Dobre słuchawki to must-have każdego stanowiska gamingowego. Czy słuchawki MCHOSE V9 Turbo HW-V9-12 wpisują się w ten trend? Przejdź ze mną przez każdy etap ich testowania!
W obecnych czasach nienaganna specyfikacja to klucz do tego, aby zainteresować gamerów swoim produktem. Półśrodki, zwłaszcza przy wysokich cenach peryferiów komputerowych zdecydowanie nie przejdą. Już na tym etapie mogę Ci zdradzić, że MCHOSE traktuje nas jak najbardziej uczciwie. Chcesz wiedzieć więcej? Poznaj te słuchawki razem ze mną!
Specyfikacja MCHOSE V9 Turbo HW-V9-12
Zanim przejdziemy do „mięsa”, czas na nieco technikaliów.
- Wymiary: 198 × 175 × 98 mm
- Waga: 320 g
- Łączność: bezprzewodowa (2.4 GHz, Bluetooth), przewodowa
- Interfejs: USB / 2.4 GHz / Bluetooth
- Impedancja: 32 Ω
- Mikrofon: wszechkierunkowy, odpinany
- Długość kabla: 160 cm
- Bateria: 2000 mAh
- ANC: brak
- Zawartość opakowania: słuchawki bezprzewodowe, magnetyczna baza ładująca, odpinany mikrofon, kabel USB-C do USB-A, odbiornik 2.4GHz, wymienne nauszniki, instrukcja obsługi
Odpakujmy MCHOSE V9 Turbo HW-V9-12
Słuchawki gamingowe MCHOSE są zapakowane tak, jak wymagałoby się od producenta sprzętu premium. Stylowe, czarne pudełko skrywa w sobie zabezpieczenie z gąbki, zarówno z dołu, jak i z góry. Jak dla mnie – to gwarancja, że dojdą one w nienaruszonym stanie. Każdy element zestawu (słuchawki, stacja ładująca oraz kabel) jest zapakowany oddzielnie, aby uniknąć zarysowań, a co więcej – instrukcję oraz inne dokumenty otrzymujemy w naprawdę ładnej, czarnej kopercie. Dodatkowym elementem są wymienne nauszniki, materiałowe.
Już na tym etapie widać dbanie o każdy szczegół, ale może później coś się wysypie? Spoiler alert – nie. Lecz przejdźmy dalej…

Przyznajmy szczerze, że wygląd ma znaczenie. Pośród setek modeli w odcieniach czerni tak intensywny róż wyróżnia się na tle „nijakich”, gamingowych modeli. Nie wszystkie zdjęcia w artykule oddają faktycznie ten odcień – są one wręcz żarówiasto różowe, magenta. Sprawia to, że prezentują się na głowie wyjątkowo, zarówno w towarzystwie jasnych, blond włosów, jak i czarnych, dodając kontrast. Nie ma tu mowy o czymś stonowanym – jeśli jednak zainteresował Cię ten model, lecz czujesz, że to za wiele – dostępne są one także w odcieniu bieli, czerni oraz czerni ze złotymi wstawkami.
Co kryją w sobie słuchawki gamingowe MCHOSE?
Już podczas odpakowywania słuchawek – widać ich rozmiar. Kwestia preferencji – jak dla mnie mogłyby być nieco mniejsze. Mimo swoich gabarytów – są one niezwykle lekkie. Wydawałoby się, że dobrze zabezpieczony pałąk i dość rozbudowane nauszniki będą swoje ważyć, a leżą wręcz idealnie, nawet przez wiele godzin użytkowania.
Zarówno nauszniki, jak i zabezpieczenie pałąka są bardzo miękkie. Nie ma mowy o jakimkolwiek odciskaniu się tych elementów na głowie czy sprawianiu najmniejszego bólu.

Warto też na tym etapie powiedzieć coś więcej o pokrętle do zmiany głośności oraz przyciskach. Według mnie – są one usytuowane dokładnie tam, gdzie intuicyjnie ręka „sama idzie”. Umieszczenie przycisków na wysokości kciuka to znakomite posunięcie. Dzięki temu możemy bez kłopotu kolejno – włączyć słuchawki, włączyć odtwarzanie dźwięków lub zmienić tryb w jakim grają, a także wyciszyć mikrofon.
Jak połączyć słuchawki MCHOSE?
Jest na to kilka sposobów. Każdy z nich działa niezawodnie, bez niepotrzebnego główkowania.
- Połączenie Bluetooth – działa bezproblemowo, łączy się zarówno z urządzeniami mobilnymi, jak i PC.
- Odbiornik 2.4GHz – sprytnie umieszczony w bazie ładującej, działa bez kłopotu z każdym urządzeniem po włożeniu w gniazdo USB.
- Działanie na kablu – przewód, który służy do zasilania stacji ładującej może być równie dobrze podłączony do słuchawek. W ten sposób ładują się, jednocześnie służąc jako odbiornik audio.
Co słychać w słuchawkach MCHOSE?
Odpowiedź jest krótka – wszystko. Duże, 60-milimetrowe przetworniki oferują szeroką scenę dźwiękową i wyraźnie oddzielają od siebie poszczególne efekty audio, dzięki czemu w trakcie rozgrywki łatwiej wychwycić każdy detal. Wirtualny dźwięk przestrzenny 7.1 dodatkowo poprawia orientację w grze – bez problemu usłyszysz, z której strony nadchodzą przeciwnicy, gdzie padły strzały czy co dzieje się w otoczeniu. To rozwiązanie, które daje większą kontrolę w dynamicznych grach online, a jednocześnie pozwala jeszcze mocniej wczuć się w klimat tytułów single player.

Dzięki dostępnym trybom (gaming mode 1, gaming mode 2 oraz music mode) jesteśmy w stanie wybrać takie ustawienia, które aktualnie nas satysfakcjonują jednym przytrzymaniem przycisku oznaczonego literą G.
Czy mnie słychać?
Mikrofon w słuchawkach MCHOSE V9 Turbo jest wielokierunkowy. Wydawałoby się, że może to być minusem, jednak aktywna redukcja szumów skutecznie oczyszcza głos z niepożądanych dźwięków otoczenia, dzięki czemu komunikacja podczas gry pozostaje wyraźna i naturalna. Dodatkowo 360-stopniowe zbieranie głosu sprawia, że nie trzeba mówić bezpośrednio do mikrofonu, by rozmówcy słyszeli nas głośno i czysto.
Warto także zatrzymać się na chwilę przy funkcjonalności. Przede wszystkim – mikrofon można odpiąć, choć nie jest to oczywiste na pierwszy rzut oka. Wyprofilowanie złącza jest tak dopracowane, że wydaje się on być wbudowany. Tym sposobem możemy go całkowicie odłączyć, ale również szybko wyciszyć za pomocą przycisku znajdującego się z tyłu lewego nausznika. Całość uzupełnia oprogramowanie MCHOSE M HUB, które pozwala dostosować brzmienie do własnych preferencji – od regulacji korektora dźwięku po zmianę trybów pracy słuchawek.
Czy warto zainwestować w słuchawki gamingowe MCHOSE V9 Turbo?
Jeśli mam być absolutnie szczera – nie znalazłam ani jednego mankamentu w tym sprzęcie. Przez cały czas testowania słuchawek, bateria nie dała o sobie znać – jest to aż 2000 mAh, które bardzo łatwo jest doładowywać zwyczajnie odkładając je do bazy. Wychodzi to każdorazowo automatycznie, a wręcz jest satysfakcjonujące, gdy nie ma się potrzeby korzystania z osobnego stojaka, aby utrzymywać porządek na biurku, a one doskonale pasują do stacji, niezależnie czy mikrofon jest podłączony, czy nie.

MCHOSE V9 Turbo HW-V9-12 zdecydowanie docenią gracze, niekoniecznie audiofile. Są one dostosowane do przekazywania odgłosów z różnych stron, doskonale pokazują, czym jest dźwięk przestrzenny 7.1 – ale nie oddają głębi utworów muzycznych. Stąd też – zwyczajnie doskonale nadają się do tego, do czego zostały stworzone.
Nie uważam też, żeby cena za ten model była przesadzona. 550 zł na tle innych, bardziej popularnych marek, które za wyższe ceny oferują mniej jest według mnie uczciwe. Wybierając ten model, zyskujesz naprawdę dobry gadżet gamingowy, który z pewnością posłuży Ci przez długie lata.
Słuchawki do recenzji dostarczył dystrybutor #współpraca – nie miało to żadnego wpływu na wyrażane tu opinie
Recenzja:
9+
/
10
Plusy
Minusy
Sprawdź inne recenzje sprzętów MCHOSE:






