Turtle Beach Racer Wireless to produkt interesujący przynajmniej z dwóch powodów. Już na starcie widać też, że jest to kusząca propozycja dla graczy, którzy wcześniej nie mieli większej styczności z kierownicami i chcą po prostu sprawdzić, czy taka forma zabawy będzie dla nich.
Po pierwsze – jest bezprzewodowy, co samo w sobie wyróżnia go na tle większości kierownic w tym segmencie. Po drugie – dzięki dołączonym akcesoriom pozwala nawet na grę z kierownicą na kolanach, bez konieczności montowania jej do biurka. Już na pierwszy rzut oka daje to wrażenie, że mamy do czynienia bardziej z ciekawym gadżetem lub sprzętem na start dla osób, które chcą spróbować ścigania w nieco inny sposób niż za pomocą tradycyjnego kontrolera.
Najważniejsze cechy Turtle Beach Racer
Xbox / PC
Play & Charge
analogowe łopatki
zaciski + uchwyty
2 konfigurowalne przyciski
Rocket Racing mode
Turtle Beach Racer Wireless zakupisz w Morele
Doskonała kompatybilność, ale z jakim graczem jest kompatybilna kierownica?
Turtle Beach, jak już zdążyłem zauważyć przy innych produktach tej marki, bardzo mocno stawia na szeroką kompatybilność i tutaj nie jest inaczej. Otrzymujemy bezprzewodową kierownicę stworzoną głównie z myślą o Xboxie oraz komputerach PC, działającą w oparciu o stabilne połączenie 2,4 GHz o zasięgu do około 9 metrów. Sprzęt bez problemu współpracuje z Xbox Series X|S, Xbox One oraz komputerami z Windows 10 i 11, a dodatkowo obsługuje także inteligentne urządzenia z Androidem przez Bluetooth.
Na plus wypada również integracja audio. Do kierownicy można podłączyć dowolny zestaw słuchawkowy 3,5 mm i wygodnie sterować głośnością czy balansem między grą a czatem bezpośrednio z poziomu D-pada. To mały detal, ale w praktyce naprawdę poprawia komfort korzystania, szczególnie podczas dłuższych sesji.

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że nie jest to sprzęt dla osób szukających pełnoprawnej symulacji jazdy. Brakuje tutaj wibracji oraz force feedbacku, więc nie ma mowy o realistycznym odwzorowaniu zachowania auta na torze. I właśnie dlatego uważam, że to bardziej kierownica imprezowa niż sprzęt dla simracerów. Możliwość grania na kolanach, prosty montaż i bardzo przystępna forma sprawiają, że świetnie sprawdza się podczas grania ze znajomymi — kiedy po prostu przekazujemy ją sobie z rąk do rąk i dobrze się bawimy. W takiej roli Turtle Beach Racer Wireless wypada dobrze.
Pierwsze wrażenia z Turtle Beach Racer i komfort użytkowania
Po przytwierdzeniu do biurka, co zajmuje dosłownie chwilę, oraz szybkim połączeniu z konsolą za pomocą dołączonego dongla, można praktycznie od razu wskoczyć do gry. To zdecydowanie jedna z zalet Turtle Beach Racer Wireless — nie wymaga skomplikowanej konfiguracji ani przygotowywania całego stanowiska, więc świetnie sprawdza się nawet przy spontanicznej, krótkiej sesji.
Sama kierownica absolutnie nie sprawia wrażenia taniej zabawki. Materiały są przyjemne w dotyku, uchwyt dobrze leży w dłoniach, a teksturowane wykończenie faktycznie poprawia pewność chwytu. Sterowanie również stoi na dobrym poziomie — wszystko jest intuicyjnie rozmieszczone, a inspirowana wyścigami płaska dolna część kierownicy daje trochę więcej miejsca i pozwala na pełny obrót o 360 stopni. Fizycznie naprawdę trudno się tutaj do czegoś przyczepić.

Oczywiście nadal trzeba pamiętać, że nie mamy tutaj force feedbacku ani klasycznych wibracji, więc jeśli to Wasz pierwszy kontakt z kierownicą, możecie poczuć lekki niedosyt. To bardziej „inny kontroler” niż pełnoprawny symulator jazdy, ale nie zmienia to faktu, że nadal potrafi dać sporo frajdy.
Na plus wypada także możliwość personalizacji. Część przycisków można konfigurować w aplikacji Turtle Beach Control Center 2 dostępnej na Xboxie i PC. Dwa przyciski szybkiego działania można przypisać pod własne preferencje, co pozwala lepiej dopasować sterowanie do konkretnej gry czy własnego stylu jazdy. Aplikacja służy również do aktualizacji samego urządzenia.
Warto też wspomnieć o tym, że w zestawie nie znajdziemy klasycznych pedałów. Gaz, hamulec i zmiana biegów obsługiwane są bezpośrednio z poziomu kierownicy — za pomocą analogowych łopatek i przycisków pod kciukami. Samo rozwiązanie działa dobrze i osobiście nie miałem problemu z wygodnym sięganiem do tych elementów, ale jednocześnie czuć ograniczenia takiej konstrukcji. Trudniej tutaj o pełen luz podczas jazdy — nie ma tego naturalnego momentu, kiedy można oprzeć jedną rękę czy bardziej swobodnie prowadzić. Chyba że jedziemy naprawdę spokojnie.
Bezprzewodowość to największa zaleta. Czas pracy na baterii jest zadowalający
Mam ten problem, że w domu jest sporo sprzętów i bardzo często zmieniam zdanie, na czym akurat chcę pograć. W takiej sytuacji kierownica, która nie zajmuje dużo miejsca ani w mieszkaniu, ani na biurku, a do tego nie wymaga ciągłego podpinania kabli, okazuje się naprawdę wygodnym rozwiązaniem.
To właśnie bezprzewodowość jest tutaj największą zaletą Turtle Beach Racer Wireless. Brak długiego kabla na stanowisku od razu poprawia komfort użytkowania i sprawia, że cały setup wygląda po prostu schludniej. W praktyce wygląda to bardzo prosto — wrzucam kierownicę na biurko, zaciskam ją w kilka sekund i właściwie od razu mogę zaczynać grę. Bez kombinowania, bez rozstawiania całego stanowiska na pół pokoju.

Na plus wypada również czas pracy na baterii, który producent określa nawet na około 30 godzin. W codziennym użytkowaniu jest to w pełni wystarczające i spokojnie pozwala na kilka dłuższych sesji bez nerwowego szukania kabla. A jeśli już bateria zaczyna się kończyć, dostępny jest tryb przewodowy Play-and-Charge, więc można grać dalej podczas ładowania. Sam raczej nie oddalam się z kierownicą dalej niż od biurka, ale nawet wtedy sam brak kabla robi dużą różnicę i jest czymś, co naprawdę szybko się docenia.
Nie zagrasz we wszystko, ale nie ma tragedii
Trzeba tutaj jasno powiedzieć, że na Turtle Beach Racer Wireless nie zagrasz we wszystko. Producent udostępnia na swojej stronie listę kompatybilności gier Turtle Beach Racer Compatibility Guide i nie jest ona szczególnie długa. Na pierwszy rzut oka może to budzić pewne wątpliwości, ale ja patrzę na to trochę inaczej.
Mamy tutaj ewidentnie do czynienia z kierownicą skierowaną do graczy casualowych, więc w praktyce wystarczy, że wspiera najważniejsze i najbardziej popularne tytuły — takie jak Forza Horizon 5 — i właśnie tak to wygląda w rzeczywistości. Oczywiście nie mamy szerokiej biblioteki gier wyścigowych, ale w tym segmencie sprzętu nie jest to aż tak krytyczne.

Uważam, że mimo wszystko jest to zakres wystarczający. Nawet ja, jako gracz casualowy, nie wyobrażam sobie tutaj nic więcej poza nową Forzą Horizon albo, ku uciesze mojego taty – kierowcy, Euro Truck Simulator 2. I w takich produkcjach ta kierownica po prostu spełnia swoje zadanie i daje dokładnie tyle frajdy, ile powinna w tej klasie sprzętu.
Recenzja Turtle Beach Racer Wireless Wheel i ocena
Turtle Beach Racer Wireless Wheel to kierownica, która bardzo wyraźnie celuje w segment casualowy i robi to świadomie. Jej największą siłą jest wygoda użytkowania — brak kabli, szybki montaż i możliwość gry praktycznie od razu po włączeniu. Do tego dochodzi solidna jakość wykonania, dobre materiały i zaskakująco przemyślana ergonomia, jak na tę półkę.
Z drugiej strony trzeba uczciwie powiedzieć, że to nie jest sprzęt dla fanów pełnej symulacji. Brak force feedbacku, brak klasycznych pedałów i ograniczona lista kompatybilnych gier sprawiają, że to bardziej imprezowa kierownica niż narzędzie dla simracingowych purystów. W zamian dostajemy jednak prostotę, mobilność i frajdę z grania w popularnych tytułach, gdzie realizm schodzi na drugi plan.
Recenzja:
8.5
/
10
Plusy
Minusy






