Elegancja i unikatowa prezencja klasy premium. Tak, te słowa zgrabnie podsumowują klawiaturę Keychron K2 HE. Dzięki polskiemu dystrybutorowi marki miałem okazję spędzić nieco czasu z tym modelem, który wywarł na mnie duże wrażenie. Chcesz dowiedzieć się więcej? Zapraszam do recenzji tego sprzętu.
Testowany model to wariant 75% należący do specjalnej serii HE (Hall Effect), wyposażony w magnetyczne przełączniki Gateron Double-Rail. Wersja Special Edition wyróżnia się drewnianymi wstawkami po bokach, co sprawia, że urządzenie już samą swoją prezencją przeczy klasycznym rozwiązaniom większości producentów klawiatur. Już na samym początku mojej przygody z tym sprzętem poczułem, że to klawiatura klasy premium – aluminiowa rama, masywne wstawki drewniane i przyjemnie chłodne, czarne klawisze PBT budują poczucie trwałości. Czy dalej było tylko lepiej?
Design i wykonanie Keychron K2 HE
Recenzowany sprzęt to naprawdę solidnie wykonana klawiatura. Posiada aluminiowy korpus, który uzupełniono eleganckimi drewnianymi listewkami po obu stronach. Zabieg ten nadaje całości wyjątkowo stylowy charakter, który tworzy naprawdę świetne wrażenie wizualne. Choć też wydaje mi się, że drewniane wstawki lepiej pasują do białej wersji kolorystycznej, tak czerń również jest bardzo elegancka. Szkoda tylko, że sam spód to nie metal, ale tworzywo (najpewniej ABS), choć tu też rozumiem, że zastosowanie go na tak dużej powierzchni mogłoby wywindować cenę.
Trzeba jednak pamiętać, że Keychron K2 HE waży niemal kilogram, co czyni ją dość ciężką, ale dzięki temu stabilną: nie ślizga się po biurku i niemal trzeba ją podnosić, aby ją przesunąć. Taka masa sprawia też, że klawiatura nie przesuwa się sama podczas intensywnego pisania. Niemniej jednak nie można jej przy tym uznawać za sprzęt doskonały do częstego podróżowania.

Na lewym boku urządzenia umieszczone zostały dwa przełączniki i port na przewód zasilający. Zabieg ten przekłada się na estetykę, gdyż taka koncentracja sprawia, że pozostałe “boczne” obszary nie są zakłócone np. wychodzącym kablem. Dwa wspomniane przełączniki służą do zmiany systemu (Windows/Android lub Mac/iOS), natomiast drugi obsługuje rodzaj komunikacji (2,4 GHz, USB albo Bluetooth). Z racji umieszczenia portu zasilania na boku, miło, że Keychron zadbał o dołączenie do zestawu kabla z kątowym gniazdem.
W pudełku znajdziemy też dongle’a 2,4 GHz, zapasowe nakładki klawiszy (m.in. z układem Windows), narzędzie do ściągania capów oraz, nietypowo, mały śrubokręt krzyżakowy i klucz imbusowy. Całość wygląda i sprawia wrażenie produktu premium: aluminiowe ścianki ładnie łączą się z drewnianymi listwami. Widoczne od zewnątrz cztery dobrze wypoziomowane śrubki mocujące nieco jednak psują prezencję drewna, szkoda, że nie są lepiej zamaskowane.
Komfort użytkowania klawiatury
K2 HE ma wysoko profilowane klawisze (wysokość frontowa 24,5 mm, łącznie z przełącznikami ok. 26 mm). Osobiście od razu poczułem, że to inna liga niż niskoprofilowe modele jak choćby Keychron K3. Klawiatura oferuje dodatkowe stopnie nachylenia dzięki podwójnym nóżkom rozkładanym u spodu. Należy jednak pamiętać, że profil urządzenia jest wysoki a co więcej, nie jest ona wyposażona w podpórkę. Wszystko to wymusza nieco bardziej uniesioną pozycję nadgarstków.

Przełączniki i wrażenia z pisania
Najciekawszy element K2 HE to oczywiście magnetyczne przełączniki Gateron Double-Rail Hall Effect (w wersji Purple Nebula). Zaprojektowano je podobnie jak analogowe spusty w kontrolerze DualSense: rejestrują nacisk za pomocą czujnika magnetycznego, bez fizycznego styku metal-metal. Efekt? Każde naciśnięcie jest bardzo płynne i „miękkie” – w zasadzie nie trzeba walić klawiszami do oporu, by zostały wykryte. Spodziewałem się większej sprężystości w górnym skoku, ale przełączniki reagują natychmiast nawet na bardzo lekkie dotknięcie (punkt aktywacji można ustawiać od ~0,2 mm do ~3,8 mm). Innymi słowy, można je „wyzerować” tuż po lekkim uniesieniu palca (tzw. Rapid Trigger), co poprawia czas reakcji – zaleta w szczególności w strzelankach czy szybkich grach.
W praktyce pisanie na tych przełącznikach jest bardzo przyjemne: są fabrycznie nasmarowane, a wnętrze klawiatury wypełniono dodatkową pianką EVA, więc dźwięk jest głęboki, tłumiony i nieprzeszkadzający (podobno klawisze brzmią bardziej „thocky” niż standardowy klik). Opuszczanie klawisza to niemal błyskawiczny reset – służą temu czujniki Halla i nadrzędne oprogramowanie, ale pod warunkiem, że ustawimy te parametry w aplikacji. Klawisze układają się ergonomicznie (profil OSA, nawiązujący do OEM), więc palce „przycupują” do centrum każdego klawisza w swobodny sposób.

Układ klawiatury i łączność
Recenzowana klawiatura Keychrona to klasyczny układ 75%: pełny rząd F, strzałki i część klawiszy nawigacyjnych (PgUp/PgDn, Home/End). Brakuje jedynie wydzielonego bloku numerycznego, co zresztą zrozumiałe w przypadku takich konstrukcji. Ważne: są też dodatkowe klawisze funkcyjne (np. ekran stop został wydzielony obok klawisza Del) oraz jeden więcej klawisz Ctrl przy strzałkach (uwielbiany przez użytkowników Mac do przełączania wirtualnych pulpitów). W skrócie, układ jest ergonomiczny i wygodny – nie miałem problemów z szybkim odnalezieniem klawiszy funkcyjnych czy ogólnym przyzwyczajeniem palców do niej.
Pod względem łączności Keychron K2 HE oferuje pełną elastyczność. Można go podłączyć przewodowo (przez USB-C) albo bezprzewodowo – do komputera lub tabletu przez adapter 2,4 GHz albo poprzez Bluetooth 5.2. Umożliwia parowanie z trzema urządzeniami jednocześnie i szybkie przełączanie między nimi skrótem klawiatury. Komunikacja przez kabel to jedno, ale wiadomo jak bywa z łącznością bezprzewodową: niekiedy miewa swoje problemy. W przypadku recenzowanej klawiatury nic takiego nie miało jednak miejsca.

Bateria w klawiaturze Keychron K2 HE
K2 HE dysponuje ogniwem 4000 mAh, które przy standardowym użytkowaniu wytrzymuje naprawdę długo. Podczas testu, przy włączonym RGB, energii starczało mi na 5 dni intensywnego pisania, przeglądania internetu i grania. W trybie bez blasku diod, byłem w stanie podwoić ten wynik co jest niezłym osiągnięciem.
Jeśli bateria spada poniżej pewnego poziomu, wystarczy wcisnąć Fn+B w trybie wireless, aby liczba pokazana na górnym rzędzie zamigała, sygnalizując stan naładowania. Oczywiście ładowanie zajmuje trochę czasu (2,4 A przez USB-C, ok. 5 godzin do pełna), ale obsługa jest płynna, a klawiatura potrafi także podtrzymywać swój stan uśpienia praktycznie bez opóźnień (po wybudzeniu działa prawie natychmiast). W praktyce trudno mi było rozładować ją w krótszym czasie.
Podświetlenie nie zadowoli fanów tego dodatku
Z pewnością nie nazwałbym tego modelu gratką dla fanów mocnego podświetlenia RGB. Nie zrozumcie mnie źle, takowe znajduje się na stanie tego urządzenia, ale ewidentnie widać, że nie gra tu ono głównej roli. Jest to spowodowane w głównej mierze tym, że blask podświetlenia ograniczają same keycapy. O co chodzi? Otóż są pełne, nie zaś nieprzezroczyste a do tego nie mają puddingowych wstawek. Dodając do tego fakt obudowania ramką dookoła skrajnych klawiszy i otrzymujemy sprzęt, którego blask przebija się tylko przez szczeliny między klawiszami. To z pewnością może się podobać każdemu, kto jest zmęczony agresywnymi wstawkami tego rodzaju, ale z drugiej strony nie przekona do siebie fanów tego rodzaju dodatków.



Nastrojowy underglow nie do końca będzie również czytelny dla osób, które w półmroku lubią polegać na oznaczeniach przycisków. W mocno zaciemnionym pomieszczeniu ich odczytanie pozostaje utrudnione. Jeżeli zależy Ci na mocnych wstawkach RGB, zdecydowanie postaw na inny model klawiatury. Na pokładzie są standardowe tryby efektów, a dodatkowo aż 22 predefiniowane sceny możemy w pełni konfigurować przez dedykowany przycisk lub webową aplikację.
Keychron Launcher Web App
Dodatkowe możliwości płyną z pełnego dostosowania działania każdego klawisza. Za pośrednictwem Keychron Launcher Web App (nie trzeba instalować lokalnie) można remapować klawisze, ustawiać makra i przede wszystkim – precyzyjnie ustalać punkty aktywacji i resetu. Dostępne są tryby takie jak „Dynamic Rapid Trigger” (klawisz resetuje się natychmiast po lekkim uniesieniu palca) oraz „Dynamic Keystrokes” (cztery akcje na jednym klawiszu w zależności od głębokości naciśnięcia – przykładowo półnacisk spowoduje wolniejszy ruch postaci, a pełen naciśnięcie sprint). Osobiście do codziennego pisania nie zmieniałem zbyt wiele w tych ustawieniach, ale doceniam ich potencjał do grania lub obsługi zaawansowanych aplikacji. Na pewno jednak nie brakuje tu zaawansowanych funkcji, nawet jeśli przeciętny użytkownik użyje ich głównie do dopasowania siły nacisku pod siebie. No i wreszcie: webowe rozwiązanie to świetna sprawa, Keychron idzie kolejny raz użytkownikowi na rękę!
Elegancja, która nie ogranicza tej klawiatury jedynie do zastosowań stricte biurowych
Keychron K2 HE jest typowo uniwersalną klawiaturą, więc opisywałem ją przez pryzmat różnych zastosowań. W codziennej pracy biurowej czy innych profesjonalnych zastosowaniach sprawdza się znakomicie. Dzięki niezłej precyzji i cichej pracy przełączników pisze się na niej szybko i wygodnie. Przemyślane profilowanie klawiszy minimalizuje błędy literówek, a obecność wszystkich potrzebnych klawiszy (w tym strzałek) bez „dziur” w konstrukcji zwiększa wygodę. W zastosowaniach biurowych K2 HE oferuje bardzo dobre wrażenia pisania (gładkie, jednorodne przełączniki, dużo materiałów tłumiących wewnątrz) i jest praktycznie bezgłośna, więc spokojnie można jej używać w otwartym biurze. Oczywiście przy pracy dłużej warto mieć podkładkę pod nadgarstki, bo jej spory profil mógłby być męczący dla niektórych osób bez podparcia dla nadgarstków.

Dla graczy klawiatura K2 HE również ma wiele do zaoferowania. Analogowe czujniki Hall Effect pozwalają np. ustawiać każdy klawisz, by reagował na bardzo lekki dotyk – idealne dla szybkich gier FPS. Funkcje Rapid Trigger czy wielopoziomowe naciśnięcia („Walking/Sprinting”) dają możliwość uzyskania efektu jak na padzie z triggerem – to coś, czego nie zapewnia zwykła klawiatura. Nie zauważyłem żadnych opóźnień czy nieprzyjemnych lagów; wręcz przeciwnie, testy potwierdzają niemal idealny czas reakcji (1000 Hz we wszystkich trybach przewodowych/2.4 GHz). Dzięki temu każda gra reaguje bardzo płynnie, a ja osobiście odczuwałem przewagę choćby przy precyzyjnych ruchach.
Jeśli chodzi o używanie jej w podróży czy z urządzeniami mobilnymi – trzeba pamiętać, że waży blisko kilogram, więc w plecaku poczujesz tę masę. Mimo to możliwość sparowania z tabletem czy telefonem (nawet do 3 naraz) to wygoda dla kogoś pracującego na kilku sprzętach. Wytrzymała bateria chroni przed częstym ładowaniem, więc spokojnie możemy zabrać ją w podróż bez obaw o ciągłe szukanie gniazdka. Jedynym ograniczeniem jest brak dedykowanych klawiszy multimedialnych – poziom głośności czy zmiana utworu odbywa się przez funkcje podrzędne Fn, co nie każdemu musi odpowiadać. W ogólnym rozrachunku Keychron K2 HE doskonale radzi sobie jako klawiatura do użytku uniwersalnego: szybka i responsywna w grach, a co równie ważne, także piękna w swojej ponadczasowej elegancji.
Myszkę do recenzji dostarczył dystrybutor #współpraca – nie miało to żadnego wpływu na wyrażone tu opinie
Recenzja:
8
/
10
Plusy
Minusy
Sprawdź nasze inne recenzje sprzętu marki Keychron:












