardowymi walkami. To najbardziej bogata pod tym względem odsłona cyklu My Hero Academia. Jednak trzeba uczciwie dodać, że owa różnorodność bywa pozorna. Po spędzeniu kilkunastu godzin z grą widać, że dodatkowe tryby pełnią raczej rolę przystawek niż dania głównego. Misje potrafią się powtarzać, aktywności poboczne (szczególnie w Team Up) mogą szybko stracić urok, a po ukończeniu fabuły i odblokowaniu najważniejszych bonusów tylko najwięksi zapaleńcy będą regularnie wracać do dziennych zadań. Mimo to, doceniam intencję twórców – My Hero Academia: All’s Justice stara się zapewnić fanom jak najwięcej atrakcji i choć nie wszystkie są równie porywające, to pokazują ambicję uczynienia z tej gry najpełniejszego doświadczenia w uniwersum MHA.

System walki 3v3 – dynamiczne starcia pełne Quirków

Sednem gry pozostają oczywiście efektowne walki bohaterów i złoczyńców. My Hero Academia: All’s Justice to arena fighter 3D, w którym naprzeciw siebie stają trzyosobowe drużyny. W danym momencie kontrolujemy jedną postać, ale w każdej chwili możemy płynnie przełączać się między trzema bohaterami w stylu tag-team, aby wydłużać kombinacje ciosów, zaskakiwać przeciwnika odmiennymi umiejętnościami lub ratować obitą postać w krytycznej chwili. 

Pojedynki są wygrywane poprzez wyeliminowanie wszystkich trzech członków drużyny przeciwnej, co oznacza, że musimy strategicznie gospodarować zdrowiem naszych bohaterów i wykorzystywać zmiany postaci w odpowiednim momencie. Taki system wprowadza do rozgrywki więcej taktyki niż w poprzednich odsłonach – odpowiednio dobrany skład (np. postać walcząca wręcz, postać dystansowa i ktoś wszechstronny) pozwala nam reagować na bieżąco na styl wroga. Przykładowo, gdy rywal trzyma nas na dystans, warto wskoczyć szybką postacią z atakami na odległość, a gdy trzeba zadać decydujący cios z bliska – przełączyć się na tanka z potężnym Quirkiem.

screenshot z gry my hero academia: all's justice
W fabule staniemy zarówno po stronie tych dobrych, jak i złych

Podstawy sterowania są przystępne – mamy przycisk odpowiadający za podstawową serię ataków (combo), atak specjalny, gardę/kontrę oraz atak nieblokowalny służący do przełamania obrony przeciwnika. Nie brakuje też opcji uniku czy szybkiego doskoku do wroga, co w dynamicznych starciach jest nieocenione. Całość przypomina mieszankę poprzednich One’s Justice z mechaniką rodem z klasycznych bijatyk 3v3. Nowością w My Hero Academia: All’s Justice jest mechanika Rising – specjalny wskaźnik, który ładuje się w trakcie walki. Gdy pasek się zapełni, możemy aktywować Rising, chwilowo wzmacniając naszą aktualną postać (zwiększa siłę ataku, szybkość poruszania i regenerację). 

Co więcej, jeśli walczymy ostatnim ocalałym bohaterem z drużyny, Rising uruchamia się automatycznie jako forma desperackiego dopingu – pozwala to odrobić straty w dramatycznej końcówce pojedynku. W praktyce Rising potrafi odwrócić losy starcia, dodając pojedynkom dodatkowej intensywności i filmowego dramatyzmu (postaci zyskują wtedy np. nowe efekty animacji – np. u Bakugo wysuwają się imponujące wyrzutnie na ramionach, co sygnalizuje jego maksymalną moc).

PLUS ULTRA!

Drugą dużą atrakcją walk są ataki specjalne Plus Ultra. Każda postać ma swój Plus Ultra – potężną supertechnikę znaną z anime – ale tutaj poszli o krok dalej. Możemy bowiem zbierać energię w wspólnym pasku Plus Ultra, a po jego naładowaniu odpalić kombinację wszystkich trzech bohaterów na raz. Taki Plus Ultra Combo to prawdziwy festiwal efektów – nasza drużyna wykonuje zjawiskową serię ataków łączonych, wykorzystując swoje unikalne Dary w jednej skoordynowanej sekwencji, zadając monstrualne obrażenia przeciwnikowi. 

Wygląda to fantastycznie – ekran rozświetlają eksplozje, płomienie, błyskawice i inne efekty zależne od wybranych postaci, a kamera prezentuje akcję z najbardziej widowiskowych ujęć. Co ważne, w porównaniu do poprzedniej części usprawniono tempo tych finiszerów – choć to nadal kilkusekundowe przerywniki, nie wybijają aż tak z rytmu walki jak dawniej i stanowią satysfakcjonujące zwieńczenie udanej kombinacji ciosów. Gdy zobaczymy Plus Ultra Combo pierwszy raz, trudno nie uśmiechnąć się z zachwytu – fani serii z pewnością docenią możliwość zobaczenia ulubionych bohaterów łączących siły w jednym ataku.

screenshot z gry my hero academia: all's justice
Nowe tryby to miły dodatek, choć mogłyby być bardziej rozbudowane…

Wszystkie gry z serii My Hero Academia stawiały na spektakularne moce (Quirki) i My Hero Academia: All’s Justice nie zawodzi pod tym względem. Każda grywalna postać dysponuje unikalnym zestawem ataków opartych na swoim Darze, co sprawia, że styl walki różni się w zależności od bohatera. Od pomysłowego użycia grawitacji przez Ochaco, przez hybrydę lodu i płomieni u Todorokiego, po czystą siłę One For All u Deku – wachlarz możliwości jest ogromny. Co więcej, ruchy postaci zostały dopracowane i ulepszone względem poprzednich odsłon, odzwierciedlając ich rozwój w finałowej fazie historii (np. Shoto Todoroki potrafi teraz jednocześnie władać lodem i ogniem z dużo większą finezją niż w początkach serii, bo fabularnie opanował w pełni swój dar). Starcia są przez to dynamiczne, różnorodne i angażujące, bo ciągle odkrywamy nowe kombinacje i synergie między bohaterami.

Na osobną wzmiankę zasługuje system sterowania, który stara się pogodzić potrzeby nowicjuszy i weteranów gatunku. Domyślnie aktywny jest Tryb Normal, w którym wykonywanie efektownych serii ciosów jest maksymalnie uproszczone – wystarczy naciskać jeden przycisk, a nasza postać automatycznie łączy ataki w combo, korzysta z Quirków, a nawet potrafi wyzwolić Plus Ultra w odpowiednim momencie. To opcja idealna dla początkujących lub tych, którzy chcą przede wszystkim cieszyć się widowiskiem, nie martwiąc się skomplikowanymi kombinacjami na padzie. Bardziej zaawansowani gracze zapewne szybko jednak przełączą się na Tryb Manual, który oddaje pełną kontrolę nad ruchami bohatera – sami decydujemy o każdym ciosie, łączeniu specjalnych zdolności w łańcuchy i timing’u użycia Plus Ultra. Co prawda wymaga to więcej wprawy, ale daje też większą satysfakcję i pole do popisu. W mojej rozgrywce tryb manualny sprawdził się lepiej – automatyczne kombosy bywały efektowne, ale nie zawsze optymalne, zwłaszcza gdy chciałem wykorzystać konkretny atak w danym momencie. Dobrze jednak, że Byking pomyślał o takim ułatwieniu – dzięki temu gra jest przystępniejsza dla nowych fanów, którzy być może pierwszy raz mają styczność z bijatyką 3D, a jednocześnie nie zniechęca bardziej wymagających odbiorców.

Co jeszcze można tu robić?

Oprócz obfitych trybów dla jednego gracza, All’s Justice oferuje oczywiście klasyczne opcje potyczek. Możemy stanąć do pojedynków Versus przeciw komputerowi lub drugiemu graczowi lokalnie na kanapie (niestety tylko 1v1, choć marzyłoby się 3v3 z prawdziwymi graczami jednocześnie). Dostępny jest również tryb online – zarówno towarzyskie sparingi, jak i zapewne rankingi dla tych, którzy lubią rywalizację sieciową. Dzięki bogatemu rosterowi (gra ma największą listę postaci w historii serii, obejmującą wszystkich uczniów klasy 1-A, czołowych Pro Heroes oraz głównych villainów) można spędzić długie godziny, testując różne drużyny i strategie w multiplayerze. 

Dla tych, którzy wolą najpierw potrenować, przygotowano rozbudowany tryb treningowy. Umożliwia on swobodną walkę z ustawianym AI, analizę ciosów, kombinacji i mechanik w kontrolowanych warunkach. Można przełączać różne opcje (np. nieskończone zdrowie, stałe naładowanie paska Plus Ultra) i szlifować umiejętności do perfekcji. To bardzo przydatne, biorąc pod uwagę ilość postaci i stylów walki – zanim znajdziemy ulubioną trójkę bohaterów, warto przećwiczyć ruchy każdego z nich.

W grze nie zabrakło także elementów kolekcjonerskich i personalizacji. Za postępy w różnych trybach zdobywamy walutę i odblokowujemy kostiumy, akcesoria i inne kosmetyczne dodatki dla naszych bohaterów. Stroje pochodzą prosto z anime (np. różne wersje kostiumu Deku czy szkolne mundurki) oraz zupełnie nowe wariacje przygotowane na potrzeby gry. Co ciekawe, można nawet modyfikować pewne detale prezentacji walk – np. banery HUD-u, tła ekranu wyboru postaci, a podobno nawet animacje wejścia postaci na arenę czy linie dialogowe przed walką. Daje to pole do wyrażenia siebie – nasz All Might może walczyć w nieco innym stylu wizualnym niż cudzy. Twórcy nie przesadzili jednak z „dziwacznymi” gadżetami – większość dodatków trzyma klimat MHA, co mi osobiście odpowiada (wolę wierne kostiumy niż doczepianie bohaterom kaczuszek do głów, jak to bywało w poprzedniej części).

Anime ożywa na ekranie, ale PS5 sapie

screenshot z gry my hero academia: all's justice
Audiowizualnie jest bez zarzutu

Od strony graficznej My Hero Academia: All’s Justice kontynuuje styl poprzedników, łącząc cel-shading z efektami rodem z komiksu. Modele postaci prezentują się bardzo dobrze – są jak żywcem wyjęte z anime, z charakterystyczną kreską i mimiką. W trakcie walk nie brakuje kolorowych rozbłysków, smug światła przy szybkich ruchach i napisów dźwiękonaśladowczych w stylu “SMASH!” pojawiających się przy najpotężniejszych ciosach. To wszystko buduje klimat jak z oryginalnego My Hero Academia i cieszy oko fana. 

Areny, na których toczymy boje, odwzorowują znane lokacje (UA High, ruiny miasta, arenę turniejową itp.) i chociaż tła bywają dość statyczne, podczas starć potrafią się częściowo niszczyć – np. kruszące się ściany czy lej po Detroit Smash All Mighta dodają dramaturgii. W przerywnikach fabularnych widać, że twórcy starali się oddać emocje finału – kluczowe sceny posiadają świetne, unikatowe animacje i ujęcia kamery, które nie ustępują jakością telewizyjnej wersji wydarzeń.

Udźwiękowienie również stoi na wysokim poziomie. Gra oferuje pełny voice-acting – do wyboru japoński (oryginalna obsada znana z anime) lub angielski. Dubbing japoński brzmi świetnie i autentycznie, jak przystało na MHA – usłyszymy emocjonalne okrzyki Deku, charyzmatyczne przemowy All Mighta czy złowieszczy śmiech Shigarakiego. Ścieżka dźwiękowa to dynamiczne utwory orkiestrowo-rockowe, które przyspieszają w trakcie walk i odpowiednio budują napięcie przy bossach. Kilka motywów muzycznych zapożyczono wprost z serialu, co dodaje scenom epickości (np. przy ostatnim starciu pobrzmiewają znajome nuty, od których przechodzą ciarki). Efekty dźwiękowe – wybuchy, uderzenia, ryki Plus Ultra – mają odpowiednią moc i “impact”, wzmacniając odbiór pojedynków.

Niestety, nie wszystko w warstwie technicznej poszło jak z nut. Wersja na PlayStation 5 cierpi na problemy z optymalizacją, które potrafią uprzykrzyć rozgrywkę. Mimo że gra docelowo celuje w 60 klatek na sekundę, na PS5 zdarzają się wyraźne spadki płynności – zwłaszcza w bardziej wymagających scenach (dużo efektów cząsteczkowych, trzech aktywnych naraz bohaterów na ekranie robiących rozwałkę). Co ciekawe, nawet twórcy w wymaganiach PC zaznaczają, że framerate może spadać przy graficznie intensywnych akcjach, co wskazuje, iż silnik gry nie zawsze nadąża. Na konsoli Sony objawia się to chwilowymi „ścięciami” animacji i drobnymi przycinkami, które choć nie czynią gry niegrywalną, to są zauważalne i rozczarowujące – szczególnie że mówimy o sprzęcie nowej generacji i niezbyt fotorealistycznej grafice. 

Dodatkowo, w trybie eksploracji (Team Up Mission) kamera potrafi gubić płynność przy obracaniu widoku, a doczytywanie obiektów na mapie bywa widoczne. Możliwe, że optymalizacja bardziej dopisała na Xbox Series X|S albo że doczekamy się patcha poprawiającego wydajność na PS5. Na ten moment jednak posiadacze PlayStation muszą liczyć się z tym, że My Hero Academia: All’s Justice nie zawsze wykorzystuje pełnię mocy konsoli i potrafi złapać lekką czkawkę. To zdecydowanie najsłabszy element, który rzuca się w oczy w inaczej dopracowanej oprawie.

Podsumowanie – czy warto zagrać w My Hero Academia: All’s Justice?

My Hero Academia: All’s Justice to bez wątpienia ukłon w stronę fanów i najbardziej kompletna odsłona serii o superbohaterach z UA. Twórcy dostarczyli bogaty pakiet zawartości: emocjonujący tryb fabularny wiernie prezentujący finał historii, tonę grywalnych postaci (wreszcie cała klasa 1-A i spółka w pełnym składzie!) oraz dodatkowe tryby, które pozwalają wydłużyć zabawę i poznać uniwersum od nieco innej strony. 

Walki są dynamiczne, efektowne i wciągające – ulepszony system 3v3 z tag-team dodaje głębi rozgrywce, a nowe mechaniki w postaci Rising i drużynowych Plus Ultra sprawiają, że każdy pojedynek potrafi miło zaskoczyć. Na pochwałę zasługuje też zadbanie zarówno o nowych graczy (uproszczone sterowanie w trybie Normal), jak i o weteranów (Manual daje pełną kontrolę nad combosem).

Oczywiście, All’s Justice nie jest tytułem bez wad. Dodatkowe tryby choć ciekawe, na dłuższą metę nie oferują wielkiej głębi i mogą wydać się powtarzalne – po ukończeniu ich głównych wątków pozostaje głównie grind dla kosmetycznych dodatków. Największym rozczarowaniem jest jednak nierówna optymalizacja na PS5 – gra potrafi zwolnić w najmniej odpowiednich momentach, nieco psując radość z superpłynnej akcji. Mimo tych potknięć, jako całość All’s Justice spełnia swoją rolę finałowej gry z serii: dostarcza fanom to, na co czekali – spektakularne pojedynki ulubionych bohaterów w ich szczytowej formie, okraszone klimatem i historią z wielkiego finału My Hero Academia. Jeśli należysz do grona miłośników tej marki, trudno będzie ci przejść obojętnie obok tego tytułu. To świetna okazja, by raz jeszcze krzyknąć “PLUS ULTRA!” i rzucić się w wir heroicznych starć.

Za kod do gry na PS5 dziękujemy firmie CENEGA!

Plusy

  • Najbardziej kompletna odsłona serii
  • ogromny roster
  • Dynamiczny i efektowny system walki 3v3
  • Nowe tryby gry
  • Oprawa rodem z anime
  • Świetne udźwiękowienie

Minusy

  • Dodatkowe tryby na dłuższą metę okazują się powtarzalne
  • Kiepska optymalizacja na PS5
  • Można było się pokusić o polskie napisy
0
0
0

Podziel się:

Awatar Jakub Hertel
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *