Niedawno miałem okazję przedpremierowo zagrać w Code Vein II. Jedynka spotkała się z ogólnie pozytywnym odbiorem wśród graczy, ale czy sequel powtórzy sukces? Szczerze – jest na to ogromna szansa!
Minęło ponad sześć lat od premiery Code Vein – soulslike’a w klimacie mrocznego anime, który skradł serca wielu graczy swoją dynamiczną walką i unikalnym systemem partnerów. Nic dziwnego, że na wieść o kontynuacji, Code Vein II, oczekiwania poszybowały w górę. Dostałem wyjątkową szansę, by zagrać w ten tytuł przed premierą i już od pierwszych minut czułem, że twórcy mierzą jeszcze wyżej. Teraz, po intensywnym playteście, mogę śmiało podzielić się entuzjazmem – to tytuł, na który zdecydowanie warto czekać.
Code Vein II i jego przytłaczający świat
Kiedy po raz pierwszy wyruszyłem na ponure ulice miasta w Code Vein II, od razu uderzył mnie gęsty, mroczny klimat tej gry. Ruiny postapokaliptycznego świata wyglądają przepięknie w swojej grozie – detale otoczenia opowiadają historię upadku, a ponury krajobraz potrafi jednocześnie zachwycić i zaniepokoić.
Eksploracja takich lokacji to czysta przyjemność; każdy zakamarek kryje sekrety, a gra nagradza ciekawość gracza ukrytymi skarbami i fragmentami fabuły. Co więcej, twórcy dodali element w postaci podróży w czasie, który sprawia, że odkrywanie świata jest jeszcze ciekawsze – skakanie między zrujnowaną przyszłością a wydarzeniami sprzed stu lat zapewnia różnorodność lokacji i dodatkowo angażuje w fabułę. Często zatrzymywałem się, by podziwiać widoki lub chłonąć atmosferę. Świat Code Vein II wciąga i nie mogę doczekać się, aż dane mi będzie odkryć go więcej.
Sprawdź też: Premiery gier. W co warto zagrać w tym roku?
Soulslike po swojemu
W starciach Code Vein II pokazuje klasę – walka jest dynamiczna, wymagająca i daje mnóstwo satysfakcji. Każde starcie zmusza do pełnej koncentracji: wrogowie są groźni, a bossowie potrafią zaskoczyć efektownymi atakami. System walki przypomina gry soulslike, ale jest bardziej dopracowany i płynny; ciosy mają odpowiednią wagę, uniki i parowanie działają intuicyjnie, a różnorodność uzbrojenia pozwala dobrać styl pod siebie. Arsenał obejmuje szybkie miecze jednoręczne, potężne dwuręczne ostrza, strzelające bagnety, a nawet magiczne, runiczne klingi – dzięki takiej różnorodności każda potyczka może wyglądać inaczej.

Na osobne brawa zasługuje także system partnerów, który powraca w jeszcze lepszej formie. Mój towarzysz nie tylko dzielnie walczył u mojego boku – odciągając uwagę przeciwników i wspierając mnie swoimi umiejętnościami – ale teraz mogliśmy też wykonać spektakularne połączenie sił w krytycznych momentach. Ta nowa mechanika, pozwalająca na chwilowe scalenie mocy z partnerem, uratowała mi skórę podczas trudnego starcia z bossem i dostarczyła niezapomnianych wrażeń. Dzięki partnerowi samotna wędrówka przez mroczne lokacje staje się mniej przytłaczająca, a jednocześnie gra nie traci nic z wyzwania – to wciąż wymagająca przygoda, ale bardziej przystępna dla tych, którzy lubią mieć u boku kompana.
Postać skrojona dokładnie pod mój styl
Jeśli coś spodobało mi się równie mocno jak walka, to właśnie rozbudowana personalizacja postaci. Już na starcie spędziłem długie minuty w edytorze postaci, tworząc bohatera dokładnie według mojej wizji – opcje były niemal nieskończone. Szczegółowy kreator pozwala dostosować wszystko: od wyglądu twarzy i fryzury, przez strój i dodatki, aż po kolor świecących oczu Revenanta. W efekcie można wykreować unikalną postać, z którą naprawdę można się utożsamić.
Jednak personalizacja nie kończy się na wyglądzie – system rozwoju i dostosowywania stylu gry jest równie imponujący. Code Vein II pozwala swobodnie eksperymentować z klasami i umiejętnościami – w każdej chwili mogłem zmienić tzw. krwisty kod (specjalizację postaci) i dostosować zestaw zdolności do moich upodobań. Chcesz walczyć ciężkim mieczem jako tank, czy może wolisz szybkiego łowcę korzystającego z magii krwi na dystans? Nie ma problemu – gra daje narzędzia, by zbudować wymarzony styl walki. Tak szerokie możliwości dostosowania bohatera sprawiły, że czułem pełną kontrolę nad rozgrywką i jeszcze mocniej zżyłem się z moją postacią.
Wydajność, oczekiwania i podsumowanie
Trzeba się naprawdę postarać, by doszukać wad w testowanej wersji Code Vein II – jedynym zauważonym minusem były drobne spadki płynności w bardzo zatłoczonych scenach walki. Gdy na ekranie roiło się od efektów, animacja potrafiła nieco zwolnić. Na szczęście nie zdarzało się to często i nie psuło ogólnego wrażenia płynnej rozgrywki. Mam też na uwadze, że testowałem wczesną wersję gry, więc wierzę, iż twórcy zdążą jeszcze zoptymalizować grę przed premierą.
Poza tym drobiazgiem Code Vein II robi już teraz świetne wrażenie techniczne – grafika nowej generacji zachwyca szczegółowością i klimatycznymi efektami, a czasy wczytywania praktycznie nie istnieją. Ogólnie rzecz biorąc, najmocniej zachwyciły mnie dynamiczne walki oraz ogrom możliwości personalizacji postaci, ale pozostałe elementy również trzymają bardzo wysoki poziom.
Po kilku godzinach spędzonych z Code Vein II mam bardzo jasne odczucia – to dokładnie ta kontynuacja, na którą liczyłem. Gra rozwija wszystko to, co działało w pierwszej części, a jednocześnie dodaje nowe systemy i pomysły, które realnie wpływają na rozgrywkę. Walka jest bardziej dynamiczna, system partnerów wyraźnie pogłębiony, a personalizacja postaci daje ogromną swobodę budowania własnego stylu gry.
Jeśli finalna wersja utrzyma poziom zaprezentowany podczas playtestu i poprawi te drobne niedociągnięcia, Code Vein II ma wszystko, by być jednym z najmocniejszych action RPG w swoim segmencie. Ja po tym pokazie nie mam wątpliwości – na premierę czekam z dużym entuzjazmem.
Za udział w pokazie przedpremierowy dziękuję firmie CENEGA






