UFC 6 – recenzja gry. Najlepsze MMA od EA, ale wciąż nie mistrzowskie

Awatar Jakub Hertel
uff 6 recenzja gry

UFC 6 wyraźnie poprawia stójkę, animacje i charakter zawodników, lecz nadal przegrywa z powtarzalną karierą, nierównym parterem oraz kontrowersyjnym Flow State. To najlepsza odsłona serii EA, ale jeszcze nie mistrzowska.

UFC 5 było grą solidną, efektowną i miejscami naprawdę satysfakcjonującą, ale trudno było pozbyć się wrażenia, że seria zaczęła kręcić się w kółko. Kolejne odsłony poprawiały oprawę, modyfikowały sterowanie i dorzucały kilka nowych animacji, lecz sam fundament pozostawał bardzo podobny. Dlatego UFC 6 musiało zrobić coś więcej niż tylko zaktualizować zawodników i jeszcze dokładniej odwzorować siniaki na ich twarzach.

Nowa część zadebiutowała 19 czerwca 2026 roku na PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S. Wersja na komputery osobiste ponownie nie powstała, co przy obecnej popularności PC jako platformy do gier sportowych jest coraz trudniejsze do wytłumaczenia. UFC 6 próbuje natomiast wykorzystać możliwości współczesnych konsol, stawiając na dokładniejszą fizykę kontaktu, bardziej indywidualne animacje zawodników i rozbudowaną prezentację gal.

Najważniejsze pytanie brzmi jednak: czy po blisko trzech latach przerwy seria rzeczywiście weszła na wyższy poziom? Tak, ale przede wszystkim w oktagonie. Poza nim UFC 6 nadal popełnia wiele błędów swoich poprzedników.

UFC 6 – Zawodnicy wreszcie mają własny charakter

Największą zmianą w UFC 6 nie jest nowy tryb, dodatkowa kampania ani bardziej brutalne obrażenia. Jest nią to, że poszczególni zawodnicy przestali sprawiać wrażenie tych samych postaci ubranych w inne modele i statystyki.

Sposób poruszania się, ustawienie gardy, praca nóg, tempo wyprowadzania kombinacji i reakcje na ataki zostały lepiej dopasowane do konkretnych fighterów. Alex Pereira walczy inaczej niż Max Holloway, a zawodnik bazujący na zapasach wymusza zupełnie inne podejście niż szybki kontrbokser. Nie jest to wyłącznie kosmetyczna różnica. Zmienia się rytm pojedynku, bezpieczny dystans i sposób, w jaki należy budować przewagę.

Sprawdź też: Premiery gier. W co warto zagrać w tym roku?

EA wykorzystało markerless capture oraz technologię Sapien, aby dokładniej odwzorować wygląd, sylwetki i animacje zawodników. System ocen połączono również z indywidualnymi ruchami, perkami i mechaniką Flow State, dzięki czemu fighterzy o podobnych ogólnych umiejętnościach mogą zachęcać do zupełnie innych strategii.

To właśnie ta różnorodność sprawia, że wybór zawodnika ma w UFC 6 największe znaczenie w historii serii EA.Nie wystarczy już nauczyć się kilku najmocniejszych kombinacji i wykorzystywać ich niezależnie od wybranej postaci. Najlepsze rezultaty osiąga się, kiedy zaakceptujemy mocne i słabe strony danego fightera.

Nie wszystko wygląda jednak równie dobrze. Największe gwiazdy otrzymały świetne modele i charakterystyczne animacje, ale przy mniej popularnych zawodnikach poziom szczegółowości bywa zauważalnie niższy. Niektóre twarze nadal wydają się sztuczne, a część animacji pamięta wcześniejsze odsłony. Samo EA przyznało po premierze, że analizuje uwagi dotyczące podobizn fighterów.

Stójka to największa siła UFC 6

Screenshot z gry UFC 6
Screenshot z gry UFC 6

Walka na stojąco jest szybsza, płynniejsza i znacznie bardziej responsywna niż w UFC 5. Ciosy łatwiej łączyć w naturalne kombinacje, zawodnicy sprawniej reagują na polecenia, a uniki oraz ruchy głową dają większą kontrolę nad przebiegiem wymiany.

UFC 6 znacznie lepiej uwzględnia dystans. Ten sam cios może być zabójczy, niegroźny albo całkowicie przestrzelony w zależności od ustawienia zawodników. Próba trafienia sierpowym z niewłaściwej odległości potrafi pozostawić ogromną lukę w obronie, natomiast dobrze wymierzona kontra może błyskawicznie odmienić pojedynek.

Bardzo dobrze działa również nowy system kontaktu. Gra bierze pod uwagę kierunek, moment i miejsce trafienia, dlatego zawodnicy reagują na ciosy bardziej naturalnie. Głowa odskakuje zgodnie z kierunkiem uderzenia, ciało traci równowagę, a niektóre nokauty wyglądają jak niepowtarzalne zdarzenia, a nie wcześniej przygotowane animacje.

Real-Time Contact ma sprawić, że trafienia, obalenia i reakcje zawodników będą wynikały z fizycznego kontaktu modeli. EA rozbudowało również mechanikę blokowania, uników, ruchów głową i odpowiedzi na ataki.

Najlepsze momenty UFC 6 pojawiają się wtedy, gdy plan walki zaczyna działać. Można przez pół rundy konsekwentnie atakować korpus, zmuszać przeciwnika do opuszczenia gardy, a następnie zakończyć pojedynek wysokim kopnięciem. Można też oddać inicjatywę, sprowokować agresywny atak i wykorzystać jeden źle wyprowadzony cios.

Problem polega na tym, że gra nie zawsze odpowiednio karze bezmyślną ofensywę. Kombinacje są tak szybkie, że niektórzy gracze mogą zasypywać przeciwnika seriami ciosów, nie przejmując się wystarczająco kondycją. Skuteczne uniki i kontry dają satysfakcję, ale agresor potrafi zbyt długo utrzymywać wysokie tempo, nawet po wielu niecelnych atakach.

Nie jest to wyłącznie drobna uwaga dotycząca balansu. EA oficjalnie potwierdziło, że gracze zwracali uwagę na zbyt dużą dostępność kondycji, niewystarczające nagradzanie kontr oraz przesadną liczbę nokdaunów. Zmiany w tych obszarach zostały zapowiedziane w kolejnych aktualizacjach.

Flow State bardziej przeszkadza, niż pomaga

Screenshot z gry UFC 6
Screenshot z gry UFC 6

Najbardziej kontrowersyjną nowością jest Flow State, czyli specjalny stan zapewniający zawodnikowi czasowe wzmocnienia. Wskaźnik napełnia się szybciej, kiedy walczymy zgodnie z charakterem wybranego fightera. Kontrbokser jest nagradzany za uniki i odpowiedzi, zapaśnik za obalenia i kontrolę, a agresywny striker za wywieranie presji.

Na papierze jest to dobry pomysł. Mechanika zachęca do korzystania z realnych atutów zawodnika i dodatkowo odróżnia fighterów o podobnych ocenach. Każdy z nich otrzymał pięć perków oraz jeden Flow State wybrany z puli 30 dostępnych wariantów.

W praktyce Flow State za bardzo przypomina superumiejętność z klasycznej bijatyki. Po aktywacji pojawiają się dodatkowe efekty wizualne i dźwiękowe, atmosfera na arenie ulega zmianie, a zawodnik otrzymuje wyraźną premię. Zamiast naturalnego poczucia złapania rytmu walki dostajemy czytelny komunikat, że właśnie uruchomiono czasowe wzmocnienie.

Nie pasuje to do bardziej realistycznego kierunku pozostałych elementów gry. UFC 6 chce dokładnie odwzorowywać dystans, zmęczenie, obrażenia i style zawodników, a jednocześnie wprowadza mechanikę kojarzącą się z paskiem mocy.

Od 15 lipca można wyłączyć efekty wizualne i dźwiękowe Flow State zarówno w rozgrywce sieciowej, jak i offline. Nie da się jednak wyłączyć samego systemu – bonusy nadal działają, a o aktywacji informuje wskaźnik na interfejsie.

Możliwość ograniczenia efektów jest dobrą zmianą, ale nie rozwiązuje podstawowego problemu. Flow State nadal wpływa na balans i potrafi nadmiernie wzmacniać zawodnika, który już wcześniej zdobył przewagę. Mechanika miała zwiększać różnorodność, lecz w niektórych sytuacjach działa jak dodatkowa nagroda dla gracza, który i bez niej kontrolował pojedynek.

Parter wciąż pozostaje w cieniu stójki

UFC 6 przedstawia mieszane sztuki walki, ale największą przyjemność nadal daje wymiana ciosów na nogach. Walka w klinczu, obalenia i parter są potrzebne, funkcjonalne oraz potencjalnie bardzo skuteczne, lecz nie zapewniają takiej samej swobody i czytelności.

Przejścia między pozycjami wciąż w dużym stopniu opierają się na obserwowaniu animacji, pilnowaniu kondycji i przewidywaniu kierunku ruchu przeciwnika. Doświadczony gracz może w parterze całkowicie zdominować początkującego, który często nie będzie nawet rozumiał, dlaczego kolejne próby ucieczki są natychmiast blokowane.

Gra oferuje ułatwienia oraz bardziej przystępne warianty sterowania, ale nie zmienia to faktu, że parter pozostaje mniej intuicyjny niż stójka. Zbyt często zamiast fizycznej walki dwóch zawodników przypomina pojedynek systemów, wskaźników i wyuczonych reakcji.

Nierówno wypada również ground and pound. Zdobycie dominującej pozycji może szybko doprowadzić do zakończenia starcia, ale obrona przed serią uderzeń nie zawsze jest odpowiednio czytelna. Czasem przegrana wygląda bardziej jak konsekwencja ograniczeń sterowania niż błędnej decyzji podjętej w walce.

Największą słabością parteru jest to, że nie przeszedł równie wyraźnej ewolucji jak system uderzeń. Gdyby zapasy, poddania i kontrola na macie były równie responsywne jak stójka, UFC 6 mogłoby stać się zdecydowanie pełniejszą symulacją MMA.

Kariera daje wybór, ale znowu zmusza do harówki

Screenshot z gry UFC 6
Screenshot z gry UFC 6

Tryb kariery został rozbudowany o większą liczbę decyzji, wydarzeń i sposobów prowadzenia zawodnika. Możemy stworzyć własnego fightera, wcielić się w jedną z gwiazd UFC albo kontynuować historię bohatera wprowadzonego w kampanii The Legacy.

Kariera pozwala walczyć o dwa mistrzowskie pasy, zdobyć tytuł BMF, zarządzać kondycją, budować zainteresowanie pojedynkiem i reagować na wydarzenia wpływające na rozwój zawodnika. Zmieniono również interfejs przygotowań, aby wyraźniej pokazywał premie i kary wynikające z poziomu sprawności.

Nowe decyzje sprawiają, że droga na szczyt jest mniej liniowa. Można przyjąć walkę w ostatniej chwili, zaryzykować zdrowiem, skupić się na promocji albo poświęcić więcej czasu na trening. Problem w tym, że konsekwencje wielu wyborów sprowadzają się do zmiany kilku parametrów, krótkiej wiadomości lub dodatkowego wydarzenia.

Największym wrogiem kariery ponownie okazuje się powtarzalność. Pomiędzy pojedynkami trzeba sparować, rozwijać techniki, analizować przeciwnika i pilnować formy. Część ćwiczeń można pominąć, ale wtedy otrzymujemy mniejsze korzyści. Gra stawia więc przed mało atrakcyjnym wyborem: wykonywać podobne treningi wielokrotnie albo świadomie osłabiać własnego zawodnika.

Początkowo proces przygotowań pozwala poznać sterowanie i przetestować nowe kombinacje. Po kilkunastu walkach zaczyna jednak przypominać obowiązek oddzielający gracza od najciekawszego elementu gry, czyli samego pojedynku.

Kariera jest bardziej rozbudowana niż wcześniej, lecz nadal nie daje poczucia uczestniczenia w życiu zawodnika. Brakuje głębszych relacji, wyrazistych rywali, trudnych negocjacji, bardziej rozbudowanego zarządzania zespołem i decyzji rzeczywiście zmieniających przebieg całej historii.

The Legacy pokazuje potencjał fabularnego UFC

Znacznie ciekawszy początek oferuje The Legacy, czyli fabularny prolog przedstawiający historię Chrisa Cartera. Młody zawodnik próbuje wyjść z cienia ojca, rozwiązuje rodzinne konflikty, mierzy się z rywalem i stopniowo toruje sobie drogę do UFC.

The Legacy pełni jednocześnie funkcję kampanii i rozbudowanego samouczka. Wprowadza podstawowe mechaniki, ale robi to poprzez konkretne walki, bohaterów i wydarzenia. Dzięki temu nauka sterowania nie przypomina zestawu oderwanych od siebie ćwiczeń.

Tryb otrzymał własne postacie, lokacje, sceny filmowe i wydarzenia fabularne, a jego historię można następnie kontynuować w klasycznej karierze.

To właśnie w The Legacy UFC 6 najbardziej przypomina pełnoprawną opowieść o sportowcu, a nie arkusz rozwoju przeplatany kolejnymi pojedynkami. Osobista stawka i konkretna rywalizacja sprawiają, że zwycięstwa znaczą więcej.

Niestety kampania dość szybko traci tempo, a jej najbardziej interesująca część kończy się, zanim historia zdąży osiągnąć pełny potencjał. Po przejściu do standardowej kariery wracają znajome treningi, wskaźniki i powtarzalne przygotowania.

The Legacy pozostawia więc pewien niedosyt, ale jednocześnie pokazuje, jak mogłaby wyglądać przyszłość serii. Pełna kariera z wyrazistymi postaciami, rozwijającymi się konfliktami i konsekwencjami poza oktagonem byłaby znacznie ciekawsza od kolejnego zestawu menu.

Hall of Legends i The Gym uzupełniają zawartość

Screenshot z gry UFC 6
Screenshot z gry UFC 6

Interesującym dodatkiem jest Hall of Legends, czyli interaktywna przestrzeń poświęcona historii wybranych zawodników. W premierowej wersji tryb skupia się na Maksie Hollowayu, Aleksie Pereirze i Zhang Weili, pozwalając poznawać ich kariery oraz odtwarzać ważne momenty.

Nie jest to zwykła lista wyzwań. Każda część otrzymała własną oprawę i elementy nawiązujące do pochodzenia oraz historii fightera. Hall of Legends potrafi zainteresować nawet wtedy, gdy dobrze zna się przebieg przedstawionych pojedynków, ponieważ pozwala aktywnie uczestniczyć w wydarzeniach zamiast tylko oglądać materiały archiwalne.

Mniej przekonująco wypada The Gym, w którym rozwijamy grupę zawodników i zarządzamy ich treningami. Sam pomysł na odejście od kontrolowania jednego fightera jest ciekawy, ale tryb nie posiada głębi pełnoprawnego menedżera sportowego. Po początkowym zainteresowaniu szybko wychodzi na jaw, że wiele decyzji ma ograniczony wpływ na rozgrywkę.

Zawartości UFC 6 trudno jednak odmówić różnorodności. Poza karierą, The Legacy, Hall of Legends i The Gym otrzymujemy pojedyncze walki, turnieje, rozgrywkę rankingową, Online Career, wydarzenia Fight Week oraz standardowe tryby sieciowe.

Oprawa jest brutalna i momentami niemal fotorealistyczna

Screenshot z gry UFC 6
Screenshot z gry UFC 6

UFC 6 wygląda znakomicie, zwłaszcza podczas zbliżeń i powtórek. Modele najlepszych zawodników imponują szczegółowością skóry, mięśni, tatuaży i drobnych elementów twarzy. Pot, krew, opuchlizna i rozcięcia stopniowo pojawiają się w miejscach przyjmowanych ciosów, dzięki czemu dłuższe pojedynki pozostawiają widoczne ślady na obu fighterach.

Największe wrażenie robią nokauty. Zwolnione powtórki pokazują moment trafienia, odkształcenie twarzy oraz utratę równowagi. Lepsza fizyka sprawia, że upadki nie zawsze wyglądają identycznie, chociaż od czasu do czasu nadal pojawiają się nienaturalne ułożenia ciał.

Rozbudowano również prezentację poszczególnych aren. Obiekty różnią się oświetleniem, kolorystyką i atmosferą, a przestrzenny dźwięk publiczności reaguje na fighterów oraz przebieg pojedynku. Głos Bruce’a Buffera i reakcje tłumu dobrze budują napięcie przed rozpoczęciem walki.

Efekt psują sporadyczne problemy z animacjami, przenikaniem modeli i nienaturalnymi reakcjami. Aktualizacja z 2 lipca poprawiła między innymi „widmowe” trafienia, nieprawidłowe śledzenie zawodników podczas uników oraz responsywność po kopnięciach na nogi.

Balans, roster i rozgrywka online wymagają dalszej pracy

Screenshot z gry UFC 6
Screenshot z gry UFC 6

UFC 6 zadebiutowało z problemami dotyczącymi stabilności sieciowej, matchmakingu i sporadycznych awarii. EA opublikowało kilka aktualizacji jeszcze w okresie wczesnego dostępu i zapowiedziało dalsze poprawki.

Największym problemem rywalizacji sieciowej pozostaje jednak balans. Szybkie kombinacje, duża kondycja, Flow State i możliwość przetrwania wielu nokdaunów sprawiają, że część walk zamienia się w chaotyczną wymianę.Techniczna defensywa nadal ma znaczenie, ale nie zawsze daje taką przewagę, jakiej można oczekiwać po skutecznym przeczytaniu zamiarów przeciwnika.

Kontrowersje wzbudza także roster. W grze zabrakło części zawodników obecnych w poprzednich odsłonach oraz niektórych aktualnych nazwisk. EA zapowiada dodawanie kolejnych fighterów co miesiąc, ale przy pełnopłatnej grze oczekiwanie na uzupełnienie składu trudno uznać za idealne rozwiązanie.

Dochodzi do tego dodatkowa zawartość dostępna w Fighter Passie i Expansion Passie. Ten pierwszy obejmuje nowych legendarnych zawodników, w tym Randy’ego Couture’a i Kena Shamrocka, natomiast rozszerzenia zaplanowano na zimę 2026 i lato 2027 roku.

UFC 6 nie jest więc grą porzuconą po premierze. Wręcz przeciwnie – będzie regularnie rozwijana. Nie wszystkie niedociągnięcia można jednak usprawiedliwiać przyszłymi aktualizacjami, szczególnie gdy dotyczą podstawowego balansu i zawartości premierowej.

UFC 6 – czy warto zagrać?

Screenshot z gry UFC 6
Screenshot z gry UFC 6

UFC 6 znajduje się w dość nietypowej sytuacji. Recenzenci ocenili grę przeważnie pozytywnie – średnia wynosi 79 punktów na PlayStation 5 i 81 na Xbox Series X|S. Opinie użytkowników są znacznie bardziej krytyczne, a wersja na PS5 posiada średnią około 4,2/10.

Ten rozdźwięk jest zrozumiały. UFC 6 robi świetne pierwsze wrażenie. Walki są efektowne, stójka daje dużą satysfakcję, zawodnicy wreszcie mają wyraźne style, a oprawa potrafi wyglądać niemal fotorealistycznie.

Im więcej czasu spędza się jednak z poszczególnymi systemami, tym wyraźniej widać problemy. Kariera ponownie staje się monotonna, parter odstaje od stójki, Flow State nie pasuje do realistycznego kierunku gry, a balans rywalizacji sieciowej wymaga dalszych korekt.

Osoby grające głównie lokalnie ze znajomymi albo rozgrywające pojedyncze walki otrzymują prawdopodobnie najlepszą grę MMA dostępną obecnie na konsolach. Fani nastawieni na wieloletnią karierę, głęboki system zarządzania zawodnikiem lub maksymalnie realistyczną rywalizację mogą poczuć większy niedosyt.

UFC 6 jest najlepszą odsłoną serii EA, ale nie przełomem, na który można było liczyć po prawie trzech latach przerwy. Twórcy wykonali świetną pracę przy walce na stojąco, animacjach trafień, fizyce oraz zróżnicowaniu zawodników. Każdy mocny cios ma ciężar, kontry potrafią błyskawicznie kończyć pojedynki, a największe gwiazdy UFC wyglądają i poruszają się znacznie bardziej autentycznie.

Najwięcej problemów zaczyna się poza klasyczną wymianą w stójce. Parter nadal jest mało intuicyjny, kariera szybko wpada w rutynę, a Flow State przypomina rozwiązanie przeniesione z bardziej zręcznościowej bijatyki. Do poprawy pozostają również kondycja, częstotliwość nokdaunów, stabilność rozgrywki sieciowej i zawartość rosteru.

To bardzo dobra gra o MMA, ale niekoniecznie równie dobry symulator całego świata UFC. W oktagonie potrafi zachwycić, natomiast pomiędzy kolejnymi walkami zbyt często przypomina wcześniejsze odsłony.

Za kod do gry na PS5 dziękujemy EA Polska!

Plusy

  • bardzo dobra i responsywna walka na stojąco,
  • wyraźnie zróżnicowani zawodnicy,
  • efektowna fizyka ciosów i nokautów,
  • szczegółowa oprawa oraz system obrażeń,
  • ciekawy tryb The Legacy,
  • rozbudowana liczba trybów.

Minusy

  • powtarzalna kariera,
  • parter odstający od stójki,
  • Flow State niepasujący do realistycznej walki,
  • problemy z kondycją i balansem,
  • nierówny poziom modeli zawodników,
  • braki w rosterze,
0
0
0

Podziel się:

Awatar Jakub Hertel
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *