Tony Hawk’s Pro Skater 3+4 to remake, na który czekałem z niecierpliwością. Świetnie wspominam 1+2, ale to właśnie na trójce i czwórce spędziłem więcej czasu te ponad 20 lat temu. Czy w odświeżonej wersji dalej dają czadu?
Tony Hawk’s Pro Skater 3+4, czyli powrót do przeszłości
Seria Tony Hawk’s Pro Skater to jedna z tych marek, które zdefiniowały całe pokolenie graczy. Ba! Sam zajawiony grami z Antonim Jastrzębowskim zajarany byłem deską i wspólnie ze znajomymi próļowaliśmy swoich sił na podwórku. Upadków, nieudanych prób itp. nawet nie zliczę, ale jakże miło wracać wspomnieniami do tych chwil. Jednak ja nie o tym!
Trójka i czwórka THPS – wydane odpowiednio w 2001 i 2002 roku – były szczytowym momentem złotej ery deskorolkowego szaleństwa. Kiedy w 2020 roku udany remake THPS 1+2 przywrócił serię do życia, fani zaczęli marzyć o odświeżeniu kolejnych części. Activision odpowiedziało – Tony Hawk’s Pro Skater 3+4 pojawiło się jako kontynuacja, ale nie obyło się bez kontrowersji.
Bo choć mechanika jazdy wciąż potrafi zachwycić, a wiele kultowych poziomów wraca w świetnej formie, to decyzje dotyczące THPS 4 podzieliły społeczność. Czy warto wrócić na wirtualną deskę? I czy nostalgia wystarczy, gdy brakuje istotnych elementów oryginału?
Śmiganie na desce to dalej ogromny FUN

Jeśli chodzi o czystą jazdę – Tony Hawk’s Pro Skater 3+4 nadal sprawia mnóstwo radochy! Remake zachowuje ten sam płynny rytm, który sprawia, że zrobienie kilkudziesięciosekundowego combosa daje ogromną satysfakcję. Manuale, revert, spine transfer – wszystkie znane techniki powracają, umożliwiając płynne łączenie tricków i bicie własnych rekordów punktowych. Myślałem, że mój mózg jest zbyt spaczony Sessions: A Skate Sim i trudno bę∂zie mi się cieszyć rozgrywką, ale jednak nie było tak źle.
Gra bazuje na sprawdzonym silniku z THPS 1+2 Remake, dzięki czemu kontrola postaci jest precyzyjna, a responsywność – wzorowa. Każdy trick „wchodzi” z naturalną lekkością, choć wymagane są refleks i dobry timing. Równie dobrze wypadają nowe systemy celów: klasyczne, pro i platynowe wyzwania pozwalają wycisnąć z poziomów jeszcze więcej.
Nie obyło się jednak bez drobnych zgrzytów. Zdarzają się momenty, w których postać blokuje się na krawędziach lub nie łapie grinda mimo oczywistego kontaktu. Niektóre postacie mają też dziwnie wyważone hitboxy, co wpływa na dokładność trików w ciasnych przestrzeniach. Mimo to rdzeń rozgrywki pozostaje bardzo mocny – to nadal ta sama, uzależniająca jazda, dla której pokochaliśmy serię ponad dwie dekady temu.
Pogadajmy o THPS4…
Jednak nie mogę przejść obojętnie wobec tego, co stało się z THPS4. Zdecydowanie największym rozczarowaniem Tony Hawk’s Pro Skater 3+4 jest sposób, w jaki potraktowano „czwórkę”. O ile trójka została odtworzona z dużym szacunkiem do oryginału, tak THPS 4 przeszło dziwną transformację – na poziomy udające wcześniejsze części. Oznacza to porzucenie otwartej struktury rozgrywki na rzecz klasycznego, dwuminutowego licznika czasu, w którym wykonujemy zadania.
To uderza w samą tożsamość tej odsłony, która przecież była momentem przełomu dla serii. Wtedy po raz pierwszy zrezygnowano z presji czasu, oddano graczom swobodę eksploracji i wprowadzono misje z większą ilością dialogów, humoru i charakteru. Teraz zamiast pomagać Olliemu Bezdomnemu pokonać różowe słonie, po prostu zbieramy ich lewitujące odpowiedniki, bo tak każe nam gra. I to bez żadnego kontekstu.
Co gorsza, wiele ikonicznych celów zostało całkowicie usuniętych. Nie pościgamy się z rolkarzem na College, nie nakarmimy hipopotamów w Zoo, bo… zwierząt już tam nie ma. Poziom Zoo został zamieniony w typowy „turniejowy” level – zredukowany do trzech jednominutowych przejazdów, bez żadnych celów fabularnych czy wyzwań.

Zabrakło też map Carnival i Chicago, które dla wielu były nieodłączną częścią doświadczenia THPS 4. Tłumaczenie twórców, że „nigdy ich nie obiecywali”, raczej nie uspokoiło społeczności, która traktowała je jako oczywisty element pakietu. Owszem, dodano Water Park i Pinball, które są naprawdę niezłe, ale…no nie w tym rzecz.
Efekt? THPS 4 w tej kompilacji traci swój indywidualny charakter. Zamiast kontynuacji przełomu, dostajemy poziomy pozbawione duszy, przycięte pod format trylogii, który zupełnie tu nie pasuje. Trudno oprzeć się wrażeniu, że czwórka została potraktowana jak „dodatek do trójki” – a nie równoprawna, odważna część serii. To nie jest już hołd dla klasyki. To produkt, który próbuje sklejać dwie gry w jedną całość, nawet jeśli nie do końca pasują do siebie pod względem struktury czy intencji twórców sprzed lat. Wielka szkoda, bo naprawdę liczyłem, że dane mi będzie przejść tę karierę, ale w odświeżonej wersji.
Powrót na stare śmieci
Pod względem wizualnym Tony Hawk’s Pro Skater 3+4 prezentuje się solidnie, choć trudno mówić tu o przełomie. Gra bazuje na tym samym silniku, co świetnie przyjęty remake THPS 1+2, co oznacza, że możemy liczyć na płynne animacje, szczegółowe tekstury i nostalgiczne poziomy w nowoczesnej oprawie. Największe wrażenie robią znane miejscówki z trójki – Airport, Suburbia, Canada – które odtworzono z dbałością o każdy detal. Klimat końcówki lat 90. i wczesnych 2000. unosi się tu niemal w każdej teksturze.
Świetnie wypadają też zupełnie nowe lokacje, takie jak Waterpark, Movie Studio czy Space Station. Są świeże, dobrze przemyślane i oferują ciekawe układy do robienia combosów. Widać, że twórcy chcieli zaproponować coś nowego, ale zgodnego z duchem serii. Szczególnie Movie Studio potrafi zaskoczyć nietypowym układem ramp i rekwizytów.
Niestety, nie wszystkie poziomy trzymają ten sam poziom. Przerobione mapy z THPS 4 wypadają znacznie gorzej – nie tylko pod kątem zawartości (usunięte zwierzęta, brak NPC, pustki w tle), ale też atmosfery. Zoo i Kona w wersji „turniejowej” sprawiają wrażenie nieukończonych – są puste, pozbawione interakcji i tła, które w oryginale nadawało im charakteru.
Modele postaci również zasługują na komentarz – choć są poprawne, to niektóre animacje twarzy czy fizyka ubrań potrafią wyglądać zaskakująco sztywno, zwłaszcza przy zbliżeniach. Nie jest to coś, co rujnuje doświadczenie, ale widać, że nie wszystkie elementy zostały dopieszczone tak samo.
Soundtrack – klasyka i rozczarowania

Muzyka to jeden z tych elementów, które sprawiają, że Tony Hawk’s Pro Skater nie jest „tylko” grą o jeżdżeniu na desce. To kulturowy wehikuł czasu – od punk rocka, przez hip-hop, po alternatywne brzmienia, które definiowały styl i energię każdej odsłony. Dlatego soundtrack w THPS 3+4 budził ogromne emocje… i niestety, niektórzy mogą się tutaj zawieść.
Z jednej strony, znajdziemy tu kilka dobrze znanych utworów, które od razu przywołują wspomnienia: Motörhead z Ace of Spades, Alien Ant Farm, czy Amoeba od Adolescents. Z drugiej niestety brakuje ikonicznych numerów jak Blitzkrieg Bop od Ramones, które były niemal synonimem poziomu Airport.
Nowe kawałki, które trafiły do ścieżki dźwiękowej, próbują oddać ducha oryginału, ale w praktyce wypadają bardzo nierówno. Czasem pasują do klimatu jazdy, czasem wydają się zbyt generyczne lub zbyt mocno osadzone we współczesnym brzmieniu. Efekt jest taki, że choć gra nadal „gra”, to nie brzmi tak, jak zapamiętaliśmy.
Nie można też pominąć kwestii licencji – wiele nieobecnych utworów to prawdopodobnie efekt problemów z prawami autorskimi, co jest zrozumiałe z punktu widzenia wydawcy. Ale z perspektywy gracza… to po prostu mniej ekscytująca ścieżka dźwiękowa. Wnioski? Soundtrack w THPS 3+4 robi, co może – ale fani, którzy liczyli na muzyczną podróż w czasie, mogą poczuć niedosyt.
Tryby gry i replayability
Na pierwszy rzut oka Tony Hawk’s Pro Skater 3+4 oferuje sporo zawartości. Mamy klasyczny tryb Solo Tour, nowy system celów podzielonych na standardowe, Pro oraz Platinum, a do tego kilka trybów multiplayerowych – zarówno online, jak i lokalnych. To wszystko brzmi obiecująco, ale w praktyce różnie bywa z motywacją do powrotu.
Solo Tour działa na zasadzie klasycznych przejazdów z określonymi zadaniami do wykonania w ramach dwóch minut (również na poziomach z THPS 4, co – jak już wspomnieliśmy – nie wszystkim się spodoba). Dodanie zadań Pro i Platinum w teorii zwiększa żywotność gry, ale nie każdemu wystarczy to, by spędzić przy tytule długie godziny. Brakuje tu uczucia progresji, które dawały bardziej rozbudowane kampanie z czasów Underground czy nawet oryginalnego THPS 4.

Nowością jest tryb HAWK Mode, czyli coś na wzór „konkursu trików”, w którym rywalizujemy o jak najwyższy wynik w dynamicznym, lekko arcade’owym stylu. To ciekawy dodatek, ale raczej na krótką metę – nie zastąpi pełnoprawnej kariery czy sandboxowego doświadczenia.
Jeśli chodzi o multiplayer, sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Chociaż dostępne są klasyczne tryby jak Trick Attack, Graffiti czy Score Challenge, to nie wszystkie działają równie dobrze. W dniu premiery wielu graczy narzekało na problemy z matchmakingiem i stabilnością serwerów. Do tego dochodzi brak możliwości wspólnej gry w edytorze poziomów, co w poprzednim remake’u było jedną z większych atrakcji.
Edytor poziomów (Create-A-Park) nadal istnieje, ale bez trybu współpracy i opcji dzielenia się projektami online jego potencjał jest mocno ograniczony. Tym bardziej że w THPS 3+4 nie dodano żadnych większych usprawnień względem wersji z 2020 roku.
Czy warto zagrać w Tony Hawk’s Pro Skater 3+4?
Tony Hawk’s Pro Skater 3+4 to tytuł, który będzie odbierany bardzo różnie – w zależności od tego, kim jesteś jako gracz. Jeśli jesteś fanem klasycznych odsłon THPS 3, wychowanym na Airport, Suburbii i nabijaniu niekończących się combosów – odnajdziesz się tu bez problemu. Gra wygląda dobrze, jeździ się jeszcze lepiej, a rdzeń mechaniki wciąż działa jak należy.
Z kolei jeśli THPS 4 było dla Ciebie ulubioną częścią, bo doceniałeś wolność eksploracji, misje z humorem i strukturę przypominającą małe open-worldy – ten remake może być sporym zawodem. Czwórka została uproszczona, pozbawiona charakteru i potraktowana raczej jako dodatek do „trójki”, a nie równoprawna część kolekcji.
Nowi gracze, którzy nie znają oryginałów, dostaną solidną deskorolkową grę z czytelnym systemem tricków, responsywnym sterowaniem i atrakcyjnymi poziomami. Ale bez kontekstu kulturowego i wspomnień z przeszłości trudno będzie im zrozumieć, dlaczego fani narzekają na tak pozornie „małe” zmiany. To dobra gra, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że można było z niej wycisnąć znacznie więcej – szczególnie jeśli chodzi o zawartość, strukturę kampanii i dbałość o dziedzictwo THPS 4.
Tony Hawk’s Pro Skater 3+4 to gra, która z jednej strony pokazuje, że magia klasyki wciąż działa, a z drugiej – udowadnia, jak łatwo ją zgubić przez pozornie niewielkie decyzje projektowe. Poziomy z „trójki” zostały odtworzone z wyczuciem i szacunkiem dla oryginału, a jazda na desce wciąż daje mnóstwo frajdy. Również nowe lokacje, choć nieliczne, pozytywnie zaskakują konstrukcją.
Za kod do gry na PS5 dziękujemy CENEGA!
Recenzja:
7
/
10
Plusy
Minusy






