Czy jeden kontroler może sprawdzić się w FPS-ach, bijatykach i grach przygodowych? Victrix Pro BFG Reloaded obiecuje pełną swobodę konfiguracji. Sprawdziłem, jak jego modularna konstrukcja i ergonomia wypadają w codziennym graniu na PS5.
Victrix Pro BFG Reloaded to kontroler, który już na pierwszy rzut oka aspiruje do miana sprzętu dla najbardziej wymagających. To odświeżona wersja cenionego pada Victrix Pro BFG, stworzona przez markę Victrix (należącą do Turtle Beach) z myślą o graczach PlayStation 5.
Producent obiecuje maksymalną personalizację dzięki modułowej budowie, solidną konstrukcję oraz precyzję gwarantowaną przez nowoczesne technologie. Spędziłem z nim wiele godzin, testując go w strzelankach FPS, bijatykach oraz grach przygodowych na PS5, aby sprawdzić, czy rzeczywiście wart jest swojej wysokiej ceny.
Victrix Pro BFG Reloaded – zawartość zestawu i design
Już samo opakowanie Victrix Pro BFG Reloaded robi dobre wrażenie. W solidnym, twardym etui znajdujemy nie tylko sam kontroler, ale także bogaty zestaw akcesoriów. W komplecie otrzymujemy m.in. bezprzewodowy dongle USB 2,4 GHz, pleciony kabel USB-C o długości 3 m do ładowania lub gry przewodowej, mały klucz (śrubokręt) do wymiany modułów oraz aż 11 wymiennych komponentów.
Wszystkie elementy mają swoje miejsce w etui, co ułatwia utrzymanie porządku – nic nie lata luzem podczas przenoszenia. Sam pokrowiec jest estetyczny i wytrzymały; jak się przekonałem, potrafi nawet ochronić zawartość przed przypadkowym zalaniem wodą (choć oczywiście nie polecam tego testować!).
Jeśli chodzi o wygląd kontrolera, Victrix Pro BFG Reloaded prezentuje się nowocześnie i profesjonalnie. Testowany egzemplarz był koloru czarnego z subtelnymi fioletowymi akcentami charakterystycznymi dla marki Victrix. Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie – tworzywo jest solidne, nic nie trzeszczy przy mocniejszym uchwycie, a uchwyty zostały pokryte przyjemnymi w dotyku gumowymi nakładkami zapobiegającymi ślizganiu się dłoni.
Pad przypomina nieco formą kontrolery Xbox (zwłaszcza w konfiguracji z asymetrycznymi gałkami), ale ma własny styl. Przyciski są standardowej wielkości i działają na membranie o zwiększonej responsywności, a cztery dodatkowe, które znalazły się na pleckach kontrolera zostały rozmieszczone ergonomicznie pod palcami serdecznymi i środkowymi. Te tylne przyciski mają wyraźny klik i są na tyle sztywne, by zapobiec przypadkowemu wciśnięciu, lecz na tyle responsywne, by szybko reagować podczas rozgrywki.
Na górze kontrolera znajdziemy duże triggery LT/RT (L2/R2) i bumpery LB/RB (L1/R1). Triggery są szeroko rozbudowane i wyprofilowane – zapewniają pewne oparcie dla palców wskazujących, jednak w moim odczuciu okazały się nieco zbyt duże. Ich rozmiar oraz długość skoku wymagają przyzwyczajenia, zwłaszcza jeśli macie mniejsze dłonie. W praktyce przeszkadzało mi to odrobinę podczas dłuższych sesji – czułem, że spusty mogłyby być mniejsze lub mieć krótszy zakres ruchu dla lepszego komfortu.

Z drugiej strony wyposażono je w sprytne rozwiązanie: regulowane stopery pozwalające skrócić drogę spustu nawet pięciostopniowo. Dźwignie blokady znajdują się tuż obok spustów, dzięki czemu można szybko dostosować głębokość ich wciskania. Dla graczy FPS to świetna sprawa – ustawienie płytkiego skoku spustu (tzw. hair trigger) znacząco przyspiesza oddawanie strzałów. Natomiast w grach wyścigowych czy innych, gdzie potrzebny jest pełny analogowy zakres, możemy zostawić maksymalny skok.
Regulacja działa niezależnie dla lewego i prawego spustu, co daje dużą swobodę. Mimo tej funkcjonalności muszę podkreślić, że wielkość spustów pozostaje moim największym zastrzeżeniem do konstrukcji pada – są po prostu masywne i początkowo sprawiały wrażenie nieporęcznych. Na szczęście poza tym mankamentem cała reszta elementów sterujących wypada bardzo dobrze pod kątem ergonomii.
Victrix Pro BFG Reloaded – modułowa budowa i personalizacja

Kontroler Victrix Pro BFG Reloaded
865,34 zł
Największym wyróżnikiem Victrix Pro BFG Reloaded jest jego modułowość. Ten kontroler to prawdziwy „szwajcarski scyzoryk” wśród padów – można go dostosować do własnych potrzeb w stopniu nieosiągalnym dla standardowych konstrukcji. W praktyce polega to na tym, że zarówno lewą, jak i prawą część panelu przedniego możemy przekonfigurować za pomocą wymiennych modułów.
W zestawie znajdziemy trzy główne moduły: lewy moduł analogowo-krzyżakowy, który można zamontować w dwóch orientacjach, oraz dwa warianty prawego modułu (standardowy z gałką analogową i czterema przyciskami lub specjalny Fightpad z sześcioma przyciskami do bijatyk).

Wymiana modułów jest niezwykle prosta i szybka – wystarczy użyć dołączonego śrubokręcika, by odkręcić sześciokątne śrubki mocujące moduł, wyciągnąć go i włożyć inny. Cała operacja trwa kilkadziesiąt sekund i nie wymaga siły ani specjalnej wiedzy. Co więcej, Victrix pomyślał o drobnych udogodnieniach: w etui każda część ma swoje miejsce, a nawet same śrubki są tak zaprojektowane, że nie wypadają całkowicie z modułu podczas odkręcania – nie zgubimy ich zatem w trakcie modyfikacji.
Lewy moduł pozwala na zmianę układu gałek analogowych: jeśli preferujesz styl PlayStation (obie gałki symetrycznie na dole), montujesz go w jednej pozycji, a jeśli wolisz układ Xbox (asymetryczny – lewa gałka u góry, prawa na dole), wystarczy obrócić moduł o 180° i przymocować ponownie. Dzięki temu pad zadowoli zarówno zwolenników układu DualShock, jak i tych, którzy lepiej czują się z rozstawem znanym z padów Xbox – genialne w swojej prostocie rozwiązanie. Dodatkowo lewy moduł zawiera wymienny element krzyżaka – do wyboru mamy klasyczny krzyżak kierunkowy albo większy, okrągły pad kierunkowy typu „paddle”. Możemy więc dobrać D-pad w zależności od preferencji czy gatunku gry (okrągły pad świetnie sprawdza się np. w bijatykach do wyprowadzania ćwierćobrotów).
Prawy moduł w standardowej konfiguracji zawiera prawą gałkę analogową oraz cztery przyciski akcji (oznaczone symbolami PlayStation). Można go jednak całkowicie wymienić na moduł Fightpad, który przekształca kontroler w miniaturowy fightstick – zamiast gałki otrzymujemy dodatkowe dwa przyciski akcji, tworząc układ 6 przycisków na prawej stronie (niczym w klasycznych kontrolerach do mordobić arcade).
W Reloaded poprawiono ergonomię tego modułu względem poprzedniej wersji: sześć przycisków rozmieszczono wyżej, przenosząc logo „Fightpad” na dół płytki, dzięki czemu kciuk ma łatwiejszy dostęp do wszystkich przycisków. Co ważne, fightpad wykorzystuje mikroprzełączniki Kailh, które dają wyraźny, szybki klik – wrażenie bardzo zbliżone do arkadowych automatów.
To nie koniec możliwości personalizacji. W pudełku znajdziemy też różne warianty gałek analogowych (dwie standardowe, jedną wypukłą typu dome, jedną wyższą „snajperską”) oraz wymienne pierścienie – ograniczniki do gałek (okrągłe lub ośmiokątne gates). Dzięki temu możemy np. założyć wyższy analog o większej precyzji do celowania w FPS albo wymienić gate na ośmiokątny, co pomaga w bijatykach precyzyjniej wyczuć kierunki ćwierćobrotów.
Modularność tego pada naprawdę robi wrażenie – niemal każdy element sterujący możemy dostosować pod siebie. Mimo tak wielu opcji, cała ta “układanka” jest przemyślana i użytkownik nie czuje się zagubiony. Wręcz przeciwnie, zabawa w przepinanie modułów i nakładek sprawia frajdę sama w sobie (przyznam, że na początku spędziłem dobre kilkanaście minut po prostu eksperymentując z różnymi konfiguracjami, zanim w ogóle odpaliłem jakąkolwiek grę!).
Victrix Pro BFG Reloaded – ergonomia i wrażenia z gier

Ostateczny test dla każdego kontrolera to oczywiście praktyka – jak sprzęt sprawdza się w boju. Victrix Pro BFG Reloaded został sprawdzony przeze mnie w różnych gatunkach gier, by ocenić jego uniwersalność. Na co dzień gram sporo w sieciowe strzelanki FPS, lubię od czasu do czasu pograć w bijatyki, a większość singlowych wieczorów spędzam przy grach akcji/RPG. We wszystkich tych zastosowaniach pad Victrix miał okazję się wykazać.
Strzelanki FPS
Jeśli chodzi o FPS-y, to Victrix Pro BFG Reloaded testowałem na Call of Duty: Black Ops 7, Marvel Rivals oraz Battlefield 6 – tutaj kontroler spisuje się wyśmienicie, głównie dzięki dwóm cechom: precyzyjnym analogom i regulowanym spustom. Victrix wyposażył ten model w drążki analogowe z czujnikami Hall Effect, co oznacza, że ruch gałki jest odczytywany magnetycznie, bez kontaktu fizycznych potencjometrów.
W praktyce daje to bardzo płynny ruch i eliminuje zjawisko dryftu analogów (które z czasem nęka standardowe pady). Różnicę czuć zwłaszcza przy delikatnych korektach celowania – celownik nie “ucieka” samoczynnie. Strzelając w FPS-ach doceniłem też wspomniane wcześniej stopery spustów: ustawienie ich na najkrótszy skok sprawiło, że bronie reagowały niemal natychmiast na dotyk spustu. To subtelna przewaga, ale w dynamicznych wymianach ognia ułamki sekund mają znaczenie. Korzystałem też intensywnie z tylnych przycisków – zaprogramowanie jednego pod skok, a drugiego pod melee pozwoliło mi wykonywać te czynności bez odrywania kciuka od prawej gałki. W efekcie w grach takich jak właśnie Marvel Rivals mogłem utrzymać celowanie na przeciwniku nawet podczas skakania, co znacznie usprawnia movement. Ergonomia kontrolera sprawdza się tu bardzo dobrze; mimo dość bogatej zabudowy (dodatkowe przyciski, duże moduły) pad leży pewnie w dłoniach i nie męczy nawet podczas dłuższych sesji.
Bijatyki

Testowane przeze mnie bijatyki na tym kontrolerze, to Tekken 8, Street Fighter 6, Mortal Kombat 1 – tutaj z pomocą przychodzi unikalny moduł fightpada. Muszę przyznać, że granie w bijatyki na padzie często bywa kompromisem – standardowy układ 4 przycisków + triggery nigdy nie dorówna klasycznemu arcade stickowi pod względem intuicyjności wprowadzania ciosów.
Victrix Pro BFG Reloaded z modułem sześcioprzyciskowym zmienia reguły gry. Po zamontowaniu fightpada czułem się, jakbym trzymał w rękach kontroler dedykowany wyłącznie mordobiciom. Sześć przycisków pod prawym kciukiem pozwala wygodnie mapować np. trzy ciosy ręką i trzy nogą (jak w Street Fighter) bez potrzeby korzystania ze spustów.
Co więcej, mikroprzełączniki Kailh zastosowane w tych przyciskach są rewelacyjne – każdy cios wchodził z przyjemnym kliknięciem, a czas reakcji był błyskawiczny. Testując pada w Tekkenie i Mortal Kombat, byłem w stanie wyprowadzać kombinacje i juggle bez pomyłek spowodowanych “zjedzeniem” inputu. D-pad (używałem okrągłej wersji krzyżaka) jest precyzyjny i wygodny – półobroty i ćwierćobroty postaci wchodziły dokładnie wtedy, gdy chciałem. Trzeba jedynie wspomnieć, że jeśli ktoś ma bardzo duże dłonie, układ fightpada może wydawać się nieco ciasny (przyciski są blisko siebie), ale dla mnie osobiście ta kompaktowość była zaletą, bo minimalizowała ruch kciuka po powierzchni modułu.
W efekcie w bijatykach Victrix BFG Reloaded daje radę niemal jak dedykowany fightpad czy mała arkadowa „klawiatura” – a po zakończonej rundzie można w minutę wrócić do klasycznego układu i odpalić zupełnie inny gatunek gry.
Gry przygodowe / akcji
Trochę czasu też spędziłem w God of War: Ragnarok oraz Assassin’s Creed: Shadows – w tego typu tytułach kontroler również sprawuje się bardzo dobrze, choć tutaj największą rolę gra ogólna wygoda użytkowania. Victrix Pro BFG Reloaded jest nieco większy i cięższy od domyślnego DualSense, ale różnica nie jest duża – pad nadal pozostaje komfortowy nawet podczas kilkugodzinnych posiedzeń. Dobre wyważenie i ergonomiczny kształt sprawiają, że dłonie nie cierpną. Wszystkie główne przyciski są łatwo dostępne i mają przyjemny skok. W grach single player doceniłem też żywotność baterii – na jednym ładowaniu pad wytrzymuje nawet do 20 godzin grania, co oznacza, że praktycznie przez kilka wieczorów z rzędu nie musiałem podłączać go do prądu.Dla porównania, standardowy kontroler PS5 często woła o ładowarkę już po 6–8 godzinach, więc różnica jest kolosalna.
Niestety, muszę zauważyć pewien brak, który staje się odczuwalny zwłaszcza w grach przygodowych stawiających na immersję – brak zaawansowanych wibracji haptycznych i adaptacyjnych spustów. Victrix Pro BFG Reloaded, jak wiele kontrolerów firm trzecich, nie obsługuje unikalnych funkcji DualSense (adaptacyjne opory spustów i zaawansowane haptyczne wibracje).
Oznacza to, że np. w grach eksploatujących te funkcje (jak Astro Bot czy Returnal) nie poczujemy tych samych efektów strzałów czy nawierzchni, co na oryginalnym padzie Sony. Wibracje oczywiście są obecne (dwa silniczki), ale mają standardowy charakter – ot, typowe, jak w padach poprzedniej generacji. Dla jednych to drobiazg, dla innych może być to minus obniżający immersję. Osobiście trochę brakowało mi adaptacyjnego oporu, ale rozumiem, że jest to kompromis za uzyskanie innych korzyści (takich jak lekkość spustów i dłuższa bateria). W każdym razie warto mieć świadomość, że przesiadając się na ten kontroler tracimy „ficzery” DualSense – coś za coś.
Victrix Pro BFG Reloaded – funkcje dodatkowe i oprogramowanie

Victrix Pro BFG Reloaded to nie tylko sprzęt, ale i oprogramowanie oraz dodatkowe funkcjonalności, które dopełniają obrazu całości. Kontroler jest wyposażony w cztery profile (sloty), między którymi można się przełączać w locie. Służy do tego dedykowany przycisk profile na tyle pada. Bezpośrednio na kontrolerze możemy też szybko mapować przyciski tylne – wystarczy kombinacja wciśnięcia przycisku profilu i wybranego przycisku, by przypisać mu inną funkcję.
To bardzo wygodne, gdyż nie wymaga użycia żadnej aplikacji w trakcie rozgrywki. Jeśli jednak chcemy pełnej kontroli, producent udostępnia aplikację Victrix Control Hub (na PC i Xbox) umożliwiającą zaawansowane ustawienia: pełne mapowanie dowolnych przycisków, regulację martwej strefy analogów i spustów, zmianę czułości, a nawet kalibrację gałek.
Jeśli chodzi o łączność i kompatybilność, pad wypada znakomicie pod względem wszechstronności. Wersja do PlayStation działa bezprzewodowo za pomocą dołączonego adaptera USB 2.4 GHz (bardzo łatwa konfiguracja – wystarczy wpiąć dongle do PS5 i włączyć kontroler, parowanie następuje automatycznie) albo przewodowo po podpięciu kablem.
Co ważne, na kontrolerze znajduje się przełącznik trybów, dzięki któremu jednym ruchem można zmienić tryb między PS5, PS4 a PC. Sprawdziłem – rzeczywiście, pad działa z PS4 bez problemu, a także z PC, rozpoznawany natychmiast po przełączeniu w dany tryb. To świetna wiadomość dla osób, które np. grają na kilku platformach lub chcą wykorzystać pada również do gier na komputerze. Warto wspomnieć, że pad nie posiada modułu Bluetooth – bezprzewodowo łączy się tylko przez własny nadajnik USB, więc np. do smartfona nie podłączymy go bez dodatkowych akcesoriów (choć komputer czy laptop również mogą skorzystać z dongle’a). Zasięg połączenia bezprzewodowego jest solidny (do ~10 m, w moim mieszkaniu sygnał był stabilny nawet przez ścianę). Opóźnienia nie zauważyłem – producent deklaruje input lag rzędu 5 ms w trybie przewodowym i ~9 ms na bezprzewodowym, co pokrywa się z moimi odczuciami (rozgrywka jest responsywna, nie czułem żadnego laga ani w bijatykach, ani w strzelankach).
Standardowo pad wyposażono w gniazdo audio 3,5 mm na dole – po podłączeniu headsetu do kontrolera uzyskamy na PS5 dźwięk przestrzenny Tempest 3D Audio (działa to analogicznie jak w DualSense). Dla porządku dodam, że wersja Xbox tego kontrolera (sprzedawana osobno) oferuje też licencję Dolby Atmos w słuchawkach i ma wbudowany Bluetooth, ale kosztem braku panelu dotykowego – natomiast testowana wersja PlayStation oczywiście posiada panel dotykowy z przodu (jak w oryginalnym padzie). Panel działa prawidłowo w grach, które go używają (np. mapy w grach). Niestety nie uświadczymy tu za to światełka LED ani głośniczka znanego z DualSense – te elementy również zostały pominięte, zapewne w celu oszczędzania baterii i redukcji wagi.
Na koniec tej sekcji warto wspomnieć o akumulatorze: jak już wcześniej zaznaczyłem, bateria 2000 mAh wystarcza nawet na 18–20 godzin działania na jednym ładowaniu. To świetny wynik przewyższający konkurencję i sprawiający, że praktycznie zapominamy o częstym ładowaniu. Pełne ładowanie przez USB-C trwa około 3 godzin. Można też grać z kablem bez żadnych przeszkód – przewód jest długi i w oplocie, więc wygodnie się z niego korzysta. Po rozłączeniu kabelka pad automatycznie przełącza się na tryb bezprzewodowy, co odbywa się płynnie.
Podsumowanie – czy warto kupić Victrix Pro BFG Reloaded?

Victrix Pro BFG Reloaded to kontroler niemal kompletny – łączący wygodę, precyzję i ogromne możliwości personalizacji. Po kilku tygodniach spędzonych z nim muszę przyznać, że trudno będzie mi wrócić do „zwykłego” pada bez pewnych funkcji, do których się przyzwyczaiłem (zwłaszcza tylne przyciski i wymienne moduły). Ten pad sprawdził się znakomicie w różnych gatunkach gier, udowadniając swoją wszechstronność.
Czy jest jednak pozbawiony wad? Nie do końca. Największe zastrzeżenie mam do konstrukcji spustów, które są dla mnie za duże i początkowo obniżały komfort gry – to kwestia ergonomii, która może zależeć od indywidualnych preferencji i rozmiaru dłoni. Ponadto, jak większość kontrolerów premium innych firm, Victrix Pro BFG Reloaded nie obsługuje adaptacyjnych triggerów ani zaawansowanych wibracji DualSense, co warto mieć na uwadze, jeśli cenicie te efekty. Dla niektórych minusem będzie też wysoka cena, choć w segmencie pro kontrolerów jest ona porównywalna z ofertami konkurencji.
Mimo tych uwag, uważam że zalety tego urządzenia wyraźnie przeważają nad wadami. Modularność i możliwość dostosowania pada pod siebie to coś, co naprawdę robi różnicę w codziennym graniu. Jeśli jesteś zapalonym graczem szukającym jednego kontrolera do wszystkiego i cenisz sobie personalizację oraz jakość wykonania – Victrix Pro BFG Reloaded zdecydowanie powinien znaleźć się na Twoim radarze.
Za dostarczenie kontrolera do testów dziękuję agencji Melmak #współpraca
Recenzja:
8
/
10
Plusy
Minusy












