Glorious Model O3 Wireless – recenzja myszki. Czy świetny system zasilania czyni myszkę doskonałą?

Awatar Błażej Charzyński
Glorious Model O3 Wireless

Kojarzycie tę scenę z filmu Gwiezdne wojny: Część III – Zemsta Sithów, gdy Palpatine krzyczy „Power! Unlimited power!”? Użytkowanie myszki Glorious Model O3 Wireless sprawiło, że doskonale ją sobie przypomniałem!

Ta legendarna scena (znana także tym, którzy nie do końca miłują uniwersum SW, wszak niejako urosła już do roli mema sytuacyjnego) pojawiła się całkowicie nieprzypadkowo w mojej głowie. Wszystko za sprawą podejścia Gloriousa do kwestii zasilania w swoim nowym bezprzewodowym flagowcu. Zastosowany tu system baterii wymiennych nie jest czymś nowym, ale rozwiązania amerykańskiej marki sprawiają, że pod pewnymi względami mamy tu coś, czego osobiście nie przypominam sobie w innych modelach – w zasadzie aż trzy baterie. Ta nietypowa liczba ogniw sprawia, że możemy mówić o „nieskończonej energii” (choć spokojnie, do spektakularnego łamania praw fizyki tu nie doszło, wciąż ładowanie gra tu rolę), to jednak nie sądzę, aby była to najważniejsza część myszki dla gracza.

Nie zrozumcie mnie źle: zasilanie bezprzewodowe JEST ważne w przypadku urządzeń bezprzewodowych, ale inne aspekty również mają znaczenie. I w wybranych przypadkach nie mogę jasno stwierdzić, że wszystko gra. Pora więc odpowiedzieć sobie na wszystkie niewiadome – po około 2 tygodniach pracy i rozrywki z flagowcem Gloriousa, mam na jego temat w pewnych kwestiach podzielone zdanie.

Glorious Model O3 Wireless – specyfikacja najważniejszych parametrów

Kilka miesięcy temu recenzowałem inny model tej marki, mianowicie Model O Eternal – obecnie recenzowany sprzęt to jednak zupełnie inna półka jakości, oferowanych funkcji a także i ceny. Poniżej znajdziesz wszystkie najważniejsze dane dotyczące specyfikacji Glorious Model O3 Wireless.

Komponent Specyfikacja
Oferowana łączność Bezprzewodowa (2,4 GHz / Bluetooth) i przewodowa (przewód USB-C)
Kształt Symetryczny
Do dłoni Prawej
Liczba przycisków 6 (plus 1 pod spodem)
Liczba baterii 2 wymienne moduły, 1 ogniwo wbudowane
Sensor BAMF 3.0 30k
Zakres DPI 50–30000
IPS 750
Polling rate do 1000 Hz (przewodowo), do 8000 Hz (bezprzewodowo)
Przełączniki Glorious Optical
Waga 66 g
Ślizgacze PTFE
Estymowana żywotność przełączników 120 milionów
Estymowana praca baterii do 71 godzin (2,4 GHz), do 130 godzin (BT)
Dodatki Hub ładujący, dongle USB-A, przewód USB-A do USB-C
Dostępne kolory Biały / Czarny
Cena Około 699 złotych

Pierwszy kontakt – design myszy

Amerykanie lubują się w konstrukcjach plastra miodu, szeroko kojarząc się z tym rozwiązaniem, jednak tym razem nie ma to miejsca. Oba najnowsze modele, czyli recenzowany tu Model O3 i Model D3 posiadają lity korpus. Jeżeli jednak lubisz spoglądać we wnętrze swojego gryzonia, wciąż masz taką możliwość, ale do tego jeszcze wrócę. Model O3 to symetryczna konstrukcja w obu swoich edycjach (różnica polega jedynie w sposobie komunikacji), jednak nie jest to klasyczny monolit – grzbiet urządzenia do niejako dwie odrębne sekcje. Przyciski główne są oddzielone od korpusu za pomocą paska podświetlenia RGB, który przebiega przez środek urządzenia, rozgałęziając się ku bokom. Oba przyciski główne są sporych rozmiarów, pod scrollem natomiast znalazło się miejsce na dodatkowy przycisk (domyślnie zmienia DPI, ale można go dowolnie konfigurować w sofcie).

Oba boki urządzenia wyprofilowano na kształt piramid, nad którymi przebiegają wstawki RGB. Są praktycznie takie same, różnice tkwią w tym, że z lewej strony mamy dostęp do dwóch przycisków, natomiast na prawym boku umieszczono nazwę urządzenia (logo Glorious znajduje się na korpusie). Choć myszka jest symetryczna, raczej nie polecam jej leworęcznym. Główne przyciski można zmienić, ale traci się dostęp do obu przycisków po lewej stronie.

Glorious Model O3 Wireless wraz z bateriami i hubem
InfinitePlay w całej swojej postaci – w kadrze brakuje jedynie kabla, ale te baterie i tak sprawiły, że praktycznie o nim zapomniałem

Łącznie mamy tu ich sześć i jeden dodatkowy na spodzie. Są to: dwa główne, rolka (całkiem przyjemna w użyciu, pokryta gumą, choć dosyć twardą), przycisk pod rolką, dwa po boku, i wspomniany dodatkowy „pod podwoziem”. O samym froncie nie ma co wiele mówić: znalazło się tam miejsce na gniazdo USB-C dla kabla zasilania. Natomiast przeciwległa strona myszy to gniazdo na wymienne baterie.

Co zaskakujące, całkiem sporo mogę powiedzieć o spodniej części urządzenia. Mamy tu aż 6 ślizgaczy, każdy wykonany z PTFE, co jest dużą zaletą tego modelu. Co ważne: nie zabrakło też ślizgacza okalającego sensor, co nadmieniam jako zaletę, bo ma realne przełożenie na działanie urządzenia. Są również cztery wyprofilowane miejsca, choć zdaje mi się, że nie na ślizgacze, tylko po prostu jako wstawki. Mamy tu też jeden dodatkowy przycisk oraz diodę, która informuje o poziomie DPI (nieco moim zdaniem niepotrzebny dodatek). Ciekawym dodatkiem na spodzie jest… okno. Tak, nie ma tu pomyłki – plastikowe okienko zlokalizowano pod baterią, co sprawia, że możemy zerknąć wewnątrz myszki, gdy nie ma ogniwa. Cóż, można zrezygnować z plastra miodu, ale Glorious i tak znajdzie sposób, aby nie ukrywać swojego wnętrza.

Powierzchnia urządzenia pokryta została wyczuwalnie chropowatą fakturą, która jest miła w dotyku.  Choć zabrakło tu gumowych wstawek w miejscach chwytu, nie mam jednak zastrzeżeń do tego, że mysz mogła się wyślizgiwać podczas użytkowania. Korzystając z fingertip grip nie miałem problemów z korzystania z urządzenia, nawet pomimo większych rozmiarów dłoni – mysz nadaje się również do dwóch pozostałych chwytów, gdyż jest dosyć długa. Jej poślizg jest naturalny i nic go nie utrudnia – miałem obawy co do wystającej baterii, ale nawet z dłonią na korpusie, nie zahaczamy o nią. Całość zmieściła się w 66 gramach – nie jest to wiele, ale zdecydowanie nie określiłbym tego jako „ultralight” (co sam Glorious robi). Koniec końców: jakość wykonania i kształt stoją na bardzo wysokim poziomie, moja dłoń od razu naturalnie przylgnęła do urządzenia.

Bateria w myszce Glorious Model O3 Wireless
Bateria delikatnie wystaje poza obrys obudowy, ale nie wywołuje to dyskomfortu w trakcie użytkowania

Przełączniki w Glorious Model O3 Wireless

Topowy model marki wyposażono w przełączniki optyczne, które producent deklaruje, że zniosą 120 milionów kliknięć. Trudno było mi to zweryfikować w dwa tygodnie, ale mam inne zastrzeżenia, które towarzyszyły mi już po kilkunastu pierwszych klikach. Otóż LPM brzmi wyraźnie inaczej, niż PPM. Pomimo faktu, że są one optyczne, lewy przycisk wydaje dźwięk zbliżony do metalicznego odgłosu. Przyznam, że nie wiedząc tego, stwierdziłbym, że zastosowano tu klasyczne przełączniki mechaniczne.

Miałem wrażenie, że winą są sporych rozmiarów przyciski i zależne jest to od miejsca nacisku. Nic z tych rzeczy – PPM brzmi lepiej i tak samo, niezależnie od miejsca kliku. W zależności od nacisku, dźwięk LPM jest jakby płytszy, jak też wspomniałem: metaliczny, brak tu konsekwencji w brzmieniu.

Dźwięk przełączników jest również bardzo słyszalny. Miałem do czynienia z flagowymi modelami innych marek (jak choćby Logitech) i tego rodzaju sytuacje nie miały tam miejsca: każdy klik był miękki i płynny. Tu zaś mam wrażenie, że coś mocno nie zagrało. I według informacji znalezionych w sieci: ta przypadłość nie jest ograniczona jedynie do mojego modelu. W myszce wycenionej na 700 zł, sprawia to złe wrażenie.

Nieskończone zasilanie? System InfinitePlay w Glorious Model O3 Wireless

Amerykański producent podszedł do kwestii zasilania w nieco inny sposób. Otóż nie mamy tu do czynienia z jednym ogniwem większych rozmiarów, które byłoby wbudowane w bebechy myszki, ale zastosowano system wymiennych baterii. Odnoszę wrażenie, że metoda ta nie była przesadnie wykorzystywana w ostatnich modelach na rynku. Glorious postanowił to zmienić w swoim najnowszym flagowcu – na czym polega system ochrzczony mianem InfinitePlay?

Mamy tu dwie wymienne bateryjki oraz hub ładujący. Naładowaną baterię wkładamy do myszki, natomiast drugą umieszczamy w hubie. Co jednak w przypadku, gdy trzeba je wymienić? Czy oznacza to, że myszka wtedy pada? Wtedy do akcji wchodzi system Guardian – jest to na stałe zaimplementowane ogniwo w myszce, które uaktywnia się, gdy wyjmiemy baterię z myszki lub gdy wydrenujemy ją z energii. I sam Guardian nie jest baterią na minuty: producent chwali się, że jest on w stanie podtrzymywać urządzenie przez 14 godzin. Całość działa bardzo dobrze – wyjęcie baterii natychmiast uaktywnia wbudowany moduł, nie ma więc mowy o utracie łączności.

bateria 200 mAh
Odpowiednie włożenie baterii w hub i myszkę ma znaczenie – przyznam, że mogłoby to być odrobinę wyraźniej oznaczone

Jeżeli chodzi o hub to również bardzo sprytnie zaprojektowane urządzenie. Pełni ono rolę nie tylko stacji ładującej baterię, ale dostarcza informacji. Z jego pomocą sprawdzimy i zmienimy nie tylko DPI (dlatego wyżej wspominałem o tym, że dioda na spodzie myszki jest niepotrzebna), ale także polling rate oraz stan naładowania baterii w myszce i hubie. Wymagać to jednak będzie zapamiętania kolorów, gdyż zastosowano tu diody i nie zawsze wyświetlają się te najbardziej domyślne barwy. Wreszcie mamy tu też dwa porty: USB-A i USB-C. Pierwszy służy do wpięcia nanoodbiornika, drugi na kabel podłączany do PC/laptopa.

Muszę przyznać, że w nazwie InfinitePlay przesady nie ma, gdyż rzeczywiście na upartego możemy tu wcale nie korzystać z kabla zasilającego. Nie ma tu konieczności odkładania myszy na ładowarkę lub spinania jej na kabel. Choć takowy jest dołączony, przez 2 tygodnie skorzystałem z niego tylko raz: podczas aktualizacji firmware’u, gdzie był niezbędny.

Wydajność baterii

System InfinitePlay nie ma już tajemnic, więc pora na surowe liczby: jak to wszystko wypada w warunkach testowych? Zanim jednak do tego przejdę muszę oddać Gloriousowi to, że z powodzeniem wyzbył się u mnie przejmowaniem o stan baterii. Wymienne moduły skutecznie eliminują myślenie w stylu „za X godzin będę musiał pamiętać o kablu”. Rozbicie jednego dużego ogniwa na trzy pozwala też odciążyć myszę, choć wymusza to mniejszą pojemność ogniw, a przez to też częstszą wymianę na linii myszka-hub (co jednak odbywa się szybko).

Informacji o konieczności ładowania z pewnością tu nie przeoczysz. Nie ma konieczności korzystania z apki, gdyż diody będą migać, podobnie jak podświetlenie RGB: na czerwono. Co do baterii: znalazłem informacje, że każda z nich ma 200 mAh, co w połączeniu z systemem Guardian daje według producenta do 71 godzin na radiówce lub do 130 godzin na BT. Czy tak wyszło w praktyce?

Spód i hub myszki
„Podwozie” myszki widoczne z diodą DPI, przyciskiem i oknem pod baterią. Dużym plusem jest aż 6 ślizgaczy w tym modelu. Po prawej znajduje się hub myszki, który służy jako odbiornik (ma port USB-A na dongle’a) oraz źródło informacji na temat stanu baterii w myszce, hubie oraz wartościach DPi i polling rate’u

Na pewno nie z włączonym RGB. Co więcej, aby wykręcić taki wynik musimy zrezygnować nie tylko z blasku podświetlenia, ale także ograniczyć się do 1000 Hz polling rate (choć to żaden kłopot – dla większości użytkowników to domyślna wartość do gier).

Co warte zaznaczenia: ocena pracy bezprzewodowej nie sprowadza się do korzystania z jednej baterii. Choć wymaga to wymiany, oceniam tu kombinację trzech systemów: obu wymiennych baterii i zapasowego systemu Guardian. Większość użytkowników korzysta z 1600 lub 3200 DPI, 1000 Hz i z aktywnym podświetleniem. W takich warunkach trzy ogniwa oferują łącznie kolejno około 50 i 40 godziny pracy. Zadowalający wynik, a co więcej: praktycznie nieodczuwalny, gdy nadchodzi pora ładowania.

Sensor Glorious Model O3 Wireless

W codziennym użytkowaniu, zarówno w grach, jak i pracy, zastosowany tu sensor autorski BAMF nie sprawiał żadnych problemów. Choć doświadczyłem raz sytuacji utraty możliwości poruszania kursorem, podejrzewam, że była to krótka „czkawka” oprogramowania. W swojej pracy jest on w stanie wykręcić 30000 DPI przy 750 IPS maksymalnego ruchu. Warto jednak odnotować, że żaden ze mnie pro gracz, który wykorzystałby drzemiącą w tej myszce moc, to jednak zdaje się, że najbardziej wymagający mają prawo, aby lekko kręcić nosem.

Wysoki parametr DPI to często sztuka dla sztuki, ale już maksymalna prędkość śledzenia sensora to coś, co zwraca uwagę graczy profesjonalnych i tych najbardziej wymagających. Nie zrozumcie mnie źle, 750 to wysoka wartość, ale na rynku dostępne są myszki konkurencji, które oferują na tym polu więcej. Zwłaszcza, że mamy tu do czynienia z flagowym modelem (przynajmniej obecnie) marki, od którego można oczekiwać więcej. Sensor BAMF to bardziej konkurent dla średniego segmentu myszek i wyraźnie odstaje na tle innych marek, które również mają swoje flagowce.

Oprogramowanie Glorious CORE

Obecnie dołączona do hardware’u peryferyjnego apka to już standard. Nie inaczej jest w przypadku Glorious Model O3 Wireless, który od razu został wykryty przez aplikację Glorious CORE. Co możemy z jej mocą dokonać? 

Aplikacja jest przejrzysta i umożliwia modyfikowanie i zapisywanie profili, zmianę parametru DPI, podobnie jak polling rate, aktywację Motion Sync, zmianę lift-off distance, LOD oraz czas, po upływie którego mysz przechodzi w tryb bezczynności (wygaszając m.in. podświetlenie). Mamy tu też sekcję podświetlenia, gdzie zmienimy tryb, prędkość i jasność.

Jest tu więc wszystko, co niezbędne do zarządzania myszką bezprzewodową poza jednym drobnym szczegółem. Nie znalazłem metody tworzenia macro przypisanego do danego klawisza. To zaskakujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że opcja jest dostępna w innych produktach tej firmy. Niemniej jednak zostanie to pewnie zmienione w przyszłej aktualizacji.

Sama forma aplikacji Gloriousa jest przystępna oczom. Wszystko prezentuje się estetycznie i nie wywołuje zgrzytu zębów. Apka dostarcza również informacji na temat stanu naładowania baterii – i to wszystkich. Mam tu jednak pewne zastrzeżenia, gdyż nie jestem fanem tego, że nie ma tu dokładnych wartości procentowych. Zamiast tego mamy klasyczną ikonkę baterii z kilkoma paskami, co bardziej symbolizuje stan naładowania. Znacznie bardziej preferowałbym dokładniejsze wartości w apce. Muszę odnotować jeszcze fakt, że niekiedy apka nie odnotowuje umieszczenia baterii w hubie – informuje, że jest on pusty, mimo że jest ładowany i sam hub potwierdza obecność stosownym kolorem diody. Jedynym rozwiązaniem jest restart aplikacji.

Werdykt: nie mogę polecić jej z czystym sercem za takie pieniądze

W rzemiośle recenzencki bywa tak, że trafia się urządzenie, który sprawia duże kłopoty podczas ostatecznego werdyktu. Z jednej strony, nie jest koszmarną wtopą, którą bez żalu można odradzić każdemu, z drugiej natomiast wiele rzeczy niedomaga a i jego cena jest bardzo wysoka. Takim właśnie przypadkiem jest model Glorious Model O3 Wireless.

W sklepie Morele.net jest on obecnie dostępny za 699 złotych, natomiast na oficjalnej stronie producent żąda za niego 723 złote. To półka cenowa zarezerwowana dla myszek z elity, prawdziwych flagowcow, które nie odstają na żadnym polu – niestety, recenzowany model nie może tak o sobie powiedzieć, gdyż potknięć jest tu za dużo.

Najwyższa półka cenowa jest również bardzo ciasna, a konkurencja nie wybacza błędów. Odnoszę wrażenie, że Glorious cały wysiłek projektowy włożył w fantastyczny system InfinitePlay, który rzeczywiście zmienił moje nastawienie w temacie ładowania. Nie jest to jednak wszystko, co decyduje o jakości gryzonia. Rezygnacja z systemu wymiennych baterii z pewnością sporo urwałaby z ceny urządzenia, lokując je w średnim segmencie, gdzie z pewnością Model O3 Wireless byłby sukcesem.

Za dostarczenie myszki Glorious Model O3 Wireless do recenzji dziękujemy dystrybutorowi

Sprawdź też inne recenzje myszek, jakie pojawiły się na naszym blogu:

Plusy

  • Świetny system InfinitePlay z wymiennymi bateriami
  • Wysoka jakość wykonania
  • Całkiem ładne podświetlenie, choć to w 100% subiektywna opinia
  • Trzy tryby łączności
  • Świetnie leży w dłoni
  • Sześć ślizgaczy z PTFE
  • Dwie wymienne baterie i wbudowany akumulator
  • Intuicyjny software
  • Waga
  • Hub z przydatnymi diodami, które informują o 4 parametrach
  • 130 milionów kliknięć na przełączniku

Minusy

  • Bardzo wysoka cena
  • Problemy z pracą lewego przełącznika
  • Mała liczba dodatków (np. brak wymiennych ślizgaczy)
  • Dwie diody DPI, wystarczyłaby jedna
  • Z pewnością nie jest to model ultralight
  • Aspiruje do topowego segmentu, na tle którego odstaje
  • Sensor ze średniej półki
  • Brak możliwości tworzenia Macro w apce
4
0
0

Podziel się:

Awatar Błażej Charzyński
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *