SteelSeries Arctis GameBuds to bezprzewodowe słuchawki dokanałowe stworzone dla graczy, oferujące dźwięk przestrzenny, łączność 2.4 GHz + Bluetooth i aktywną redukcję szumów, a do tego imponujące 10 godzin pracy na jednym ładowaniu.
Na rynku słuchawek gamingowych dawno nie byłem tak podekscytowany nowym gadżetem. SteelSeries Arctis GameBuds to moje pierwsze „pchełki” dla graczy – wcześniej korzystałem głównie z modeli nausznych, które po dłuższym czasie potrafiły męczyć głowę i uszy. Już sam fakt, że są to słuchawki douszne, wzbudził moje zainteresowanie – w końcu miałem nadzieję, że pozbędę się dyskomfortu ciężkich nauszników, nie tracąc przy tym wysokiej jakości dźwięku. Z radością zabrałem się za testowanie GameBudsów, oczekując, że spełnią one moje marzenie o lekkich, wygodnych, a przy tym świetnie brzmiących słuchawkach bezprzewodowych do gier.
Arctis GameBuds – stworzone z myślą o graczach, ale czy wyłącznie?
Zgodnie z przeznaczeniem przetestowałem SteelSeries Arctis GameBuds w różnych grach wideo. W tytułach rywalizacyjnych (jak choćby Counter-Strike 2) doceniłem 2.4 GHz i wyraźny dźwięk przestrzenny – bez problemu lokalizowałem wrogów po odgłosach kroków. W grach fabularnych, gdzie muzyka buduje klimat (np. epickie utwory w Elden Ring), GameBudsy również sprawdziły się znakomicie. Dźwięk jest zaskakująco szeroki i szczegółowy jak na tak małe przetworniki. Słuchawki testowałem zarówno na PC, Xbox Series X, jak i Steam Decku – w każdym przypadku połączenie było stabilne, a jakość audio bardzo dobra.
Co ważne, Arctis GameBuds okazały się wszechstronne i nie są przeznaczone wyłącznie do gier. Dla pełni obrazu sporo czasu spędziłem także słuchając muzyki różnych gatunków. Już po pierwszych utworach doceniłem zbalansowane brzmienie. Jeśli jednak preferujesz inne zestrojenie, aplikacja SteelSeries oferuje ogromne możliwości personalizacji dźwięku. W dedykowanej aplikacji znajduje się ponad 100 gotowych presetów EQ dla gier. Możemy jednym kliknięciem włączyć profil pod konkretną grę – od Apex Legends, przez Baldur’s Gate 3, po Cyberpunk 2077. Co więcej, możemy też stworzyć własny profil na PC i zapisać go w słuchawkach.
Podczas testów internetowych natrafiłem na opinie innych użytkowników sugerujących ustawienia. Przykładowo społeczność poleca profil dźwiękowy Baldur’s Gate 3 jako uniwersalny EQ, świetnie sprawdzając się nie tylko w RPG, ale i przy muzyce. Sam wypróbowałem różne presety i finalnie najbardziej przypadł mi do gustu profil oparty na Elden Ring z dodatkowo podbitym przeze mnie basem. Takie ustawienie idealnie trafiło w mój gust – słucham sporo muzyki, gdzie linia 808 stanowi fundament, a jednocześnie w grach akcja zyskuje dzięki temu głębię.
Odpowiadając więc na pytanie z nagłówka: Arctis GameBuds mogą stać się towarzyszem każdego dnia, bez względu na to, czy potrzebujemy ich do gier, muzyki czy pracy.
Specyfikacja SteelSeries Arctis GameBuds
| Rodzaj słuchawek | Bezprzewodowe dokanałowe, gamingowe pchełki z ANC |
| Przetworniki | Neodymowe |
| Pasmo przenoszenia | 20 Hz – 20 000 Hz |
| Aktywna redukcja szumów | Tak (hybrydowe ANC, 4 mikrofony) + tryb transparentny (3 poziomy) |
| Łączność | Bezprzewodowa 2.4 GHz (dongle USB-C w zestawie) oraz Bluetooth 5.3 |
| Kompatybilność | PC, PlayStation 5 lub Xbox, Nintendo Switch, urządzenia mobilne (iOS, Android) |
| Wodoodporność | IP55 (odporność na kurz, pot i zachlapanie) |
| Bateria (słuchawki) | do 10 godzin na jednym ładowaniu |
| Bateria (etui) | dodatkowe ~30 godzin (3 pełne doładowania) = 40 h łącznie |
| Ładowanie etui | USB-C (kabel w zestawie) lub ładowanie bezprzewodowe Qi |
| Szybkie ładowanie | 15 minut = ~3 godziny grania |
| Waga | 5,3 g (jedna słuchawka) |
| Dodatkowe | Fizyczne przyciski na słuchawkach (programowalne), czujnik noszenia (Wear Sense), aplikacja SteelSeries GG / Arctis Companion (PC i mobile) |
Pierwsze wrażenia z użytkowania SteelSeries Arctis GameBuds
Pierwsze wrażenie po wyjęciu GameBudsów z pudełka? Świetne wykonanie i przemyślana konstrukcja. Słuchawki od razu wydały mi się solidne, a jednocześnie lekkie. W zestawie znalazłem trzy rozmiary silikonowych wkładek (S, M, L), dzięki czemu bez trudu dopasowałem słuchawki do swoich uszu. Okazało się, że najmniejsze gumki idealnie leżą w moich kanałach słuchowych – słuchawki siedzą pewnie i ani drgną nawet przy gwałtowniejszych ruchach głowy. Obawiałem się, czy takie dokanałowe „pchełki” nie będą wypadać, ale nic takiego nie miało miejsca. Co więcej, są niezwykle wygodne – mogę je nosić godzinami bez uczucia zmęczenia czy ucisku.
Na plus zaskoczyły mnie fizyczne przyciski na słuchawkach. Przywykłem do sterowania dotykowego w wielu bezprzewodowych modelach, ale tu SteelSeries postawił na klikane przyciski i był to strzał w dziesiątkę. Przyciski są duże, łatwo wyczuwalne pod palcem i mają odpowiedni skok – nie wymagają mocnego wciskania, więc nie powodują wciskania słuchawki głębiej w ucho (co bywa bolączką takich rozwiązań). Dzięki temu obsługa jest pewna, a przypadkowe dotknięcia (np. przy poprawianiu słuchawki czy drapaniu się) nie wywołują niechcianych akcji. Szybko doceniłem tę tradycyjną formę sterowania: po prostu działa i jest precyzyjna.

Kolejnym elementem, który robi dobre wrażenie, jest etui ładujące. Ma kompaktowy, zaokrąglony kształt, który z łatwością mieści się w kieszeni. Etui wykonano z przyjemnego w dotyku matowego tworzywa i wyposażono w czytelny wskaźnik LED informujący o stanie baterii. W środku etui słuchawki trzymają się na magnesach, a każdy styk i zatrzask wygląda solidnie – po kilku tygodniach testów nie zauważyłem luzów ani skrzypienia zawiasu. Co sprytne, w etui przewidziano także miejsce na maleńki dongle USB-C – ma on specjalne gniazdo, w które można go schować, dzięki czemu nic się nie zgubi. Ładowanie etui odbywa się przez port USB-C (kabel dołączony w zestawie), ale producent zadbał też o wygodę – case obsługuje ładowanie bezprzewodowe w standardzie Qi.
Pod względem designu SteelSeries stanęło na wysokości zadania. Testowany przeze mnie model w kolorze czarnym prezentuje się dyskretnie i nowocześnie – matowe wykończenie i subtelne logo na każdej słuchawce dodają mu charakteru. Warto wspomnieć, że dostępna jest też limitowana edycja kolorystyczna „Glorange” (przezroczysty pomarańcz), która wygląda fantastycznie. Gdybym miał wybór, chyba skusiłbym się właśnie na ten wariant – jest oryginalny i przywodzi na myśl customowe IEM-y audiofilskie.
Jak wypadają SteelSeries Arctis GameBuds w praktyce?
Przyszedł czas na prawdziwe testy dźwiękowe i muszę przyznać, że GameBudsy zaskoczyły mnie kilkoma kwestiami. Po pierwszym włączeniu (jeszcze bez żadnej konfiguracji EQ) dźwięk wydał mi się dość płaski – brakowało mi nieco basu i głębi. Jako przeciętny konsument przyzwyczajony do nieco „podkolorowanego” brzmienia, od razu sięgnąłem po korektor. Na szczęście wystarczyło kilka chwil z aplikacją na PC, by podbić niskie tony i dostosować słuchawki do moich preferencji.
W codziennym użytkowaniu SteelSeries Arctis GameBuds pozytywnie zaskoczyły mnie także swoją funkcjonalnością biurową. Okazało się, że to nie tylko sprzęt do rozrywki, ale też świetny partner do pracy. Często prowadząc telekonferencje czy rozmowy telefoniczne, korzystam z GameBudsów ze względu na wygodę i wielozadaniowość. Przełączanie się między trybem 2.4 GHz (komputer) a Bluetooth (smartfon) jest błyskawiczne – wystarczą trzy kliknięcia przycisku na słuchawce, by słuchawki przeskoczyły z jednego źródła na drugie. Przykładowo pracując na PC, mogę jednym gestem odebrać połączenie przychodzące na smartfonie. Co ciekawe, nawet gdy byłem połączony z komputerem przez dongle, a telefon leżał obok, słuchawki powiadomiły mnie o próbie połączenia na iPhonie. To drobnostka, ale potrafi być przydatna, bo nic nam nie umknie.

Skoro mowa o połączeniach, warto wspomnieć o aktywnej redukcji szumów (ANC). SteelSeries wyposażył GameBudsy w hybrydowe ANC z wykorzystaniem czterech mikrofonów, co pozwala skutecznie wytłumić odgłosy otoczenia. Już pasywna izolacja dzięki dokanałowej konstrukcji jest solidna – wkładając słuchawki czujemy przyjemne odcięcie od otoczenia. ANC potęguje ten efekt, np. szum klimatyzatora czy odgłosy ulicy stają się ledwo słyszalne. Przyznam jednak, że często korzystam z przeciwnej opcji, czyli trybu transparentnego. W aplikacji możemy ustawić jego moc w trzech stopniach (low, medium, high) – osobiście używam wysokiego poziomu, bym słyszał np. domownika mnie wołającego, a jednocześnie wciąż był zanurzony w grze. To bardzo przydatne podczas grania w domu czy biurze – nie odcinamy się całkowicie od świata.
Na koniec tej sekcji kilka słów o mikrofonie. Producent zastosował tutaj mikrofony wbudowane w obudowy słuchawek (po dwa na każdą stronę, pełniące rolę zarówno ANC, jak i mikrofonu do rozmów). Jakość zbieranego głosu oceniam jako przyzwoitą, ale bez rewelacji. W cichym pomieszczeniu moi rozmówcy słyszeli mnie wyraźnie, choć dźwięk był trochę płaski i brakowało mu głębi znanej z mikrofonów na wysięgniku. W grach online do szybkiej komunikacji GameBudsy ujdą, ale szczerze mówiąc, do intensywnych rozgrywek sieciowych nadal wolałbym dedykowany mikrofon lub headset z boomem. Mikrofon w Arctis GameBuds sprawdza się za to świetnie przy zwykłych rozmowach telefonicznych czy wideokonferencjach – redukcja szumów otoczenia pomaga w biurze lub na zewnątrz, a wygoda braku kabla sprawia, że chętnie po nie sięgam w takich sytuacjach. Trzeba więc jasno powiedzieć: mikrofon to najsłabsze ogniwo tych słuchawek, ale w dalszym ciągu spełnia swoją rolę i jest wystarczający do codziennych zastosowań.
SteelSeries GG – aplikacja do obsługi GameBuds
Nie jest to pierwszy raz, gdy korzystam z ekosystemu oprogramowania SteelSeries, dlatego z przyjemnością odnotowuję, że aplikacja SteelSeries GG trzyma wysoki poziom. Spośród wielu aplikacji dedykowanych sprzętom audio różnych marek, rozwiązanie SteelSeries należy do najlepszych w swojej kategorii – interfejs jest przejrzysty, a możliwości szerokie. Przez cały okres testów ani razu nie napotkałem problemów z wykrywaniem słuchawek czy stabilnością działania. Po sparowaniu GameBudsów, dźwięk od razu jest przekazywany i mogę nim dowolnie sterować z poziomu aplikacji. SteelSeries GG pozwala kontrolować ANC i tryb transparentny, poziom głośności, funkcje mikrofonu (np. sidetone, czyli to jak bardzo słyszymy swój głos w słuchawkach), a także – co najważniejsze – dostosować brzmienie do własnych upodobań.
Jak już wspominałem, najmocniejszym punktem oprogramowania jest equalizer z mnóstwem presetów. SteelSeries nawiązało współpracę z twórcami gier, dzięki czemu w aplikacji znajdziemy specjalne profile audio do ponad setki tytułów. Każdy preset subtelnie podkreśla to, co w danej grze ważne (np. kroki w FPS-ach, dialogi w RPG itp.). Oprócz tego dostępne są klasyczne presety muzyczne (Bass Boost, Vocal, Podcast itp.), a nic nie stoi na przeszkodzie, by stworzyć własny EQ od podstaw. Niestety, tu dochodzimy do pewnego ograniczenia – mobilna wersja aplikacji nie pozwala na ręczną korekcję equalizera. Na smartfonie możemy jedynie wybierać spośród gotowych profili (w tym tych utworzonych wcześniej na PC), ale nie zrobimy własnego od zera. Dodam też, że aplikacja mobilna przyda się do wglądu w stan naładowania etui ładującego – w wersji PC takiej informacji brakuje.

Interfejs SteelSeries GG jest dostępny w języku angielskim – polskim użytkownikom może zabraknąć lokalizacji, ale obsługa jest na tyle intuicyjna, że większość osób szybko się odnajdzie. W aplikacji możemy także dowolnie skonfigurować akcje dla przycisków na słuchawkach. Ja ustawiłem pojedyncze przytrzymanie lewego przycisku na zmniejszanie głośności, a prawego na zwiększanie. Dwukrotne kliknięcie którejkolwiek słuchawki zaprogramowałem jako Play/Pause – dzięki temu mogę łatwo zatrzymać muzykę. Dostępnych opcji jest sporo, więc każdy dopasuje je pod siebie. Z poziomu aplikacji można też włączyć/wyłączyć funkcję Wear Sense (czujnik noszenia) – przypomnę, że dotyczy ona tylko połączenia Bluetooth. Po jej aktywowaniu, gdy wyjmiemy słuchawki z uszu, odtwarzanie muzyki automatycznie się zatrzyma.
SteelSeries Arctis GameBuds – czas pracy na baterii
W kwestii baterii SteelSeries również nie zawodzi. Producent deklaruje 10 godzin działania słuchawek na jednym ładowaniu i do 40 godzin łącznie z etui ładującym. Moje doświadczenia potwierdzają te liczby. Co prawda zazwyczaj korzystam z GameBudsów bardziej stacjonarnie (przy biurku, w domu). 10 godzin to w praktyce wystarczająco, by odbyć długą sesję gamingową bez przerw, zaliczyć naprawdę długi spacer czy przetrwać większość dnia w pracy z muzyką w tle. Rzadko które True Wireless mogą się pochwalić takim czasem na jednym ładowaniu – wiele modeli konkuruje raczej w granicach 5-8 godzin, więc GameBudsy zdecydowanie wysuwają się na prowadzenie.
Oczywiście same słuchawki to nie wszystko – etui ładujące zapewnia dodatkowe doładowania, sumarycznie wydłużając czas działania do około 40 godzin. W praktyce oznacza to, że jeśli słuchamy powiedzmy 3-4 godziny dziennie, etui będziemy ładować raz na około tydzień. To świetny wynik i ogromna wygoda. Podczas moich testów nigdy nie zdarzyło się, by GameBudsy rozładowały się w trakcie intensywnej rozgrywki – po prostu wkładałem je do case’u na kilkanaście minut w przerwie, a one odzyskiwały energię na kolejne godziny. Warto podkreślić, że case obsługuje też szybkie ładowanie: już 15 minut w etui przekłada się na około 3 godziny grania. Podsumowując, czas pracy SteelSeries Arctis GameBuds oceniam bardzo wysoko.
Czy warto kupić SteelSeries Arctis GameBuds?
SteelSeries Arctis GameBuds to sprzęt, który w moim odczuciu spełnił, a nawet przekroczył oczekiwania. W ostatnich latach przeszedłem drogę od dużych słuchawek nausznych, przez przewodowe dokanałówki (IEM-y), aż po te testowane bezprzewodowe GameBudsy. I muszę szczerze przyznać – to obecnie najlepsze słuchawki, z jakich przyszło mi korzystać jednocześnie do muzyki, gier i pracy. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na niesamowitą wygodę (brak ucisku, lekkość, brak kabla ograniczającego ruchy) oraz świetne brzmienie, które mogę dowolnie dostosować pod siebie dzięki rozbudowanemu EQ. Do tego dochodzi cała gama funkcji: podwójna łączność bezprzewodowa z błyskawicznym przełączaniem, aktywne ANC z transparentnością, personalizowane sterowanie i solidna aplikacja. To wszystko składa się na obraz sprzętu niemal kompletnego.
Czy warto więc kupić SteelSeries Arctis GameBuds? Jeśli szukasz bezprzewodowych słuchawek dokanałowych, które sprawdzą się w grach, muzyce i na co dzień, to moja odpowiedź brzmi: tak, warto. W swojej kategorii to jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy) produktów na rynku.
Recenzja:
9
/
10
Plusy
Minusy






