World of Warcraft: Midnight – wrażenia z dodatku

Awatar Damian Cholewa
wow midnight recenzja

World of Warcraft: Midnight to powrót do Azeroth, który bardziej niż kolejne nowe otwarcie przypomina emocjonalny powrót do domu dla długoletnich fanów WoW-a.

Midnight to nowy dodatek do World of Warcraft, stanowiący środkową część trylogii Worldsoul Saga i koncentrujący się na konflikcie Światła z Pustką. Fabuła startuje w odnowionych północno-wschodnich regionach Królestw Wschodnich, gdzie Xal’atath rozpoczyna inwazję od ataku na Sunwell, a nad Azerothem pojawia się widowiskowa monumentalna burza Pustki przecinana włócznią Światła. Ta ekspansja nie próbuje wymyślić gry na nowo, tylko raczej wyciąga jej najbardziej klasyczne motywy, filtrując je przez współczesny design MMO.

Powrót do znanych miejsc

Najmocniejszym pierwszym wrażeniem Midnight jest odświeżone Silvermoon – stolica elfów przestaje być jedynie wspomnieniem z czasów Burning Crusade i zamienia się w pełnoprawne, tętniące życiem centrum dodatku. Miasto imponuje detalem, wertykalnym układem i nowymi wnętrzami, ale chwilami bywa też przytłaczające, bo wyraźnie projektowano je z myślą o lataniu, a nie piechotnym zwiedzaniu. Odnowiony Eversong Woods wciąż wygląda jak klasyczny las krwawych elfów, ale zaskakuje skalą zmian: zabliźnione blizny po inwazji Arthasa, więcej narracji środowiskowej i questy prowadzące gracza głębiej w temat fanatyzmu oraz tego, ile poświęcamy w imię Światła.

Midnight bardzo chętnie gra na nostalgii, ale rzadko robi to nachalnie – sporo questów przenosi nas do Lordaeronu i w okolice kultowych lokacji z początków WoW-a, jak Blackrock Mountain. Nawet jeśli nie pamiętasz tych miejsc z czasów vanilli, ich ciężar historyczny czuć dziś mocniej niż kiedykolwiek, bo w realnym świecie minęły już ponad dwie dekady od premiery gry. To wszystko składa się na bardzo specyficzne wrażenie – Midnight wygląda świeżo, ale emocjonalnie bardziej przypomina spotkanie ze starym znajomym niż odkrywanie zupełnie nowego kontynentu.

Centralnym motywem fabularnym jest starcie Światła z Pustką, ale Midnight stara się uciec od prostego podziału na dobrych i złych. Sztandarowe dobre frakcje i bohaterowie często okazują się dogmatyczni, ślepo wierzący we własną rację, a scenariusz lubi podcinać skrzydła tym, których dotąd traktowaliśmy jak nieskazitelnych herosów. Do tego dochodzą napięcia między Hordą a Przymierzem – Alliance ma w Silvermoon tylko ograniczony kredyt zaufania, a krótkie okresy neutralności szybko zastępują tradycyjne spięcia i polityczne tarcia.

Nowa specka i housing

Na poziomie czysto gameplayowym Midnight nie wywraca formuły WoW-a, ale wprowadza kilka istotnych zmian, które najmocniej odczują powracający gracze. Klasy i talenty bohaterów zostały przebudowane, w tym nowe drzewka hero talents, co szczególnie widać chociażby na Devourer Demon Hunterze – nowej hybrydzie z bardziej casterowym stylem, która nie każdemu fanowi klasy podpasuje od razu. Równolegle Blizzard dalej dąży do ograniczenia roli addonów w endgame, projektując mechaniki dungeonów i raidów tak, aby były czytelne bez całego pakietu wspomagaczy, ale nadal potrafiły zaskoczyć kreatywnością.

Największym pojedynczym dodatkiem systemowym Midnight jest rozbudowany housing, pozwalający graczom na stworzenie własnego domu w Azeroth z opcją zmiany planu pomieszczeń, dekoracji, ścian czy podłóg. Narzędzia personalizacji są zaskakująco rozbudowane i mogą wciągnąć na długie godziny, choć na obecnym etapie system jest dość wyizolowany od reszty dodatku i bardziej przypomina osobną minigrę niż integralny element progresji. W obecnej wersji zdarzają się też drobne bugi, np. przy dodawaniu kolejnych poziomów, ale nie psują one ogólnego wrażenia, że to krok w stronę głębszego życia społecznego i casualowej zabawy.

Na który, osobiście, czekałem bardzo długo, bo całe swoje życie w świecie MMO kojarzę z wyszukiwaniem gier tego gatunku z housing system.

To co zapowiadało się dobrze dowieźli

Od strony technicznej Midnight prezentuje się bardzo dobrze – nowe strefy imponują detalem, a odświeżone miasta i lasy wyglądają lepiej niż większość tego, co widzieliśmy w poprzednich dodatkach. Miejscami – szczególnie w Silvermoon – zaawansowana geometria i gęste zagęszczenie obiektów potrafią odbić się na płynności. Sam leveling jest płynny i dobrze wyreżyserowany, z mocnym wykorzystaniem voice actingu i animacji postaci, co każe mi myśleć, że questowanie w Midnight jest jedną z największych zalet dodatku.

Na tym etapie Midnight wygląda jak jedna z najmocniejszych ekspansji WoW-a od czasów Legionu – świetnie wykorzystuje istniejący świat, dopieszcza strefy i oferuje masę treści dla miłośników questowania oraz eksploracji. Wciąż pozostaje znak zapytania nad tym, jak w dłuższej perspektywie wypadnie endgame, balans klas i wsparcie sezonowe. Jeśli od lat myślisz o powrocie do Azeroth, Midnight jest jednym z tych dodatków, które potrafią przekonać, że to właśnie teraz jest na to najlepszy moment. Zwłaszcza jeśli po tylu latach gry w WoW-a jesteś po tej bardziej casualowej stronie i myślisz o tym, aby zadomowić się na wspomnianej planecie. Tym razem możesz, dosłownie!

Tymczasem wracam do dalszej gry. Jeśli nasze wrażenia ulegną zmianie, na pewno was o tym poinformujemy. Podsumowując, dodatek Midnight do World of Warcraft odbieramy pozytywnie.

Za kod do dodatku dziękujemy firmie CENEGA

Plusy

  • Odświeżona stolica Silvermoon
  • Dojrzała fabuła Światła i Pustki z ciekawymi zwrotami akcji
  • Przyjemny leveling
  • Rozbudowany housing dający przestrzeń do zabawy i życia społecznego

Minusy

  • Spadki płynności w miastach
0
0
0

Podziel się:

Awatar Damian Cholewa
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *