Rune Factory: Guardians of Azuma – spin-off, który powiedział: zatańczmy

Awatar Damian Cholewa
rune factory guardians of azuma recenzja

Nowa odsłona Rune Factory nie jest grą numerowaną – i nie bez powodu. Guardians of Azuma to eksperyment, który świadomie zrywa z konwencją i zaskakuje nowym podejściem, a przy tym oferuje jedną z najciekawszych przygód w historii serii.

Jestem ziemiokolegą? Nie, jestem ziomkiem, który tańczy

Fabuła gry koncentruje się wokół głównego bohatera, który znowu musi uratować świat – klasycznie, ale nie do końca. Tym razem nie jesteśmy Earthmate, jak w poprzednich częściach, tylko Earth Dancerem. To nowa rola, która świetnie współgra ze zmienionym settingiem inspirowanym Dalekim Wschodem. Nasze moce objawiają się poprzez taniec, a zamiast typowych narzędzi korzystamy ze świętych skarbów – wachlarza wywołującego podmuchy wiatru, parasola przywołującego deszcz i innych zaskakujących artefaktów.

główny bohater earth dancer rune factory guardians of azuma
Oczywiście możesz dowolnie nazwać swoją postać, jak i później zmienić jej imię

Ta zmiana to nie tylko kosmetyka – to całkowicie inna forma ekspresji postaci i interakcji ze światem. Nie chcąc zdradzać szczegółów fabularnych (bo warto je odkrywać samemu), wspomnę tylko, że zakończenie gry zajęło mi około 30 godzin. Od początku do końca to była przygoda, w której chciało się uczestniczyć, bez sztucznego przedłużania. Świat Azumy żyje własnym rytmem – spójny, barwny i pełen ciekawych postaci, które aż chce się poznawać. Bogowie i mieszkańcy zostają w pamięci na długo. To jeden z tych przypadków, gdy lore i narracja są jak tort z wisienką – jest smacznie i niczego im nie brakuje.

Czy farming i crafting to rozczarowanie? Gdzie downgrade robi upgrade

Jednym z najczęściej podnoszonych zarzutów wobec Guardians of Azuma jest „downgrade” systemu farmingu i craftingu. Trzeba to jednak rozumieć we właściwym kontekście – to nie jest pełnoprawna, numerowana odsłona Rune Factory, tylko spin-off, który od samego początku stawia na eksperymentowanie. I w tym, co sobie postanowił, sprawdza się bardzo dobrze.

rune factory guardians of azuma rozgrywka
Nowy wachlarz narzędzi to świetna sprawa

Zamiast klasycznego modelu farmy, gdzie wszystko robimy sami, Guardians wprowadza system zarządzania – mieszkańcy wioski mogą być delegowani do sadzenia, podlewania i zbierania plonów. Jeśli jednak chcemy, nadal możemy te czynności wykonywać własnoręcznie – gra daje wybór. Nie ma tu już jednak tylu narzędzi ani systemu klasycznego levelowania – nie zdobywamy poziomów za używanie konewki czy motyki. Dla niektórych będzie to zawód, ale dla mnie to świadoma decyzja projektowa, która nadaje grze własny rytm.

Crafting również przeszedł transformację. Tworzenie przedmiotów odbywa się teraz poprzez system rzemieślników – np. kowala, który wykonuje zadania za nas, korzystając z naszych surowców i złota. Mniej jest tu manualnego zaangażowania, więcej delegowania i zarządzania. Czy to źle? W mojej ocenie nie – to po prostu inna zabawa. Bo sercem tej gry nie jest już tylko praca na farmie, ale rozwój i zarządzanie całą wioską, a to wypada naprawdę dobrze.

Budowanie wioski to tylko jedna z aktywności. A jaka poza tym jest?

Chociaż centralnym elementem rozgrywki jest teraz rozwój wioski, nie oznacza to, że zabrakło innych aktywności. Guardians of Azuma to gra wypełniona po brzegi dodatkowymi zajęciami – od rozwijania relacji z mieszkańcami, przez romanse, aż po łowienie ryb, eksplorację i różnorodne questy poboczne. Co istotne, każda z tych aktywności jest dobrze zrealizowana, a gra zachęca, by się w nie zagłębiać.

budowanie wioski w rune factory guardians of azuma
A myślałem, że Fantasy Life robiło to dobrze – tu jest jeszcze lepiej!

Wracając jednak do samego budowania – ten system jest naprawdę rozbudowany. W każdej z osiedlanych wiosek mamy konkretne pola, na których możemy ustawiać rzeki, ścieżki, dekoracje czy budynki. Każdy element ma przypisane cechy, które można ze sobą łączyć w zestawy. Taki zestaw zwiększa estetykę naszej scenerii, a to z kolei wpływa na ocenę naszej pracy i rozwój poziomu całej wioski. To pomysłowe i satysfakcjonujące.

Na duże uznanie zasługuje też system budowania jako taki. Do dyspozycji mamy aż trzy tryby: widok zza pleców bohatera, klasyczny widok z góry i tzw. tryb myszki. Ten ostatni – jeśli grasz na klawiaturze i myszce – daje niezwykłą wygodę i pozwala na szybkie, intuicyjne zarządzanie przestrzenią. To nie tylko ułatwia codzienne obowiązki, ale po prostu sprawia frajdę.

Podsumowując, dla kogo jest Guardians of Azuma?

Guardians of Azuma to gra nie dla każdego. Jeśli należysz do grona fanów numerowanej serii Rune Factory i najbardziej cenisz sobie klasyczny system farmingu, rozwój postaci przez poziomy narzędzi i crafting, to ta odsłona może nie trafić w Twoje gusta. W takim przypadku lepiej sięgnąć po starsze tytuły lub np. po Fantasy Life, które kontynuuje tradycję z dużym naciskiem na rozwój postaci.

bogini ulalaka w rune factory guardians of azuma
Zagrajcie, nie pożałujecie

Jeśli jednak chcesz czegoś nowego – innego spojrzenia na świat Rune Factory, w którym narracja, postacie i klimat stają się priorytetem – to Guardians of Azuma może być dla Ciebie. Gra oferuje świetnie napisaną historię, ciekawe postacie i bardzo sprawnie zaprojektowany system zarządzania wioską. Sama główna kampania zajmuje około 30 godzin, ale po jej zakończeniu zostaje jeszcze sporo do odkrycia – i gra naprawdę zachęca, by zostać w tym świecie dłużej.

Guardians of Azuma to udany spin-off, który nie próbuje udawać klasycznego Rune Factory. Zamiast tego stawia na narrację, klimat i świeże pomysły – i wychodzi z tej próby obronną ręką. To tytuł, który warto sprawdzić, jeśli szuka się czegoś znajomego, ale jednak innego.

Za klucz do gry dziękujemy Decibel-PR.

Plusy

  • Świetnie napisana fabuła i świat przedstawiony
  • Klimatyczny setting inspirowany Dalekim Wschodem
  • Nowa rola bohatera – Earth Dancer – wnosi świeżość
  • Przemyślany system zarządzania wioską i budowy
  • Dużo aktywności pobocznych i relacji z NPC
  • Intuicyjne tryby budowania, w tym tryb myszki

Minusy

  • Mniej rozbudowany farming i crafting niż w serii głównej – niektórym tego naprawdę zabraknie
  • Brak klasycznego systemu levelowania
1
0
0

Podziel się:

Awatar Damian Cholewa
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *