The Outer Worlds 2 – recenzja gry. Kosmiczna nie-rewolucja

Awatar Jakub Hertel
the outer worlds 2 recenzja gry

The Outer Worlds 2 to więcej tego samego co część pierwsza – poprawiona oprawa wizualna i nowy tryb trzecioosobowy, ale bez większych rewolucji w rozgrywce. Solidna, ale przewidywalna kontynuacja.

Po długim oczekiwaniu Obsidian Entertainment ponownie zaprasza nas do swojego satyrycznego uniwersum. Nową część zbudowano na silniku Unreal Engine 5, który – jak obiecuje producent – przynosi ulepszoną grafikę i więcej efektów wizualnych. W Outer Worlds 2 po raz pierwszy zagramy także w pełni z perspektywy trzecioosobowej, obok standardowej pierwszoosobowe.. Akcja przenosi nas tym razem do kolonii Arcadia, gdzie jako agent Dyrektywy Ziemskiej musimy rozwikłać zagadkę tajemniczych szczelin czasoprzestrzennych i konfliktu ogromnych megakorporacji. W grze zachował się typowy dla serii ton humorystyczny i mechaniki dialogów z rozgałęzionymi wyborami – system konwersacji i wpływ decyzji na fabułę pozostał niezmieniony.

Mimo dopracowanej technologii nowy Outer Worlds pozostawia wrażenie dobrze znane z części pierwszej. Fabularnie to wciąż klasyczna space-opera – sympatyczna, lecz odtwórcza. Mamy tu dobrze skonstruowane postacie towarzyszące i wciągające zadania poboczne, ale górnolotnych rewolucji nie uświadczymy. The Outer Worlds 2 to przede wszystkim więcej tego samego – dobry, ale przewidywalny sequel.

The Outer Worlds 2 – wstawaj śpiochu! 

Po sześciu latach oczekiwania Obsidian powraca do kosmicznej satyry The Outer Worlds. W drugim rozdziale trafiamy do kolonii Arcadia, odległego świata targanego wewnętrznymi konfliktami i tajemniczymi rysami w czasoprzestrzeni. Humor i decyzje gracza znów są w centrum uwagi – podobnie jak w pierwszej części to od naszych wyborów zależy rozwój wydarzeń.

W The Outer Worlds 2 wcielamy się w agenta Dyrektywy Ziemskiej, który bada tajemnicze rysy w czasoprzestrzeni. Śledztwo prowadzi gracza do kolonii Arcadia, gdzie wewnętrzny konflikt trzech frakcji (Protektorat, Order wstępujący i bunt Rakersów) rozpala walkę o władzę. Fabuła utrzymana jest w pogodnej, satyrycznej konwencji znanej z pierwszej części, z liberalną dawką czarnego humoru. Scenariusz jednak zaskakuje tylko w ograniczonym stopniu – sporo wątków i zwrotów naprowadza na przewidywalne rozwiązania, a główna zagadka opowieści ociera się o rozgrywkę logiczno-przygodową, z masą charakterystycznych detali.

W czasie podróży po Arcadii dołączają do nas zróżnicowani towarzysze – na początku Niles i Valerie, a dalej choćby Marisol, Inez, Aza czy Tristan. Każdy ma własne motywacje i charakterystyczny dialog: żarty i charme. Obsidiana są wyczuwalne, a ich wymiana zdań to prawdziwa frajda. Towarzysze nie służą tylko za podpowiadaczy – gdy splamimy się ich celami, mogą nas opuścić lub zdradzić na końcu gry (usłyszymy o tym nawet w radiowych relacjach frakcji). Co więcej, twórcy od razu zaznaczyli, że do romansu tu nie dojdzie – śledzenie flirtów z towarzyszami nie wchodzi w grę. Łącznie jest sześciu możliwych towarzyszy, z których w jednej chwili może towarzyszyć nam maksymalnie dwoje.

Eksploracja popłaca

screenshot z gry the outer worlds 2
W grze rozmawia się dużo i opcji dialogowych jest mnóstwo

Eksploracja jest hojnie nagradzana: zachęca opuszczanie głównych dróg, odblokowując nowe zadania i zdolności. Możemy czasem napotkać przedmioty lub lokacje niedostępne bez określonych umiejętności (np. w pewnym zadaniu sztuczka z zaworem wymaga solidnej wiedzy technicznej). Takie zablokowane ścieżki działają jak furtki do kolejnych przejść – wraca ochota na ponowną zabawę z innym buildem. Często na świecie kryją się unikalne bronie i gadżety (np. podwójne skoki, tarcze ochronne przed gazem, działko plazmowe) oraz drobne triki dające przewagę, co zachęca do zwiedzania każdego zakamarka. Zwiedzanie Arcadii, zabawne postacie poboczne i dodatkowe zadania (często satyryczne) stanowią miłą niespodziankę dla wszystkich, którzy nie chcieli ograniczać się do głównej fabuły.

Rozmowa to podstawa

Rozmowy i decyzje to w The Outer Worlds absolutna podstawa rozgrywki. Mechanika dialogowa pozostała niezmieniona: wybieramy spośród kilku opcji (często ograniczonych czasem), z których niektóre wymagają odpowiednich statystyk (retoryka, inżynieria, nauka itp.). Zbudowanie postaci pod konkretną umiejętność otwiera nowe drogi – gdy nie sprostamy któremuś wyzwaniu dialogowemu, ta część zadania może zostać zablokowana (zmuszając do improwizacji albo do zmiany kolejności wykonania misji). Konieczność skorzystania z umiejętności utrudnia jedną ścieżkę, ale za to zwiększa wartość kolejnych rozgrywek, bo kolejny raz możemy spróbować innym podejściem.

Dialogi są jak zwykle wysokiego lotu – błyskotliwe i pełne satyry, z kilkoma gagami nawiązującymi do popkultury i kapitalistycznej rzeczywistości. Wielbiciele stylu Obsidiana będą w swoim żywiole, bo scenki potrafią wywołać śmiech. Jeśli jednak celem jest odkrywanie zupełnie nowych motywów fabularnych, to The Outer Worlds 2 raczej rozgrywa sentymentalną nutę i nie zaskakuje rewolucyjnymi pomysłami. To w zasadzie więcej tego samego – gra mówi “znacie to” z każdym dialogiem i wyborem, co dla niektórych fanów może być zaletą, a dla innych potwierdzeniem stagnacji.

A co z walką?

screenshot z gry the outer worlds 2
Starcia są dynamiczne, ale też należy do nich podchodzić z rozsądkiem

Rozgrywka w The Outer Worlds 2 stawia na strzelanie i wybuchowe starcia. Możemy używać klasycznych i futurystycznych broni: pistoletów, karabinów, strzelb, ciężkich młotów czy odjazdowych „scyzorów” energetycznych. Strzały i ciosy brzmią przyzwoicie, choć animacje w zwarciu bywają nieco sztywne. Znów nie uświadczymy paska wytrzymałości ani limitu przenoszenia – można łupić wszystko, co wpadnie w ręce. W praktyce oznacza to dużą swobodę: nie trzeba się obawiać niedoszacowania ekwipunku czy przemęczenia bohatera. Walki bywają szybkie i przyjemne, szczególnie z użyciem gadżetów taktycznych (np. spowolnienia czasu, tarczy czy impulsów skanujących), które dodają rozgrywce głębi.

Budowa postaci przypomina klasyki gatunku: na start wybieramy pochodzenie i przydzielamy punkty do statystyk (np. inżynieria, wiedza, retoryka). Każdy punkt już po chwili otwiera nowe opcje dialogowe i taktyczne. Dodatkowo mamy system perków i wad – możemy np. wybrać „kleptomana” zwiększającego zyski ze sprzedaży, ale utrudniającego pozbycie się skradzionych przedmiotów, czy „złe kolana” dające szybsze poruszanie się kosztem efektownego odgłosu przy każdym wstaniu. Rozwój jest głębszy niż kiedyś, a skład drużyny ma znaczenie – każdy towarzysz też zdobywa własne unikalne umiejętności. Co ważne, każdy wybór jest trwały – nie ma możliwości resetu punktów (tylko restart od początku), więc źle ulokowane inwestycje zmieniają styl gry na zawsze i zmuszają do ostrożności przy planowaniu postaci.

Jest ładnie i dość płynnie, a brzmi milusio

The Outer Worlds 2 na PS5 oferuje trzy tryby graficzne: jakość (30 kl/s), zbalansowany (40 kl/s) i wydajność (60 kl/s). Niestety 60 fps dostępne jest jedynie na najmocniejszych konsolach – zwykła wersja PS5 ogranicza się do 40 kl/s, bo tryb Performance zarezerwowano dla modelu Pro. Taka sytuacja oznacza, że pełna płynność wymaga nowszego sprzętu. Grafika robi dobre wrażenie: paleta barw jest żywa, a lokacje znacznie szczegółowe niż w pierwszej części. Wyspy Arcadii błyszczą kolorem, a postacie i detale otoczenia zyskały na jakości, choć niektóre animacje wciąż pozostawiają niedosyt.

Pod względem stabilności The Outer Worlds 2 jest zasadniczo solidna, choć nie bez zgrzytów. Czas wczytywania do misji i lokacji to zazwyczaj kilka sekund, co przy takiej kampanii jest jak najbardziej akceptowalne. Za to kilka razy doświadczyłem awarii gry, co zmusiło mnie do wczytania ostatniego save’a. Twórcy zapowiadają poprawki, ale warto mieć świadomość, że zdarzają się bugi (czasami brakowało też poszczególnych linii dialogowych). Na minus trzeba zaliczyć także brak trybu foto – podczas eksploracji widoki są piękne, ale nie ma wbudowanego narzędzia, by je uwiecznić. Jeśli dłużej śledzicie moje teksty – wiecie, że uwielbiam wirtualnie focić. 

Dźwiękowo The Outer Worlds 2 utrzymuje konwencję retro-futurystyczną. Muzyka, stylizowana na radiowe programy z lat 60., bardzo dobrze pasuje do klimatu – podczas podróży słyszymy utwory nadające sytuacji nieco ironicznego tonu (ukłon w stronę Fallouta), a interaktywny system radiowy informuje o nastrojach poszczególnych frakcji (np. humorystyczne komunikaty stacji WI-Fi Arcadia czy Brodacky). Głosy postaci są przyzwoite, jak i efekty broni – strzały i wybuchy brzmią soczyście i wyraźnie. W sumie warstwa audio wypada lepiej niż solidnie, budując dobrą atmosferę kolonii Arcadia i uzupełniając humorystyczny ton gry.

Czy warto zagrać w The Outer Worlds 2?

screen z gry the outer worlds 2
W jednej chwili ścigamy zdrajczynię, w drugiej – przyłapujemy jabłkowych złodziejaszków

The Outer Worlds 2 to wciąż bardzo dobry RPG, ale przede wszystkim znajoma gra w nowym opakowaniu. Dla nowych graczy czy fanów gatunku jest tu mnóstwo frajdy: ogromny świat do odkrycia, zabawne dialogi i typowe dla Obsidiana satyryczne wstawki. System wyborów i rozwinięte budowanie postaci nadal zapewniają głębię i emocje. Jednak odczucie niedosytu jest wyraźne – niemal każdy element został co najwyżej rozbudowany, a nie wynaleziono koła na nowo. W praktyce otrzymujemy więcej tego samego: nowy świat Arcadii wygląda świeżo, ale rozgrywka przebiega w sposób, który dobrze znaliśmy z pierwowzoru. Jeśli ktoś ukończył pierwszą część, może poczuć lekką stagnację, choć „dwójka” nadal dostarcza rozrywki na wiele godzin. Gra miażdży ceną pełnoprawnej premiery przy tak skromnej innowacji, co zmusza do refleksji, czy było warto za to zapłacić. Niemniej, sam jej rdzeń – zabawa, podróże po kosmosie i barwne postaci – nadal trzyma poziom i znajdzie uznanie u tych, którzy dopiero zaczynają tę przygodę.

Za kod do recenzji na PS5 dziękujemy Xbox Polska!

Plusy

  • Świetnie napisane dialogi i błyskotliwy humor
  • Klimat retro-futurystycznej satyry nadal działa doskonale
  • Szeroka wolność decyzji i konsekwencje wyborów moralnych
  • Dobrze zaprojektowani towarzysze z charakterem
  • Sprawna, przyjemna walka i większe możliwości rozwoju postaci
  • Wyraźnie lepsza oprawa graficzna niż w pierwszej części
  • Krótkie czasy ładowania i solidna optymalizacja na PS5
  • Muzyka i dźwięk perfekcyjnie budują klimat kolonii Arcadia

Minusy

  • Zbyt mało nowości – momentami przypomina rozbudowane DLC
  • Fabuła przewidywalna i pozbawiona świeżości
  • Animacje postaci nadal sztywne i archaiczne
  • Brak trybu fotograficznego i pewne błędy techniczne
  • Nierówne tempo narracji i nieco chaotyczne zadania poboczne
  • Tryb wydajności dostępny tylko na PS5 Pro
  • Wysoka cena jak na tak ograniczone zmiany w rozgrywce
1
0
0

Podziel się:

Awatar Jakub Hertel
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *